
Opis
Club K - dla bogatych Klub K to dom dla najlepszych i najbogatszych mezczyzn w kraju. Jest wlasnoscia playboya-miliardera, Killiana Blacka. Ten przystojny, pewny siebie i dominujacy kawaler o zlej reputacji. Mial jedna prosta zasade: Nigdy nie lacz pracy z przyjemnosciami. Naomi Alderson, ktora dorastala w rodzinie ciezko pracujacej na to, co ma, nie znosi bogatych mezczyzn, zwlaszcza tego przystojnego i irytujaco seksownego miliardera, Killiana Blacka, ktory okazuje sie byc jej szefem. Mezczyzna, ktory nawet nie wie, ze ona istnieje. Miala jedna prosta zasade: Nigdy nie angazuj sie z bogatymi mezczyznami, zwlaszcza Killianem Blackiem. Ale co sie stanie, kiedy tajemniczy, Zadufany w sobie Killian Black zauwazy niesmiala, niewinna Naomi Alderson? Dziewczyne, ktorej istnienia nawet nie znal. I jedno jest pewne, Killian jest gotow zlamac wszystkie swoje zasady, zeby ja zdobyc do lozka. Nawet jesli musi najpierw zdobyc jej serce. (345 characters)
Rozdział 1
Mar 31, 2025
NAOMI
"Naomi!" Dźwięk mojego imienia sprawia, że natychmiast zrywam się z łóżka. Pocieram oczy dłońmi i patrzę na osobę stojącą przy otwartych drzwiach. Moja młodsza siostra, Rachel, stoi przy drzwiach ze szczoteczką do zębów w dłoni i uśmiecha się do mnie.
"Dzień dobry. Mama kazała ci powiedzieć, że spóźnisz się do pracy, jeśli nie wstaniesz." Rachel mówi i znika w korytarzu, zostawiając otwarte drzwi.
Jęczę i wstaję z łóżka. Szybko biorę prysznic, ubieram się w ubrania z poprzedniego dnia i idę do salonu. Dom jest pełen życia i pięknie pachnie.
"Naleśniki," mówię, idąc w stronę kuchni.
Mama rzeczywiście robi naleśniki, jak przewidziałam. "Dzień dobry, mamo," mówię i całuję mamę w policzki.
"Dzień dobry, kochanie. Jak ci się spało?" Mama pyta i nakłada naleśniki na talerz, przesuwając go na brzeg blatu, żebym mogła go wziąć. Kiwam głową z wdzięcznością i parzę sobie kawę.
"Dobrze," mówię, dodając cukier i śmietankę do kawy.
"Mmm..."
"Czy to przez tego twojego chłopaka? Dlatego zostałaś na noc, Naomi?" Mama pyta po hiszpańsku.
Jęczę. Za każdym razem, gdy mówi do mnie w naszym języku, czuję się jak dziecko. Zawsze robi to celowo.
"Mamo." Dmucham w kawę i biorę łyk. Siadam, żeby zacząć jeść.
"Myślałam, że już z nim skończyłaś," mówi Rachel, wsadzając głowę do kuchni przez otwarte drzwi. Rzucam jej gniewne spojrzenie.
"Wyjdź. Starsi rozmawiają." Mama mówi po angielsku. Rachel przewraca oczami i znika za ścianą.
Mama wzdycha i odwraca się, by na mnie spojrzeć. Unikam jej wzroku. Nie mogę teraz o tym rozmawiać. Nie chcę rozmawiać o moim nieudanym związku z George'em. Kropka.
"Kochanie," Mama mówi po hiszpańsku.
Spoglądam w górę, próbując szybko zjeść naleśniki i stąd wyjść. Prawie spóźniam się do pracy, a mama dobrze o tym wie.
"Wszystko w porządku?" Kontynuuje po hiszpańsku.
"Tak, wszystko w porządku," mówię i wstaję, zabierając talerze ze sobą do zlewu.
"Okay, wierzę ci." Nadal mówi po hiszpańsku.
Ignoruję ją i wrzucam talerze do zlewu. Odkręcam kran, żeby umyć ręce.
"Czy on nadal ci dokucza? To znaczy, po tym jak powiedziałaś mu, że to koniec?" Mama pyta po hiszpańsku.
"Tak," mamroczę pod nosem. George to ostatnia osoba, o której chcę teraz rozmawiać, i ona o tym wie.
"Co ty w nim widziałaś? Nigdy go nie lubiłam. Jest taki uprzywilejowany z problemami z tatusiem i mamusią. Jest zbyt zarozumiały, i Boże, taki arogancki. Nie stanąć w twojej obronie, gdy jego matka cię obrażała, to było tak bezwstydne z jego strony. A jego rodzice, za kogo oni się uważają? To, że są bogaci nie znaczy, że mogą traktować ludzi jak gumę do żucia. Pożuć i wyrzucić, kiedy im się podoba. Boże, oni są po prostu niemożliwi. Ci uprzywilejowani ludzie..." Mama ciągnie i ciągnie po hiszpańsku.
"Mamo, wszystko w porządku. Z George'em już koniec. Nie wrócimy do siebie. Nie wiedziałam, że tak to się skończy. Mam go dość. Na dobre. I nie obchodzi mnie, że jego rodzice mnie obrażali. Jestem odnoszącą sukcesy kobietą i absolwentką marketingu. To, że nie mam jeszcze dobrej pracy, nie czyni mnie bezużyteczną." Mówię i wzdycham, zakręcając kran.
Dlatego nie chcę rozmawiać o George'u ani jego rodzinie. Po prostu przyprawiają mnie o ból głowy, który zwykle długo nie mija.
"Cieszę się, że w końcu idziesz naprzód i stajesz się prawdziwą kobietą. Wiem, że wychowałam cię na lepszą osobę." Mama mówi i opiera się o blat, obserwując mnie. Nie mówię ani słowa, tylko w spokoju piję kawę.
"Więc kiedy planujesz odejść z tej pracy? Nie przynosi ci nic dobrego. Nie mieszkasz w dobrym mieszkaniu, Naomi. Masz współlokatorkę, a mimo to wydajesz się być zadowolona z tej pracy jako barmanka." Mama mówi po hiszpańsku.
"Mamo, nie jestem zadowolona. Po prostu nie mam wyboru. Poza tym, nauczyłaś mnie, jak ciężko pracować i zarabiać pieniądze w uczciwy sposób." Mówię i odstawiam filiżankę kawy na blat.
"Ta twoja praca, bycie barmanką, to nawet nie jest dobra praca. Chcę, żebyś robiła coś innego. Masz dyplom z marketingu, zacznij znowu szukać pracy." Nadal mówi po hiszpańsku.
"Nie jestem barmanką, mamo, jestem kelnerką. Jest różnica między barmanką a kelnerką."
"Obie pracują w klubie lub barze." Mama zauważa po angielsku.
"Mamo, musisz dać mi trochę luzu. W mieście nie ma pracy. Próbowałam wcześniej i uwierz mi, nadal próbuję." Biorę płaszcz i zakładam go.
"Myślałam, że nienawidzisz swojego szefa." Mama znowu mówi. Jęczę i przewracam oczami.
"Nie powiedziałam tego. Pamiętam, że powiedziałam tylko, że to arogancki, uprzywilejowany dupek."
"Nigdy nie powiedział do ciebie słowa, a ty go nienawidzisz. Jesteś pewna, że to nienawiść? To znaczy, zawsze mówisz o nim przy każdej okazji, a on ani razu na ciebie nie spojrzał. Nie sądzę nawet, że wie o twoim istnieniu." Rachel mówi, wchodząc do kuchni.
"Zamknij się, Rach." Żartobliwie rzucam jej gniewne spojrzenie.
"Będę już szła." Podchodzę do mamy i ją przytulam.
"Wiesz, że chcę dla ciebie jak najlepiej, prawda?" Mama pyta mnie po angielsku. Uśmiecham się i kiwam głową.
"Wiem." Odsuwam się od uścisku i odwracam, by wyjść.
"Nie zapomnij, że dziś są urodziny twojego siostrzeńca. Nie możesz się spóźnić." Mama mówi.
"Tak, jasne. Wiesz, że nie opuściłabym urodzin Charliego za nic w świecie. Gdzie on w ogóle jest?" Biorę jabłko i idę w stronę salonu.
"Wciąż śpi."
„Próbowałam go obudzić” – mówi Rachel za mną. „Charlie! Obudzony? O mój Boże, Charlie, Bruno zaraz zje twoją zabawkę Spidermana!” Kłamię i głaszczę psa mojej rodziny, Bruno, po głowie. On jęczy i przechyla głowę na bok. „Jestem obudzony!” – słyszę głos Charliego i jego małe stopy biegnące w dół schodów. Śmieję się i wychodzę z domu mojej rodziny. Wdycham ciepłe poranne powietrze, rozglądając się za taksówką. Widzę jedną, wsiadam do środka i zamykam drzwi. Podaję swój adres kierowcy, a on zaczyna jechać. Zamykam oczy i biorę głęboki oddech. Mój telefon dzwoni i wyciągam go z kieszeni płaszcza. Bianca, moja współlokatorka i bliska przyjaciółka, dzwoni do mnie. Odbieram i przykładam telefon do ucha. „Hej, Bianca.” „Hej, Naomi. Jak się masz? Idziesz do pracy?” „Tak, wszystko w porządku. I idę do pracy. Co u ciebie? Też idziesz do pracy?” pytam. „Coś w tym stylu.” Bianca i ja jesteśmy bliskimi przyjaciółkami od czasu, gdy obie ukończyłyśmy tę samą uczelnię. Bianca pracuje jako kasjerka w miejskim centrum handlowym, niezbyt luksusowa praca dla kogoś, kto ukończył studia biznesowe. A ja, z drugiej strony, ukończyłam studia z marketingu, i pracuję jako kelnerka w elitarnym klubie o nazwie Club K. Club K to największy klub w mieście i jest własnością miliardera, Killiana Blacka. Barmani i kelnerzy to w większości absolwenci uczelni. Trudno jest dostać pracę jako barman w Club K, zwłaszcza jeśli nie masz odpowiedniego dyplomu. To dom dla elitarnych mężczyzn i bogatych ludzi w stanie. Czasami po prostu wpadają tam celebryci. Klub jest najczęściej omawianym klubem w kraju i miejscem spotkań niemal każdego miliardera, o którym można pomyśleć. Więc, skoro udało mi się tam dostać pracę, myślę, że powinnam być wdzięczna. Wynagrodzenie jest też całkiem niezłe. Przynajmniej mogę opłacić rachunki i zadbać o siebie. „Coś w tym stylu?” „Tak, jestem w drodze do pracy.” „Okej.” odpowiadam. „George tu był, wiesz. Wpadł wczoraj, mówiąc, że musi cię zobaczyć. Powiedziałam mu, że cię nie ma. Wkurzył się i wyszedł.” – mówi Bianca. Wzdycham. „Co zamierzasz z nim zrobić?” pyta, gdy nic nie mówię. „Powiedziałam mu już niezliczoną ilość razy, że nie mogę tego dłużej robić.” „Naprawdę musisz się bardziej postarać. Pozbądź się go raz na zawsze, Naomi.” Wzdycham i kiwam głową do nikogo w szczególności. „Muszę iść. Uważaj na siebie.” „Będę” – mówię, a Bianca rozłącza się. George to mój chłopak. No cóż, mój były chłopak. George i ja zaczęliśmy się spotykać, gdy byłam na ostatnim roku studiów. Był już po studiach i pracował jako menadżer finansowy w firmie swojego ojca. Byli bogaci. Bogaci, uprzywilejowani ludzie. Na początku wiedziałam, że związek się rozpadnie, ale George był tak zaangażowany w nasz związek, że chciał kontynuować. Jego rodzina mnie nie lubiła. Uważali, że byłam zbyt mało zamożna dla ich syna. A jego matka nigdy nie próbowała tego ukrywać, zawsze rzucając mi w twarz, że nie jestem wystarczająco dobra dla ich syna. George był ich jedynym synem, a może chcieli dla niego najlepszego, ale ja już nie mogłam tego znieść. Jesteśmy razem od ponad dwóch lat i nadszedł czas, abyśmy się rozstali. Nie było przyszłości między mną a Georgem. Jego rodzice mnie nie lubili i cały czas mnie krytykowali przed Georgem. Były sytuacje, w których umawiali go z różnymi, pięknymi kobietami, które były bogate i dzieliły tę samą klasę społeczną co George. Powiedziałam mu, że z nim zrywam, George nie przyjął tego rozstania lekko. Wyjaśniłam mu, dlaczego nie mogę być z nim ani z żadnym innym uprzywilejowanym mężczyzną. Nienawidziłam być traktowana, jakbym była nikim. Byłam kimś. Zarabiam własne pieniądze i jestem, kurczę, absolwentką. Może nie jestem bogata, ale jestem stabilna. Więc, odkąd zerwałam z Georgem, co miało miejsce pięć tygodni temu, nie mógł się powstrzymać. Przyjeżdżał do mojego mieszkania i przepraszał za rzeczy, których nawet nie zrobił, i zawsze domagał się, byśmy zaczęli od nowa. George nienawidził, gdy ktoś mu odmawiał. To jak choroba. Nie mógł znieść faktu, że zerwałam z nim, nawet gdy podałam mu uzasadniony powód. Ciągle wpadał do mojego mieszkania, tylko po to, by powiedzieć mi, żebym do niego wróciła. Z powodu jego ciągłego nękania, zaczęłam spędzać niektóre noce w domu mojej matki. Moja rodzina nie jest aż tak bogata. Nie byliśmy też biedni. Byliśmy wygodni i szczęśliwi. Mój ojciec był weteranem wojska. Wyjechał na wojnę szesnaście lat temu, w roku, gdy urodziła się Rachel, i nigdy nie wrócił. Dowiedzieliśmy się, że zginął, zginął w akcji. To było trudne dla mojej mamy, płakała i popadła w depresję. Mój starszy brat, Antonio, i ja postanowiliśmy zaopiekować się nią i również opiekować się Rachel. Antonio pracował jako projektant wnętrz. Wynagrodzenie jest całkiem niezłe, znacznie lepsze niż pensja, którą zarabiam w Club K. Ale problem polega na tym, że nigdy nie ma go w domu. Zawsze jest w pracy, próbując zarobić więcej pieniędzy. Charlie to jego dziecko. Ma 7 lat. Jego matka, Grace, rozwiodła się z moim bratem, Antonio, ponieważ według Grace, nie mogła spotykać się z mężczyzną, który nie zawsze jest w domu. Chciała kochającego, troskliwego męża, więc poszli swoimi drogami, a Charlie został pod opieką mojego brata. Mieszka z moją mamą, ponieważ jego ojciec prawie nigdy nie jest w domu i nie ma nikogo, kto by się nim zajął. Taksówka zatrzymuje się przed słynnym Club K i wysiadam. Jest dość wcześnie, więc nie ma jeszcze nastoletnich dziewcząt i młodzieży stojącej w kolejce, by dostać się do Club K. Płacę taksówkarzowi i wchodzę do klubu. Dziś będzie kolejny długi dzień.

Taming Mr. Black
65 Rozdziały
65
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101