
Opis
Elise Aldermen jest corka naczelnego alfy z Srebrnonocnego Stada. Cale zycie czekala na swoj slub, majac nadzieje, ze bedzie to najlepszy dzien w jej zyciu. Jednak dostaje szoku zycia, gdy jej narzeczony ja odrzuca zimno i czyni ja niewolnica po odkryciu jej prawdziwego pochodzenia, mimo ze juz byli zwiazani. Nie tylko jest okreslana jako bekart w dniu swojego malzenstwa, ale zostaje takze wyrzucona i odrzucona przez swoje stado i partnera. Zycie Elise zamienia sie w koszmar, gdy zostaje wrzucona do lochow jako niewolnica okrutnego alfy, tylko po to, by zostac przekazana jego najwiekszemu bestialskiemu mistrzowi, ktory mieszka w ciemnych celach. Elise szybko odkrywa, ze bestia, do ktorej teraz zostala zmuszona do zostania oznaczona i zwiazana, to wiecej niz potwor; ta bestialska alfa moze byc takze jej przeznaczonym partnerem.
Rozdział 1
Mar 28, 2026
(POV ELISE)
„Pośpiesz się, Elise, musimy wkrótce wychodzić!” Głos mojej matki odbija się echem w korytarzu, gdy wpatruję się w swoje odbicie w lustrze. Kładę drżącą rękę na piersi, próbując uspokoić szybko bijące serce. Jak mogłabym zachować spokój? Zwłaszcza kiedy dzisiaj—dzień, do którego byłam przygotowywana całe życie—w końcu nadszedł.
Nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. Moja ceremonia zaślubin. Dzień, na który czekałam, dzień, w którym mam spełnić swoje obowiązki jako córka mojego ojca. Mój ojciec, Wódz Dexton Alderman, jest beta liderem naszej watahy, Watahy Srebrnej Nocy. Dziś nie jest tylko ważne—jest monumentalne.
Od dziewiątego roku życia wiedziałam, że będę oblubienicą innej watahy, gdy skończę dziewiętnaście lat. A wczoraj przekroczyłam ten próg. Wszystko ma być idealne. Ja mam być idealna. Ale gdy drżę na myśl o tym, co ma nadejść, nie wiem, czy to trema przed ślubem, czy coś znacznie gorszego.
Zostałam wybrana na oblubienicę—a także Lunę—Alfy Kyrena z Watahy Czarnej Nocy. Silny alfa, przyszły lider swojej społeczności, i według mojego ojca, „idealny” wybór dla mnie. W końcu będę mogła uwolnić swojego wilka. Zgodnie z prawem watahy, wilczyce nie mogą się przemieniać, dopóki nie spotkają swojego partnera. Dziś wieczorem, pod wysokim księżycem, ta więź zostanie scalona poprzez nasze przysięgi—a poprzez jego ugryzienie, które oznaczy mnie jako jego.
Moje ciało drży na myśl o byciu oznaczoną, a mój niepokój rośnie. Prawie nie znam Kyrena; jest dla mnie praktycznie obcy. Spoglądam na swoje idealnie zakręcone rude loki opadające na twarz i odgarniam je drżącą ręką.
„Nie bądź nerwowa. To jest to, na co czekałaś,” szepczę do siebie. Ale zanim zdążę się nad tym zastanowić, drzwi skrzypią otwierając się.
„El?” Cichy głos mojej matki odzywa się, gdy wchodzi do pokoju. Odwracam się do niej, próbując ukryć nerwy za udawanym uśmiechem, ale ona jak zawsze mnie przejrzała. „To normalne, że jesteś zdenerwowana, moja droga,” mówi delikatnie. „Ale cieszę się, że w końcu poznasz swojego wilka. To wyjątkowe uczucie.”
Kiwnę głową, wymuszając uśmiech, choć w środku skręca mnie niepewność. Coś porusza się głęboko we mnie—coś, czego nie potrafię do końca zidentyfikować. Mój wilk? Czy tylko ciężar moich nerwów?
Poprawia ceremonialny płaszcz zarzucony na mnie. Jej twarz jest częściowo zasłonięta ciemną, przezroczystą zasłoną, ale jej życzliwe brązowe oczy spoglądają przez okno. Wysoki księżyc jest już widoczny, sygnalizując, że nadszedł czas.
„Mamo, ja—”
Moje słowa zostają przerwane, gdy drzwi gwałtownie się otwierają. Mój ojciec, Naczelnik Dexton, wchodzi, a jego spojrzenie jest zimne i władcze. Moja matka natychmiast kłania mu się w uległości, jak się od niej oczekuje. Przyzwyczaiłam się do tej dynamiki, ale to nie sprawia, że nienawidzę jej mniej. Jego autorytet jest zakorzeniony w strachu, i nauczyliśmy się słuchać bez pytania.
„Musimy teraz wychodzić, dziecko,” warczy. Jego ton nie pozostawia miejsca na sprzeciw. W milczeniu podążam za nim na zewnątrz.
Opuszczamy naszą rezydencję, mijając strażników z Delty, którzy salutują nam, gdy przechodzimy. Formują prostą linię, prowadząc nas do wielkiego audytorium przodków, gdzie odbędzie się ceremonia. Starożytna przestrzeń budzi podziw, a jej szklany dach zaprojektowano tak, by wpuszczał światło księżyca. Na środku stoi podwyższony ołtarz, gdzie łączą się partnerzy.
Moje serce przyspiesza, gdy dostrzegam nieznane płaszcze wilków Darknight. Tylko dwie postacie stoją z dala—Kyren i jego ojciec, Naczelnik Jon—podczas gdy ich strażnicy pozostają na zewnątrz, odbijając naszych.
Oceniające spojrzenie Alfy Jona przeszywa mnie chłodem. Jego analiza sprawia, że czuję się jak przedmiot, a nie osoba. Mój ojciec wymienia z nim zdawkowe powitania, podczas gdy Kyren stoi wyprostowany, jego sześciostopowa sylwetka emanuje siłą. Jego ciemne oczy są skupione na mnie, pełne mieszanki pożądania i nieczytelnej intensywności.
„Elise,” donośny głos mojego ojca przywraca mnie do rzeczywistości. Kapłanka Gamma daje znak, bym weszła na ołtarz. Czas zacząć.
Zdejmuję płaszcz, zimne powietrze smaga moją skórę, sprawiając, że moje sutki twardnieją pod cienkim jedwabiem sukni. Ubranie, tradycyjny strój na ceremonię, niewiele pozostawia wyobraźni. Jego cel jest dwojaki: symbolizować otwarcie się przed partnerem i unikać zniszczenia ubrań podczas przemiany w wilki.
Wspinam się po zimnych schodach, a moje długie rude włosy opadają, częściowo zasłaniając moją klatkę piersiową. Kyren stoi przy ołtarzu, jego klatka piersiowa ozdobiona białymi symbolami księżyca identycznymi jak te wyryte na moim obojczyku. Pomimo rytualnego otoczenia, pozostaje ubrany w ciemne spodnie.
„Wspaniała,” mruczy, jego spojrzenie pożera mnie. Jego słowa wywołują dreszcz na moich plecach, ale przygryzam wargę, tłumiąc chęć wycofania się.
Ceremonia się rozpoczyna, a niski warkot Kyrena rozpala mnie od środka. Światło księżyca się nasila, ogrzewając moją skórę. Ból przelewa się przez moje ciało, a ja upadam na kolana, para unosząca się z mojego ciała. Krzyczę, gdy agonia mnie pochłania. Czy to tak wygląda transformacja? Dlaczego to się nie dzieje?
Kyren chwyta mnie za włosy, zmuszając mnie do spojrzenia na niego. Jego głos jest ostry z pogardą. „Ona śmie sprzeciwić się moim rozkazom, by się zmienić? To jakiś żart?” Pokój wypełnia się szeptami, a ja słyszę, jak mój ojciec mruczy: „To musi być pomyłka.”
„Śmiesz przynieść nam wadliwego wilka?” ryczy Jon.
Zanim zdążę odpowiedzieć, kolejna fala bólu przeszywa moje ciało. Tym razem dostrzegam swoje odbicie w płytkim księżycowym basenie. Wstrzymuję oddech. Moje włosy, kiedyś całkowicie czerwone, mają teraz srebrzystobiały pasemko. Moje ciemnobrązowe oczy zmieniły się w żywy oceaniczny błękit. Tłum wydaje z siebie westchnienia.
Wściekły głos Jona przecina napięcie. „Przyniosłeś nam przeklętego wilka? Ta biała smuga— to cecha plemienia Calhan. Zostali wytępieni. Co to ma znaczyć?”
Mój ojciec zwraca się ku matce, jego dłoń ściska jej gardło, gdy przyciska ją do ściany. „Ty dziwko! Czyje to jest przeklęte dziecko? Czy pozwoliłaś, żeby tamten mężczyzna cię dotknął?”
Moja matka szlocha. „Nie wiem, Dexton! Przysięgam, ona jest twoja!”
Jej słowa uderzają mnie jak cios. Dexton nie jest moim ojcem?
„Spójrz na mnie,” nakazuje Kyren, jego głos to warkot. Spotykam jego spojrzenie, nieposłuszeństwo płonie we mnie. W moim gardle narasta pomruk. Nie poddam się. Nie ustąpię.
Kyren warczy. „Uparta suko, co? Nawet nieposłuszna swojemu alfie.”
„Dość,” mówi Jon. „Więź jest niekompletna. Zgodnie z tradycją, zabijamy słabych.”
Rozpacz ogarnia mnie, gdy patrzę na mojego ojca, ale on odwraca się chłodno. „Jeśli ci to odpowiada, jest twoja do ukarania,” mówi, łamiąc mi serce.
„Ojcze, proszę—” błagam, ale on już odciąga moją matkę.
Dłoń Kyrena zaciska się na moim gardle. „Odrzucam cię, Elise Alderman, jako moją towarzyszkę!” Jego głos odbija się echem, pieczętując mój los.
Ostatnim dźwiękiem, jaki słyszę, jest krzyk mojej matki. Potem cisza. I wiem, że moje niegdyś idealne życie zamieniło się w koszmar.

Rejected and claimed by the alpha beast
164 Rozdziały
164
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101