
Opis
**Ostrzezenie: Zawiera wulgarny jezyk, sceny erotyczne, przemoc oraz bardzo explicitne tresci, prosze czytac na wlasna odpowiedzialnosc.** ,,Pusc mnie..." - powiedziala Arabella. Skrzywila sie, krecac glowa. ,,Myslisz, ze pozwolilbym ci odejsc tak latwo?" - zapytal, a potem cmoknal z dezaprobata. Nozdrza Sandro rozszerzyly sie, gdy wciagnal zapach jej wlosow oplatajacych jego dlonie - wanilia i truskawka. Ten niewinny, a jednoczesnie zuchwaly zapach, z ktorym ja kojarzyl. ,,To nigdy sie nie stanie, Cara Mia." Arabella westchnela, gdy Sandro przycisnal swoje cialo do jej. Probowala go odepchnac, ale zlapal jej dlonie i przygwozdzil je nad jej glowa, zanim skierowal pistolet na jej skron. Arabella mocno zacisnela powieki, gdy bron odbezpieczyla sie z kliknieciem. Wciagnela powietrze i ugryzla sie w jezyk, modlac sie po cichu po raz ostatni. Chciala uciec jak najdalej od niego. Najlepiej zniknac z powierzchni ziemi, jesli to mozliwe. Ale byla pewna, ze bez wzgledu na to, jak daleko sie uda, on ja znajdzie. ------------------------------------- Zycie Arabelli wywrocilo sie do gory nogami po tym, jak trafila w rece swojego wroga. Powinna nie czuc do niego nic. Jednak sprawil, ze stracila wszelkie zmysly, a nawet ubrania. Na lasce swojego przeciwnika odkrywa o nim pewne tajemnice i pragnie poznac ich wiecej, lecz spotyka ja cos, czego sie nie spodziewala. Alessandro, Alfa wilkolak przyjmujacy tozsamosc mafijnego lorda. Byl najbardziej poszukiwanym przestepca w COOAN, a jego imie budzilo strach we wszystkich watahach wilkolakow. Byl czlowiekiem walczacym ze swoimi demonami i potrzebowal wybawcy, zanim utonie. Po traumatycznym wydarzeniu z dziecinstwa, ktore pozostawilo go naznaczonego, Blaze trzymal sie z dala od ludzi i nikomu nie ufal - az do chwili, gdy spotkal Arabelle, ktora uznal za idealna partnerke zeslana mu przez boginie ksiezyca. Jednak ona byla juz zajeta. Potezna potrzeba ocalenia jej od jej...
Rozdział 1
Jan 30, 2026
17 sierpnia 2022
PEACE BLOSSOM PLAZA
Miasto COOAN, Nowy Jork.
"Czy mogę ci w tym pomóc?"
Arabella wyprostowała się, gdy w jej uszach zabrzmiał głęboki głos. Zmarszczyła brwi i zmrużyła oczy.
Mężczyzna w jej wieku zbliżał się do niej, wyciągając zapalniczkę z kieszeni swoich czerwonych spodni cargo i zapalając papierosa zwisającego mu z ust. Gdy podszedł bliżej, przyjrzała się jego twarzy. Był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego spotkała od czasu przyjazdu do Cooan — rozległego miasta słynącego z nocnego życia i tajemnic.
Może nie spotkała jeszcze wystarczająco wielu mężczyzn, zważywszy na jej brak towarzyskości. Jednak uważała, że widziała już wystarczająco dużo tych, którzy regularnie pojawiali się na Peace Blossom Plaza. Mimo to była pewna, że wyróżniał się swoim wyjątkowym wyglądem. Jego bicepsy napięły się, gdy uniósł rękę, by zaczesać ciemnobrązowe włosy do tyłu w modną fryzurę.
Zastanawiała się, czy poświęca wiele czasu na układanie włosów, czy może ma osobistego stylistę. Brązowa kamizelka puchowa, którą miał na sobie na białym T-shircie, niewiele pozostawiała wyobraźni. Arabella nigdy nie sądziła, że ktoś w kamizelce może wyglądać tak seksownie, ale jemu przychodziło to bez wysiłku.
Misternie wykonane tatuaże zdobiły jego dłonie, ciągnąc się aż do nadgarstków. Nie potrafiła odczytać inskrypcji, ale była zafascynowana ich skomplikowanymi wzorami. Co więcej, nie widziała go po raz pierwszy. Wielokrotnie dostrzegała go przez szybę swojego biura. Często stał w oddali, cicho obserwując otoczenie.
"Podoba ci się to, co widzisz?" zapytał.
"Jezus!" zakaszlała, gdy wypuścił w jej stronę dym.
"Czy palenie jest zabronione na zewnątrz? Przepraszam. Nie wiedziałem, że ktoś tu jest, kogo mogłoby to dotknąć" – powiedział. I trzeba przyznać, wcale nie wyglądał na przepraszanego! Przynajmniej nie wyglądał!
"Nie dmuchaj mi w twarz i nie widzę niczego," odparła, wzdrygając się, gdy jego dłoń musnęła jej rękę.
"Przysięgłbym, że właśnie mnie podglądałaś," zachrypiał, z bezczelnym uśmieszkiem na ustach.
Boże, ten głos. Arabella aż rozmarzyła się w myślach. "Tylko w twoich snach," mruknęła, aż ją korciło, by zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy.
"Znam kilka rzeczy, które moglibyśmy robić w moich snach," zasugerował.
Prychnęła zaskoczona. "Przyszedłeś pomóc, czy nie?"
"Powinnaś ładnie poprosić," zauważył.
"To coś szkodzi twojemu zdrowiu," powiedziała, wskazując na papierosa. "I sprawia, że chce mi się wymiotować."
"Cóż, zgaszę go teraz, skoro tak ładnie poprosiłaś," odpowiedział, wyrzucając papierosa, niemal odrzucając niedopałek i gasząc go wojskowym butem. "Poza tym pomagam tylko kobiecie, która o to błaga."
"Nie błagałam cię o pomoc; sam się zgłosiłeś. A jeśli chcesz być bezczelny, możesz się przesunąć," powiedziała Arabella, odtrącając jego rękę, gdy próbował dotknąć wózka.
"Już nie potrzebujesz mojej pomocy?" zapytał.
"Powiedziałeś, że mam o to błagać," odparła, patrząc na niego. Zauważyła, że tłumi uśmiech, i zaczęła się zastanawiać, czy ją drażni.
"Ale nie chciałaś. Więc nie widzę powodu, żeby pomóc. Nie jesteś damą w opałach, a ja pomagam właśnie takim osobom."
"Nie jestem damą w opałach, a ty nie jesteś bohaterem, tylko dupkiem. Więc doskonale sobie poradzę..." Arabella próbowała przenieść ciężkie zakupy z wózka do samochodu dostawczego.
Straciła równowagę i cofnęła się z zakupami w rękach, ale nieznajomy złapał ją, zanim upadła. Serce waliło jej w piersi, gdy spojrzała na niego. Jej dłoń zacisnęła się na jego kamizelce, gdy zapatrzyła się w jego piękne oczy w kolorze toffi.
"Nie powinnaś podnosić czegoś tak ciężkiego," powiedział, pomagając jej odzyskać równowagę.
"To nic wielkiego; radzę sobie z tym odkąd zaczęłam pracować."
"A jednak nie powinnaś. To robota dla faceta."
Arabella skinęła głową, a w sercu zrobiło jej się ciepło. Był pierwszą osobą, którą obchodziło, co dźwiga. Nikt wcześniej nie pytał o jej samopoczucie.
"Poradzę sobie..." urwała, gdy odsunął ją na bok.
Bez wysiłku uniósł zakupy, jakby były pustymi workami, i wrzucił je do samochodu. Skończył w kilka sekund — zadanie, które jej zajęłoby co najmniej godzinę.
„Dziękuję.” Arabella uśmiechnęła się.
„Nie ma sprawy.” Wzruszył ramionami i ruszył dalej.
„Czekaj!” Arabella krzyknęła, zanim zdołała się powstrzymać. Skrzywiła się, kręcąc głową, gdy jej noga ruszyła w jego stronę. Na szczęście zatrzymał się i uniósł brwi. „Mieszkasz w okolicy? Widziałam cię ostatnio dość często.” Nawet dla niej było to dziwne pytanie. Jednak jej mózg bywał czasem osobliwy w myśleniu. Blaze wzruszył ramionami, ale nic nie powiedział. Była bardzo dociekliwa, a on był zaintrygowany. Zwykle nie zatrzymywał się zbyt długo przy kobietach z Cooan, ale ona była inna.
Nie wiedział jak; czuł, jakby niemal mógł się z nią utożsamić. Poza tym nie wiedział, jak jej odmówić, a to był ich pierwszy kontakt.
„Wydajesz się taki tajemniczy.” Arabella zmrużyła na niego oczy.
„Nie oczekujesz chyba, że opowiem swoje życie obcej osobie,” odparł Blaze natychmiast.
„Nie powiedziałam, że masz to zrobić.” Arabella zmarszczyła brwi. „Byłam tylko ciekawa.”
„No to przestań być ciekawa.” Warknął. „Możesz się zranić.” Co jest nie tak z seksownymi facetami zachowującymi się tak tajemniczo? Nie wiedziała, ale większość, których widziała, była właśnie taka.
Nigdy nie ujawniali swojej tożsamości i rozmawiali tylko o błahostkach. Nie rozmawiała z wieloma, ale ci, z którymi zdarzyło jej się zamienić słowo, zachowywali się podobnie. „Przynajmniej powiedz mi, jak się nazywasz!” zawołała za jego oddalającymi się plecami.
Blaze podszedł do niej, a ona wzdrygnęła się, gdy chwycił kieszeń koszuli, którą miała na sobie.
„Blaze.” Mruknął, rozglądając się dookoła.
„Arabella.” Odpowiedziała. Mimo że nie musiała się przedstawiać, bo znał ją już wcześniej, nie chciał, by wiedziała, że ją obserwował.
Był znany z tego, że wykonywał swoją pracę dyskretnie. Kontakt z nią mógł mu przysporzyć kłopotów. Ale potrzebowała jego pomocy. Miał słabość do dam w opałach. Bez względu na to, kim były.
„To twoje prawdziwe imię?” zapytała Arabella.
Blaze westchnął i ponownie wzruszył ramionami. „Sama się przekonaj.”
„Jezu! Dlaczego zachowuje się, jakby miał kij w tyłku? To było tylko niewinne pytanie,” burknęła Arabella, przewracając oczami. Westchnęła, patrząc jak wsiada na potężnie wyglądający motocykl i odjeżdża z rykiem.
Arabella wyprostowała się, gdy jej przełożona, Claire, podeszła do niej.
„Zauważyłam, że rozmawiałaś z tamtym facetem,” powiedziała Claire, wąskie, ciemnobrązowe oczy zwężone w stronę Arabelli. Ta nerwowo splatała palce, patrząc w dół.
„On tylko mi pomógł,” wymamrotała Arabella. Wiedziała, że rozmowy z ludźmi podczas pracy są zabronione, chyba że dotyczą obowiązków. „To się więcej nie powtórzy,” dodała z westchnieniem.
„Nie odejmuję ci tego z wypłaty,” zaczęła Claire.
„Naprawdę nie?” Arabella uniosła brwi. To był jej pierwszy raz, kiedy rozmawiała z kimś nie związanym z pracą, i pierwszy raz, gdy jej surowa przełożona nie zamierzała potrącić jej z pensji. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło i wydawało się dziwne. Przyjrzała się szczupłej, średnio wiekowej kobiecie przed sobą.
„Chcę ci doradzić jak matka,” Arabella odetchnęła z ulgą, nim spojrzała na nią. „W jakiej sprawie?”
„Cooan to niebezpieczne miejsce; powinnaś uważać, z kim się zadajesz. Nie słyszałaś o ostatniej fali przestępczości?”
Arabella skinęła głową. Ostatnie zdarzenie dotyczyło tajemniczego zniknięcia nastoletnich dziewcząt. Choć nie była nastolatką, mogła pasować do opisu. Mierząc 170 cm wzrostu, z drobną sylwetką, kochała swoją figurę, ale wiedziała, że przez swą posturę mogłaby zostać wzięta za nastolatkę. Mimo to nie rozumiała, jak to się miało do Blaze'a.
„Wiem, że możesz tego do końca nie pojmować, ale trzymaj się od niego z daleka i bądź ostrożna,” Arabella kiwnęła głową, mówiąc: „Będę.”
„A teraz wracaj do pracy,” powiedziała Claire, klepiąc ją po ramieniu. „Następnym razem nie będę już taka łagodna.”
„Na pewno nie będziesz,” wymamrotała Arabella, posyłając Claire szeroki uśmiech, gdy się odwróciła. „Coś mówiłaś?”
„Nic nie mówiłam,” odparła Arabella.
Claire skinęła głową i ruszyła w stronę dużego budynku.
Gdy tylko zniknęła z pola widzenia, myśli Arabelli znów wróciły do Blaze'a. Wpatrywała się w miejsce, w którym go spotkała, i westchnęła: „Boże, naprawdę chciałam dowiedzieć się o nim czegoś więcej.” Wydęła usta i postukała w pudełko, zwlekając chwilę i jednocześnie mając oko na Claire. Gdy upewniła się, że Blaze się nie pojawia, przewróciła oczami i wróciła do pracy, aż jej zmiana dobiegła końca.

Mated To The Mafia Werewolves: The Alpha and Beta Wants me
121 Rozdziały
121
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101