

Opis
Rzeczywistosc uderzyla mnie prosto w brzuch. Raphael mial corke. Co oznaczalo, ze prawdopodobnie w domu czekala na niego pani Sullivan. Ten sam mezczyzna, ktory dwie sekundy temu byl o krok od pocalowania mnie, zanim jego corka skutecznie nam przeszkodzila. A jego bracia... Stephen z tymi przeciaglymi spojrzeniami, ktore powoduja zwarcie w moim mozgu? Titus muskajacy moja dlon za kazdym razem, gdy podaje mi dokumenty, jakbysmy byli w jakims powolnie rozwijajacym sie romansie? Nagle wszystko wydawalo sie jak neonowy znak migajacy "KATASTROFA PRZED TOBA." Nie. Absolutnie kurwa nie. To nie jest jakas powiesc o wrogach zostajacych kochankami. To sa partnerzy biznesowi mojego taty i jego corka-katastrofa, uwiezieni razem przy projekcie, ktory moze zadecydowac o calej mojej karierze. Bracia Sullivan nie byli tylko pieknymi rozproszeniami - byli zawodowym polem minowym, przez ktore nie moglam sobie pozwolic przechodzic z zawiazanymi oczami. Czas na awaryjny powrot do rzeczywistosci: nie moge pozwolic sobie zapasc sie glebiej w ten balagan.
Rozdział 1
May 25, 2026
POV Dakota
Trzy lata obserwowania powolnego rozpadu Freeman Industries nie powinny wydawać się osobistą porażką.
Trzy lata bez seksu nie powinny być wyrokiem śmierci, ale patrząc na te plany o siódmej rano w poniedziałek, zaczynam myśleć, że mój wibrator zasługuje na dodatek za pracę w szkodliwych warunkach.
Nie mogę się pozbyć natrętnej myśli, że całe moje szkolenie, te nieprzespane noce i idealne oceny w żaden sposób nie przygotowały mnie na to.
„Dakota, oni są tutaj.”
Głos ojca przeciął moje kalkulacje dotyczące tego, jak bardzo już jesteśmy w czarnej dziurze.
Trzydzieści milionów długu, odpływający klienci, a teraz Bracia Sullivan przyszli albo nas uratować, albo ogryźć do kości.
Wyprostowałam marynarkę – tę, która krzyczała „traktujcie mnie poważnie” – i próbowałam wyglądać jak ktoś, kto nie kalkulował właśnie, czy dotrwamy do końca kwartału.
„Pamiętaj, co to znaczy”, powiedział tata, jego szare oczy pełne tej znajomej, wyprzedzającej rozczarowanie powagi. „To partnerstwo—”
„—może zdefiniować przyszłość Freeman Industries. I moją. Wiem,” przerwałam mu.
Po latach bycia jego „asystentką”, prowadząc przy tym połowę firmy, znałam na pamięć jego największe przeboje.
TOP-1 przebój: Dakota, Nie Jesteś Synem, o Którym Marzyłem, Ale Musisz Wystarczyć.
Drzwi sali konferencyjnej otworzyły się i moja starannie zbudowana zawodowa fasada rozpadła się jak mój ostatni związek—spektakularnie i bez ostrzeżenia.
Święta matko wrogich przejęć…
Do środka weszło trzech mężczyzn i nagle zrozumiałam, po co istnieją romanse. Poruszali się jak drapieżcy w Armanim, same ostre kąty i wyważona siła, i już wiedziałam, czemu upadające firmy wyginały się przed Sullivan Stone Company.
Och, ja bym się zgięła przed jednym z nich… albo nawet przed wszystkimi…
Boże, skup się, Dakota! Oni przyszli ocenić padlinę, nie ratować ciebie.
„Bruce.” Najwyższy z nich, głos gładki jak wykup lewarowany, wyciągnął dłoń. „Dobrze wreszcie spotkać się osobiście.”
„Miło was wszystkich poznać, Raphael.” Ojciec uścisnął mu dłoń z desperacją tonącego. „To jest moja córka, Dakota. Będzie waszym kontaktem w sprawie Meridian Tower.”
Wzrok Raphaela Sullivana przesunął się po mnie—analityczny, lekceważący, a jednak wciąż na tyle gorący, że kolana mi zmiękły.
Koniec lat trzydziestych, srebrne nitki w ciemnych włosach, emanujący aurą „nigdy nie usłyszał 'nie'”.
„Pani Freeman,” skinął głową, pewnie ujmując moją dłoń.
„Dakota, proszę.” Odpowiedziałam uściskiem, bo słabość oznaczała koniec gry.
„Moi bracia. Stephen zajmuje się relacjami z klientami. Titus zarządza operacjami technicznymi.”
Stephen Sullivan uśmiechnął się, a moje wnętrzności zaczęły układać poezję. Ciepłe brązowe oczy, urok zapewne pozwalający mu zarówno uniknąć mandatów, jak i wślizgiwać się do łóżek z równą skutecznością.
„Dakota, ogromna przyjemność. Twój ojciec wiele nam o tobie opowiadał.”
„Zapewniam, że same kłamstwa.”
Profesjonalnie, Dakota. Profesjonalnie.
Ale Stephen zaśmiał się szczerze, głęboko, i nagle zaczęłam kalkulować, czy trzydzieści pięć lat to już za dużo, czy może dokładnie tyle, by wiedzieć, co się robi.
„Już ją lubię,” rzucił do braci.
Wtedy do przodu wysunął się Titus. Tam, gdzie bracia byli oczywiści, on był zagadką w trzyczęściowym garniturze.
Intensywne piwne oczy śledziły każdy mój oddech, ostre kości policzkowe mogłyby ciąć szkło.
„Twoja analiza konstrukcyjna budynku Morrison była genialna,” powiedział bez wstępu. „Chociaż twoje obliczenia obciążenia na wschodniej ścianie różniły się o 0,003%.”
Żołądek mi opadł. Przestudiowali naszą pracę. Oczywiście, że tak.
„Nie były—” Zatrzymałam się, przeliczyłam. Cholera. „Masz rację.”
Tata skrzywił się. Usta Titusa drgnęły—rozbawienie czy krew w wodzie?
„Omówimy projekt?” Ton Raphaela sugerował, że zabawa się skończyła.
Usiedliśmy przy stole, a ja włączyłam prezentację, wdzięczna, że mogę skupić się na czymś innym niż przedramiona Stephena.
Jego podwinięte rękawy odsłoniły coś, co zasługiwało na miejsce w moim mentalnym muzeum Rzeczy, Przez Które Dakota Niechcący Wzdycha.
"Meridian Tower reprezentuje inwestycję wartą dwa miliardy dolarów," zacząłem, klikając kolejne slajdy. "Czterdzieści siedem pięter przestrzeni do różnych celów, zrównoważony design z luksusowymi udogodnieniami. Wyzwanie polega na zachowaniu równowagi między integralnością strukturalną a wizją estetyczną przy jednoczesnym utrzymaniu efektywności kosztowej."
"Przedstaw nam swoje propozycje fundamentów," przerwał Titus, pochylając się do przodu.
"Biorąc pod uwagę skład gleby i głębokość wód gruntowych, polecam fundament płytowy z —"
"To jest niepotrzebnie drogie," wtrącił Raphael. "Fundamenty palowe byłyby bardziej opłacalne."
"A także bardziej podatne na przesunięcia z uwagi na zawartość gliny poniżej trzydziestu stóp," odpowiedziałem, wyświetlając badania geologiczne. "Chyba że chciałbyś wyjaśnić inwestorom, dlaczego ich dwu-miliardowe dziecko po dwudziestu latach przechyla się jak Piza?"
Stephen wydał dźwięk pomiędzy śmiechem a kaszlem. Oczy Titusa zaostrzyły się z zainteresowaniem, ale szczęka Raphaela się zaciągnęła.
"Pokaż mi dane," zażądał Raphael.
Pokazałem je, wchodząc w komfortowy rytm liczb i faktów, chwilowo zapominając, że otaczają mnie mężczyźni, którzy wyszli z moich najgłębszych fantazji.
Tacy, o których zdecydowanie nie pisałam w dzienniku, z serduszkami i rysunkami o charakterze "x-rated".
"Imponujące," wymamrotał Titus, gdy skończyłam. "Twój ojciec zaniżył twoje możliwości."
"Historia mojego życia." Potem głośniej, "Dziękuję. Wierzę w dokładne przygotowanie."
"My także," powiedział Stephen, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. "Dlatego nie możemy się doczekać bliskiej współpracy z tobą przez następny rok."
Rok. Tak.
Dwanaście miesięcy codziennych spotkań z mężczyznami, którzy przypominali mi, że mam potrzeby wykraczające poza sukces zawodowy i aprobatę taty.
"A propos," wtrącił tata, wstając. "Pozostawię was, byście omówili szczegóły harmonogramu. Dakota posiada pełne uprawnienia do podejmowania decyzji w imieniu Freeman Industries."
Tłumaczenie: "Nie spierdol tego, bo nigdy cię o tym nie zapomnę."
Po jego odejściu atmosfera się zmieniła.
Bez mojego ojca jako bufora, byłam doskonale świadoma, że jestem sama z trzema mężczyznami, emitującymi wystarczającą męską energię, by zasilić Manhattan.
"No więc," odparł Stephen, robiąc pozę, jakby należał do tego miejsca – co, biorąc pod uwagę ich majątek, prawdopodobnie mógłby. "Opowiedz nam o sobie, Dakota. Co napędza kogoś tak młodego, by podjąć się projektu o takiej skali?"
"Przede wszystkim masochizm," powiedziałam, zanim mój filtr mózg-usta się włączył. "I rozpaczliwa potrzeba ojcowskiej aprobaty, której terapia nie potrafiła naprawić.
Kurwa. Kurwa. Kurwa.
Ale Stephen się zaśmiał, a nawet wyraz twarzy Raphaela lekko pękł.
"Szczerze," zauważył Titus. "To odświeżające."
"Przepraszam, wada charakteru, nad którą pracuję," powiedziałam, zbierając papiery. "A teraz o tych harmonogramach —"
"Zjedz z nami kolację," przerwał Stephen. "Dziś wieczorem. Możemy wtedy przedyskutować harmonogramy i lepiej poznać naszego nowego partnera."
Profesjonalne granice istniały z jakiegoś powodu.
Moje obecnie rozpadały się szybciej niż mój ostatni związek — co, ciekawostką, również obejmowało nieodpowiednią fascynację współpracownikiem. Można by pomyśleć, że się nauczę.
"To nie jest —"
"Jutro. Dziewiąta rano. Nasze biuro." Raphael zmasakrował zaproszenie Stephena. "Wtedy sfinalizujemy harmonogram i zakres prac. Przygotuj się na due diligence, które sprawi, że dzisiejsza rozmowa wyda się luźną pogawędką."
Stephen rzucił bratu wielojęzyczne spojrzenie, ale Raphael już ruszał. Grawitacja, nie do negocjacji.
Wyszli, zostawiając mnie samą z moim laptopem i libido, które prowadziło pełen bunt przeciw rozsądkowi.
Zaczęłam pakować, przekonując się, że to tylko interes.
Tylko roczny projekt z trzema niesamowicie atrakcyjnymi starszymi mężczyznami, którzy budzili we mnie pragnienia mogłyby skutkować natychmiastową utratą członkostwa w Klubie Dobrej Dziewczyny.
Gdy sięgnęłam po drzwi, głos mojego ojca dobiegł z jego biura.
"Zawsze miałem nadzieję na syna, który przejmie spuściznę. Dakota potrafi, ale musi udowodnić, że poradzi sobie z presją. Jeśli nie... to przynajmniej chłopcy Sullivanów utrzymają firmę przy życiu."
Słowa uderzyły niczym lodowata woda, chłodząc mój rozgrzany umysł znaną zimną rzeczywistością.
Od tej pory nie chodziło już tylko o udowodnienie, że zasługuję na swoje dziedzictwo lub potwierdzenie lat ciężkiej pracy.
Chodziło też o pokazanie tym trzem mężczyznom, że jestem wystarczająco profesjonalna, aby prowadzić firmę mojego ojca i honorować jej spuściznę.
Jeśli nie będą mnie postrzegać jako równorzędnej, stracę nie tylko stanowisko, ale całą firmę, która zsunie się pod ich kontrolę.

Shared Between Three CEO Brothers
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101