

Opis
Proba Korony to gra wideo, w ktorej jest dwunastu zalotnikow, jeden ukryty Ksiaze i zasada tak prosta, ze nawet ktos, kto przegral siedem razy, ja rozumie: jesli oddasz swoja cnote niewlasciwemu mezczyznie, obudzisz sie w burdelu. Tessa Greer to swiatowa ekspertka w oddawaniu jej niewlasciwemu mezczyznie - oczywiscie wirtualnie. Potem spada ze schodow i budzi sie w Sali Przybyc w Vaelith. Wiedza dworska, ktora zdobyla podczas wszystkich poprzednich przejsc gry, bylaby naprawde przydatna, gdyby nie fakt, ze zloczynca w grze pojawil sie z twarza jej ojczyma, tego, ktory zniszczyl jej zdolnosc do zaufania mezczyznom. Teraz Tessa zna zasady. Zna pulapki. Doskonale wie, ktorzy zalotnicy sa warci jej czasu. Czego nie wie, to dlaczego jedynym mezczyzna, z ktorym ciagle trafia do tego samego pokoju, jest ten bez ksiestwa, bez wlasnej kampanii i z najbardziej klopotliwym zwyczajem bycia dokladnie tym, czego tu nie chciala znalezc.
Rozdział 1
Jun 5, 2026
POV Tessy
Brian podnosi kieliszek wina i mówi coś o filmie, który widział ostatniej nocy, a ja myślę, że może to on.
Naprawdę, jest piękny. Ciemne włosy, gładko ogolona szczęka, ramiona, przez które koszula wydaje się być problemem inżynieryjnym, który materiał ledwo rozwiązał. Dziesięć randek. Miesiąc kolacji i spacerów z mężczyzną, który odpisuje w ciągu godziny i pyta o mój dzień.
Według wszystkich moich kryteriów Brian jest najlepszym mężczyzną, który kiedykolwiek siedział naprzeciwko mnie.
"Gapisz się," mówi.
"Masz wino na ustach."
Nie ma. Mimo to ściera je, uśmiechając się, a ten uśmiech jest ciepły i prawdziwy i kataloguję go jak dowód na sprawę, którą prowadzę przeciwko sobie samej.
Widzisz? Jest życzliwy. Przejechał czterdzieści minut do restauracji, którą raz wspomniałaś.
Brian sięga przez stół i kładzie swoją dłoń na mojej.
Moja klatka piersiowa cichnie. Hałas restauracji — sztućce, kłócąca się para dwa stoliki dalej, jazz, który nie jest wystarczająco dobry, by grać tak głośno — odsuwa się w płaską, odległą przestrzeń, a zostaje tylko jego dłoń na moich kłykciach i znajome uczucie, że moje ciało zaczyna się oddalać.
Ściskam jego rękę.
Zostań tu.
"Zarezerwowałem stolik w tej cukierni na Czwartej," mówi. "Tam, gdzie jest tarta cytrynowa."
"Zapamiętałeś tartę cytrynową."
"Pamiętam wszystko, co mówisz o jedzeniu." Jego kciuk rysuje linię po moim nadgarstku — mały, czuły, doskonale wyważony gest, a mój układ nerwowy odbiera to jak naruszenie granicy.
Mój puls przyspiesza. Za mostkiem napina się lodowata nić, oddech zamiera w połowie drogi, a palce sztywnieją pod jego dłonią, jakby coś we mnie właśnie wybiło bezpiecznik. Całe ciało mówi nie zanim mózg zdąży to zatrzymać.
Gerald to zrobił. Ojczym pojawił się w moim życiu, gdy miałam dwanaście lat, zgwałcił mnie w wieku szesnastu i zainstalował system bezpieczeństwa, który nie rozróżnia zagrożenia od czułości.
Mama zobaczyła dowody, wybrała kredyt hipoteczny, a ja wyprowadziłam się w wieku siedemnastu lat. Stacja benzynowa, kawalerka, dwie lekcje: ciało można zabrać bez pozwolenia, a potem całkowicie przestaje współpracować.
Mam teraz dwadzieścia jeden lat. Najlepszy mężczyzna, jakiego poznałam, dotyka mojego nadgarstka w restauracji przy świecach, a moje ciało ćwiczy ewakuację.
"Tessa? Wszystko w porządku?"
"Idealnie." Gładko, jasno, zupełnie nieprawdziwie. "Opowiedz mi o tej tarcie cytrynowej."
Opowiada. Kiwnę głową, odgrywam Normalną Dziewczynę na Miłej Randce, aż jego ramiona się rozluźniają. Tymczasem liczę w myślach, czy można tak bardzo chcieć kogoś w teorii i być tak niezdolną do tego, by pozwolić mu się dotknąć.
Polubiłam Briana już na drugiej randce. Po szóstej jego imię pojawiało się na marginesach moich list zakupów. Po ósmej wyobrażałam sobie jego dłonie na sobie i to wyobrażenie było dobre, było żywe, i przez czterdzieści sekund wierzyłam, że wyrosłam już z krzywdy.
Potem dziewiąta randka. Pocałował mnie na parkingu, a moja szczęka się zablokowała, ręce zdrętwiały, uśmiechnęłam się przez cztery sekundy i zażartowałam z zimna.
"Hej," mówi Brian, odstawiając kieliszek. Twarz sprzed powagi. "Spotykamy się już miesiąc."
"Tak."
"I myślę, że dobrze nam idzie." Zaplanowana pauza. "Przyjdź dziś do mnie. Mam dla ciebie niespodziankę."
Każdy organ wysyła ten sam sygnał.
Patrzę na tego mężczyznę, który był cierpliwy przez trzydzieści dni i wiem, że żadna ilość dobroci nie przeprogramuje tego, co zrobił Gerald. Nie dziesięć randek. Nie sto.
Widzę wszystko naraz — całą przyszłość rozłożoną jak wyrok.
Dziś dotknie mojego ramienia i się wzdrygnę. W przyszłym tygodniu sięgnie po mnie w łóżku i zniknę gdzieś za własnymi oczami, gdzie nikt nie może dotrzeć.
Będzie delikatny przez miesiąc, dwa, trzy, bo jest porządny, a potem cierpliwość zamieni się w pytania.
Co z tobą nie tak? Czemu nie możesz się po prostu rozluźnić? Nie wystarczam ci?
I będę patrzeć, jak ciepło z niego odpływa, i to będzie moja wina, a on nigdy tego nie powie.
"Brian." Mój głos jest spokojny dzięki latom ćwiczeń. "To koniec. Przepraszam."
Zmieszanie, ból, potem ostrożna pustka człowieka, który postanawia nie robić sceny. "Powiedziałem coś nie tak?"
"Nie. Powiedziałeś wszystko dobrze." Chwytam torebkę. "Przepraszam. Jesteś dobrym człowiekiem i to nie twoja wina."
Wychodzę, zanim odpowie.
Podróż trwa dwanaście minut. Płaczę przez jedenaście. Gdy parkuję, nie jestem już smutna — jestem zła na ciało, które przeprogramowano w wieku szesnastu lat i które od tamtej pory odmawia każdej aktualizacji.
Moje mieszkanie jest ciemne, małe i dokładnie w odpowiedniej temperaturze. Zamykam drzwi na klucz, zrzucam szpilki i siadam przy biurku, zanim jeszcze zdejmę płaszcz.
Monitor świeci. Ekran ładowania gry The Crown's Trial, wciąż otwarty od rana. Klikam GRAJ i wreszcie mogę spędzić wieczór z moimi ulubionymi mężczyznami w grze, którzy nigdy nie skrzywdzą mnie tak jak rzeczywistość.
Maya, moja najlepsza przyjaciółka i jedyna osoba, która wie o Geralcie, uważa, że powinnam umawiać się z prawdziwymi mężczyznami. Ale prawdziwi mężczyźni są okropni, czyż nie? W łóżku i poza nim.
Chcę uprawiać seks. Ale moje ciało współpracuje tylko w warunkach sterylnych, gdy jestem sama przed ekranem albo czytam fikcję, kiedy nikt nie może sięgnąć z powrotem.
The Crown's Trial daje mi Liama, stanowczego i zaborczego w sposób, który nigdy nie przekracza granicy, bo granicą jest ekran. Johnny'ego, czułego i szczerego, którego dłoni prawie mogę poczuć. Cartera, który nazywa mnie księżniczką i mówi to serio.
Ci mężczyźni dają mi pragnienie bez konsekwencji, żar bez dotyku, jedyną intymność, której moje ciało nie traktuje jak wtargnięcia.
Gra się ładuje. Vaelith wypełnia ekran — niebieskie zasłony, świece, dwór królestwa, które nie istnieje, a które znaczy dla mnie więcej niż większość rzeczy, które istnieją.
Zasady są proste. Gram klejnotem, szlachcianką przedstawioną dwunastu zalotnikom na Królewskim Dworze. Jeden z nich jest prawdziwym księciem. Reszta to oszuści.
Moim zadaniem jest odkryć, który z nich jest prawdziwy, zanim oddam mu dziewictwo w noc poślubną. To znaczy, jeśli nie stracę go jeszcze zanim ta noc nadejdzie. Królewski dwór to niebezpieczne miejsce dla kobiety, wiesz.
Jeśli wybiorę dobrze, zostanę królową. Jeśli źle, zostaję odrzucona i wysłana do Wet Rose Pleasure House, pogodne eufemizmy gry na określenie burdelu, gdzie przegrane kandydatki służą mężczyznom, którzy je oszukali.
Brak drugiej szansy w jednym przejściu. Po prostu restart i próbujesz od nowa.
Oddałam dziewictwo siedmiu złym mężczyznom w ciągu sześciu miesięcy. I nadal nie mam pojęcia, który to książę, niezależnie od tego, jak bardzo wypatruję wskazówek gry.
Tym razem jestem pewna, że to Horace, książę Ashenmere. Ma księstwo. Gra nie daje fałszywemu księciu księstwa.
Poza tym sprawdziłam jego dialogi pod każdym kodem księcia. Zna panieńskie nazwisko starej królowej. Kiedy wybrałam szmaragdową suknię na piąty bankiet, powiedział: „Moja matka nosiła ten kolor” i odwrócił wzrok.
Gra daje mi wybór: [Oddaj mu się] albo [Poczekaj jeszcze jedną noc]. Czekałam już przez siedem przejść. Klikam Oddaj.
Scena intymna jest smaczna, ale szybko zanika.
Ekran gaśnie. Jedno uderzenie. Drugie.
💔 TRIAL FAILED 💔
Oddałaś swoją cnotę oszustowi.
Wet Rose Pleasure House czeka na ciebie.
Może następnym razem się uda?
[RESTART] [QUIT]
"Znowu przegrałam," mówię do sufitu, do Boga, do złośliwego złamanego serca, które nie ma prawa być tak wesołe z powodu mojej ósmej wizyty w pikselowym burdelu.
Rzucam słuchawkami. Kabel zahacza mi o kostkę, napina się, przekierowuje wszystko prosto w piszczel. Lewa muszla uderza o kość.
"KURWA!" Ból jest ostry i promieniuje na zewnątrz. Zostanie czerwony ślad, który do rana zrobi się fioletowy.
Kuśtykam do łazienki po apteczkę. Piszczel pulsuje. Oczy mi się zamazują — od łez albo zmęczenia, albo obu naraz, to nieważne, bo stopa zaczepia o dywanik, a ręka łapie za wieszak na ręczniki dla równowagi.
Wieszak nigdy nie był dobrze przykręcony, więc odrywa się. Lecę na bok. Piszczel spotyka się z podstawą toalety, a potem naprawdę upadam, bez rąk, nic mnie nie łapie, tylko kafelki szybko się zbliżają.
Tył głowy uderza o podłogę.
No cóż, żałosny sposób na śmierć. Zerwałam z dobrym facetem, przegrałam fałszywą grę, zabił mnie własny wieszak na ręczniki. Jeśli jest życie po śmierci, nikomu nie powiem, jak tam trafiłam.
Wracam do szelestu jedwabiu, cichych głosów i dźwięków tła, które nie mają prawa być w łazience w Ohio.
Otwieram oczy i widzę wysokie kamienne sklepienie, wszędzie świece, kobiety w gorsetach poprawiają sobie rękawy.
Stoję w długiej, sklepionej sali z jasnoniebieskimi zasłonami. I znam to miejsce.
Sala Przybycia Królewskiego Dworu Vaelith.
Nie pierdol. Co ja robię w środku gry?

Play Me Once, Your Highness
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101