

Opis
Lottie Webb ma problem. Po tym, jak jej chlopak ja rzuca - nazywajac ja zimna, zlamana, niezdolna do odczuwania czegokolwiek - Lottie musi stawic czola niewygodnej prawdzie: nigdy nie miala orgazmu. Ani z nim. Ani z nikim innym. Zaczyna wierzyc, ze po prostu jest "zle zaprogramowana". Jej najlepsza przyjaciolka Gemma ma rozwiazanie: byly gigolo o imieniu Oliver, ktory specjalizuje sie w pomaganiu kobietom takim jak ona. Jedno spotkanie. Bez oczekiwan. Co najgorszego mogloby sie wydarzyc? Tymczasem mama Lottie rzuca bombe: wychodzi za maz za tydzien, a jej wybrankiem jest Richard Crawford, dawny przyjaciel rodziny. Lottie pamieta Richarda z dzieciecych wizyt - i pamieta jego syna. Okrutnego chlopca, ktory ja dreczyl, chowal jej zabawki i zamykal ja w szafkach, smiejac sie z jej lez. Nie widziala ich obu od pietnastu lat. Jedna randka z nieznajomym, ktory sprawia, ze czuje rzeczy, ktorych nigdy nie uwazala za mozliwe. Jeden tydzien z rodzina, ktorej sie obawiala. Lottie wkrotce odkryje, ze wszechswiat ma przewrotny sens humoru - i niektorych komplikacji nie da sie cofnac.
Rozdział 1
Apr 17, 2026
[Perspektywa Lottie]
Alex jest na mnie, a ja myślę o arkuszach kalkulacyjnych.
Nie w żaden seksowny sposób. Nie w żaden sposób, który można by choćby odlegle uznać za podniecenie. Dosłownie przechodzę w głowie przez uzgodnienie konta Hendersona, podczas gdy mój chłopak od dwóch lat wykonuje to, co mogę opisać tylko jako agresywne kręgi biodrami.
Zmienia kąt. Próbuje czegoś nowego—a przez "nowe" mam na myśli, że przeszedł z pozycji misjonarskiej do pieska, co uważa za szczyt innowacji seksualnej. Jego twarz to maska koncentracji, jakby rozbrajał bombę albo składał meble z IKEI bez instrukcji.
Nie czuję absolutnie niczego.
No, nie do końca. Czuję jego ciężar na sobie. Drapanie jego zarostu o moje ramię. Lekki dyskomfort w lewym biodrze przez kąt. Ale to elektryzujące uczucie, o którym wszyscy mówią? To narastające przyjemne napięcie? Kompletny brak sygnałów z mojego układu nerwowego.
Myślami uciekam do pracy. Czy wysłałam tego maila do Pattersona? Raporty kwartalne trzeba przeformatować. Na pewno zapomniałam rano kupić mleka. Sufit nade mną przydałby się odmalować—czy to plama po wodzie się robi?
Alex wraca do misjonarza, najwyraźniej wyczerpał cały swój repertuar. Przez jakieś cztery minuty pracuje jak młot pneumatyczny, co pewnie uznaje za hojność. Po dwóch latach tego wszystkiego stałam się ekspertką w udawaniu entuzjazmu, podczas gdy w głowie przekładam skarpetki w szufladzie.
Wydaję zachęcający dźwięk. On odbiera to jako potwierdzenie i podwaja wysiłki.
Szafka nocna zaczyna wibrować. Mój telefon rozświetla się powiadomieniem—pewnie biurowy czat grupowy znowu szaleje o coś błahego. Ręka sięga do telefonu zanim mózg w ogóle się zorientuje, co robię.
Alex przestaje. Zupełnie przestaje.
— Czy ty właśnie… — Jego głos jest zduszony. — Naprawdę właśnie sprawdzasz telefon w tym momencie?
Cofam rękę jakby szafka nocna była w ogniu. — Nie. To znaczy, nie zamierzałam naprawdę patrzeć. To było… odruchowe.
Zsuwam się z niego. Nagła nieobecność jego ciężaru to jak ulga, i to chyba mówi wszystko o tym związku.
— Odruch. — Siada, szczęka napięta w przytłumionym świetle lampki. — Twój odruch podczas seksu to sprawdzanie powiadomień.
— Alex, proszę—
— Czy ty masz pojęcie, jak to się czuje? Czy wiesz, co to znaczy być z kimś, kto wolałby przewijać maile z pracy niż być tu, z tobą?
Już stoi, przechadza się po małej sypialni jak zwierzę w klatce. Staram się nie patrzeć w dół na jego nagie ciało. Siadam i owijam się prześcieradłem, choć w tej chwili skromność wydaje się śmieszna.
— Przepraszam. To było bezmyślne z mojej strony.
— Bezmyślne. — Wyśmiewa się bez cienia humoru. — To niedopowiedzenie stulecia, Lottie. Dwa lata. Dwa pieprzone lata próbowałem się z tobą połączyć, sprawić, żebyś coś poczuła, cokolwiek.
Lista się zaczyna. Wiedziałam, że przyjdzie—zbierał się do tej eksplozji od miesięcy.
— Próbowałem różnych pozycji. Zmieniałem rzeczy. Kupiłem ten wibrator—
Ten wibrator, który kupił mi na urodziny w zeszłym roku. Ten, którego użył na mnie przez jakieś dziewięćdziesiąt sekund, zanim uznał, że "za długo to trwa" i odłożył na bok. Ten, który teraz zbiera kurz w mojej szafce nocnej, bo najwyraźniej moja przyjemność ma limit czasowy.
— Były świeczki, Lottie. Romantyczne świeczki.
Jedna świeczka. Raz. Waniliowa, kupiona na stacji benzynowej, którą zapalił na dziesięć minut, zanim zaczął narzekać, że zapach boli go głowa.
— Obejrzałem nawet to wideo, które mi wysłałaś. To o tym, czego kobiety naprawdę chcą.
Filmik trwał czterdzieści pięć minut. Obejrzał trzy, stwierdził, że jest zbyt wykładowy, i zasugerował, żebyśmy "sami do tego doszli". Nigdy do tego nie doszliśmy.
— A ty tylko leżysz, Charlotte. Za każdym razem leżysz jakbyś czekała na koniec wizyty u dentysty.
— To nie fair—
— To jest fair. — Jego głos łamie się. — To absolutnie fair. Jesteś zimna. Kompletnie nieobecna. Coś w tobie jest zepsute, coś fundamentalnie nie tak.
To słowo brzmi inaczej niż wszystkie. Zepsute . Osadza mi się w klatce piersiowej i znajduje tam stałe miejsce, tuż obok każdej mrocznej podejrzliwości, jaką kiedykolwiek miałam względem siebie.
Bo rzecz w tym: wiem, że jego lista jest żałosna. Wiem, że dwie pozycje i jeden porzucony wibrator to nie jest "próbowanie wszystkiego". Wiem, że kiedy dokładnie pokazałam mu, gdzie ma mnie dotykać, robił to przez trzydzieści sekund, po czym się znudził i wrócił do tego, co działa na niego.
Ale trzech chłopaków już. Trzech mężczyzn, którzy zaczynali z entuzjazmem i kończyli z tym samym wnioskiem. W pewnym momencie wspólny mianownik przestaje być przypadkiem.
— Może po prostu do siebie nie pasujemy— — zaczynam, ale on już zauważył mój telefon na szafce nocnej, ekran wciąż świeci.
Chwyta go, zanim zdążę zareagować. Przez jedną okropną sekundę myślę, że będzie czytał moje wiadomości, wywlekał jakiś wyimaginowany romans, który chociaż tłumaczyłby mój brak zaangażowania.
Rzuca nim. Mocno.
Telefon uderza o ścianę z trzaskiem, który sprawia, że się wzdrygam. Spada na podłogę, ekranem do dołu, i już wiem, nie muszę patrzeć, że jest zniszczony.
— Dwa lata — mówi teraz cicho, co jest w jakiś sposób gorsze niż krzyk. — Dwa lata i wolisz dotykać tego niż mnie.
Nie mam odpowiedzi. Najgorsze jest to, że gdzieś pod jego męczeńskim tonem jest jądro prawdy, przed którym nie mogę uciec: naprawdę nic nie czuję. Ani z nim. Ani z nikim.
— Jesteś zimna. — Wciąga dżinsy, ruchy nerwowe. — Zimna suka niezdolna do odczuwania czegokolwiek. Powodzenia w znalezieniu kogoś, kto będzie się z tym godził. Powodzenia w znalezieniu kogokolwiek, kto zechce spędzić życie próbując rozgrzać trupa.
Drzwi sypialni trzaskają tak mocno, że obrazy się trzęsą. Chwilę później trzaskają drzwi wejściowe. Potem cisza i zostaję całkiem sama.
Patrzę na swój telefon na podłodze. Ekran to pajęczyna pęknięć, lampka powiadomienia wciąż słabo miga. Pewnie ten mail od Pattersona.
Zimna. Nieobecna. Zepsuta. Zimna.
Przyciągam kolana do piersi i opieram na nich czoło. W pokoju wciąż pachnie jego perfumami. Prześcieradło splątane od jego wysiłków—choć "wysiłek" to dużo powiedziane. Pięć minut tych samych dwóch pozycji, zero uwagi na cokolwiek, co mogłoby mi naprawdę sprawić przyjemność.
Ale może o to chodzi. Może jestem tak zepsuta, że nawet prawdziwie uważny partner nie zrobiłby różnicy. Alex jest leniwy i egoistyczny w łóżku—zawsze to wiedziałam—ale David przede mną naprawdę próbował. Zadawał pytania. Dostosowywał się. Chciał, żebym miała z tego przyjemność.
A ja i tak nic nie czułam.
Może więc Alex ma rację. Może problemem nie jest jego technika ani śmieszna definicja "próbowania wszystkiego". Może problemem jestem ja .
Pęknięty telefon znów miga. Powinnam coś poczuć—złość na zniszczenie, żal po zakończonym dwuletnim związku.
Ale jest tylko cisza. Ta sama cisza, która we mnie mieszka podczas seksu, podczas kłótni, podczas chwil, które powinny wywoływać prawdziwe emocje.
Przechodzę przez pokój i podnoszę zepsuty telefon. Ekran działa, ledwo widoczny przez pęknięcia. Przez popękane szkło widzę, że to tylko przypomnienie z kalendarza.
Wizyta u dentysty. Jutro o dziesiątej.
Prawie się śmieję. Prawie.
Zamiast tego siadam na zimnej podłodze i zastanawiam się, czy każdy mężczyzna, który nazwał mnie zimną, miał rację. Czy coś w moim mózgu jest fundamentalnie nie tak. Czy jestem skazana na dryfowanie przez związki jak duch, obecna ciałem, ale nieobecna we wszystkich ważnych aspektach.
Cisza nie ma odpowiedzi. Nigdy nie ma.

Teach Me to Feel
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101