

Opis
Serafina weszla do dynastii Verrellich jako wyrachowana pionek - piekna, posluszna, do poswiecenia. Przez trzy lata grala role idealnej zony. Az pewnego dnia jej maz przyprowadzil do domu inna kobiete. ,,To jest Sofia" - powiedzial Matteo, wysuwajac krzeslo. ,,Bedzie moja druga zona." Kazali jej sie dzielic nim. Oddac swoje lozko. Usmiechac sie podczas rodzinnych kolacji, gdy jej nastepczyni spala z jej mezem na gorze. ,,Zostaniesz w niebieskim pokoju" - powiedziano jej. ,,Sofia potrzebuje teraz apartamentu malzenskiego." Ale czego nie wiedzieli? Serafina jest w ciazy. I nie jest ta, za ktora ja maja. Jest Serafina Dorian - dziedziczka kryminalnego imperium, wychowana w tajemnicy i wyszkolona, by przetrwac. Chcieli, zeby byla cicha i zlamana. Zamiast tego obudzili w niej cos dzikiego. Teraz kobieta, ktora zepchneli do pokoju goscinnego, stanie sie ich najgorszym koszmarem. ,,Oddaliscie jej moj pierscionek, moj dom, mojego meza. W porzadku. Teraz odbiore wam wszystko, co posiadacie - zaczynajac od waszego nazwiska."
Rozdział 1
Jul 16, 2026
Serafina
„Matteo, proszę.” Mój głos się łamie, jakbym była jakąś zdesperowaną nastolatką, a nie dorosłą kobietą w sukni od projektanta. „Po prostu... spójrz na mnie. Naprawdę na mnie spójrz.”
Nawet nie podnosi wzroku znad poprawiania swoich platynowych spinek do mankietów – tych, które kupiłam mu na naszą pierwszą rocznicę. Jego ciemne włosy są perfekcyjnie ułożone, ani jeden kosmyk nie odstaje, bo nie daj Boże, żeby Matteo Verrelli wyglądał choćby odrobinę nieidealnie. Ostry podbródek, te zimne, szare oczy, które kiedyś sprawiały, że miałam motyle w brzuchu – teraz wywołują tylko mdłości. Jest cały z ostrych kątów i drogich garniturów, jakby wyrzeźbił go jakiś szalony artysta, który zapomniał dodać duszy.
„Jestem zajęty, Serafina.” Jego głos jest płaski, lekceważący. Jakbym była służącą proszącą o podwyżkę.
„Kiedy ty nie jesteś zajęty?” Stoję w naszej sypialni – przepraszam, jego sypialni, w której akurat śpię – w tej idiotycznej, szmaragdowej, jedwabnej sukni, która kosztowała więcej niż większość samochodów. Kolor wydobywa moje ciemne oczy, sprawia, że moja oliwkowa skóra promienieje. Przynajmniej tak kiedyś myślałam. Teraz czuję się, jakbym przebierała się w czyjeś życie.
„Kocham cię.” Słowa wypadają ze mnie jak wyznanie – desperackie i żałosne. „Wiem, że to małżeństwo zaczęło się... od interesów, ale kocham cię. Od dwóch lat. Chcę tylko wiedzieć, czy jest w tobie jakaś część, która mogłaby—”
„Nie.”
Jedno słowo. Dwie litery. Całkowita anihilacja.
„Nie.” Poprawia krawat, sprawdza Rolexa. „Mamy układ, Serafina. Nie komplikuj go... uczuciami.”
Uczucia. Jakby miłość była jakimś niewygodnym efektem ubocznym, na który się napatoczyłam, pijąc nie tę wodę.
Rodzinna kolacja tego wieczoru to mistrzowski pokaz wojny psychologicznej. Viviana siedzi na czele stołu jak królowa przewodząca egzekucji, jej idealnie ułożone srebrne włosy łapią światło świec. Ostrzy na mnie pazury od trzech lat, a tej nocy idzie prosto do gardła.
Viviana Verrelli – z domu Rossi, córka pomniejszego barona tytoniowego – wdarła się do tej rodziny czterdzieści lat temu, będąc ładniejszą i bardziej bezwzględną niż ktokolwiek inny. Przez dekady dopracowywała sztukę niszczenia innych kobiet, nie tracąc przy tym swojej świętoszkowatej fasady. Zaczęło się od pierwszej żony ojca Matteo, która tajemniczo dostała „problemów z alkoholem” i zginęła w wypadku samochodowym. Potem przeszła do planowego pozbywania się każdej kobiecej konkurencji dla swojej pozycji. Jestem tylko najnowszą ofiarą w długim szeregu.
„Serafina, cara”, zaczyna, głosem aż ociekającym fałszywą słodyczą, „może powinnaś znów odwiedzić doktora Martinellego. W sprawie twoich... problemów z płodnością.”
Słowa uderzają jak policzek. „Nie mam problemów z płodnością.”
„To dlaczego,” wtrąca Bianca, kręcąc makaronem jakby rozmawiała o pogodzie, „nie dałaś nam jeszcze dziedzica? Trzy lata to chyba wystarczająco dużo czasu, nie sądzisz?”
Bianca Verrelli – dwadzieścia osiem lat, młodsza siostra Matteo i żywy dowód na to, że przywilej potrafi tworzyć potwory. Wszystko dostaje na srebrnej tacy, a mimo to musi niszczyć innych dla sportu. Wygląda jakby właśnie zeszła z wybiegu w Mediolanie – ostre kości policzkowe, drapieżna gracja, ciemne włosy upięte w idealny kok. Porusza się jakby była właścicielką każdego miejsca, w które wchodzi – co po części jest prawdą, bo tatuś posiada połowę północnych Włoch.
Jej specjalnością jest wojna psychologiczna udająca siostrzaną troskę. To ona „przypadkiem” zaprosiła byłą dziewczynę Matteo na naszą rocznicową kolację. To ona „zapomniała” powiedzieć mi o dress code na rodzinnych imprezach, przez co byłam niedobrana i upokorzona. To ona rozpuszcza plotki o mojej „niestabilności” każdemu, kto zechce słuchać.
„Może po prostu się nie stara wystarczająco,” mruczy Bianca, nawet nie podnosząc wzroku znad kieliszka wina. „W naszej rodzinie żony zawsze wiedziały, na czym polegają ich obowiązki.”
Czuję, jak twarz mi płonie. „Doskonale rozumiem swoje obowiązki.”
„Naprawdę?” Uśmiech Viviany mógłby zamrozić piekło. „Bo z mojego punktu widzenia jesteś wielkim rozczarowaniem. Bez dzieci, bez wartościowych koneksji, bez umiejętności poza ładnym wyglądaniem na przyjęciach.”
„Skończyłam studia summa cum laude na—”
„Na państwowej uczelni,” przerywa Bianca ze śmiechem. „Jakie to... urocze.”
Matteo milczy. Po prostu kroi cielęcinę, jakbyśmy rozmawiali o pogodzie, a nie rozbierali mnie ze wszystkiego, co mam w sobie wartościowego.
„Być może,” kontynuuje Viviana, „czas przemyśleć ten układ. Dziewczyna Costello z Neapolu jest naprawdę śliczna, a jej ojciec posiada—”
„Wystarczy.” Głos Matteo rozcina napięcie. „Serafina i ja poradzimy sobie z naszym małżeństwem prywatnie.”
Moje serce wykonuje głupią nadziejną piruetę. Może jednak mu zależy? Może—
„Właściwie,” ciągnie, odkładając nóż, „chciałbym jutro zjeść z tobą kolację. Tylko my. Musimy porozmawiać.”
Cały następny dzień spędzam w żałosnym stanie nadziei. Może to właśnie to. Może w końcu zacznie o nas walczyć. Układam włosy, kupuję nową sukienkę – czerwoną, z jedwabiu, opinającą każdą krągłość – i pozwalam sobie wierzyć, że trzy lata małżeństwa mogą coś znaczyć.
Restauracja jest idealna. Kameralna. Przy świecach. Takie miejsce, gdzie ludzie się zaręczają i ratują swoje związki.
„Wyglądasz pięknie,” mówi Matteo, gdy przychodzę, i przez chwilę widzę w nim tego mężczyznę, w którym się zakochałam.
„Dziękuję.” Wślizguję się do loży, serce wali mi w piersi. „To miłe. Tak dawno nie mieliśmy okazji—”
„Serafina, jest ktoś, kogo chciałbym ci przedstawić.”
Słowa uderzają mnie jak kubeł lodowatej wody. „Co?”
Wtedy się pojawia. Wysoka, blond, absolutnie olśniewająca w ten bezwysiłkowy sposób, który krzyczy: rosyjska arystokracja. Ma na sobie prostą czarną suknię, która pewnie kosztuje więcej niż mój samochód, a porusza się jakby cały świat należał do niej.
„To Anastasia Ruffo,” mówi Matteo, wstając, by ucałować ją w policzek. „Anastasio, moja żona, Serafina.”
Żona. Mówi to tak, jakby to był tytuł stanowiska, który zaraz zlikwiduje.
„Przyjemność,” mruczy Anastasia z akcentem, wyciągając perfekcyjnie wypielęgnowaną dłoń. „Matteo tyle mi o tobie opowiadał.”
Patrzę na jej dłoń jak na węża. „Naprawdę?”
„Proszę, usiądź.” Matteo wskazuje krzesło naprzeciwko mnie. „Mamy wiele do omówienia.”
„Myślałam, że to kolacja we dwoje,” udaje mi się powiedzieć.
„Jest,” mówi. „Dla dwóch osób, które mają znaczenie.”
Okrutność tych słów odbiera mi oddech.
„Serafina,” mówi Anastasia, siadając jakby to jej należało się to miejsce, „chcę, byś wiedziała, że mam ogromny szacunek do tego, co zrobiłaś dla rodziny Verrelli.”
„Co zrobiłam?”
„Twoja służba,” kontynuuje płynnie. „Trzy lata lojalności. To godne podziwu.”
Służba. Jakbym była cholerną służącą.
„Ale teraz,” mówi Matteo, sięgając przez stół po dłoń Anastazji, „nadszedł czas, by rodzina poszła naprzód. Anastasia wnosi koneksje, których potrzebujemy. Wpływy polityczne. Wsparcie finansowe.”
„Co ty mówisz?” Ale wiem. Boże, już to wiem.
„Mówię, że nasz układ spełnił swoje zadanie.” Jego głos jest rzeczowy, jakby omawiał fuzję firm. „Dokumenty są już przygotowane. Oczywiście zostaniesz odpowiednio wynagrodzona.”
„Wynagrodzona?” Słowo wychodzi ze mnie zdławione.
„Biorę ślub, Serafina. Z kimś, kto naprawdę pomoże tej rodzinie się rozwinąć.”
Restauracja wiruje wokół mnie. „Ale ja jestem twoją żoną.”
Jego wzrok się wyostrza. „Wciąż jesteś. A teraz Anastasia też będzie.”

My Husband Asked For A Second Wife
150 Rozdziały
150
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101