

Opis
Uciekajac przed aranzowanymi zareczynami i kontrolujacym ojcem, Raven Lockwood wyjezdza na odlegle ranczo w poszukiwaniu wolnosci. Zamiast niej znajduje jednak pokuse - rozdarta miedzy dwoma bracmi kowbojami: jednym szorstkim i zamknietym w sobie, drugim czarujacym i oddanym. Jedna lekkomyslna noc zmienia wszystko. Gdy Raven odkrywa, ze jest w ciazy z blizniakami i nie wie, ktory z braci jest ojcem, sekrety, pozadanie i niemozliwe wybory zderzaja sie ze soba. Teraz musi walczyc o swoja wolnosc, przyszlosc i rodzine, ktorej nigdy nie zamierzala stworzyc.
Rozdział 1
Dec 24, 2025
Perspektywa Raven
Jadalnia Lockwoodów mogłaby sprawić, że Wersal poczułby się niewystarczający. Kryształowe żyrandole rozpraszają światło na ręcznie malowanych tapetach, antyczne srebro lśni na tle śnieżnobiałego obrusu, a wszystko wygląda dokładnie tak wystawnie i wyreżyserowanie, jak powinno.
Dokładnie tak jak ja.
Przesuwam kawałek łososia po talerzu, podczas gdy mój ojciec omawia mój nadchodzący grafik filmowy z Margaret, naszą rodzinną specjalistką od PR-u. Trzeci projekt w tym roku, wykańczający harmonogram zdjęć, kolejna rola, której nie wybrałam.
Widelec zgrzyta o porcelanę w rytmie, który dopracowałam przez dwadzieścia jeden lat tych kolacji.
„Trasa promocyjna musi ruszyć w marcu”, mówi Margaret, stukając w tablet. „Będziemy koordynować z wytwórnią najważniejsze kwestie do poruszenia.”
„Niech podkreślą rodzinny wątek”, odpowiada ojciec, nie patrząc na mnie. „Ameryka kocha dynastie.”
Upijam długi łyk wody i wyobrażam sobie, że to wódka.
Oczywiście nie jest, bo córka Jonathana Lockwooda nie pije podczas rodzinnych kolacji. Siedzi prosto, ładnie się uśmiecha i odgrywa rolę wdzięcznego potomka z oscarową precyzją.
Wtedy ojciec odchrząkuje.
Nie to zwyczajne odchrząknięcie kogoś, komu coś zalega w gardle. To celowe, przykuwające uwagę odchrząknięcie, które poprzedzało każdą wielką zapowiedź w moim życiu.
Żołądek zaciska mi się, zanim jeszcze otworzy usta.
„Margaret, to wszystko na dzisiaj.” Odprawia ją machnięciem ręki, z nonszalanckim autorytetem człowieka, któremu nigdy nie odmówiono. „Raven i ja mamy do omówienia rodzinne sprawy.”
Margaret zbiera swoje rzeczy i znika. Kliknięcie zamykanych drzwi brzmi obscenicznie głośno.
„Zakończyłem ustalenia z rodziną Brooksów”, mówi ojciec, mieszając Bordeaux z wypracowaną elegancją. „Ty i ich syn Richard ogłosicie zaręczyny na charytatywnym balu w przyszłym miesiącu. Relacje prasowe będą niezwykłe dla obu rodzin.”
Słowa docierają do moich uszu, ale odmawiają ułożenia się w sens.
Zaręczyny. Ustalone. Sfinalizowane. Richard Brooks, którego spotkałam dokładnie dwa razy i który przez oba te razy gapił się na mój dekolt.
Widelec wypada mi z ręki i uderza o talerz. „Chyba nie mówisz poważnie.”
„Zawsze mówię poważnie o interesach.” Nawet nie mruga. „Rodzina Brooksów posiada największą agencję talentów na Zachodnim Wybrzeżu. Ich powiązania z platformami streamingowymi zapewniłyby ci główne role przez kolejną dekadę. W połączeniu z moim dorobkiem reżyserskim i twoją rosnącą rozpoznawalnością, kontrolowalibyśmy projekty od pomysłu po premierę.”
„Czyli to kwestia udziałów w rynku?” Ton mojego głosu unosi się. „Handlujesz mną dla umów dystrybucyjnych?”
„Zabezpieczam twoją przyszłość.” Odkłada kieliszek z ostatecznym stuknięciem. „Hollywood się konsoliduje. Niezależne nazwiska są pożerane lub zapominane. Fuzja Lockwood-Brooks uczyni nas nietykalnymi — studia, agencje, talenty, wszystko pod jednolitą kontrolą. To nie jest dyskusja, Raven. To postanowione.”
Coś pęka mi w piersi. Dwadzieścia jeden lat tłumionej urazy zalewa szczelinę, gorąca i żrąca.
Całe życie się uśmiechałam na czerwonych dywanach, po których nie chciałam kroczyć. Wypowiadałam kwestie postaci, których nie chciałam grać. Byłam idealnym produktem ambicji Jonathana Lockwooda.
„Nie możesz mnie sprzedać,” mówię, głos drży czymś niebezpiecznym. „Nie jestem jedną z twoich aktorek, którą możesz obsadzić w dowolnej roli, jaka ci odpowiada.”
Jego wyraz twarzy twardnieje w znajome ostrzeżenie. To, które oznacza, że przekraczam granicę, robię z siebie pośmiewisko, stwarzam problemy.
„Ścisz głos, młoda damo.”
„Nie.” Słowo brzmi obco na moich ustach. Ekscytująco. „Kontrolowałeś wszystko. Moją karierę, mój wizerunek, całe moje istnienie. Ale nie możesz wybrać, za kogo wyjdę za mąż.”
„Dałem ci wszystko.” Jego ton mógłby zamrozić szampana. „Karierę, sławę, styl życia. Każdą szansę, jaką miałaś, stworzyłem dla ciebie.”
„Dałeś mi klatkę!” Odsuwam się od stołu, kryształy brzęczą. „Piękną, złotą klatkę, w której robię sztuczki dla twoich inwestorów, uśmiecham się do twoich kamer i udaję, że nie duszę się każdego dnia.”
Wstaje powoli, zapięcie marynarki wykonuje z irytującym spokojem. „Przesadzasz. To niestosowne.”
„Chciałam być muzykiem.” To wyznanie wyrywa się ze mnie, surowe i bolesne. „Chciałam pisać piosenki, grać na pianinie i mieć życie, które naprawdę jest moje. Ale ty uznałeś, że aktorki to lepsze trofea.”
„Muzycy są na pęczki.” Odrzuca dwadzieścia jeden lat skradzionych marzeń jednym machnięciem ręki. „Uczyniłem cię wyjątkową.”
„Uczyniłeś mnie nieszczęśliwą!”
„Uczyniłem cię ważną.” Zbliża się, jego cień mnie pochłania. „Bez tego nazwiska, bez moich kontaktów, bez wszystkiego, co zbudowałem — jesteś nikim, Raven. Nikim.”
To słowo trafia mnie w brzuch i eksploduje.
Chwytam kopertówkę z kredensu i pędzę do drzwi. Obcasy stukają o marmur, echo niesie się po ogromnym holu.
„Wyjdziesz przez te drzwi, to wyjdziesz ze wszystkiego,” woła za mną. „Żadnych pieniędzy. Żadnych kontaktów. Żadnej siatki bezpieczeństwa.”
Trzaskam drzwiami tak mocno, że okna aż dzwonią.
Do peryferii miasta jadę czterdzieści minut. Czterdzieści minut ściskania kierownicy do białości, tłumionych krzyków i tuszu spływającego po policzkach.
Znalazłam podły bar z migoczącym neonem i bez parkingowego, taki, gdzie nawet jeśli ktoś ogląda programy rozrywkowe, nie rozpozna mojej twarzy.
Whisky pali w przełyk, ale zamawiam następną.
„Ciężka noc?” pyta barman, podając mi trzecią.
„Można tak powiedzieć.”
Piję, aż wszystko się rozmywa. Aż żyrandole, kontrakty i słowo 'zaręczyny' znikają w bursztynowej mgle.
Może jeśli zostanę tu wystarczająco długo, świat przestanie wirować.
Może się obudzę i to wszystko okaże się koszmarem.
Telefon wibruje na lepkim blacie. SMS od ojca. Oczywiście. Bo Jonathan Lockwood zawsze musi mieć ostatnie słowo.
Ojciec: Przygotowujemy się do zaręczyn. Czy ci się to podoba, czy nie.
Lód i benzyna. Moja krew płynie jednocześnie tym i tym, kłócąc się i eksplodując.
Nie obchodzi go to. Nigdy nie obchodziło.
Każdy fałszywy uśmiech, każde stłumione „nie”, każda cząstka mnie, którą pogrzebałam, by być jego idealną córką — nic się nie liczyło. Jestem tylko kolejnym zamkniętym przez niego interesem.
Alkohol zamienia mój strach w coś dzikszego. Coś lekkomyślnego.
Rzucam gotówką o bar i zataczam się na zewnątrz. Zimne powietrze uderza mnie w twarz, ostre i otrzeźwiające, ale umysł już się wyłączył.
Nie myślę. Nie planuję. Obcasy grzęzną w żwirze, gdy biegnę, niemal potykając się, w stronę pustej drogi — z dala od samochodu, z dala od wszystkiego, co łączy mnie z życiem, które zostawiam.
W oddali pojawiają się światła. Dwoje żółtych oczu przecinających ciemność.
Wchodzę na jezdnię bez wahania. Macham ramionami rozpaczliwie, gorączkowo, uniwersalny znak kobiety rozsypującej się na kawałki. Samochód zwalnia, opony piszczą, zatrzymuje się trzy stopy od mojego drżącego ciała.
Starsza kobieta opuszcza szybę. Siwe włosy, łagodne oczy, uniesione brwi pełne troski.
„Proszę,” wykrztuszam, a mój głos łamie się pośrodku. „Potrzebuję podwózki. Gdziekolwiek. Byle stąd.”
Przez długą chwilę mi się przygląda. Dostrzega rozmazany makijaż, designerską sukienkę, drżące dłonie niepasujące do drogiej kopertówki.
Muszę wyglądać na szaloną. I tak się czuję.
W końcu otwiera drzwi pasażera. „Wsiadaj, kochanie.”
Wsiadam i zatrzaskuję je za sobą. Samochód rusza, a światła miasta w lusterku bocznym maleją i maleją, aż znikają całkowicie.
Nie wiem, dokąd jadę. Nie obchodzi mnie to.
Liczy się tylko to, że w końcu uciekam. I od tego momentu będę żyć życiem, które należy do mnie.

Mounting cowboy brothers
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101