
Opis
Kiedy Romero myslal, ze uporal sie ze swoimi problemami z gniewem... Teraz Izzy informuje go, ze nie bedzie uczyc. Umiejetnosc Romero do wyczuwania jej niepokoju tylko komplikuje sprawe, zwlaszcza ze Isabel ma dla niego wielka niespodzianke z okazji Bozego Narodzenia. Zezloscic go budzace podejrzenia, Romero interpretuje jej podstepnosc, co pobudza uspiona w nim wscieklosc, z ktora nie musial sie mierzyc od lat, a emocje staja sie zaciecie splatane...
Rozdział 1
Apr 1, 2025
Manny wyciągnął talerz w stronę Romero. „To dlaczego ona znowu wraca do pracy?”
„Mówiłem ci. Bo chce, dobrze?” Romero powiedział, przewracając burgery na grillu. „To nawet nie jest pewne, więc już przestań.”
Manny pokręcił głową, gdy Romero położył kolejnego burgera na jego talerzu. „Mówię tylko, że Romeo nawet nie ma pięciu lat i ten dzieciak to największy maminsynek na świecie. To będzie trudne.”
„Dobra.” Romero położył kotlet na talerzu Manny'ego, już czując irytację. „Po pierwsze, on nie jest maminsynkiem—”
„Ha!” Manny prychnął, zanim Romero zdążył dokończyć. „Słyszysz to, Max? Romeo nie jest maminsynkiem?”
Max zaśmiał się, patrząc na Romero. „Tak, a Manny nie jest gruby.”
„Hej!” Manny nagle zmarszczył brwi.
Aida zaśmiała się, opierając się o Manny'ego, gdy usiadł obok niej. „Nie słuchaj go, cukiereczku. Nie jesteś gruby, a ty”—wskazała na Romero—„nie słuchaj ich. Romeo po prostu kocha swoją mamę tak samo jak jego tata.”
„Dokładnie,” powiedział Romero właśnie w momencie, gdy Izzy wyszła przez tylne drzwi, trzymając Romeo na biodrze jedną ręką, rozmawiając przez telefon drugą. „Kochanie”—zmarszczył brwi, odmawiając spojrzenia na Manny'ego lub Maxa—„dlaczego go trzymasz?”
Ona pokazała mu, że rozmawia przez telefon, gdy postawiła Romeo na ziemi.
„Czy ona nadal wyciera mu tyłek?” zapytał Manny, już trzęsąc się ze śmiechu.
Romero odwrócił się do swojego wuja, jeszcze bardziej zirytowany. „Nie, nie robi tego, i prawdopodobnie dopiero co się obudził. Zdrzemnął się. Ostatnio miewa koszmary.”
„Dlaczego?” zapytał Max. „Powiedzieliście mu, że ona wraca do pracy?”
Manny zaczął śmiać się duszno. „Tak, to da temu dzieciakowi koszmary.”
Nawet Aida przyłożyła rękę do ust, by stłumić śmiech, ale nie mogła powstrzymać chichotu, który jej się wymknął, co tylko sprawiło, że wszyscy śmiali się jeszcze bardziej.
„Wiecie co?” powiedział Romero, wskazując i machając łopatką do grilla na wszystkich.
„Zgadnijcie co?” powiedziała Izzy, szeroko się uśmiechając, gdy szła w ich stronę. „Mogę zacząć już za kilka tygodni. To był Elliot,” powiedziała, wskazując na telefon.
Romero uniósł brew, patrząc na nią. „Kto?”
„Profesor Banderas,” powiedziała, „ten z uniwersytetu, który opowiedział mi o tej pozycji.”
„Ale wczoraj wieczorem mówiłaś, że profesor, którego miejsce miałabyś zająć, może jednak nie odejdzie.”
„Nie jest,” wyjaśniła, sięgając po plasterek ogórka. „Ale Elliot powiedział, że mógłby potrzebować asystenta.”
„Nie jesteś asystentką,” przypomniał jej Romero, ściskając mocniej szpatułkę. „Mówiłaś, że cieszysz się na powrót do nauczania. Dlatego chciałaś wrócić. I od kiedy ten facet stał się z Profesora Banderasa Elliotem?”
„Poprosił mnie, żebym zwracała się do niego po imieniu, skoro praktycznie będziemy pracować ramię w ramię.” Usiadła naprzeciwko Maxa przy stole na tarasie. „I mówi, że mogę robić gościnne wykłady kilka razy w tygodniu. Nawet pomoże mi je przygotować, bo to dla mnie nowość.”
Romero wpatrywał się w nią przez chwilę, gdy uśmiechała się słodko — z podekscytowaniem. Irytacja, którą już zaczął odczuwać z powodu Manny'ego i komentarza Maxa, nagle osiągnęła nowy poziom.
„Mamo, patrz!” Romeo podbiegł do Izzy, trzymając kwiaty z ogrodu, a potem obniżył głos, gdy zauważył, że wszyscy na niego patrzą. I tak go usłyszeli. „Są ładne jak ty.”
Izzy wzięła kwiaty, a potem przyciągnęła go do siebie. „Och, mój mały Romeo!” Zasypała go pocałunkami, sprawiając, że śmiał się niekontrolowanie.
Romero zwrócił się do swoich wujków i rzucił im ostrzegawcze spojrzenie, zanim zaczęli znowu gadać. Wziął kolejny mocny łyk swojego piwa.
„Kilka tygodni, co?” zapytał Romero, ponownie przewracając hamburgery i starając się nie brzmieć tak zirytowany, jak go to denerwowało. „To dość szybko. A co z dziećmi?”
„To właśnie o tym rozmawialiśmy. Elliot nie ma nic przeciwko, żebym przychodziła tylko wtedy, gdy dzieci są w szkole. Już sprawdziłam i szkoła może przedłużyć godziny przedszkola Romeo z trzech do pięciu. Więc zawiozę je i potem wrócę, żeby je odebrać, gdy skończą zajęcia po południu.”
Romeo już znowu pobiegł. Izzy wstała z miejsca, gdzie siedziała, podeszła do Romero, nachyliła się, żeby go pocałować, a potem przeczesała ręką jego brzuch. „Albo napinasz mięśnie, albo jesteś spięty,” powiedziała, obniżając głos, gdy nadal przesuwała ręką po jego mięśniach.
„Ani jedno, ani drugie,” powiedział Romero, przyciągając ją do siebie. „Umm,” powiedziała, po czym zachichotała, wsuwając dłoń pod jego koszulkę. „Te treningi naprawdę przynoszą efekty. Bardzo fajnie.” Romero przez chwilę na nią spojrzał. Nie było to dla niej nietypowe, by go komplementować czy nawet bez skrępowania dotykać, jak właśnie to zrobiła, ale była też znana z tego, że próbowała go udobruchać, gdy myślała, że mógłby się robić spięty, a ona już przyznała, że tak myśli. Jego wujkowie i Aida wrócili do swojej głośnej gry w domino. Stojąc za dużym wbudowanym grillem, opuściła rękę tam, gdzie nikt nie mógł jej zobaczyć. To prawdopodobnie dlatego Izzy była tak bezpośrednia, a jej ręka wciąż dobrze się bawiła pod jego koszulką. „Coś na myśli, Izzy?” „Teraz już tak,” powiedziała z grzesznym uśmiechem, gdy jej dłoń przesunęła się w dół, tuż wewnątrz górnej części jego spodenek. Krzyki dzieci sprawiły, że szybko przesunęła rękę do góry z grymasem. „Ale chyba trzeba będzie to odłożyć na wieczór, gdy pójdą spać.” Romero uśmiechnął się i pochylił się, by pocałować ją trochę głębiej, niż się spodziewała. Po kilku sekundach ssania jej języka, odsunęła się trochę bez tchu, rozglądając się. „Do zobaczenia później,” powiedział z uśmiechem, patrząc na jej usta. Izzy uśmiechnęła się, przechodząc obok niego do małej lodówki tuż pod blatem. W momencie, gdy się schyliła, sprawdził, gdzie są dzieci. Były wystarczająco daleko, więc przesunął rękę po jej szortach, w dół pośladków i między nogi. „Przestań!” szepnęła, prostując się i rozglądając. „Tak, lepiej przestanę,” zgodził się szybko, już musząc poprawić swoje krocze. „Cholera!”
Izzy zachichotała, otwierając butelkę mrożonej herbaty i biorąc łyk. Oparła łokcie na blacie, kusząc Romero, by znów pogłaskał jej tyłek, ale tego nie zrobił. Może gdyby było bliżej pory snu dzieci, to by to zrobił, ale jeśli by kontynuował, to byłoby to tylko torturą, aż w końcu zasnęłyby tej nocy.
"Więc Elliot zgodził się, że mogę przychodzić do pracy tylko wtedy, gdy dzieci są w szkole." Izzy zakręciła butelkę, patrząc na plac zabaw, gdzie bawiły się dzieci. "Ale dwa razy w tygodniu pracuje wieczorami, więc pomyślałam, że skoro jesteś w domu wieczorami przez większość czasu—może dla odmiany lub jeśli coś się wydarzy, co wymagałoby mojej obecności w szkole dzieci—mogłabym pracować wieczorami."
To było jak zabójca nastroju. Oczy Romero natychmiast skupiły się na jej. Ale po latach pracy nad tym, udało mu się utrzymać swój temperament na poziomie lekkiego wrzenia. "Praca wieczorem?"
Ręka Izzy natychmiast znalazła się na jego ramieniu. "Ma zajęcia wieczorowe dwa razy w tygodniu. Ale jeśli zdecyduję się pójść wieczorem, zrobiłabym to tylko raz w tygodniu." Jej ręka ścisnęła jego górne ramię, przesuwając się w górę i w dół powoli. "Wow, naprawdę jesteś spięty." Pochyliła się i podciągnęła jego rękaw, obsypując pocałunkami jego zewnętrzny biceps. "Zdecydowanie musimy coś z tym zrobić dziś wieczorem."
Zanim zdążył skomentować to lub cokolwiek z tego, co właśnie mu powiedziała, ich córka Mandy zapiszczała, oplatając się wokół jego nóg.
W ciągu kilku sekund oboje jego dzieci biegały wokół Izzy i niego, próbując się dotknąć. Kiedy oznajmiły, że są głodne, Izzy zaczęła przygotowywać talerze.
Reszta popołudnia była dość spokojna, bez dalszych wzmiankach o nowej pracy Izzy. Manny i Max nawet nie skomentowali, kiedy Romero poprosił Izzy, by pomogła mu przy kąpieli późnym wieczorem. Ale Romero zauważył wymienione uśmiechy, gdy ich wyprowadzał.
"On po prostu nie wie, jak obsługiwać dysze w naszej wannie, okej?" Romero wyjaśnił, gdy ich wyprowadzał.
Żadne z nich nie skomentowało, ale Max miał więcej do powiedzenia na temat jej powrotu do pracy. "Po prostu nie rozumiem, dlaczego nie poczekałaby z powrotem do pracy, aż on osiedli się w szkole. Pamiętasz, że przedszkole nie było tak płynnym przejściem dla Mandy. A twój chłopak, cóż—"
"To nie jest pełny etat, Max," przypomniał Maxowi Romero, zamykając za nimi drzwi, gdy wszyscy wychodzili. "Będzie tam, żeby go odprowadzić i odebrać ze szkoły."
Było wystarczająco trudno, że musiał odgrywać rolę męża, który całkowicie wspiera Izzy w powrocie do pracy. Nie chciał, żeby usłyszała, że jego wujkowie też mieli z tym problemy. Na szczęście temat szybko zmienił się na nowy luksusowy samochód Maxa, gdy ten pokazywał kilka kolejnych gadżetów, które miał. Romero zdołał utrzymać rozmowę na temat samochodu Maxa aż do ich wyjścia. Stał tam, gdy Max odjeżdżał boleśnie powoli. Jakby jego jazda nie była wystarczająco zła wcześniej, teraz Max miał jeździć jeszcze bardziej "ostrożnie", co oznaczało, że wszyscy, którzy nie lubili jeździć z ograniczeniem prędkości, mogli go po prostu wyprzedzić. Zanim Romero posprzątał teren grillowy i kuchnię, Izzy miała już oboje dzieci gotowych do snu. Czas uwolnić trochę nagromadzonego napięcia, które tylko rosło, im dłużej sprzątał w ciszy. Niepokojące myśli, nie tylko o powrocie Izzy do pracy, ale jako asystentki jakiegoś faceta, wnikały jeszcze głębiej.

Tangled (The Moreno Brothers #5.5)
14 Rozdziały
14
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101