

Opis
Szesc miesiecy przed swoim starannie zaaranzowanym slubem towarzyskim, dwudziestojednoletnia Ruby Pearson odkrywa zdrade swojego narzeczonego - i dziewczyna wychowana, by byc ,,idealna", zaczyna pragnac czegos dziko nieidealnego: wyboru. Wkracza dr Aiden Green, blyskotliwy, niedostepny profesor, ktory natychmiast przejrzal na wskros nienaganna postawe Ruby. To, co zaczyna sie jako lekkomyslna proba, by poczuc cokolwiek, przeradza sie w wybuchowy trojkat - bezpieczna milosc kontra zakazane pragnienie - rozgrywajacy sie pod najjasniejszymi reflektorami Manhattanu i pod ciezarem rodzinnych oczekiwan. Gdy reputacje, fortuny i przyszlosc coraz mocniej zaciskaja sie wokol niej, Ruby musi zdecydowac, czy wybaczyc chlopakowi, ktorego zawsze znala, zaryzykowac wszystko dla mezczyzny, ktorego nie powinna pragnac, czy wreszcie napisac zycie, ktore bedzie tylko jej. Cena za odnalezienie siebie moze spalic wszystkie mosty za nia.
Rozdział 1
Sep 11, 2025
POV Ruby
Z Alexem zawsze było łatwo—odkąd tylko pamiętam. Ale to już nie była dziecięca gra. Teraz w końcu mieliśmy wykonać misję, którą nasi rodzice wyznaczyli nam w dniu, gdy skończyliśmy szesnaście lat: pobrać się. I po raz pierwszy, właśnie teraz, to naprawdę wydawało się słuszne.
Siedzimy na dywanie z próbkami lnu i sfatygowanym albumem ze ślubami w rodzinie, debatując nad kwiatami, które nie zwiędną w sierpniu, i nad piosenką na pierwszy taniec, która mogłaby wzruszyć mojego ojca do łez.
„Piwonie umierają po dwóch godzinach”, mówię.
„Ty w jedwabiu nie”, odpowiada Alex z uśmiechem i całuje mnie—powoli, niespiesznie, naturalnie.
Przez chwilę myślę: ilu ludzi ma takie szczęście? Bez dramatów. Pełne zaufanie.
Odsuwam się, łapiąc oddech, i pozwalam, by myśl wypłynęła na głos. „Słuchaj—co jeśli spróbujemy czegoś innego tym razem? Nasza pierwsza noc… Chcę, żebyś mnie zaskoczył. Nie tak jak zwykle.”
Jego ramiona sztywnieją. „Co ty wygadujesz, Ruby? Nie tak jak zwykle, czyli jak?”
„Nie po ciemku i od razu koniec”, mówię, starając się zachować lekkość. „Chcę… nas. Chcę, żebyś chciał, żebyś—”
Parska śmiechem, ostrym. „Żartujesz sobie teraz? Żongluję lokalami, cateringiem, tabelkami mojej matki, a ty nazywasz mnie niekreatywnym, bo chcesz inny… schemat?”
„Proszę cię, żebyś zobaczył mnie”, mówię ciszej. „Żebyś wybrał mnie, nie scenariusz.”
Oblewa się rumieńcem. „Przepraszam?”
„Słyszałeś mnie. Pięć lat, Alex. Pięć lat zwyczajnego seksu dwa razy w tygodniu, przy zgaszonym świetle, ty kończysz szybko, a ja patrzę w sufit, zastanawiając się, czy to już wszystko.”
„Już zorganizowałem Dubaj”, prycha. „Loty, penthouse, prywatny kierowca—wszystko. Czego jeszcze ode mnie chcesz? To miała być niespodzianka. Jesteś niesamowita, Ruby. Niewdzięczna.”
„Nienawidzę Dubaju”, odgryzam się. „Czego ty właściwie chcesz, Alex? Czy po prostu zarezerwowałeś najlepszy hotel, który załatwili twoi ojcowscy znajomi? Masz w sobie w ogóle odrobinę kreatywności?”
„To pięciogwiazdkowy resort”, mówi już głośniej. „Większość ludzi by za to zabiła.”
„Nie jestem ‘większością ludzi’. Nie chcę folderu reklamowego. Chcę ciebie. Chcę, żebyś wybrał coś, bo mnie znasz—a nie dlatego, że ocena to 9,8.”
„Wybieram”, mówi, zaciśnięta szczęka. „Wybieram perfekcję. Wybieram, by wszystko było bezbłędne, żebyś nie musiała się martwić.”
„Perfekcja to nie to samo co bliskość”, odpowiadam. „Możesz kupić penthouse, Alex. Nie da się kupić pragnienia.”
Patrzy na mnie, urażony. „Czyli wszystko, co robię, jest złe, jeśli nie pasuje do twojego nowego scenariusza? Staram się jak mogę.”
„Twój najlepszy wynik to logistyka. Ja proszę o nas.” Kręcę głową. „Zapytaj mnie, czego chcę. Dotknij mnie tak, jakbyś mnie pragnął.”
Alex przeszedł pokój trzema krokami, jego dłonie zacisnęły się na moich nadgarstkach tak mocno, że zostawiły ślady.
„Chcesz namiętności? Chcesz, żebym rzucił cię na ścianę? Rozdarł z ciebie ubrania jak jakiś zwierz?”
„Chcę, żebyś czegoś chciał! Czegokolwiek!”
Wyszarpałam się, moja skóra paliła tam, gdzie mnie dotknął—nie z pożądania, ale ze złości.
„Ale ty nie chcesz, prawda? Po prostu odgrywasz swoje. Idealny narzeczony bawiący się w dom, dopóki tatuś nie odda firmy.”
„Przynajmniej tu jestem!”—krzyk Alexa odbija się od wysokiego sufitu. „Przynajmniej się pojawiam, zamiast uciekać na twoje tajemnicze grupy naukowe i nocne sesje w bibliotece. Uważasz, że jestem głupi, Ruby? Myślisz, że nie zauważam?”
„Zauważam co? Że mam życie poza byciem córką Kennetha Pearsona i przyszłą żoną Aleksandra Whitmore’a na pokaz?”
„Żoną na pokaz?”
Jego twarz skręciła się w coś brzydkiego, czego nigdy wcześniej u niego nie widziałam.
„Mieszkasz w tym mieszkaniu, za które płaci twój tatuś, chodzisz na zajęcia na Columbii, które on finansuje, nosisz markowe ubrania z jego kart kredytowych. Bez naszych rodzin jesteś nikim!”
Kryształ Waterford eksploduje na mojej marmurowej podłodze, białe róże i szkło rozsypują się po apartamencie na Morningside Heights. Ten dźwięk to strzał z pistoletu w kościele.
„Wynoś się.”
Alex dotknął czerwieniejącego policzka, po raz pierwszy odkąd go znam zamilkł ze zdumienia. „Ruby—”
„WYNOŚ SIĘ!”
Chwycił płaszcz, zatrzymał się przy drzwiach z ręką na klamce. Drzwi trzasnęły z kosztowną ostatecznością.
Stoję pośród zgliszczy, pierś mi się unosi, ręce drżą od adrenaliny i miłości, która musiała wreszcie nabrać kręgosłupa.
* * *
Dwa dni minęły w mgle zignorowanych połączeń i skasowanych wiadomości głosowych. W końcu odnalazłam spokój w ciszy, gdy telefon zawibrował z wiadomością od Rachel Clark, dalekiej znajomej z ich grupy do nauki Corporate Finance.
Otworzyłam wiadomość.
‘Pomyślałam, że powinnaś wiedzieć.’
Załadowały się trzy zdjęcia. Oddech zamarł mi w gardle.
Alex przyciśnięty do ceglanej ściany pod Brass Monkey. Jessica Martinez oplatająca go jak druga skóra.
Jej dłonie pod jego koszulą, jego palce wplątane w jej włosy z desperacją, jakiej nigdy u niego nie czułam. Jego ręka znikająca w jej dżinsach, podczas gdy ona gryzie go w szyję, znacząc go w sposób, w jaki ja nigdy nie potrafiłam.
Kolejna wiadomość: ‘Wyszli razem. Uznałam, że zasługujesz na prawdę.’
Wpatrywałam się w zdjęcia, aż wypaliły mi się w siatkówkach.
Najpierw przychodzi zazdrość—gorąca i brudna, bo zbudowana z miłości. Kocham go. Nie chcę go oddać. Ale jeśli nie wybiera mnie, to co właściwie robimy?
Pięć lat letnich dotyków, uprzejmych pocałunków i zaplanowanej bliskości, a tak właśnie złapał inną kobietę. Jakby umierał z głodu. Jakby bez niej nie mógł żyć. Jakby była wszystkim, czym dla niego nigdy nie byłam.
Trzy godziny później zadzwonił dzwonek do drzwi.
Przez judasza: Alex ściskający dwie tuziny czerwonych róż, jego twarz ułożona w starannie wyćwiczoną maskę skruchy. Widziałam, jak ćwiczył ten wyraz przed trudnymi posiedzeniami zarządu.
„Ruby, proszę. Otwórz drzwi. Spieprzyłem. Muszę to wyjaśnić.”
Otworzyłam, jedwabny szlafrok idealnie zawiązany, makijaż bezbłędny—obraz opanowania, którego się po mnie spodziewał.
„Jessica Martinez.” Mój głos był konwersacyjny, jakbyśmy omawiali pogodę. „Serio, Alex? Ona nawet nie jest ładna.”
„Wiesz?” Róże drżały mu w rękach. „Ruby, przepraszam. Po naszej kłótni byłem pijany, wściekły—”
„Byłeś napalonym psem.” Wzięłam róże, wciągnęłam ich mdlący zapach. „Pierwszy raz w życiu naprawdę kogoś chciałeś. Jak się z tym czułeś?”
„To nic nie znaczyło—”
„To znaczyło wszystko.” Odstawiłam róże na konsolę, każdy mój ruch był precyzyjny i kontrolowany.
„To nieprawda. Kocham cię.”
„Chcesz mnie?” zapytałam, cicho, ale stanowczo. „Chcesz mnie w swoim łóżku, Alex? Chcesz mnie, a nie to porozumienie? Nie proszę, żebyś cofnął czas—oboje zostaliśmy do tego wychowani, urodzeni, by się pobrać.”
„Ruby, ja nawet nie wiem, jak nie chcieć cię!” wybuchł. „Żyję z tym od pięciu lat. Powiedz, co mam zrobić. Spieprzyłem. Ale ty—jesteś moim życiem.”
„Już nie wiem, Alex”, powiedziałam, a prawda raniła, gdy wychodziła z ust. „Już nie wiem, czy tego chcę. Chcę pauzy. A jeśli zobaczysz zdjęcie, na którym moje usta są na szyi innego faceta—to znaczy, że próbuję się odnaleźć. I jesteśmy kwita.”

One last fling before I settle
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101