

Opis
Ksiezniczka Evangeline ma dwadziescia dwa lata, nie posiada wilczej formy i dusi sie pod ciezarem oczekiwan. Jako jedyna spadkobierczyni stada Aldridge - krolewskiej linii Alfa, ktora rzadzila przez dwanascie pokolen - jej niezdolnosc do przemiany jest upokorzeniem, ktorego jej ojciec ledwo stara sie nie okazywac. Nigdy nie biegala pod ksiezycem. Nigdy nie poczula, jak jej oczy rozswietlaja sie na zloto. Nigdy nie podjela zadnej decyzji, ktora nie byla proba zrekompensowania jej brakow. Az pewnej nieostroznej nocy wszystko sie zmienia. Uciekajac do podziemnego klubu, calkowicie zatraca sie w sobie, a potem budzi sie splatana pomiedzy dwoma mezczyznami, ktorych twarzy nigdy nie widziala. Ucieka przed switem, gdy ich zapachy wciaz pozostaja na jej skorze. Kara ojca jest natychmiastowa: ma zwiazac sie z ksieciem Alfa w ciagu miesiaca, albo na zawsze zostanie wygnana. Czterech poteznych zalotnikow przybywa do palacu - kazdy niebezpieczny, kazdy zdeterminowany, by ja zdobyc. Ale w chwili, gdy przekraczaja prog, dwoch z nich nieruchomieje. Ich oczy ciemnieja. Rozpoznaja jej zapach. Doskonale wiedza, kto rozgrzewal ich loze tamtej nocy. Teraz Eva musi przejsc przez smiertelnie niebezpieczny okres zalotow, ukrywajac sekret, ktory moze ja zniszczyc - a przy tym walczac z niemozliwym przyciaganiem do jedynego mezczyzny, ktorego pragnie, lecz nie moze miec: ochroniarza, ktory od lat kocha ja w milczeniu.
Rozdział 1
Feb 12, 2026
POV Eva
SUV przecina miasto o zmierzchu, a ja opadam na skórzane siedzenia jak coś pozbawionego kości, wciąż rozpalona i spocona po zajęciach tanecznych.
Mój trykot nieprzyjemnie klei się pod kurtką, druga skóra, której nie mogę się doczekać, by się pozbyć. Ale ten dyskomfort jest niczym w porównaniu z ciężarem przygniatającym mi pierś—echem głosu ojca wciąż dźwięczącym w moich uszach.
Dziedzictwo. Linia krwi.
Obowiązek dziedziców wilkołaczej dynastii, którego uczą cię zanim nauczysz się chodzić.
Słyszałam to kazanie tysiąc razy. Te same słowa, to samo rozczarowanie ledwo ukryte pod jego wyważonym tonem. Dwanaście pokoleń potęgi rodu Aldridge, a wszystko spoczywa na moich barkach.
Barkach, które najwyraźniej nie są dość silne, by to udźwignąć.
"Zachowuje się, jakbym sama to wybrała", mamroczę, łapiąc wzrokiem spojrzenie mojego ochroniarza, Dominica, w lusterku wstecznym. "Jakbym pewnego ranka się obudziła i zdecydowała. Wiesz co? Nie chcę wilka. Bycie złamaną brzmi zabawnie."
Dłonie Nica zaciskają się mocniej na kierownicy, ale nie odpowiada.
Nigdy nie odpowiada, gdy wyrzucam z siebie żale o ojcu.
Jego wilk przechadza się pod jego milczeniem—widzę to w lekkim napięciu szczęki, w tym jak trzyma sztywno ramiona. Jest wyczulony na moją frustrację, nawet jeśli nie może jej naprawić.
Mam już dwadzieścia dwa lata. Dwadzieścia dwa i bez wilka. Dziedziczka rodu Aldridge, której bestia nigdy się nie obudziła, której oczy nigdy nie rozbłysły złotem, która nigdy nie biegła pod księżycem ani nie dołączyła do polowania watahy.
Każdy inny wilk w moim wieku przemienił się lata temu. Pamiętają swoją pierwszą przemianę jak nastolatkowie pierwszy pocałunek—kamień milowy, stawanie się sobą.
Ja pamiętam tylko gabinety lekarskie, modlitwy rady i pustkę w piersi, gdzie powinno żyć coś dzikiego.
Całe moje życie to jedno wielkie przedstawienie rekompensaty. Idealne oceny. Idealna postawa. Idealna księżniczka Alfa, nadrabiająca niedoskonałość, której nie da się ukryć.
I jestem wykończona.
"Wiesz, że nigdy nie byłam na prawdziwej imprezie?"
Słowa wymykają się, zanim zdążę je powstrzymać.
"Ani razu. Nigdy. Bywałam na galach i balach i oficjalnych kolacjach, gdzie wszyscy patrzą na mnie jak na okaz pod szkłem, ale nigdy po prostu... nie wyszłam. Nigdy nie tańczyłam tam, gdzie wzroku ojca nie sięga."
Spojrzenie Dominica znów miga w lusterku.
"Kluby są przereklamowane." Jego głos jest ostrożnie neutralny, ton, którego używa, gdy próbuje mnie chronić przed samą sobą. "Po prostu spoceni ludzie podejmujący złe decyzje."
"Może właśnie chcę podjąć złą decyzję."
Pochylam się między siedzeniami, tak blisko, że pewnie może poczuć zapach mojej skóry—ciepłej, ludzkiej, boleśnie znajomej. Tak blisko, że widzę, jak drga mu mięsień na policzku.
"Tylko pięć minut, Nic. O to proszę. Po prostu chcę wiedzieć, jak to jest być nikim. Wejść do pokoju, gdzie nikt się nie kłania, nie gapi, nie szepcze o złamanej księżniczce."
"Eva." Moje imię brzmi na jego ustach jak ostrzeżenie.
"Proszę." Pozwalam temu słowu zawisnąć w powietrzu, kruche i szczere. "Potrzebuję tego. Chociaż raz chcę wiedzieć, jak to jest być niewidzialną."
Mówi nie.
Szczęka mu się zaciska i znowu mówi nie, wzrok utkwiony w drodze przed nami.
Obserwuję walkę na jego twarzy—obowiązek ścierający się z czymś łagodniejszym, czymś, czego nigdy nie nazywa po imieniu. Moja dłoń muska jego ramię, ledwie dotyk, i czuję moment, w którym jego determinacja pęka.
Zmienia pas bez słowa.
Podziemna dzielnica wyrasta wokół nas jak inny świat. Graffiti kwitnie na ścianach magazynów. Neon migocze w oknach, które nie powinny być oświetlone.
Dominic porusza się po tych ulicach z zadziwiającą mnie swobodą—ile razy tu był, nie mówiąc mi o tym? Zastanawiam się, dopóki nie zatrzymuje się w nieoznaczonej alejce obok budynku pulsującego przytłumionym basem.
Klub ukryty jest pod magazynem, wejście to tylko stalowe drzwi i znudzony ochroniarz. Wilkołaki i ludzie mieszają się w kolejce na zewnątrz, anonimowi w ciemności.
Nikt nie patrzy dwa razy na SUV-a.
Nikt nie wie, że w środku siedzi księżniczka z bijącym z podniecenia sercem.
Dominic odwraca się do mnie, a jego wyraz twarzy jest rozdarty w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałam. Obowiązek i łagodność walczą w jego ciemnych oczach i przez chwilę myślę, że zmieni zdanie.
Odwieź mnie do domu. Zamknij w mojej złotej klatce, gdzie moje miejsce.
"Pięć minut," mówi zamiast tego. "Masz być tam, gdzie cię widzę. Potem wychodzimy."
Zgadzam się zbyt szybko, już sięgam po klamkę. Nocne powietrze uderza mnie w twarz jak objawienie—chłodne i ostre, niosące zapach spalin, deszczu i wolności.
W środku klub pochłania mnie całkowicie.
Bas dudni w mojej piersi jak drugie serce, tak głośno, że czuję to w zębach. Ciała poruszają się w błyskającym mroku, morze ramion, ciepła i pragnienia.
Wilkołaki z ledwie żarzącymi się oczami ocierają się o ludzi, którzy nie wiedzą, jakie niebezpieczeństwo jest tuż obok nich. Powietrze gęste jest od potu, alkoholu i czegoś dzikiego.
Czegoś pierwotnego, co woła do pustki we mnie.
Nikt się nie kłania. Nikt nie gapi się. Nikt nie szepcze za ręką o księżniczce bez wilka, która powinna być kimś więcej.
Po raz pierwszy w życiu jestem niewidzialna.
Jestem nikim. Jestem wolna.
To uświadomienie zalewa mnie falą, a ja mam ochotę śmiać się, płakać, kręcić w kółko, aż pokój rozmyje się w barwne smugi.
Spędziłam dwadzieścia dwa lata będąc obserwowaną, ocenianą, uznawaną za nie dość dobrą. A tutaj, w tym spoconym podziemnym świecie, jestem po prostu kolejnym ciałem w tłumie. Po prostu dziewczyną goniącą doznania.
Odwracam się, by podzielić się tą chwilą z Dominikiem, złapać go za ramię, wskazać na piękny chaos wokół nas, ale jego już nie ma.
Serce mi zamiera. Przeszukuję tłum wzrokiem, szukając jego szerokich ramion, znajomej sylwetki, ale morze ciał pochłonęło go całkowicie. Panika mignie, zanim dociera do mnie zrozumienie.
Szukając mnie, używa jedynego sposobu, jaki zna. Zapachu.
Zapachu, którego nie mam.
Bez wilka jestem nieuchwytna. Moje ciało nie wysyła sygnałów tak jak inne wilkołaki.
Przechodzę przez świat bez zapachu, niewidzialna, duch nawet dla tych z nadnaturalnymi zmysłami. To zawsze był mój największy wstyd—dowód mojej złamaności, mojej niekompletności.
Ale dziś nocą to moja wolność.
Dominic nie może mnie znaleźć. Nie tutaj, nie w tym chaosie rywalizujących zapachów i dudniącej muzyki. Po raz pierwszy w życiu całkowicie zrzuciłam smycz.
Odwracam się do baru, serce bije mi z czymś, co niebezpiecznie przypomina ekscytację.
Światła odbijają się w kryształowych kieliszkach, w brokacie na skórze nieznajomych, w złotych oczach wilkołaków, które patrzą prosto przez mnie.
Dziś nie jestem księżniczką. Dziś jestem tylko dziewczyną w klubie pełnym obcych ludzi.
I nie jestem gotowa wyjść.

Princes’ Lover
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101