

Opis
Czy kiedykolwiek byles uwieziony przez obietnice, ktorej sam nigdy nie zlozyles-taka, ktora ktos inny zlozyl za ciebie, a teraz juz go nie ma? Kiedy ojciec Harper umiera, jego testament wciaga ja z powrotem w ostatnie miejsce, w ktorym chcialaby byc: rodzinny majatek, ktory musi dzielic z przyrodnim bratem. Jaxson to chlopak, ktorego nigdy nie pozwolila sobie pokochac, blad, ktory zakopala gleboko, wspomnienie, ktore wciaz ja pali. Zwiazani ostatnim zadaniem ojca, znajduja sie pod jednym dachem, otoczeni przez uraze i pragnienie, ktore wtedy bylo zle-a teraz jest jeszcze bardziej niebezpieczne. Harper powtarza sobie, ze juz to zostawila za soba. Ma chlopaka, ktory idealnie pasuje do jej zycia na papierze, mezczyzne, ktory wyglada przy niej wlasciwie, lecz za zamknietymi drzwiami wydaje sie nie na miejscu. Gdy lezy bezsennie, niespelniona i niespokojna, Jaxson jest tuz za sciana-ciemny, lekkomyslny i bolesnie swiadomy wszystkiego, czemu ona zaprzecza. Kazda klotnia iskrzy napieciem. Kazda wspolna przestrzen staje sie proba samokontroli. Nienawisc powoli przeistacza sie w obsesje, a bliskosc staje sie nie do zniesienia bez dotyku. To mroczny, zakazany romans, gdzie przyrodnie rodzenstwo zderza sie ze soba, wrogowie plona w milosci, a obsesja rozkwita za zamknietymi drzwiami. Opowiesc o wymuszonym wspolzamieszkaniu, milosnym trojkacie, seksualnej frustracji, niebezpiecznym zlym chlopcu i przyciaganiu, ktore przeczy moralnosci-dla czytelnikow spragnionych napiecia, tabu i takiej milosci, ktora wydaje sie bledem, a mimo wszystko chcesz go popelnic ponownie.
Rozdział 1
Mar 9, 2026
POV Harper
Pamięć ma zęby, a moje właśnie wgryzają się we mnie, gdy wpatruję się w schody.
Siedzę sztywno w skórzanym fotelu, palcami wodząc po wytartym podłokietniku, podczas gdy wzrok mam utkwiony w to konkretne miejsce na klatce schodowej.
Trzeci stopień od dołu. Miejsce, w którym pierwszy raz poczułam, jak przez moją pierś przeczołguje się coś całkowicie złego i brzydkiego—pragnienie wobec mojego przybranego brata. Pęknięcie w farbie na ścianie nadal tam jest, tam gdzie kiedyś jego pięść spotkała się z tynkiem.
Nie ze mną, choć wiem, że chciałby to zrobić.
Pamiętam dokładnie ten odcień wściekłości, który zamienił jego oczy z ciemnobrązowych w coś przypominającego północ. Właśnie odkrył, że Richard, mój ojciec, wysyła go do szkoły z internatem we Włoszech.
I miałam to nieszczęście, że weszłam przez drzwi w najgorszym możliwym momencie.
"Wiedziałaś o tym." Jego głos był śmiertelnie cichy, bardziej przerażający niż gdyby krzyczał. "Tatuś idealnej księżniczki wiedział, że się mnie pozbywa."
Nie wiedziałam. Ale tłumaczenie tego osiemnastoletniemu Jaxsonowi w pełni furii byłoby jak próba negocjacji z huraganem.
Przyszpilił mnie do ściany, jego oddech gorący na mojej twarzy, szepcząc najokrutniejsze rzeczy. Ale moje szesnastoletnie serce tego dnia zrobiło coś zdradzieckiego. Zadrżało.
To drżenie wynikało z bliskości. Z tej niszczącej intensywności jego obecności. Z tego, jak jego perfumy mieszały się z gniewem i tworzyły coś odurzającego.
Siedem lat później moje serce nadal popełnia tę samą zdradę, ilekroć pomyślę o Jaxsonie.
Podnoszę się z fotela i podchodzę do okna, potrzebując dystansu od tego wspomnienia. Przed moimi oczami rozciąga się przedmiejska ulica, cicha i zwodniczo spokojna.
Może widok jego nadjeżdżającego samochodu pomoże mi się przygotować.
Może patrzenie, jak nadchodzi, przypomni mi, że nie jestem już tą szesnastoletnią dziewczyną.
Teraz mam Prestona. Prestona, który wpisuje się w wizję mojego ojca na moje życie jak dobrze skrojony garnitur. Prestona, który nigdy nie sprawia, że moje serce drży, przyspiesza, albo robi cokolwiek poza regularnym, przewidywalnym biciem.
Boże, nienawidzę tego domu.
Każdy kąt skrywa wspomnienie o specyficznym rodzaju tortur Jaxsona.
Jadalnia, gdzie podczas rodzinnych kolacji siedział naprzeciwko mnie, rzucając cięte uwagi przebrane za braterskie przekomarzania, podczas gdy nasi rodzice byli nieświadomi.
Domek przy basenie, gdzie urządzał imprezy dokładnie w noc przed moimi ważnymi egzaminami, nie pozwalając mi spać przez muzykę, śmiech i odgłosy dziewczyn, które mogły go dotykać tak, jak ja nigdy nie mogłam.
Korytarz, w którym mijał mnie, wystarczająco blisko, bym poczuła ciepło jego ciała. A potem patrzył na mnie jak na coś przykrego przyklejonego do jego buta.
Byłam wystarczająco żałosna, by czuć do niego współczucie.
Jego matka, Rachel, wyszła za mojego ojca, kiedy Jaxson miał piętnaście lat i był wściekły z tego powodu. Stracił ojca wcześnie, został wyrwany ze swojego życia w mieście do tego przedmiejskiego więzienia i zyskał ojczyma, który próbował go uformować na kogoś szanowanego.
Oczywiście nas nienawidził.
Oczywiście się buntował.
Ale zrozumienie jego bólu nie sprawiało, że mój bolał mniej. A zakochanie się w nim? To była po prostu masochistyczna głupota przebrana za pierwszą miłość.
Od dumania odrywa mnie odgłos kroków. James Kimmons pojawia się w drzwiach, jego srebrne włosy są perfekcyjnie ułożone mimo wczesnej pory. Rodzinny prawnik wygląda na zmęczonego, niosąc skórzaną aktówkę, która wydaje się ciężka.
"Dzień dobry, Harper," mówi James, stawiając aktówkę na stoliku kawowym. "Jaxson spóźni się około dziesięciu minut. Podobno korki z lotniska."
"Oczywiście, że tak," mruczę, odwracając się od okna. "James, czemu to musi się odbywać tutaj? I dlaczego Jaxson musi być obecny przy odczytaniu testamentu? Przecież on i Richard ledwo rozmawiali przez ostatnie lata."
James poprawia okulary, nerwowy nawyk, który pamiętam z dzieciństwa. "Warunki testamentu twojego ojca są bardzo konkretne. Zarówno ty, jak i Jaxson musicie być obecni przy odczytaniu, i musi się ono odbyć w tym domu."
"Ale dlaczego?" naciskam, czując jak coś zimnego osiada mi w żołądku. "Co ojciec mógł zostawić, co wymaga nas obojga?"
"Harper, zrozum, proszę, że nie mogę mówić o szczegółach, dopóki oboje beneficjenci nie są obecni," mówi James, choć jego mina sugeruje, że chciałby powiedzieć więcej. "Twój ojciec był bardzo drobiazgowy, jeśli chodzi o warunki."
"Warunki," powtarzam, smakując to słowo jak truciznę. "Nawet po śmierci wciąż próbuje kontrolować nasze życie."
James otwiera usta, by odpowiedzieć, ale dźwięk trzaśnięcia drzwi samochodu go przerywa. Moje tętno przyspiesza, ten znajomy wzór przeskakiwania i galopowania, który wywołał tylko jeden człowiek. Słyszę kroki na ganku, pewne siebie, niespieszne.
Łup.
To był mój puls czy torba?
Drzwi wejściowe otwierają się bez pukania, bo oczywiście Jaxson wciąż ma klucz. Dźwięk ciężkiego bagażu odkładanego w przedpokoju odpowiada na moje pytanie. Przyjechał z walizkami, co oznacza, że zamierza zostać w domu, z którego kiedyś został wyrzucony.
Totalna bezczelność tego człowieka.
Staje w drzwiach jak burzowa chmura, cały w ciemnym garniturze i jeszcze ciemniejszym wyrazie twarzy. Włosy ma krótsze niż wtedy, gdy widziałam go ostatni raz siedem lat temu, tuż przed wyjazdem do Włoch, i pojawiły się nowe zmarszczki wokół oczu, które w jakiś sposób czynią go jeszcze bardziej atrakcyjnym.
Co jest, swoją drogą, wyjątkowo niesprawiedliwe.
Nie przyszedł nawet na pogrzeb ojca, ale teraz jest tu, gotowy, by odebrać swoje. Jego wzrok przechodzi z Jamesa na mnie, a jego usta wykrzywiają się w ten uśmiech, który wcale nie jest uśmiechem.
"Witaj, siostrzyczko ."
Włada tym słowem jak kimś, kto dokładnie wie, co ze mną robi, jak buduje mury tam, gdzie kiedyś wyobrażałam sobie drzwi. Zmuszam się, by nie zareagować.
"Jaxson," odzywam się, dumna z tego, jak spokojnie brzmi mój głos. "Miło, że w końcu raczyłeś nas swoją obecnością."
"Niektórzy z nas mieli życie do uporządkowania we Włoszech," mówi, wchodząc do pokoju z tą irytującą, drapieżną gracją. "Nie wszyscy mogliśmy siedzieć w biurze tatusia, bawiąc się w prezesa."
"Mam nadzieję, że nie uporządkowałeś go zbyt dokładnie," odpowiadam, dorównując mu tonem. "Jestem pewna, że Mediolan już za tobą tęskni. Na pewno chcesz wrócić do swoich aperitivów i wszystkiego, co cię tam trzymało przez siedem lat."
"Jeśli już skończyliście," przerywa James, wyraźnie spięty od napięcia, które rozbłysło wraz z pojawieniem się Jaxsona. "Musimy przejść do odczytania testamentu."
Jaxson opada na fotel naprzeciwko mnie, z długimi nogami niedbale wyciągniętymi, zajmując zbyt dużo miejsca.
Wszystko w nim zajmuje zbyt dużo przestrzeni.
James odchrząkuje i otwiera aktówkę, wyciągając gruby dokument.
"To ostatnia wola i testament Richarda Sloana, datowany na sześć miesięcy przed jego śmiercią." Spogląda na nas ponad okularami. "Jest tu kilka standardowych zapisów dotyczących różnych aktywów i darowizn, ale główna część spadku dotyczy tej nieruchomości i większości majątku."
"Po prostu powiedz, czego chciał," rzuca Jaxson, niecierpliwość słychać w jego głosie.
James bierze oddech, który mówi mi, że cokolwiek powie dalej, nie będzie proste.
"Dom i większość płynnych środków zostanie podzielona równo między Harper i Jaxsona, ale najpierw musi zostać spełniony pewien warunek."
"Klasyka," mamrocze Jaxson.
"Warunek," kontynuuje James, dobierając słowa ostrożnie i precyzyjnie, "jest taki, że oboje musicie zamieszkać w tym domu razem przez okres trzech miesięcy. Dopiero po pomyślnym zakończeniu tej współpracy otrzymacie swoje udziały."

Stupid sister, ILY
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101