
Opis
Ostrzezenia: Tylko dla dojrzalych czytelnikow. Czytaj z rozwaga. "Mozemy nawet sprawic, ze to bedzie jednorazowa rzecz." - powiedziala. - "Prawie juz to zrobilismy..." Ale szybko sie powstrzymala i zamiast tego powiedziala: "Moja mama nawet sie o niczym nie dowie, obiecuje." - powiedziala, brzmiac naprawde desperacko. ,,Nie ma szans, ze nie poprosisz o wiecej, Scarlett," Adrian zaprotestowal slabo. ,,Wtedy nie bylabym winna, ze to zrobilam." - odparla z zapalem. ,,Dlaczego nie mozesz po prostu zostawic mojej mamy i spotykac sie z kims w swoim wieku? Albo myslisz, ze ona spotyka sie tylko z toba? Ma mnostwo facetow na skinienie palca, a na koncu i tak cie rzuci. To ja wlasciwie mam pieniadze." ,,Nie zalezy mi na pieniadzach." - Adrian trwal przy swoim uparcie. ,,Wiem, ze to nie ma nic wspolnego z prawdziwa miloscia. Czego wlasciwie chcesz od mojej mamy? Co masz na nia?" ~~~ Scarlett Davenport, miliarderka i jedyna zyjaca corka wdowy i kobiety kochajacej mezczyzn - Vivian Davenport, budzi sie, by odkryc, ze Adrian Hartfield, mezczyzna, ktorym zapalala natychmiastowym zauroczeniem po ich spotkaniu w klubie, zostaje jej przedstawiony jako potencjalny ojczym. Po raz pierwszy w swoim mlodym zyciu uswiadamia sobie, ze byc moze bedzie musiala sprzeciwic sie wszelkim przeciwnosciom, by zawalczyc o swojego ksiecia z bajki, nawet jesli oznacza to uzycie sztuki uwodzenia, by zwabic Adriana do swojego lozka. Kiedy nienawistne i liczne nikczemne sily zauwazaja te slabe punkty w rodzinie i postanawiaja je wykorzystac dla wlasnej korzysci, czy Adrian i Scarlett zdolaja wystarczajaco wczesnie uswiadomic sobie swoja wspolna sile? Czy pokonaja przeciwnosci?
Rozdział 1
Dec 6, 2025
Scarlett i Lily siedziały na szerokim łożu z baldachimem, nakładając sobie makijaż i rozmawiając o szaleństwach licealnego życia. Lily trzymała dłoń przy ustach, gdy zanosiła się śmiechem z czegoś zabawnego, co powiedziała Scarlett.
— Spadaj, jesteś totalnie szurnięta, serio — powiedziała, ponownie śmiejąc się do rozpuku. Miała lekki krem na twarzy. Częścią tej samej twarzy rzuciła ciche spojrzenie na pokój Scarlett. Po cichu podziwiała ogrom przestrzeni, ciepłe odcienie drewna, bordowe ściany od podłogi do sufitu oraz wykładzinę, która była jak poduszka pod stopami — wszystko było czyściutkie.
— Chciałabym, żebyśmy obie dostały się na ten sam uniwersytet.
— Serio? — zapytała Scarlet, zaczynając wcierać podkład w twarz.
— No jasne, a ty nie? — Lily spytała retorycznie.
— To byłaby czysta przyjemność spędzić lata studenckie w tym wykwintnym mieszkaniu zamiast w jakimś nędznym kondominium.
Scarlett uśmiechnęła się z kontrolą, mówiąc:
— Oczywiście, już za tobą tęsknię. Gdzie jeszcze znajdę taką wariatkę jak ty?
Lily także zaczęła nakładać podkład, lecz zatrzymała się nagle, jakby coś ważnego przyszło jej do głowy.
— No dobra, powiedz mi teraz — rzuciła Lily, przerywając krótką ciszę, z figlarnym wyrazem twarzy, podczas gdy Scarlett patrzyła na nią z porozumiewawczym uśmiechem.
— Kiedy w końcu oddasz tego ciasteczka jakiemuś chłopakowi? Zrobisz to przed studiami, czy... niech zgadnę, zostawiasz nagrodę dla tych wielkich facetów na magisterkę? Może dziś w klubie znajdę ci jakiegoś faceta z dużym fiutem.
Scarlett wzruszyła ramionami, po czym powiedziała:
— Szczerze? Raczej nie... Chyba jak spotkam kogoś, kto na to zasługuje. — Zamilkła, po czym z rezygnacją dodała: — Nie wiem, dziewczyno, po prostu chcę być ostrożna, żeby nie trafić znowu na jakiegoś Drew Martinsa.
— O mój Boże, Drew. — Twarz Lily rozjaśniła się, na ustach pojawił się półdrwiący uśmiech. — Masz pamięć jak słoń. No ale on był wtedy całkiem młody. — dodała na jego obronę.
— Taa... — Scarlett zrobiła kpiącą minę.
— Dosłownie dostał prawie ataku paniki, próbując tylko dotknąć cycków. Co za dzieciak! — dodała, a obie wybuchły śmiechem.
— Wiesz co? Patrząc teraz na ciebie, myślę, że po prostu lubisz starszych facetów. Ci w twoim wieku i tak najczęściej są niedoświadczeni, jak zawsze mówisz. — powiedziała Lily, przewracając oczami.
Scarlett westchnęła, przewracając oczami z lekką frustracją, zanim powiedziała:
— No chyba tak. Nic wielkiego.
Trudno było uwierzyć, że Scarlett skończyła osiemnaście lat zaledwie trzy miesiące temu. Wyglądała jak dojrzała dwudziestodwulatka — ponętna i pełna kształtów. Jej piersi były o wiele bardziej okrągłe i pełne niż u innych dziewczyn w jej wieku; nawet Lily nie mogła się równać. Jej krągłości były wyraziste, dzikie — sylwetka modelki. Z wyglądu i zachowania typowa grzeczna dziewczyna, ale w głębi duszy pragnęła szalonego, satysfakcjonującego życia, szczególnie teraz, gdy osiągnęła pełnoletność.
— Ale nie wszyscy starsi mają doświadczenie. Spójrz na Filipa — powiedziała, chichocząc, przypominając sobie spotkanie z nauczycielem plastyki w jego gabinecie.
— Zrujnowałaś chłopowi życie, Scarlett. Unika cię w szkole aż do matury.
— Nie wytrzymał nawet dwóch minut z moimi ustami na jego fiucie, zanim spuścił się cały do buzi. Wiesz, planowałam oddać mu swoje dziewictwo.
Lily pokręciła głową, patrząc na siebie w dużym lustrze:
— Ty jesteś naprawdę szalona. Mam nadzieję, że znajdziesz tego doświadczonego, który wyrucha cię tak, jak chcesz.
— Kto wie, może dziś będę miała szczęście.
***
Scarlett i Lily przyjechały do klubu Disco and Divas jej czarnym Cadillakiem.
Gdy weszły do pulsującego energią budynku i chłonęły radosny chaos atmosfery, Lily szepnęła niegrzecznie do Scarlett:
— Rozsiądź się, przyszła studentko, i rozejrzyj — tu są najlepsze kutasy w San Francisco. — Scarlett uszczypnęła ją żartobliwie, tłumiąc śmiech, po czym dodała:
— Daj spokój, jesteś żałosna.
Ale rzeczywiście posłuchała Lily i razem zamówiły drinki, sącząc je powoli, siedząc w kącie klubu, obserwując i sycąc oczy facetami, po cichu oceniając wygląd różnych mężczyzn wchodzących i wychodzących z klubu. Często Scarlett komentowała, gdy jakiś chłopak wchodził lub wychodził.
— Boże, ten to za gruby.
— Kurwa, ten wygląda, jakby chodził po skorupkach jajek.
— O Boże, jaki karzeł.
— Założę się, że nie wytrzyma dziesięciu minut.
To trwało i trwało, aż zobaczyła, jak z łazienki wychodzi mężczyzna, kieruje się do baru w klubie, i natychmiast zaniemówiła. Od razu nie skomentowała jego obecności, co sprawiło, że Lily spojrzała na nią ze znajomym uśmiechem, po czym zapytała.
„Co się stało z twoim ciętym językiem tak szybko, kochanie?”
Facet, na którego patrzyła Scarlett, mógłby być opisany jako jeden z najatrakcyjniejszych mężczyzn, jakich kiedykolwiek widziała. Przejechała językiem po wargach i patrzyła na niego bez skrępowania. Po chwili opuścił rejon baru z kieliszkiem wina w dłoni i zaczął zbliżać się do jej części klubu. Coś w niej się poruszyło i dobrze, że klub miał migoczące światła; dzięki temu nie mógłby wyraźnie zobaczyć rumieńca na jej policzkach. Można by pomyśleć, że jest od niej starszy o sześć lub siedem lat, ale to tylko dodawało wszystkiemu smaczku. Miał zdecydowanie ponad 180 cm wzrostu, co doskonale komponowało się z jego ognistymi oczami, silną szczęką i dzikimi, szerokimi ramionami—na widok którego niemal zrobiła się mokra natychmiast.
„O mój Boże! Czy on w ogóle jest człowiekiem?” wykrzyknęła.
Lily, zauważając tę fascynację, szepnęła jeszcze szybciej: „Myślę, że powinnaś dać mu szansę; będę tuż obok.” Powiedziała, po czym przeprosiła i przeszła na drugą stronę klubu. Scarlett była tak pochłonięta, że nawet nie zauważyła odejścia Lily.
Nie miała pojęcia, co robi, ale po raz pierwszy wszystkie inne myśli zniknęły z jej głowy, a liczył się tylko ten nieznajomy, którego znała ledwie od pięciu minut.
„Nigdy nie widziałem nikogo tak oderwanego w klubie,” jego seksowny, ochrypły głos przerwał jej rozmyślania. Jego oddech niósł ze sobą ostry zapach mocnego ginu.
Te oczy, z sąsiedniego stołka, porwały ją, gdy odwróciła głowę w kierunku głosu. Opróżnił resztę zawartości kieliszka, odłożył go na bok. Wtedy zauważyła, że jest trochę pijany. Jednak jak na pijaka, miał ogromną klasę i opanowanie.
Trudno było określić dokładny kolor jego oczu, ale wiedziała, że jego spojrzenie odbiera jej dech w piersiach.
„Dlaczego tak sądzisz?” odwróciła się, uśmiechając się do jego zarumienionej twarzy i czując się pochlebiona, że to właśnie o niej mówił.
„Problemy rodzinne?” zapytał znowu, całkiem swobodnie, zbijając ją z tropu.
„Nie, to nie to, po prostu sprawy dziewczyn. Lubię spokój i ciszę.” dodała.
Nie odpowiadał przez chwilę; zamiast tego jego oczy powoli przesuwały się wzdłuż jej sukienki, a na ustach igrał figlarny uśmiech. Jej błyszcząca różowa sukienka kończyła się daleko powyżej kolan, więc kiedy zobaczyła, jak pożądliwie patrzy na jej gładkie uda, jeszcze bardziej je wyeksponowała, lekko podnosząc sukienkę i zakładając nogę na nogę.
„Jesteś taka seksowna, a jednocześnie spokojna. To wzbudza moją ciekawość,” wyszeptał spokojnie, jego ruchy były chwiejne i niepewne.
„Może więc powinieneś spróbować odkryć tę tajemnicę.” wyszeptała, zaskoczona własną śmiałością. Poza ostatnim doświadczeniem w samolocie dwa miesiące temu, to było jedno z najbardziej szalonych rzeczy, jakie zrobiła od dawna.
Chwycił ją za rękę i poprowadził w stronę wyjścia, a jej serce biło jak oszalałe z ekscytacji. Mężczyzna jej marzeń miał odebrać jej dziewictwo dokładnie tak, jak to zaplanowała, i w najbardziej przypadkowym scenariuszu z możliwych.
To wszystko wydawało się nierealne; jak sen. Dotarli do cichego zakątka. Przycisnął ją do ściany, podniósł sukienkę i chwycił jej pierś, mocno zaciskając sutek i tłumiąc jej jęk pocałunkiem. Jego dłonie były silne i stanowcze, a jej pragnienie tylko się nasiliło.
Z wprawą musnął językiem jej lewy sutek, prawą ręką piescił i ściskał drugi; nie mogła powstrzymać jęków, gdy ich języki z pasją się splatały.
Scarlett była gotowa bardziej niż kiedykolwiek, by przyjąć jego członka do swojej ociekającej wilgocią cipki. Czuła już jego twardy pręt ocierający się o jej podbrzusze, co tylko ją jeszcze bardziej podnieciło.
On pragnął jej tak samo mocno, jak ona jego, a oboje czuli, jak atmosfera wokół nich się rozgrzewa, a ich pożądanie jest nie do powstrzymania.
Z jej sutkiem wciąż w ustach, rozerwał jej majtki, a jego palec wprawnie masował łechtaczkę, co wywołało u niej jęk czystej ekstazy. Już miał w nią wejść, gdy nagle usłyszeli strzały.
„Co się dzieje?” zapytała.
On już wycofał rękę, a jej sukienka opadła, zakrywając ją.
„Uciekaj! To policja!” krzyknął, pomagając jej wydostać się tylnym wyjściem, zanim zobaczył, jak znika w ciemnym kącie.
„Czekaj!” zawołała, ale było już za późno; zniknął.
„Cholera. Nawet nie znam jego imienia ani numeru.”
Scarlett jeszcze raz spojrzała przez korytarz, licząc na cud. Miała nadzieję, że wróci po nią.
Po kolejnych dziesięciu minutach czekania bez śladu po nim, wyszła z klubu z niechęcią.
Scarlett wiedziała, że nigdy nie zapomni tej nocy. Nocy, kiedy straciła kogoś, kogo znała tylko przez kilka minut, ale czuła, jakby straciła wszystko, co kiedykolwiek miała i znała od urodzenia.

Once Upon a Night With My Stepdad
85 Rozdziały
85
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101