

Opis
Lila Hart byla zakochana w ojczymie swojej najlepszej przyjaciolki od dziewietnastego roku zycia. Nigdy nie zamierzala dzialac pod wplywem tych uczuc. Stefan Hale byl zakazanym owocem-zonaty, starszy i calkowicie poza jej zasiegiem. Powtarzala sobie, ze zauroczenie w koncu minie. Nie minelo. Kiedy Lila dowiedziala sie, ze on i jego zona szukaja surogatki, dostrzegla szanse. Nie na niego-na pieniadze. 75 000 dolarow, by splacic dlugi i wreszcie zaczac wlasne zycie. Prosta transakcja. Dziewiec miesiecy, potem odchodzi i zapomina, ze to wszystko kiedykolwiek sie wydarzylo. Ale nic zwiazanego ze Stefanem Hale'em nie jest proste. A jego zona? Doskonale wie, czego pragnie Lila. Czeka tylko, az popelnie blad.
Rozdział 1
Dec 11, 2025
[POV Lila]
Przyjechałam do domu Harper w ponury, czwartkowy popołudnie, z oczami wciąż opuchniętymi od płaczu, do którego nigdy bym się nie przyznała.
W momencie, gdy otworzyła drzwi, przepchnęłam się obok niej i opadłam na wypchaną kanapę, obejmując obiema dłońmi kubek z kawą, który czekał na mnie jak kotwica, powstrzymująca mnie przed utonięciem.
Jej dom pachniał świecami waniliowymi i chińskim jedzeniem na wynos—znajomo, bezpiecznie, wszystkim tym, czym moje własne, zimne studio nie było.
Harper usiadła obok mnie, podwijając nogi pod siebie. „No, dawaj. Unikasz moich telefonów od trzech dni, a wyglądasz, jakbyś nie spała od wtorku. Co zrobił Jake?”
Wymusiłam niedbały wzruszenie ramion, które nie dotarło do moich oczu. „Był zbyt niedojrzały. Nie mam czasu na chłopców—mam górę kredytów studenckich i żadnego planu.”
„I to wszystko? To twoje wytłumaczenie?” Złapała poduszkę i przytuliła ją do piersi. „Daj spokój, Lila. Byłaś z nim osiem miesięcy. Coś się stało.”
„Nic dramatycznego.”
Upiłam łyk kawy, unikając jej przenikliwego spojrzenia.
„Po prostu chcieliśmy różnych rzeczy. On chciał kogoś, kto rzuci wszystko, żeby patrzeć, jak gra w gry komputerowe, a ja chciałam kogoś, kto rozumie, że niektórzy z nas muszą naprawdę pracować na życie.”
Harper prychnęła.
„Boże, był taki dzieciak. Pamiętasz, jak zapomniał o twoich urodzinach, bo był zbyt zajęty tym turniejem gier? Zasługujesz na kogoś, kto naprawdę doceni twoją inteligencję. Kogoś, kto zrozumie, że kiedyś będziesz genialną lekarką i będzie cię w tym wspierał, zamiast jęczeć, że ciągle się uczysz.”
„No cóż.” Zaśmiałam się, krucho i pusto. „Może powinnam skupić się na aplikacjach do szkoły medycznej zamiast na związkach. Najwyraźniej mam fatalny gust do facetów.”
Prawda ciążyła mi w piersi—Jake nazwał mnie „emocjonalnie niedostępną” i „za bardzo skupioną na pieniądzach”, i może nie do końca się mylił.
Ale mając nad sobą 87 000 dolarów długu studenckiego, romans wydawał się luksusem, na który nie było mnie stać. Każda randka to pieniądze, które mogłabym przeznaczyć na odsetki. Każdy weekendowy wypad to równowartość miesięcznych zakupów spożywczych.
„Dość o mojej katastrofie miłosnej,” powiedziałam, desperacko chcąc zmienić temat. „Jak nowa praca? Nadal każą ci pracować w weekendy?”
Harper jęknęła teatralnie. „Firma marketingowa to totalny chaos. Mój szef uważa, że 'work-life balance' to mit wymyślony przez leniwych ludzi. Ale wypłata nie jest zła, więc jakoś przeżywam. Ledwo.”
Drzwi wejściowe otworzyły się w połowie rozmowy i moje serce zamarło.
Stefan, ojczym Harper, wszedł z pracy, zmęczenie wypisane w opadniętych ramionach.
Luzował już krawat, rękawy podwinięte do przedramion, wyglądał dokładnie jak odnoszący sukcesy profesjonalista po wyczerpującym dniu. Srebrzyste pasma we włosach, starannie przycięta broda, te ciepłe oczy, które zawsze wydawały się lekko smutne.
Moja starannie utrzymywana równowaga groziła rozsypaniem się. Moje ciało zareagowało, zanim mózg zdążył je powstrzymać—wyprostowałam się, palcami odgarnęłam włosy za ucho, a w brzuchu znowu pojawiło się to znajome trzepotanie, z którym walczyłam od trzech lat.
„Dzień dobry, panie Hale,” zdołałam powiedzieć ciepło, głos miałam cudownie opanowany mimo chaosu pod spodem.
„Stefan,” rzuciła Harper mimochodem, ledwo odrywając wzrok od telefonu. „Mama znów pracuje do późna. Mówiła, żeby nie czekać.”
Ich relacja była bardziej jak współlokatorów niż ojca i córki—efekt tego, że Harper miała już dwadzieścia jeden lat, a Stefan ożenił się z jej matką Elanor, gdy miała szesnaście.
Nigdy nie odnaleźli się w roli ojca i córki, wybierając zamiast tego łatwą przyjaźń opartą na wzajemnym szacunku i wspólnej tolerancji dla wymagającego grafiku Eleanor.
Stefan posłał nam zmęczony, ale szczery uśmiech. „Ciężki dzień, dziewczyny? Przynieść wam coś z kuchni? Myślę, że mamy te twoje ulubione ciastka, Lila—te z gorzką czekoladą?”
Pamiętał. Oczywiście, że pamiętał.
„Dziękuję, niczego nie potrzebuję,” powiedziałam, obserwując, jak porusza się po domu z tą cichą pewnością siebie, z tą łagodną troskliwością, przez którą czułam się dostrzegana w sposób, w jaki Jake nigdy mnie nie dostrzegał.
To, jak pytał o moje zajęcia bez protekcjonalności, to, jak kilka tygodni temu zapamiętał, że piję kawę z mlekiem owsianym.
Zmusiłam się, by odwrócić wzrok, wpatrując się w kawę, jakby skrywała tajemnice.
To ojczym Harper, przypominałam sobie z brutalną jasnością. Zakazany teren. Na zawsze zakazany. Fantazja, którą trzeba zabić.
Kiedy kroki Stefana ucichły na górze, cała postawa Harper zmieniła się w plotkarską ekscytację. Pochyliła się spiskowo, oczy błyszczały jej z emocji dzielenia się rodzinnymi sekretami.
„No więc—moja mama i Stefan starają się o dziecko.”
Prawie zakrztusiłam się kawą. „Co?”
„No właśnie! Stefan chce tego bardziej niż mama, ale… nie wychodzi. Mama ma czterdzieści trzy lata, a lekarze praktycznie stwierdzili, że jej jajeczka to już tylko kurz. Bardzo depresyjna rozmowa do podsłuchania, uwierz mi.”
Zmarszczyłam brwi, naprawdę zaskoczona. „To… bardzo osobiste, Harper. Powinnaś mi to mówić?”
„Oh daj spokój, to żadna tajemnica.” Machnęła ręką z typową dla siebie bezpośredniością. „Myślą nawet o surogatce. Mama wspomniała o tym przy kolacji w zeszłym tygodniu, jakby omawiała zatrudnienie nowego ogrodnika.”
„Surogatka?” Odstawiłam kubek, próbując to przetrawić. „Serio?”
„Całkiem serio. Stefan już sprawdził agencje, przejrzał kwestie prawne. Podchodzi do tego jak do fuzji biznesowej. A mama… Cóż… Jest po prostu moją mamą—zawsze zbyt zajęta na wszystko.”
Moja pierwsza reakcja była mieszanką niezrozumienia i fascynacji.
„Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby jakaś kobieta się na to zgodziła. Noszenie dziecka dla kogoś innego? Dziewięć miesięcy porannych mdłości, opuchniętych stóp, rozciągniętej skóry, ból porodowy—a potem oddać dziecko komuś innemu? Same minusy. Ciało już nigdy nie jest takie samo.”
„Ale konto bankowe to same plusy,” zaśmiała się Harper, przewijając ekran telefonu. „Wiesz w ogóle, ile zarabiają matki surogatki? Sprawdziłam z czystej ciekawości.”
„Ile?” zapytałam, starając się brzmieć obojętnie, chociaż puls mi przyspieszył.
Harper podniosła wzrok, szeroko się uśmiechając. „Spróbuj sześćdziesiąt do dziewięćdziesięciu tysięcy. Plus całkowicie pokryte wydatki medyczne. Plus miesięczne dodatki na jedzenie i wszystko inne. To szalone pieniądze.”
Ta liczba uderzyła mnie jak fizyczna siła. Natychmiast zaczęłam kalkulować—kredyty studenckie z głowy, szkoła medyczna opłacona.
Koniec z wybieraniem między zakupami a podręcznikami. Koniec z atakami paniki spowodowanymi rachunkami za kartę kredytową.
Harper dalej mówiła o wybranej agencji, o procesie selekcji, ale ledwo ją słuchałam. W moim praktycznym, zdesperowanym umyśle zaczęła kiełkować niebezpieczna, niemożliwa myśl, rozprzestrzeniając się jak pożar.
Mogłabym zaaplikować na to stanowisko. Urodzić dziecko Stefana.
Być blisko niego w sposób profesjonalny, a jednak intymny. Pomóc mu dostać to, czego wyraźnie pragnął, jednocześnie rozwiązując każdy problem finansowy, który nie pozwalał mi spać w nocy.
To było szalone. Ryzykowałam przyjaźń z Harper, własne zdrowie psychiczne, starannie utrzymywane granice.
Ale ta liczba wciąż migała mi przed oczami, a zmęczony uśmiech Stefana powracał w myślach, i nagle ten pomysł przestał wydawać się niemożliwy—był po prostu przerażający i konieczny jednocześnie.

Surrogate Mother For My Friend's Stepfather
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101