

Opis
Sienna Reyes przetrwala lata psychologicznej wojny, ukrytej pod plaszczykiem elitarnego treningu. Az pewnego dnia do jej silowni wchodzi Ford Callen-dwanascie lat starszy, niewiarygodnie pociagajacy i dokladnie taki, przed jakim ostrzegal ja jej przemocowy byly trener. Ford ma naprawic jej technike, a nie sprawiac, by zapomniala o wszystkich granicach zawodowych, ktore kiedykolwiek znala. Jednak gdy jego dlonie koryguja jej postawe, a jego glos przebija sie przez lata zwatpienia w siebie, Sienna uswiadamia sobie, ze pragnela czegos wiecej niz tylko aprobaty. Ich wiez to zawodowe samobojstwo, ktore tylko czeka, by sie wydarzyc. Jeden zly ruch, jedno podejrzliwe spojrzenie, jedno wyciekniete zdjecie - i olimpijskie marzenia obojga wybuchna w jednej chwili.
Rozdział 1
Jun 24, 2025
POV Sienny
"Słaba forma przy zejściu, Reyes!" Głos trenera Fostera przeciął salę gimnastyczną jak trzask bicza.
Rzucił się w moją stronę, ściskając clipboard w białych knykciach.
"A te lądowania — znowu przybierasz na wadze? Zaczyna to być widoczne!"
Wokół nas inni gimnastycy zamarli w połowie ruchu, ich spojrzenia latały między Georgem a mną jak u widzów na arenie gladiatorów.
Sarah całkiem zatrzymała swoją sekwencję na podłodze. Maya zsunęła dłonie z równoważni.
"Wykonałam wszystko jak trzeba," powiedziałam, głos miałam spokojny mimo ognia w piersi.
"Nie waż się ze mną kłócić!" George podszedł bliżej, naruszając moją przestrzeń, aż poczułam jego oddech przesiąknięty stęchłą kawą. "Twój procent tkanki tłuszczowej rośnie. Twoja forma się pogarsza. I jeśli myślisz, że postawa zaprowadzi cię na igrzyska olimpijskie—"
"Ważę tyle samo, co w zeszłym miesiącu."
Sala zamarła w kompletnej ciszy. Nawet nagłośnienie zdawało się milknąć pomiędzy utworami. Twarz George’a poczerwieniała, szczęka pracowała, jakby żuł gwoździe.
"Dodatkowy trening. Dziś wieczorem. I jutro rano o piątej." Zapisywał coś wściekle na clipboardzie. "Może głód nauczy cię szacunku."
Stałam bez ruchu, serce waliło nie tylko z wysiłku.
W gimnastyce perfekcja to nie cel, to wymóg, a ceną jest twoje ciało, twój umysł i wszystko pomiędzy.
Szybko nauczyłam się, że ból jest chwalony, a milczenie daje bezpieczeństwo. Ale nawet milczenie nie chroni, gdy wszystko zaczyna się zmieniać.
Drzwi sali skrzypnęły i weszła Maria Holloway, dyrektorka ośrodka.
Clipboard w dłoni. Zaciśnięta szczęka. Widziałam, że coś jest nie tak, zanim jeszcze się odezwała.
„George. Sienna.” Jej obcasy stuknęły o podłogę. „Mamy nowości. Ford Callen dołącza do kadry trenerskiej.”
To imię uderzyło mocniej niż obelgi George’a. Rzuciłam na niego spojrzenie — reakcja była natychmiastowa, czysta pogarda.
„Callen?” Głos mu się podniósł. „Ten wypalony nieudacznik? Nie mógł znieść bycia drugim, więc teraz ściągacie tego reformatora do mojego programu?”
„Do naszego programu,” poprawiła ostrym tonem Maria. „I zaczyna dziś.”
„Po moim trupie!” Twarz George’a zafioletowiała. „Ten człowiek to trucizna! Wszystko, czego dotknie, niszczy swoim miękkim podejściem. Moje dziewczyny są mistrzyniami, bo ja je nimi robię!”
„Twoje dziewczyny się sypią,” odcięła Maria, jej opanowanie pękało. „Kontuzji jest mnóstwo. W zeszłym miesiącu trzy zawodniczki zrezygnowały.”
„Słabe ogniwa!” George uderzył dłonią w najbliższy przyrząd. „Nie rozpieszczam przegranych!”
Milczałam, przetwarzając to wszystko. O Callenie słyszałam, oczywiście. Wszyscy słyszeli. Olimpijski cud, który został trenerem z opinią... no, różną.
Albo wyprzedzał swoje czasy, albo był chodzącą kontrowersją — zależy, kogo spytać. George go nienawidził, to było oczywiste. To samo w sobie wzbudziło moją ciekawość.
"Ja..." zaczęłam, ale drzwi znowu się otworzyły.
Ford Callen wszedł, jakby był tu właścicielem.
Wysoki, szerokie ramiona, cały w czarnym stroju sportowym, przez co wyglądał jak uosobienie śmierci. Ciemne włosy potargane, cienka blizna przecinała mu prawe brwi jak ślad po bitwie.
Ale to jego oczy przykuwały uwagę — ostre, czujne, nie umykało im nic, gdy omiatały salę.
Nie przedstawił się. Nie uśmiechnął, nie rzucił uprzejmości. Po prostu stał, rejestrując chaos, w który wszedł.
„Callen.” Głos George’a ociekał jadem.
„Foster.” Odpowiedź Forda była płaska, bez emocji.
Napięcie między nimi było elektryzujące, iskrzyło w powietrzu jak pod napięciem. Każdy gimnastyk to wyczuł.
Wszyscy znaliśmy te historie — dawni partnerzy treningowi, rywalizujący trenerzy, stara uraza sięgająca lat.
Coś w tym, jak na mnie patrzył — nie lubieżnie, nie złośliwie, raczej analitycznie — sprawiło, że puls mi przyspieszył. I znienawidziłam siebie za to, że zauważyłam, jaki jest przystojny.
Wyglądał na kłopoty.
Takie, które nie wrzeszczą, tylko rozkładają cię na czynniki pierwsze milczeniem. Odwróciłam wzrok, szczęka mi się zacisnęła, wróciłam do rozciągania, jakby nic się nie wydarzyło.
"Sienna Reyes," powiedział, a moje imię zabrzmiało ciężko w jego głębokim głosie.
"To moja zawodniczka," warknął George, wchodząc mi przed nos — obronnie albo zaborczo.
„Sienna, wiem, że to nagłe,” zaczęła Maria. „Ford Callen ma inne podejście, ale jest tu z jakiegoś powodu. Cieszy się dużym szacunkiem.”
„Mam już trenera,” powiedziałam spokojnie. „Metody trenera Fostera się sprawdzają.”
Jej spojrzenie złagodniało. „Nie proszę cię o zmianę lojalności. Po prostu... bądź otwarta. Wszyscy chcemy cię zobaczyć na igrzyskach. Callen jest tu, by pomóc.”
Skinęłam głową raz. Żadnych obietnic.
Tego wieczoru zostałam dłużej na drugą turę ćwiczeń kondycyjnych. Nie było to obowiązkowe, ale miałam rutynę, która nie przewidywała odpoczynku. Sala była cichsza niż zwykle, oświetlona tylko częścią lamp.
Ręce mi drżały, nogi były ciężkie, ale robiłam dalej. Przebiegi na macie, wspinaczka na linie, serie na korpus, aż pieczenie zamieniło się w biały szum. Telefon zawibrował podczas rozciągania.
> Coach Foster : Callen patrzył dziś na twój układ na macie. Twierdzi, że lądowania są niestabilne. Chce mieć wgląd do twoich dzienników treningowych. Powiedziałem mu dokładnie, gdzie może sobie wsadzić te opinie. Nie rozmawiaj z nim. Nie słuchaj go. Jutro dodatkowy trening, punkt piąta rano. Pokażemy mu, jak wygląda prawdziwe poświęcenie.
Patrzyłam na wiadomość, kciuk zawisł nad ekranem. Ciało krzyczało o odpoczynek, ale napisałam jedyną odpowiedź, jakiej George oczekiwał.
> Me: Będę gotowa.
Kiedy pakowałam sprzęt, kątem oka zobaczyłam ruch. Postać w czerni siedziała nieruchomo na trybunach, z założonymi rękami, patrząc. Ford Callen. Czekał.
Tym razem nie odwróciłam wzroku. Nie udawałam, że go tam nie ma. Patrzyliśmy na siebie przez pustą salę, jak dwa drapieżniki oceniające przeciwnika.
"Ciężki dzień?" zawołał, jego głos odbił się echem po sali.
"Bywało gorzej."
Powoli, z namysłem, zszedł z trybun. Każdy krok wydawał się przemyślany, celowy. Gdy stanął na poziomie maty, zatrzymał się wystarczająco blisko, by poczuć jego obecność.
"George myśli, że cię posiada," powiedział po prostu.
"Nikt mnie nie posiada."
"Dobrze." Jego spojrzenie nie odrywało się od mojego. "Bo jutro przekonamy się, do czego tak naprawdę jesteś zdolna."

Private Coaching
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101