
Opis
Jest corka Alfy Black Moon Pack, ale zawsze zyla jak sluzaca. Jej ojciec i macocha nienawidzili jej, poniewaz byla bezwolna. Do czasu wieczoru gromadzenia do parzenia, spotkala tajemniczego mezczyzne. Zabral jej dziewictwo i zniszczyl jej zycie. Zostala wygnana i stala sie wedrowna wilkolakiem, jednak nagle odnalazla swoja wilkolacza nature. O co tutaj chodzi?
Rozdział 1
May 16, 2026
POV Catherine
Słońce raziło mnie w oczy, powoli usiadłam na łóżku i zorientowałam się, że jestem w obcym pokoju.
Ubrania porozrzucane na ziemi to te, które miałam na sobie podczas wczorajszego rytuału godowego.
Wczoraj odbywał się rytuał godowy w Cienistym Lesie.
To tradycja, że wilkołaki mieszkające w New Jersey co roku odprawiają rytuał godowy w Cienistym Lesie.
Alfa i Luna każdej watahy przywozili tu swoje niepołączone wilkołaki, by podczas rytuału szukały swojego partnera.
Oczywiście, jeśli ktoś nie znalazł, mógł próbować szczęścia w kolejnym roku.
Gdy rytuał się rozpoczął, przechadzałam się z drinkiem w dłoni, nie mając najmniejszej ochoty znaleźć partnera.
Pewnie chcesz wiedzieć, dlaczego – otóż nie miałam wilka.
Kiedy krążyłam po miejscu z kieliszkiem soku malinowego w dłoni, zobaczyłam moją macochę, Elenę Anderson, rozmawiającą z moją przyrodnią siostrą, Giną Wyatt, pod drzewem w rogu placu.
Mimo że nie miałam wilka, mój słuch był wyjątkowo dobry.
Dzięki temu mogłam usłyszeć, o czym mówią, nawet na odległość.
Chociaż Gina ściszała głos, i tak wszystko słyszałam.
Obgadywały moją mamę.
Wściekłość aż wrzała we mnie. Jak ona śmie!
Gdy skończyły rozmowę, zatrzymałam Ginę, gdy była sama, i zażądałam, by przeprosiła moją mamę.
Najwyraźniej nie przejęła się moim ostrzeżeniem, a z jej twarzy biło „i co z tego”, więc wylałam na nią cały sok, z uśmiechem patrząc, jak krzyczy i ucieka.
Ale macocha się wściekła i ryknęła tonem Luny: „Catherine! Natychmiast znajdź swoją siostrę!”
Nie mogłam nie słuchać rozkazów Luny, nawet jeśli nie miałam na to ochoty, więc poszłam szukać Giny.
„Gina! Gdzie jesteś?” Byłam już na obrzeżach Cienistego Lasu, w pewnej odległości od placu. Gdybym poszła dalej, weszłabym głębiej w las. Nie sądziłam, że Gina naprawdę straciła głowę i pobiegła do lasu późną nocą.
Starałam się ignorować śmiechy tłumu, żeby usłyszeć, czy nie ma gdzieś kroków Giny.
Nagle poczułam zapach wanilii.
Wąchałam już wiele różnych zapachów, ale przysięgam, żaden z nich nie był tak pociągający jak ten.
Poszłam za tym zapachem, żeby się do niego zbliżyć. Gdy dotarłam do drzewa, zza pnia wyskoczył wysoki mężczyzna.
Natychmiast uderzył mnie mocny aromat wanilii. Chociaż nie widziałam twarzy tego faceta w półmroku, wiedziałam, że nie należy do mojej watahy.
„Kim jesteś?” zapytałam ostrożnie. Oddychał głośno, a ja czułam, że patrzy na mnie w ciemności. W takiej sytuacji nie odważyłam się zrobić nic pochopnie.
Nagle rzucił się na mnie i objął mnie ramionami. Był tak silny, że nie mogłam się wyrwać.
Zanim zdążyłam krzyknąć o pomoc, nagle poczułam coś dziwnego. Jakby moja świadomość została przejęta przez kogoś innego. Nie mogłam myśleć jasno i w końcu zemdlałam.
Kiedy obudziłam się znowu, byłam w tym obcym pokoju.
Odsunęłam kołdrę i wstałam z łóżka, podnosząc swoje ubrania. Na oparciu krzesła obok mnie wisiała męska marynarka. Co do cholery? Wściekła rzuciłam ją na łóżko – ten drań po prostu sobie poszedł?
„Czy to mój partner? Dlaczego teraz nic nie czuję?”
Mimo bólu między nogami założyłam swoje ubrania.
Wtedy zauważyłam, że brakuje obsydianowego wisiorka, który dostałam od mamy.
Po przeszukaniu całego pokoju i narastającej frustracji, usłyszałam pukanie do drzwi.
Kiedy je otworzyłam, do środka wbiegli moja macocha i ojciec.
„Alfa Wyatt, twoja córka całą noc szwendała się z jakimś obcym, podczas gdy cała wataha jej szukała. Gdyby inni się o tym dowiedzieli, cała wataha miałaby wstyd!”
Elena zrobiła zaskoczoną minę i wrzasnęła do ojca. Następnie spojrzała na mnie z nienawiścią.
Elena prychnęła i powiedziała: „Catherine, kazałam ci wczoraj szukać Giny. A co zrobiłaś? Świetnie się tu bawiłaś.”
„Nie, to nieprawda!” zaczęłam się tłumaczyć.
„Spójrz na malinki na twojej szyi. Nadal próbujesz oszukać swojego Alfę?”
Odruchowo zasłoniłam szyję. Ten przeklęty facet zostawił na niej mnóstwo malinek.
„Catherine, bardzo mnie rozczarowałaś.” Troy rzucił okiem na moją szyję, potem spojrzał na bałagan w pokoju i pokręcił głową.
Pochodziłam z Watahy Czarnego Księżyca, a mój ojciec był Alfą. Moja matka to Paisley Davis, ostatnia Luna watahy. Zmarła jednak, gdy miałam trzy lata.
Szczerze mówiąc, wiedziałam, że Luna jest niezbędna dla watahy wilków. Jednak mój ojciec ożenił się z Eleną już dwa miesiące po śmierci mamy. Dlatego trudno mi było uwierzyć, że naprawdę przeżywał odejście swojej partnerki.
Elena od zawsze brała mnie na celownik. Najwyraźniej nie każda wataha ma szczęście do dobrej Luny.
„Nie szwendałam się.” Uspokoiłam się i powiedziałam spokojnie: „Spotkałam wilkołaka, gdy szukałam Giny, a potem zemdlałam. Nie mam pojęcia, dlaczego tu jestem. Myślę, że to mógł być mój partner.”
„Twój partner?” Elena prychnęła. „Niemożliwe. Kłamiesz. Nie będziesz miała partnera.”
„Wiem, że nie mam wilka, ale wielu takich jak ja znalazło swoich partnerów. Prawda?” Starałam się być cierpliwa przy ojcu, mimo że irytowało mnie nastawienie Eleny.
Choć byłam zła na to, co zrobił mi ten mężczyzna, to jednak wczoraj rzeczywiście poczułam coś dziwnego. Nie wiedziałam jednak, czy to było to, co czują partnerzy.
Elena nie odpowiedziała na moje pytanie, tylko spojrzała na ojca.
„Kiedy się urodziłaś, wiedźma przepowiedziała ci przyszłość i powiedziała, że jesteś wilkołakiem, który nigdy nie będzie miał partnera” – powiedział Troy powoli, patrząc na mnie ze współczuciem. Byłam w szoku.
„To niemożliwe! Niemożliwe! Jak mogłabym nie mieć partnera?” wyrwało mi się mimowolnie.
Teraz czułam się jeszcze bardziej zrozpaczona niż wtedy, gdy w wieku osiemnastu lat dowiedziałam się, że nie mam wilka.
W głowie miałam mętlik i nie potrafiłam myśleć jasno. Wilkołaki żyją w grupach, a każdy, kto nie ma partnera, będzie samotny do końca życia.
„Twój ojciec miałby cię okłamać?” Elena powiedziała kpiąco. Potem spojrzała na ojca: „Kochanie, wiem, że to dla ciebie trudne. Ale starszyzna watahy jest za drzwiami i musimy to rozwiązać, jak należy.”
„Catherine, nie będę ci pobłażał, choć jesteś moją córką.” Troy wziął głęboki wdech. Na jego twarzy pojawił się spokój, a w głosie zabrzmiała powaga i autorytet.

My Mate Has Two Wolves
530 Rozdziały
530
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101