

Opis
Ava Moreau nigdy nie wyobrazala sobie, ze znajdzie sie na prywatnej aukcji, stojac w bialej sukni, podczas gdy miliarderzy licytuja jej dziewictwo. Ale z zyciem siostry na szali i dwudziestoma tysiacami dolarow potrzebnymi do konca tygodnia, podjela jedyna mozliwa decyzje. Czego sie nie spodziewala, to tego, ze zwyciezca licytacji okaze sie profesor Gabriel Thorne - jej bezwzgledny, urzekajacy wykladowca literatury. Mezczyzna, ktory sprawial, ze czula sie mala na zajeciach, teraz jest jej wlascicielem na te noc. Tyle ze on nie chce jej na jedna noc. Gabriel pragnie kontroli. Wylacznosci. Jej. "Licytowal mnie. Moj profesor. A najgorsze? Chce powiedziec tak." Ava wkracza w jego swiat bogactwa, mroku i zasad, ktorych do konca nie rozumie. Kontrakt jest wiazacy. Zasady sa jasne. Jej cialo moze nalezec do niego, ale jej serce wciaz jest jej wlasne - do momentu, gdy juz nie jest. "Teraz jestesmy tylko ja i on. Ja, odslonieta. On, kontrolujacy."
Rozdział 1
Jul 24, 2025
PERSPEKTYWA AVY
Sala wykładowa przypominała arenę gladiatorów, a profesor Gabriel Thorne był cesarzem decydującym o życiu i śmierci. Obserwowałam z mojego miejsca w środkowym rzędzie, jak krążył wokół Marcusa, studenta drugiego roku, który popełnił błąd, próbując odpowiedzieć na jego pytanie o literaturze wiktoriańskiej.
"Więc uważasz," powiedział profesor Thorne głosem tnącym ciszę niczym ostrze, "że Dickens pisał wyłącznie dla rozrywki?" Jego ciemne oczy utkwiły w drżącym studencie. "Że jego komentarz społeczny był... jak to określiłeś... 'tylko tłem'?"
Twarz Marcusa całkowicie zbladła. Jego ręce trzęsły się, gdy ściskał notes. "To znaczy, myślałem—"
"Myślałeś." Śmiech profesora Thorne'a był zimny i ostry. "Jak odświeżające. Choć najwyraźniej niezbyt skutecznie." Odwrócił się od Marcusa z brutalną pogardą. "Może następnym razem przeczytasz faktyczny tekst zamiast przeglądać streszczenia ze SparkNotes."
Cała klasa wstrzymała oddech. Marcus wyglądał, jakby miał zwymiotować albo się rozpłakać, może jedno i drugie. Czułam się źle, patrząc na to, ale nie mogłam odwrócić wzroku. Było coś niemal hipnotyzującego w sposobie, w jaki profesor Thorne panował nad salą, w tym jak jego idealnie skrojony garnitur poruszał się, gdy przemierzał między rzędami ławek niczym drapieżnik.
Był piękny w najbardziej niebezpieczny możliwy sposób. Ciemne włosy wyglądające, jakby przeczesał je palcami, ostre kości policzkowe, które mogłyby ciąć szkło, i te oczy, które zdawały się przenikać na wskroś. Ale to jego głos najbardziej na mnie działał – gładki i bogaty, nawet gdy niszczył czyjąś pewność siebie.
"Panno Moreau." Jego spojrzenie padło na mnie jak reflektor, a mój żołądek się zacisnął. "Skoro pan Patterson wydaje się niezdolny do podstawowej analizy literackiej, może pani oświeci nas co do prawdziwego celu Dickensa w 'Ciężkich czasach'."
Moje usta całkowicie wyschły. Wszystkie oczy w sali zwróciły się ku mnie, ale mogłam skupić się tylko na intensywnym spojrzeniu profesora Thorne'a. Czułam, jak moje policzki płoną, gdy próbowałam uporządkować myśli.
"Myślę," zaczęłam głosem cichszym niż chciałam, "że Dickens próbował pokazać, jak industrializacja miażdży ludzkiego ducha. Sposób, w jaki opisuje Coketown, to jak szare, pozbawione życia miejsce, gdzie—"
"Myślisz." Podszedł bliżej, a ja poczułam jego wodę kolońską – coś drogiego i męskiego, co sprawiło, że mój mózg się zawiesił. "Panno Moreau, nie uczę was myśleć. Uczę was analizować, rozkładać na czynniki pierwsze, rozumieć." Jego głos stał się niższy, jakby bardziej intymny, co czyniło go jeszcze bardziej przerażającym. "Pani powierzchowna obserwacja o Coketown całkowicie ignoruje głębsze filozoficzne implikacje doktryny utylitaryzmu w konfrontacji z ludzką naturą."
Czułam, jak kurczę się w ławce. "Ale symbolika fabrycznego dymu—"
"Symbolika." Wypowiedział to słowo, jakby miało zły smak. "Jak przyziemne. Drapie pani po farbie, gdy powinna badać samo płótno." Odszedł ode mnie, ale wciąż czułam ciężar jego osądu. "Proszę zostać po zajęciach, panno Moreau. Być może omówimy, jak podnieść pani sposób myślenia ponad poziom licealny."
Reszta wykładu minęła jak we mgle. Ledwo słyszałam cokolwiek, co mówił o metaforycznych ramach czy krytyce społeczno-ekonomicznej. Mogłam myśleć tylko o tym, jak małą mnie sprawił, jak odsłoniętą i głupią.
Ale pod tym upokorzeniem było coś jeszcze, coś, co sprawiało, że czułam się jeszcze bardziej niekomfortowo – dreszcz ekscytacji na myśl o zostaniu z nim sam na sam.
Kiedy zajęcia wreszcie się skończyły, studenci wybiegli jak z płonącego budynku. Pakowałam się powoli, drepcząc przed czekającą rozmową. Sophie, moja najlepsza przyjaciółka i współlokatorka, zatrzymała się przy mojej ławce.
"Kurde, Ava," szepnęła, rozglądając się, by upewnić się, że profesor Thorne nie słyszy. "Totalnie cię zniszczył."
"Dzięki za przypomnienie," mruknęłam, wpychając laptopa do torby.
"Ale widziałaś, jak na ciebie patrzył?" Oczy Sophie były szeroko otwarte z podekscytowania. "Znaczy, był naprawdę skupiony na tobie. To nie jest dla niego normalne."
Spojrzałam na profesora Thorne'a, który zbierał swoje papiery przy mównicy. Nawet robiąc coś tak prostego jak organizowanie dokumentów, wyglądał jakby należał na okładkę magazynu. "Skupia się na każdym, kogo zamierza upokorzyć."
"Nie, to było inne." Sophie złapała mnie za ramię. "Boże, jest taki przerażający, ale taki przystojny. Znaczy, wiem, że prawdopodobnie doprowadziłby mnie do płaczu, ale część mnie by to lubiła, wiesz?"
Wiedziałam i to był problem. Było coś w profesorze Thornie, co sprawiało, że czułam się kompletnie wytrącona z równowagi.
Kiedy na mnie patrzył, czułam się jednocześnie niewidzialna i odsłonięta – jakby widział mnie na wskroś, ale nie uważał, że jestem warta prawdziwego dostrzeżenia.
"Muszę z nim porozmawiać," powiedziałam, czując skurcz w żołądku.
"Powodzenia. Postaraj się, żeby nie zniszczył ci całkowicie duszy." Sophie ścisnęła moje ramię i ruszyła do drzwi.
Podeszłam do jego biurka jak na egzekucję. Nie podniósł wzroku znad papierów, po prostu powiedział: "Godziny konsultacji się skończyły, panno Moreau. Proszę umówić się na spotkanie."
"Ale powiedział pan—"
"Powiedziałem wiele rzeczy dzisiaj. Większość z nich najwyraźniej przeszła pani nad głową." W końcu spojrzał w górę, a te ciemne oczy zatrzymały się na moich odrobinę za długo. "Nie marnuj mojego czasu przeciętnością, panno Moreau. Oczekuję więcej od moich studentów."
Bez słowa wyszedł, zostawiając mnie stojącą tam z uczuciem, jakby potrącił mnie samochód.
Kiedy wracałam do akademika, słowa profesora Thorne'a wciąż odbijały się echem w mojej głowie, wraz ze wspomnieniem tego, jak na mnie patrzył.
Właśnie kładłam się do łóżka, gdy mój telefon zawibrował z powiadomieniem o poczcie głosowej. ID dzwoniącego zmroziło mi krew w żyłach: Elise. Moja młodsza siostra nigdy nie dzwoniła tak późno.
Wcisnęłam play i jej głos wypełnił mój ciemny pokój – drżący, przestraszony, ledwo głośniejszy od szeptu.
"Ava, przepraszam, że dzwonię tak późno, ale nie wiedziałam, do kogo innego się zwrócić. Jestem w tarapatach. Prawdziwych tarapatach." Nastąpiła pauza i słyszałam jej ciężki oddech. "Jestem winna pieniądze złym ludziom, a oni nie należą do tych, którzy po prostu o tym zapominają."
Moje serce zaczęło walić. Elise miała tylko dziewiętnaście lat, była dopiero na pierwszym roku studiów. Co mogła być winna pieniądze i za co?
"Podjęłam kilka głupich decyzji i teraz jestem w głębokiej... Dzwonią do mnie, pojawiają się pod moim mieszkaniem. Boję się, Ava. Naprawdę się boję." Jej głos się załamał i słyszałam, że płacze. "Jeśli nie spłacę ich w tym tygodniu, powiedzieli, że po mnie przyjdą."
Moje serce zamarło.

Submission 101: Sold To My Professor
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101