
Opis
,,Jesli ta pozycja jest wykonywana prawidlowo, moze byc dla kobiety niezwykle satysfakcjonujaca, poniewaz pozwala na gleboka penetracje." Otwieram usta, zeby odpowiedziec, ale jedyne, co ze mnie wychodzi, to urwany oddech i cichy westchnienie. On sie smieje, niskim, chropowatym pomrukiem, po czym pochyla sie i caluje mnie w srodek plecow. Znow czuje jego czubek przy swoim wejsciu. Wsuwa sie lekko, a moje cialo ozywa na nowo. Miesnie reaguja na jego obecnosc, kurczac sie i rozluzniajac, jakby moje cialo probowalo go wciagnac gleboko do srodka. To szef mojego meza, wiec to powinno byc zle. Dlaczego wiec to wydaje sie tak wlasciwe? *** Braxton Merriweather zawsze dostaje to, czego chce. Teraz pragnie jej-Julii Thompson, zony jednego ze swoich pracownikow. Od chwili, gdy po raz pierwszy ja zobaczyl, wiedzial, ze musi ja posiadac na kazdy mozliwy sposob. Kiedy Jeff Thompson przyjmuje warunki, ktore proponuje mu Braxton, ten jest zszokowany. Jeszcze bardziej zaskakuje go zgoda pani Thompson. Ale teraz, gdy juz ja posmakowal, chce wiecej. Jak moze zawladnac kobieta, ktora jest juz zona innego? Julia czuje sie uwieziona w malzenstwie ze swoja licealna miloscia. W ciagu dwoch lat od slubu jej maz sie zmienil-i to nie na lepsze. Kiedy miliarder Braxton Merriweather okazuje jej zainteresowanie, jest pochlebiona. I zaintrygowana. Czy to mozliwe, ze jeden z najbogatszych ludzi na swiecie naprawde jej pragnie? A jesli tak... co ma zrobic ze swoim mezem? ,,Jeden weekend z miliarderem" to pikantna opowiesc dla dojrzalych czytelnikow.
Rozdział 1
May 6, 2026
Wyłączam gorącą wodę i wkładam ostatnie naczynia po śniadaniu do zmywarki, rzucając jeszcze jedno spojrzenie na kuchnię, by upewnić się, że niczego nie przeoczyłam. Jeff już wyszedł do pracy, ale jeśli pominęłam jakiś talerz, będę musiała umyć go ręcznie. Nie lubi, gdy coś przegapiam.
Upewniwszy się, że wszystkie naczynia są w zmywarce, wsypuję proszek do przegródki i naciskam przycisk start. To nieduża maszyna, ale na razie mieszkamy tylko we dwoje w naszym maleńkim mieszkaniu. Jeff nigdy nie ukrywał, że marzy o dzieciach wkrótce. Nie jestem pewna, czy jestem na to gotowa. Nie jestem pewna, czy my jesteśmy gotowi.
Gdy zmywarka zaczyna cicho pracować, przecieram blaty i kuchenkę. Już są czyste. Ciągle przecieram powierzchnie w kuchni, bo nie mam nic lepszego do roboty. Jeff także jasno dał mi do zrozumienia, że nie chce, żebym miała pracę, chociaż wie, że przydałyby się nam dodatkowe pieniądze. Pracuje w firmie doradztwa finansowego już prawie dwa lata. Meriweather & Associates to świetne miejsce do pracy, ale nie jestem pewna, czy Jeff jest tak dobry w swoim zawodzie, jak twierdzi. Nigdy nie dostał podwyżki, a kilka razy wracał późno, pijany, wściekły, że ci "dupki" w pracy po prostu go nie rozumieją. Wydaje mi się, że w te dni miał kłopoty przez bałagan w swoich kontach.
Nie mogę o tym myśleć. Większość czasu nasze życie jest wygodne. Prowadzimy dość skromną egzystencję w największym mieście w kraju, ale nikt nie wie, jak bardzo jest ona żałosna. Jeff większość wypłaty wydaje na pozory, a do tego mamy sporo długów na kartach kredytowych. Jego szef, Braxton Merriweather, jest miliarderem. Organizuje wystawne przyjęcia i zaprasza pracowników swojej firmy. Jeff nigdy nie przepuszcza okazji, bo chce należeć do tego świata, choć tak naprawdę nie należymy. Pochodzimy z małego miasteczka na Środkowym Zachodzie, tysiące kilometrów stąd. Światy stąd.
W ciągu dnia, kiedy mieszkanie lśni czystością, wychodzę na targ po składniki, by przygotować Jeffowi dobry posiłek. Dziś kupię coś wyjątkowego, mimo że moje miesięczne kieszonkowe prawie się skończyło. To w końcu szczególny dzień. Dziś mamy drugą rocznicę ślubu.
Zastanawiam się, czy Jeff pamięta. Rano nic nie powiedział. Obudziliśmy się, gdy zadzwonił jego budzik, uprawialiśmy seks, jak każdego ranka, potem on szykował się do pracy i wyszedł przed ósmą, by zdążyć na wszystkie przesiadki, żeby dojechać do biura na dziewiątą. Ja zrobię zakupy, posprzątam mieszkanie, w sekrecie popracuję nad moją sztuką, o której Jeff nie wie, że jeszcze się nią zajmuję, i przygotuję kolację zanim wróci, pewnie koło siódmej. Lubi zostawać dłużej w pracy, żeby pan Merriweather myślał, że ciężko pracuje, choć domyślam się, że wszyscy wiedzą, że tak naprawdę nie zostaje po godzinach. Zwykle wtedy ogląda filmy dla dorosłych na swoim telefonie. Jeff ogląda je też w pociągu. Ogląda je cały czas, a potem prosi mnie, żebym próbowała robić to, co na tych filmach, choć mi to nie odpowiada. Czasami... nie lubię Jeffa.
Jest teraz inny niż wtedy, gdy zaczęliśmy się spotykać. Ale to było prawie dziewięć lat temu, gdy byliśmy jeszcze w drugiej klasie liceum. Oboje marzyliśmy o wielkim mieście. Ja chciałam być artystką, a on wielkim doradcą finansowym, właścicielem własnej firmy. Oboje skończyliśmy studia, on z finansów, ja ze sztuki, pobraliśmy się i przeprowadziliśmy do wielkiego miasta, by realizować marzenia.
Tyle że... odkąd ten pierścionek pojawił się na moim palcu, Jeff się zmienił, a teraz jedyne marzenia, które mogę spełniać, to jego.
Starając się odsunąć te myśli, szykuję się do wyjścia na targ. Jest ciepły, wiosenny dzień, ale zakładam kurtkę. Jeff mówi, że ważne jest, by każda część mojego ciała była zakryta, kiedy wychodzę do ludzi. Mówi, że mam ładną sylwetkę i nie chce musieć nikomu wybijać zębów przez błądzące spojrzenia—zwłaszcza moje. Jeff nigdy mnie nie skrzywdził, ale wierzę mu, kiedy grozi, że może to zrobić.
Biorę torebkę, telefon i klucze do mieszkania, myśląc, że może kupię stek, choć to drogie. To jedno z ulubionych dań Jeffa. Nie kupiłam mu prezentu na rocznicę, ale mam dla niego kartkę. Mam nadzieję, że mu się spodoba. Wątpię, żeby on kupił coś dla mnie, ale to w porządku. Nie będę robić scen.
"Dzień dobry, Julio!" — mówi nasza sąsiadka, pani Muller, gdy wychodzę na korytarz. Wchodzi do środka z torbą na zakupy. Zakładam, że właśnie wróciła z targu. "Jak się masz, kochana?"
Jest miłą, starszą kobietą. Bardzo ją lubię. Traktuję ją trochę jak babcię. Czasem pijemy razem kawę. "Dobrze, dziękuję. A jak pani i pan Muller?" Jej mąż jest emerytowanym listonoszem, ona kiedyś uczyła tańca. Nadal porusza się z gracją baletnicy.
"Dobrze, dobrze," odpowiada z uśmiechem. "Dziś jest dość ciepło. Nie potrzebujesz chyba kurtki." Patrzy na mnie podejrzliwie.
Uśmiecham się. "Szybko robi mi się zimno," mówię lekko. "Do zobaczenia." Kieruję się do schodów, machając jej na pożegnanie. Mieszkamy na piątym piętrze. Nie przeszkadza mi schodzić, ale wchodzenie jest męczące. Mamy działającą windę, ale Jeff nie lubi, żebym z niej korzystała. Mówi, że przez lenistwo mogłabym stracić figurę, a on by tego bardzo nie chciał.
Jestem już prawie na targu, kiedy dzwoni mój telefon w kieszeni. Wyciągam go, myśląc, że to może moja siostra albo mama. Piszą do mnie codziennie, pytając, jak mi się żyje w wielkim mieście. Martwią się o mnie. To jednak nie one. To Jeff.
"Impreza dziś wieczorem," mówi. "Merriweather właśnie zdobył ogromnego klienta i świętuje." Zatrzymuję się na środku chodnika, fala rozczarowania zalewa mnie, bo myślę, że to znaczy, że nie spędzimy razem rocznicy. Byłam na kilku przyjęciach organizowanych przez pana Merriweathera, ale nie na wielu. Jeff mówi, że nie chce wzbudzać zazdrości u innych mężczyzn w biurze, pokazując im, jak piękna jest jego żona. Po cichu myślę, że po prostu wstydzi się, że nie jestem tak wypolerowana jak żony innych pracowników.
"Spotkaj się ze mną w Merriweather Towers o siódmej. Załóż srebrną sukienkę."
Wpatruję się w telefon. Jestem zaproszona na przyjęcie. Ktoś wpada na mnie od tyłu, potrąca mnie. Przepraszam. Stoję na środku. Robi minę i idzie dalej.
Odsuwam się i odpisuję Jeffowi: "Okej." Nie mam pojęcia, jak dotrzeć do Merriweather Towers, budynków mieszkalnych należących do pana Merriweathera, ale jakoś sobie poradzę. Wygląda na to, że to ważna impreza, bo inaczej Jeff nie chciałby, żebym tam była. Mam nadzieję, że to znaczy, że miał udział w zdobyciu klienta i może w końcu poprawi się jego pozycja w pracy.
Uświadamiając sobie, że nie muszę już iść na targ, wracam do mieszkania, zdenerwowana z powodu imprezy, ale z nadzieją, że wreszcie wszystko zacznie iść w dobrą stronę, bo nie jestem pewna, ile jeszcze zniosę tej skromnej egzystencji.

One Weekend with the Billionaire
93 Rozdziały
93
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101