

Opis
Myslalam, ze jestem nikim. Okazalo sie, ze jestem krolewska. **** Ksiezniczka Elara dorastala w przekonaniu, ze jest tylko pionkiem w krolewskim malzenstwie-sierota wyslana, by poslubic zimnego, zdystansowanego ksiecia Cadena z wrogiego krolestwa Verloren. Byla ignorowana, obrazana i niewidzialna. Az wszystko sie zmienilo. Elara odkrywa, ze nie jest zwyczajna panna mloda, lecz ukryta dziedziczka Verdany, potezniejszego sasiada Verloren. Jeszcze chwile temu byla posmiewiskiem dworu. Teraz jest jego najwiekszym zagrozeniem. Powrociwszy na swoje prawowite miejsce, Elara wreszcie zostaje zauwazona, wreszcie jest potezna. Ale wlasnie gdy zaczyna przyjmowac swoja korone, grozi wybuch wojny. By ja powstrzymac, musi wrocic do krolestwa-i meza, ktory ja zdradzil. Ale sprawy nie sa takie proste, jak sie wydaja. Caden nie jest bezdusznym ksieciem, ktorego zapamietala-a przez caly ten czas jej szukal. Majac tydzien, by powstrzymac wojne, obronic tron i wybrac miedzy obowiazkiem a pragnieniem, Elara musi zdecydowac: Czy podazy za sercem, czy za korona?
Rozdział 1
Feb 21, 2026
PERSPEKTYWA ELARY
Kryształowy kieliszek szampana drżał w mojej dłoni, gdy obserwowałam mojego męża od trzech lat, który poruszał się po tłumie niczym drapieżnik wśród ofiary. Wypolerowany i nieskazitelny w swoim granatowym stroju wieczorowym, książę Caden Verloren był ucieleśnieniem królewskiej doskonałości—arcydziełem, w którego powstaniu kiedyś wierzyłam, że miałam swój udział.
— Ledwo tknęłaś swój napój, Wasza Wysokość — wyszeptała Lady Mirabelle, jej głos ociekał fałszywą troską. — Coś Cię dziś trapi?
Zmusiłam usta do wyuczonego uśmiechu, który stał się częścią mojej królewskiej garderoby tak samo jak ciężka korona, która często zdobiła moją głowę.
— Wcale nie — skłamałam. — Po prostu rozkoszuję się chwilą.
Cóż za gorzka rzecz do smakowania. Wielka Sala Pałacu Verloren lśniła większą ilością klejnotów i sekretów niż gwiazd na nocnym niebie. Przywykłam do obu podczas lat spędzonych jako żona Cadena, choć żadne z nich nie dawało mi już pocieszenia.
— Wygląda dziś szczególnie przystojnie — zauważyła inna dwórka, śledząc ruchy mojego męża spojrzeniem, w którym kryła się słabo maskowana żądza. — Przyszły król w swoim żywiole.
— Istotnie — odparłam, a to jedno słowo niemal utknęło mi w gardle.
Pamiętałam czas, gdy uśmiech Cadena był zarezerwowany tylko dla mnie. Kiedy jego dłoń szukała mojej pod stołem podczas nużących kolacji państwowych. Kiedy jego oczy odnajdywały moje w zatłoczonych salach właśnie takich jak ta, nieme zapewnienie, że jesteśmy w tym razem.
Tamte dni zniknęły jak poranna mgła przed letnim słońcem.
— Elara. — Głos mojej teściowej przeciął moje myśli. Królowa Arielle podeszła z cichą gracją żmii. — Popraw postawę, kochanie. Królowa nigdy się nie garbi.
— Nie jestem królową, Wasza Wysokość — przypomniałam jej, choć mimo to wyprostowałam plecy. — Tylko księżniczką.
Jej wargi zacisnęły się w bezkrwistą linię. — Na razie. Ale wygląd zawsze ma znaczenie. Zwłaszcza dziś wieczorem.
Tajemnicza uwaga przeszyła mój idealnie wyprostowany kręgosłup chłodem.
— Czym dzisiejszy wieczór się wyróżnia? — zapytałam, starając się, by mój głos zabrzmiał lekko.
Uśmiech królowej nie sięgnął oczu. — Wkrótce się przekonasz.
Zanim zdążyłam nacisnąć bardziej, odpłynęła, zostawiając mnie z narastającym w żołądku węzłem niepokoju. Odstawiłam nietkniętego szampana i ruszyłam w stronę Cadena, zdeterminowana wydobyć jakieś wyjaśnienia.
Prawie do niego dotarłam, gdy królewski marszałek uderzył laską o marmurową podłogę trzy razy. Dudniący trzask natychmiast uciszył salę.
— Jego Królewska Mość, Król Darius Verloren Trzeci!
Tłum rozstąpił się, gdy mój teść wszedł do sali, a Caden natychmiast stanął u jego boku. Wzrok mojego męża przesunął się po sali, ale przeszedł po mnie, jakbym była tylko kolejną dwórką. Poczułam, jak policzki mi płoną.
— Drodzy goście i szlachetni przyjaciele — zaczął król, a jego donośny głos wypełnił każdy zakątek ogromnej sali. — Zebraliśmy się dziś wieczorem nie tylko, by świętować pomyślność naszego królestwa, lecz także, by podzielić się radosną nowiną.
Wstrzymałam oddech. Czy to traktat północny? Caden od miesięcy pracował nad zapewnieniem pokoju z naszymi tradycyjnymi wrogami. Gdyby się udało, oznaczałoby to koniec wieków rozlewu krwi.
Dłoń króla spoczęła na ramieniu Cadena z nietypową czułością. — Książę Caden zapewnił sojusz, który wzmocni nasze królestwo na pokolenia.
Duma na chwilę wezbrała mi w piersi. Udało mu się. Pomimo osobistego dystansu między nami, nie mogłam nie podziwiać jego dyplomatycznych umiejętności.
— Poprzez starożytną i honorową praktykę królewskiego małżeństwa — kontynuował król — zjednoczymy naszą linię krwi z Imperium Vassari.
Duma w mojej piersi natychmiast zamieniła się w coś zimnego i przerażającego.
— Małżeństwo? — słowo wyrwało mi się z ust, zanim zdążyłam je powstrzymać, na szczęście zbyt cicho, by ktokolwiek poza najbliższymi służącymi je usłyszał.
Od głównego wejścia zabrzmiały trąbki. Ogromne drzwi otworzyły się, ukazując kobietę, którą rozpoznałam z dyplomatycznych portretów. Lady Isolde Vassari—wysoka, posągowa, z włosami niczym przędzione złoto i pewnością siebie kobiety, która nigdy nie kwestionowała swojego miejsca na świecie.
— Mam zaszczyt — zabrzmiał głos Cadena, spokojny i wyraźny — ogłosić moje zaręczyny z Lady Isolde Vassari, córką Cesarza Konstantina. Nasz związek przyniesie pokój naszym krainom i pomyślność naszemu ludowi.
Sala wybuchła oklaskami. Kieliszki uniosły się w świętowaniu. Gratulacje rozbrzmiewały ze wszystkich stron.
A ja stałam nieruchomo, świat wokół mnie zamglił się, gdy krew dudniła mi w uszach.
— Ale on już jest żonaty — ktoś za mną wymamrotał zdezorientowany—jakiś zagraniczny dygnitarz nieobeznany z tradycjami naszego królestwa.
— Królewska rodzina Verloren praktykuje dyplomatyczną poligamię — padło wyjaśnienie od innej osoby. — Pierwsza żona zachowuje swoją pozycję, ale drugie małżeństwa są powszechne w celu zabezpieczenia sojuszy.
Pierwsza żona. Słowa te uderzyły mnie jak fizyczny cios. Byłam sprowadzana do przypisu we własnym małżeństwie.
Po drugiej stronie sali wzrok Cadena w końcu napotkał mój. Przez jedno, bezdechowe uderzenie serca wydawało mi się, że widzę w nim żal, może nawet przeprosiny. Wtedy Lady Isolde dotknęła jego ramienia, a on zwrócił się do niej z uśmiechem, który kiedyś wierzyłam, że należy tylko do mnie.
Uświadomienie spadło na mnie niczym lodowata woda: nigdy nie byłam dla niego żoną. Byłam traktatem, podpisem na pergaminie, politycznym układem udającym związek z miłości. A teraz, gdy pojawił się lepszy sojusz, po prostu mnie... uzupełniono.

My Husband Chose Her Over Me
213 Rozdziały
213
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101