
Opis
"Co powiedziales, maly omega? Nie uslyszalem cie dokladnie." Grayson pogonil za mna i warczac, szarpnal mnie mocno za wlosy i przyciagnal, bym na niego spojrzal. Nastepnie zlapal mnie za kark. Nie jeczalem ani nie wydawalem dzwieku. Spojrzalem na ziemie, starajac sie nie spotkac jego gniewnego spojrzenia. Wiedzialem, ze to tylko bardziej go rozzlosci i dawno temu nauczylem sie tego nie robic. Czulem, jak oczy z kafeterii spogladaja na mnie, czekajac na moja odpowiedz. Serce walilo mi w piersiach, gdy Grayson zacisnal mocniej uchwyt na moim karku. Ale odmowilem pokazania jakiejkolwiek slabosci. O to wlasnie mu chodzilo - slabosc, ktora miala pokazac, jak potezny jest. Ale nigdy nie bedzie tak potezny jak jego bracia czy Alfa i o tym wie. "Powiedzialem, ze nie masz prawa traktowac innych jak smieci, Grayson" - powtorzylem, mowiac glosno i wyraznie, aby wszyscy wokol nas uslyszeli. Eliza to tylko omega w stadzie Creek Pack. Przez cale zycie byla zle traktowana przez wszystkich, zwlaszcza przez alfa-rodzenstwo i corke beta. Postanawia odejsc, gdy tylko skonczy osiemnascie lat, ale wkrotce zdaje sobie sprawe, ze bogini Ksiezycowa ma inne plany dla niej. Jak zareaguje Eliza, gdy dowie sie, ze jest zwiazana z alfa-rodzenstwem, ktore postawilo sobie za cel zniszczenie jej zycia od samego poczatku? Czy beda zalowac swoich czynow i uznaja Elize za swoja? A moze Eliza trzyma sie swoich planow i opuszcza swoich partnerow i stado Creek na zawsze?
Rozdział 1
Apr 21, 2026
Rozdział Pierwszy: Po Prostu Omega
"O, patrzcie kto to... Eliza, znowu zapomniałaś się wykąpać? Chyba wszyscy czujemy cię, zanim cię zobaczymy, i to bez pomocy naszych super-czułych wilczych zmysłów." Daniella teatralnie zatkała nos i zachichotała głośno, zamykając drzwi swojej szafki i uśmiechając się do tłumu, który wybuchnął śmiechem.
Zignorowałam ich, zawsze szukali powodów, żeby mi dokuczać. Dzisiaj nie było inaczej. Przyzwyczaiłam się do tego. Powinnam chyba trochę wyjaśnić.
Nazywam się Eliza. Mam siedemnaście lat i uczęszczam do Liceum Flintons. Jestem w ostatniej klasie przed studiami i naprawdę nie mogę się doczekać, aby wydostać się z tej dziury. Wkrótce skończę osiemnaście lat i planuję wyprowadzić się tak daleko, jak to możliwe.
Moi rodzice porzucili mnie jako niemowlę z jakiegoś powodu i uwierzcie mi, słyszałam już wszystkie możliwe scenariusze tego, co się stało. Widzicie, moi współczłonkowie ze Stada Creek uwielbiają opowiadać historie o tym, jak moi rodzice byli mną tak zniesmaczeni, że nie mogli przyznać się, że jestem ich dzieckiem. Inni mówią, że moi rodzice zginęli w ataku włóczęgów, a najgłupsza wersja, jaką słyszałam, to ta, że moja matka zdradziła ojca i dlatego mnie zostawili. Nikt nie zna prawdy i jest to w porządku. Jestem zdeterminowana, aby coś osiągnąć w życiu, gdy będę już daleko od tych wszystkich okrutnych głupców.
Jestem tym, co nazywa się w naszym stadzie Omegą, najniższą rangą, kozłem ofiarnym, workiem treningowym. Jestem drobna, z rozczochranymi brązowymi włosami i nudnymi brązowymi oczami. Mam brązowy pieprzyk na lewym policzku, na który wszyscy patrzą, jakby był najbardziej obrzydliwą rzeczą, jaką kiedykolwiek widzieli.
Członkowie mojego stada uwielbiają przypominać mi o moim miejscu w hierarchii, traktując mnie jak śmiecia pod ich stopami. Ale nie pozwolę, żeby to mnie więcej dotykało.
Mam na celowniku studia, przyszłość, w której mogę być wolna od ograniczeń życia w stadzie. Marzę o tym, by zostać lekarzem, pomagać potrzebującym, zmieniać świat na lepsze. Wiem, że nie będzie łatwo, ale jestem zdeterminowana, żeby to osiągnąć.
Ale na razie muszę znosić drwiny i szyderstwa rówieśników. Muszę trzymać głowę spuszczoną i skupić się na nauce i mojej przyszłości. Odmawiam pozwolenia im na to, by mnie złamali, by zmiażdżyli mojego ducha.
Więc uśmiecham się, kiwam głową i odchodzę, zostawiając za sobą śmiech i szyderstwa. Jestem tylko Omegą, ale jestem kimś więcej niż kiedykolwiek się dowiedzą. I pewnego dnia udowodnię im wszystkim, że się mylili.
Przechodząc przez szkolne korytarze, nie mogłam nie zauważyć spojrzeń i drwin kierowanych w moją stronę. Wydawało się, że każdy ma coś do powiedzenia, złośliwą uwagę lub kpiący śmiech. Ale trzymałam głowę wysoko, przypominając sobie, że ich słowa nie mają nade mną władzy.
Dotarłam na pierwszą lekcję, biologię, i usiadłam z tyłu sali. Pan Parker, nasz nauczyciel, rozpoczął lekcję o genetyce, a ja uważnie słuchałam, robiąc notatki i zadając pytania, gdy było to konieczne. Biologia była moim ulubionym przedmiotem, światem możliwości i odkryć, który rozpalał moją pasję do medycyny.
Po zajęciach poszłam do stołówki na lunch, wzięłam tacę i usiadłam samotnie w ustronnym kącie. Nie przeszkadzała mi samotność; dawała mi czas na zebranie myśli i planowanie przyszłości. Gdy jadłam kanapkę, pogrążona w myślach, nad moją głową pojawił się cień.
Zobaczyłam Graysona, najmłodszego syna Alfy spośród jego czworaczków. Grayson był najpopularniejszym chłopakiem w szkole, aktualnie patrzył na mnie z ironicznym uśmieszkiem. "No, no, no, kogo my tu mamy... małą Omegę," zakpił, chwytając moją tacę i wyrzucając jej zawartość na podłogę. W stołówce wybuchł śmiech, a moje policzki zapłonęły ze wstydu. Był gorszy od swoich starszych braci, a uwierzcie mi, to wiele mówi. Zawsze mieli wielką frajdę z dokuczania i szydzenia ze mnie. Oczywiście, ich młodszy brat musiał pójść w ich ślady. Oni już skończyli szkołę i byli teraz w Szkole Treningowej dla Alf.
Ale zamiast skulić się ze strachu, wstałam z zaciśniętymi pięściami. "Grayson, może i jesteś synem Alfy, ale to nie daje ci prawa do traktowania innych jak śmieci i zachowywania się jak dupek," powiedziałam pewnym i stanowczym głosem. W stołówce zapanowała cisza, wszystkie oczy były zwrócone na nas.
Uśmieszek Graysona zniknął, zastąpiony wyrazem zaskoczenia. Najwyraźniej nie spodziewał się, że stanę w swojej obronie. Otworzył usta, by odpowiedzieć, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, zadzwonił szkolny dzwonek oznajmiający koniec przerwy. Zebrałam swoje rzeczy i odwróciłam się, by odejść, zostawiając Graysona i resztę stołówki w osłupiałej ciszy.
"Co powiedziałaś, mała omego? Nie dosłyszałem." Grayson ruszył za mną i warknął; szarpnął mnie brutalnie za włosy i przyciągnął z powrotem, by na niego spojrzała. Następnie złapał mnie za kark. Nie pisnęłam ani nie wydałam żadnego dźwięku. Spuściłam wzrok, uważając, by nie spotkać jego spojrzenia. Wiedziałam, że to tylko bardziej by go rozwścieczyło i dawno temu nauczyłam się tego nie robić.
Czułam na sobie spojrzenia wszystkich w stołówce, czekających na moją reakcję. Serce waliło mi w piersi, gdy uścisk Graysona na moim karku się zacieśnił. Ale odmówiłam okazania jakiejkolwiek słabości. Tego właśnie chciał - słabości, by pokazać jak potężny jest. Ale nigdy nie będzie tak potężny jak jego bracia czy Alfa i on o tym wiedział.
"Powiedziałam, że nie masz prawa traktować innych jak śmieci, Grayson," powtórzyłam głośno i wyraźnie, tak by wszyscy wokół nas słyszeli. Napięcie w powietrzu było gęste jak dym w ogniu, cisza ciężka od oczekiwania.
Oczy Graysona wwiercały się we mnie, mieszanka gniewu i zaskoczenia migotała na jego twarzy. Przez chwilę wydawało się, że wybuchnie, ale potem puścił mnie z pchnięciem, przez co się zatoczyłam.
Zdołałam złapać równowagę, zanim wpadłam na kolana szkolnych piłkarzy.
"Masz szczęście, że zadzwonił dzwonek, Omego. Zajmę się tobą później," warknął Grayson, po czym wymaszerował, a jego paczka podążyła tuż za nim.
"Wiesz co, jesteś prawdziwą przegraną, Elizo. Nikt nigdy nie zechce takiej omegi jak ty," Daniella, która stała z boku, uśmiechnęła się złośliwie, trącając mnie łokciem, po czym pobiegła za Graysonem i jego sługusami.
Kiedy w stołówce znów zawrzało od rozmów, wszyscy wrócili do udawania, że nie istnieję. Wyprostowałam się, nie pozwalając, by to spotkanie mną wstrząsnęło. Szybko zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam na następną lekcję, w myślach ciągle odtwarzając tę konfrontację.
"Jest takim małym bezwilczym dziwadłem, i kto by jej chciał?"
"Jak ona wygląda. Byłaby ładna, gdyby coś zrobiła z włosami i twarzą."
"Ughh, to ta omega sierota bez Wilka."
Słyszałam ich złośliwe komentarze, nawet jeśli ich nie zauważałam. Bolało mnie to, ale tak, mieli rację; nie miałam jeszcze swojego Wilka, ale to nie znaczyło, że go nie dostanę. Nie straciłam jeszcze nadziei. Może mając ją przy sobie, byłabym silniejsza.
Postanowiłam zignorować te dziecinne głupoty i ich wybryki, zajęłam swoje miejsce z tyłu klasy i wyjęłam długopisy i notes. Położyłam torbę przy nogach i cierpliwie czekałam na rozpoczęcie lekcji.
Angielski był super łatwy i uwielbiałam kreatywne pisanie. Moja nauczycielka, pani Dallas, była jedyną osobą, która miała dla mnie czas. Byłam zdziwiona, że jeszcze jej nie ma w klasie i wiedziałam, że to tylko zachęci prześladowców do wypełnienia czasu kolejnymi rzeczami, które mnie zirytują.
Mogłam odliczać do trzech, zanim ktoś coś zrobi lub powie.
"Oh. Patrzcie kto się chowa z tyłu. Pupilka nauczycielki." Daniella pojawiła się obok mnie, Janet i Tricia po obu jej stronach. Oczywiście, były wszędzie tam, gdzie Daniella. Zawsze były jej cieniem. Jej przydupasami.
"No już, już, klaso, uspokójcie się. Jestem pan Sidley i będę tymczasowo prowadził te zajęcia. Proszę usiąść i wyjąć książki." Tymczasowy nauczyciel wszedł do sali i klasnął w dłonie. Był stary, z siwiejącą łysiną i siwą brodą. Był ubrany w czarny garnitur i białą koszulę w prążkowany krawat. Położył swoją brązową teczkę na biurku i wyjął jakieś papiery.
"Proszę pana, czy mogę zmienić miejsce? Tu na dole śmierdzi." Tricia zawołała, wywołując salwę śmiechu w klasie. Pan Sidley spojrzał na Tricię z irytacją, a ja poczułam warknięcie w gardle. Miałam dość tych komentarzy. Lata fizycznego i psychicznego znęcania się zaczęły zbierać swoje żniwo. Chciałam tylko zdobyć wykształcenie, skończyć osiemnaście lat i opuścić to okropne miejsce raz na zawsze. Nigdy nie wrócę i nic mnie tu nie zatrzyma...
I tak mniej więcej wygląda moje życie. Bez przyjaciół i bez wilka. Prawdopodobnie jest mi pisane być samotną do końca życia.

Mated To The Alpha Quadruplets
76 Rozdziały
76
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101