

Opis
Amy Garcia myslala, ze jej ostatnie lato w liceum bedzie pelne poznonocnych ognisk, treningow cheerleaderek i jej idealnego chlopaka. Zamiast tego, zaczyna sie od zdrady - i prawie konczy na srodku drogi. Wtedy pojawia sie James Carter: pewny siebie, irytujacy i zdecydowanie zbyt zakazany. Sklada jej propozycje - zmierzy sie z lekami, ktorych bala sie dotknac, a on bedzie tuz obok niej. To, co zaczyna sie jako tajny pakt, przeradza sie w ukradkowe spojrzenia, poznonocne sesje treningowe i wiez, ktorej zadne z nich sie nie spodziewalo. Ale gdy rok szkolny sie zbliza, a dawni wrogowie pojawiaja sie ponownie, Amy ma sie czego nauczyc: zmiana na lepsze jest latwa... to pozostanie silnym, gdy wszystko sie sypie, wymaga prawdziwej walki.
Rozdział 1
Feb 17, 2026
Z perspektywy Amy
Zapach lata unosił się już w powietrzu — gorący asfalt, kokosowy balsam do opalania i coś słodkiego jak topniejące lody na patyku. To miało być lato, o jakim zawsze marzyłam. Moje ostatnie lato w szkole średniej. Lato pełne ognisk na plaży, zawodów cheerleaderek, przekąsek późną nocą w barach szybkiej obsługi i romantycznych randek z moim chłopakiem, Charliem Thompsonem. Wyobrażałam sobie trzymanie się za ręce w ciemnościach, dzielenie się koktajlami mlecznymi i taniec boso w piasku. To był plan.
Charlie był mój od ósmej klasy. Dorastaliśmy razem, przeszliśmy przez wszystkie niezręczne etapy razem i w jakiś sposób ludzie myśleli, że jesteśmy idealni. Nazywali nas „idealną parą”. Byliśmy w rocznikach, na dworach Homecoming i nawet głosowano na nas jako „Najbardziej prawdopodobne, że się pobierzemy”. Uśmiechałam się za każdym razem, gdy ktoś mówił, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Czułam się dumna, szczęśliwa.
Ostatnio jednak wszystko wydawało się... nie tak. Nie głośno i oczywiście, ale cicho, głęboko w piersi. Jakbym grała rolę w filmie, który ktoś inny napisał. Jakbym żyła cudzym życiem. Nie mówiłam o tym, nawet moim najlepszym przyjaciołom. Miałam być szczęśliwa. Miałam wszystko. Dlaczego nie byłam?
Stałam przed pełnowymiarowym lustrem w mojej sypialni, poprawiając górę mojego stroju cheerleaderki. Był nowy, właśnie dziś odebrany i nadal pachniał plastikiem i świeżymi szwami. Pociągnęłam za materiał, obracając się lekko na boki, próbując zdecydować, czy wygląda dobrze. Moja kitka odbijała się perfekcyjnie. Mój błyszczyk lśnił. Moja skóra była gładka i opalona. Ale coś w odbiciu wydawało się fałszywe. Jakbym patrzyła na kogoś, kogo już nie do końca poznawałam.
Przypomniałam sobie, co powiedziała dziś wcześniej na treningu moja przyjaciółka Camilla.
„Wyglądasz idealnie”, powiedziała, strzepując kłaczek z mojego ramienia, jej oczy skanowały mnie od góry do dołu. Potem przechyliła głowę i dodała: „Jesteś po prostu… ładna w tle”.
Zmuszałam się do śmiechu, choć jej słowa przyczepiły się do mnie jak rzepy. Co miała na myśli? Że byłam zapomniana? Przeciętna? Nie wiedziałam, jak odpowiedzieć, więc milczałam, jak zawsze.
Na treningu Camilla zawsze brała prowadzenie. Krzyczała liczenia i przewracała się w powietrzu, podczas gdy reszta z nas podążała za nią. Była głośna, nieustrasza i potężna. A ja — cóż, ja byłam tą, która trzymała rytm, która stała w szeregu, która uśmiechała się, gdy bolało. Moje mięśnie bolały od całego podnoszenia i lądowania, ale nie narzekałam. Nigdy nie narzekałam. Nawet gdy akrobacje mnie przerażały. Nawet gdy czułam zawroty głowy z przeciążenia ciała. Nawet nie wiedziałam, czy nadal lubię cheerleading. Nawet nie wiedziałam, co chcę studiować po maturze. Wszyscy inni mieli wielkie plany — szkoła pielęgniarska, szkoła aktorska, nawet dyplomy z biznesu. A ja? Nie miałam pojęcia.
Tej nocy dostałam wiadomość z pracowni, że mój nowy mundurek przyszedł wcześniej. Pomyślałam, że będzie fajnie zaskoczyć Charliego. Kiedyś mówił, że uwielbia, gdy pojawiam się bez zapowiedzi. „Sprawia, że rzeczy wydają się ekscytujące”, powiedział mi kiedyś, muskając usta na moim czole. Trzymałam się tego wspomnienia, jakby coś znaczyło. Zabrałam mundurek i pojechałam do jego domu, mając nadzieję, że może jego widok sprawi, że wszystko znów będzie normalne.
Podróż była szybka, mniej niż piętnaście minut, i opuściłam okna, by poczuć ciepły wiatr na twarzy. Nawet podkręciłam muzykę, próbując uwierzyć w teksty, które śpiewały o młodzieńczej miłości i wieczności. Myślałam, że może tej nocy położymy się na jego dachu, jak kiedyś, i porozmawiamy o studiach, przyszłości lub czymkolwiek innym niż ćwiczenia cheerleaderek.
Wspięłam się po schodach na ganek, serce drżało jak nerwowy ptak w klatce. Nowy mundurek był starannie złożony na moim ramieniu, a ja wyobrażałam sobie, jak oczy Charliego rozbłysną, gdy mnie zobaczy. Zadzwoniłam do drzwi, starając się nie czuć zbyt pełna nadziei.
Jego mama otworzyła drzwi.
„Amy?” powiedziała, mrugając z zaskoczenia.
Uśmiechnęłam się niezręcznie. „Hej! Właśnie odebrałam mój nowy mundurek. Pomyślałam, że wpadnę.”
Jej twarz się zmieniła, wkradło się zmieszanie.
„Och,” powiedziała powoli. „Myślałam, że już tutaj jesteś.”
Mój uśmiech zamarł. „Co masz na myśli?”
„Widziałam mundurek,” powiedziała, spoglądając na górę, „i blond włosy i — cóż, po prostu założyłam…”
Nie dokończyła zdania.
Coś we mnie się oziębiło.
Nie czekałam.
Delikatnie przeszłam obok niej, mówiąc cicho: „Przepraszam — zapomniałam czegoś na górze.”
Moje nogi ruszyły, zanim mózg zdążył nadążyć. Wzięłam schody po dwa stopnie naraz, mój oddech był ostry, a ręce drżały. Moje myśli krzyczały, żeby się zatrzymać, ale nie zrobiłam tego. Musiałam wiedzieć. Musiałam zobaczyć. Może to było nic. Może to było dokładnie to, na co wyglądało.
Na szczycie schodów zwolniłam. Drzwi do pokoju Charliego były prawie zamknięte, ale widziałam cienką linię światła świecącą przez szczelinę. Wyciągnęłam rękę, serce biło boleśnie w piersi, i położyłam dłoń na drzwiach.
Zaskrzypiały, gdy je pchałam.
Powoli.
Głośno.
I wtedy to zobaczyłam.
Charlie był na swoim łóżku.
Camilla siedziała na nim okrakiem.

Tell No One We're In Love
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101