

Opis
Zawsze mowili, ze jestem inna-bez wilka, slaba, niegodna. Przez osiemnascie lat kurczowo trzymalam sie nadziei, ze w dniu moich urodzin wszystko sie zmieni. Moj wilk w koncu sie pojawi, a wraz z nim wiez z przeznaczonym mi partnerem, o ktorej tak marzylam. W koncu bede nalezec do nich. Okazalo sie, ze w jednej rzeczy mialam racje: wszystko faktycznie sie zmienilo. Tylko nie tak, jak sie spodziewalam. Wiez z partnerem uderzyla we mnie jak piorun podczas mojej urodzinowej uroczystosci, laczac mnie z Jasonem-zarozumialym, przystojnym wojownikiem, ktory szykowal sie na naszego nastepnego alfe. Przez ulamek sekundy myslalam, ze wygralam. Ale na oczach calej watahy Jason zrobil cos niewyobrazalnego: odrzucil mnie. Publicznie. Okrutnie. Upokorzona, zlamana i zdesperowana, by uciec, pobieglam na klify, gotowa zakonczyc bol. Ale los mial inne plany. Wlasnie wtedy mnie znalazl. Sam. Sam nie byl zwyczajnym wilkiem-on jest Ksieciem Lykanow. I kiedy na mnie spojrzal, nie widzial we mnie litosci. Bylo w tym cos znacznie glebszego: rozpoznanie. ,,Ewa," powiedzial, a jego glos brzmial jak obietnica. ,,Jestes moja." Wciagnieta w swiat Sama, odkrylam, ze moj wilk wcale nie byl zagubiony-on czekal. Czekal, by sie przebudzic, czekal, by pokazac mi, ze nie jestem tylko inna. Jestem wyjatkowa. Teraz jestem rozdarta miedzy dwiema watahami, wiezia z partnerem, ktora plonie mocniej, niz jestem na to gotowa, oraz moca wewnatrz mnie, ktorej ledwo potrafie zrozumiec. Odrzucenie przez Jasona moglo mnie zlamac, ale Sam? Sam uczy mnie walczyc. Bo mam dosc uciekania. Czas, by swiat zobaczyl, kim naprawde jestem.
Rozdział 1
Dec 9, 2025
Dziś były moje osiemnaste urodziny—dzień, w którym mój wilk miał się przebudzić. Przez lata szeptałam sobie tę datę jak mantrę: Osiemnaście. Po prostu dotrzymaj do osiemnastki, a wszystko się zmieni.
Wypuściłam powoli oddech i wygramoliłam się z łóżka, nogi miałam ciężkie od napięcia i oczekiwania. Przechodząc przez pokój, zatrzymałam się przed małym, popękanym lustrem wiszącym na ścianie. Te same brązowe oczy, te same potargane fale ciemnych włosów. Moje odbicie nie dawało odpowiedzi, nie zdradzało żadnej wskazówki o mocy, której tak rozpaczliwie szukałam. Ale może dziś będzie inaczej. Musi być.
Wciągnęłam dżinsy i bluzę, zebrałam się w sobie i powlokłam w stronę kuchni. W momencie, gdy tylko przekroczyłam próg, jej głos uderzył mnie jak paznokcie po tablicy.
Jessica.
Opierała się niedbale o blat, jej idealnie złote włosy łapały poranne światło. Jej uśmiech był ostry, a oczy błyszczały satysfakcją kogoś, kto już wygrał spór w swojej głowie.
„Wciąż bez wilka, Eva?” zapytała słodkim jak cukier tonem. „Może utknął w przesyłce. Sprawdź na Amazonie.”
„Tobie też dzień dobry, Jessica,” mruknęłam, zmuszając się, by iść dalej. Żywiła się moją irytacją i nie zamierzałam dać jej tej satysfakcji—nie dziś.
„Nie martw się,” zawołała za mną, jej śmiech rozbrzmiał w kuchni. „Może dziś wieczorem dopisze ci szczęście.”
Śniadanie nie było dużo lepsze. Przypadkowe spojrzenia innych członków watahy przypominały mi o tym, czego mi brakowało, każda ukradkowa uwaga była głośniejsza niż powinna, a każde przypadkowe spojrzenie niosło w sobie pytanie, którego wszyscy byli zbyt uprzejmi, by wypowiedzieć je na głos: Dlaczego ona jeszcze się nie przemieniła?
Kiedy Mia wpadła przez drzwi, byłam gotowa wpełznąć z powrotem do łóżka i udawać, że ten dzień nie istnieje.
„Wszystkiego najlepszego!” – głos Mii był promieniem słońca w tym mroku, jej kręcone rude włosy podskakiwały, gdy rzuciła mi się na szyję. Jej uścisk był ciepły, jej optymizm zaraźliwy, a ja kurczowo się jej trzymałam, jakby była moją deską ratunku.
„Dzięki,” wymamrotałam słabym głosem.
„Dasz sobie radę,” powiedziała z promiennym uśmiechem, grożąc mi palcem. „A jeśli Jessica spojrzy na ciebie dziś wieczorem krzywo, przypadkiem wyleję na jej sukienkę poncz. Znowu.”
Zaśmiałam się mimo siebie, napięcie w mojej piersi odrobinę zelżało. Wciąż pamiętałam wyraz twarzy Jessiki w zeszłym roku, kiedy „wypadek” Mii zniszczył jej markową suknię. To była mała chwila zwycięstwa w niekończącej się wojnie.
I wtedy zobaczyłam jego. Jasona.
Złotego chłopca watahy. Był na polu treningowym, jego ruchy były ostre i przemyślane, gdy sparował z innym wilkiem. Pot na jego opalonej skórze błyszczał w słońcu, a ciemne włosy opadały niedbale na czoło. Każde uderzenie, każdy ruch ciała emanował pewnością siebie i siłą.
Żołądek mi się ścisnął, poczułam nerwowe motyle, gdy patrzyłam na niego. Jason był wszystkim, czym ja nie byłam—silny, pewny siebie, szanowany. Nawet gdy tylko ćwiczył, poruszał się jak alfa, którym miał się stać.
Oparłam się o drewniany płot, stojąc w cieniu pobliskich drzew, niezauważona, pozwalając sobie na chwilę obserwacji. Jego wyrazista linia szczęki złapała światło, kiedy się odwrócił, i przez krótką chwilę byłam zahipnotyzowana tym, jak jego przenikliwe, niebieskie oczy zwężają się w skupieniu.
I wtedy, jakby wyczuł moje spojrzenie, jego wzrok padł w moim kierunku.
Świat jakby się przesunął, wszystko inne zniknęło w tle, gdy te przenikliwe oczy spotkały się z moimi. Wstrzymałam oddech, serce waliło mi tak głośno, że byłam pewna, iż on też to słyszy. Przez moment jego ruchy się zachwiały—ledwo zauważalnie—bo całą uwagę skupił na mnie.
Moja pierś się zacisnęła, nadzieja, którą przez lata tłumiłam, wypłynęła na powierzchnię. Czy to możliwe? Czy on mógłby być moim przeznaczonym?
Ta myśl wywołała we mnie falę ciepła, a palce same zacisnęły się na chropowatym drewnie płotu. To, jak na mnie patrzył, jak powietrze między nami zdawało się gęstnieć—czy to na pewno nie były moje urojenia?
Ale wtedy jego uwaga wróciła do przeciwnika, a ruchy znów stały się płynne, jakby nic się nie wydarzyło. Przygryzłam wargę, a zwątpienie wślizgnęło się do środka jak cień. Czego się spodziewałam? Że rzuci wszystko i do mnie przybiegnie? Że poczuje to samo przyciąganie i po prostu... zrozumie?
Odsunęłam się od płotu, wycofując w cień drzew. W środku aż się we mnie kotłowało, nadzieja walczyła z niepewnością. Jeśli Jason był moim przeznaczonym, to nie dawał tego po sobie poznać. Ale to spojrzenie— to spojrzenie —wydawało się czymś więcej.

Soon to be Lycan Princess
10 Rozdziały
10
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101