
Opis
Nie wiedza, ze jestem dziewczyna. Wszyscy patrza na mnie i widza chlopca. Ksiecia. Ich rodzaj kupuje ludzi takich jak ja - mezczyzn czy kobiety - dla swoich lubieznych pragnien. A kiedy wtargneli do naszego krolestwa, by kupic moja siostre w celu zaspokojenia mrocznych zadz ich krola bestii, wtracilam sie, by ja chronic. Sprawilam, ze zabrali tez mnie. Planem byla ucieczka z siostra, gdy tylko nadarzy sie okazja. Skad mialam wiedziec, ze nasze wiezienie bedzie najbardziej ufortyfikowanym miejscem w ich krolestwie? Mialam byc na uboczu. Ta, ktorej tak naprawde nie potrzebowali. Ta, ktorej nigdy nie zamierzali kupic. Ale wtedy najwazniejsza osoba w ich dzikim kraju - ich bezwzgledny krol bestii - zainteresowal sie "slicznym malym ksieciem". Jak mamy przetrwac w tym brutalnym krolestwie, gdzie wszyscy nienawidza naszego rodzaju i nie okazuja nam zadnej litosci? I jak ktos z taka tajemnica jak moja moze zostac niewolnikiem zadzy? . NOTATKA AUTORA. To mroczny romans - mroczna, dojrzala tresc. Zdecydowanie 18+ Spodziewaj sie triggerow, spodziewaj sie hardcore'u. Jesli jestes doswiadczonym czytelnikiem tego gatunku, szukasz czegos innego, jestes gotow wejsc w to na slepo, nie wiedzac, czego sie spodziewac na kazdym kroku, ale mimo to chcesz wiedziec wiecej, to zanurkuj!
Rozdział 1
May 13, 2026
UREKAI :
W dawnych czasach Urekai wyróżniali się jako najsilniejsze i najpotężniejsze istoty na świecie.
Starożytny język nazywał ich „budzącymi grozę bestiami”, ponieważ:
Jak wilkołaki, mogli przemieniać się w bestie.
Jak wampiry, pili krew.
I chodzili wśród ludzi, nie wzbudzając podejrzeń.
Bezwiekowe, pokojowo nastawione, bezinteresowne istoty wolały trzymać się na uboczu. Mimo że byli obiektem strachu i nieufności, nigdy nie odpowiadali agresją.
Pozwalali na przejście każdemu gatunkowi, który pragnął wkroczyć na ich ziemie poza wielką górą i witali wszystkich.
Jednak pięć wieków temu niespodziewany gatunek zaatakował Urekai podczas ich jednej nocy słabości. Ludzie.
Podczas gdy chronił swój lud, Wielki Król Daemonikai stracił panowanie nad umysłem, dziczejąc.
Stał się zagrożeniem dla tych samych ludzi, których poświęcił wszystko, by ich chronić.
Chociaż wydawało się to niemożliwe, Urekai zdołali pojmać bestialską postać swojego króla, zamykając go w bezpiecznej klatce, by nie mógł nigdy uciec.
Jednak pochłonięci nienawiścią do ludzi, Urekai pogrążyli się w ciemności.
Stając się budzącymi grozę bestiami, którymi inni zawsze się ich obawiali.
Nosząc swoje monstrum z dumą.
LUDZIE :
Po najeździe na Urekai wybuchła tajemnicza epidemia wirusa.
Nikt nie wiedział, skąd pochodziła, lecz wielu podejrzewało, że atak na Urekai ją wywołał.
Podczas gdy większość mężczyzn po długiej walce ostatecznie dochodziła do siebie, wirus okazał się śmiertelny dla większości kobiet.
Ocalali rzadko rodzili dziewczynki. Te, które pozostały lub się urodziły, stały się rzadkością i pożądanym towarem.
W wielu królestwach chciwi ojcowie sprzedawali córki do domów rozrodczych. Niektóre były zmuszane do domów rozkoszy, istniały wyłącznie dla przyjemności mężczyzn. Niektóre doświadczały okrutnej przemocy w zamian za ochronę.
Nawet bogaci i uprzywilejowani nie mogli zagwarantować bezpieczeństwa kobietom ze swojego otoczenia, gdyż sam widok kobiety — czy to niemowlęcia, dziewczynki, czy starszej kobiety — przyciągał niepożądaną uwagę.
Dziewczynki były stale zagrożone.
Nie są bezpieczne w społeczeństwie.
.
.
.
PROLOG
KRAINA LUDZI: KRÓLESTWO NAVIA.
„To d-dziewczynka, Wasza Wysokość.”
Książę Garret zamarł.
Odwrócił się, patrząc na uzdrowiciela pałacowego, jego dłonie spoczywały na wyczerpanym ciele żony, drżały niekontrolowanie.
Potajemnie zaaranżował poród kilka miesięcy wcześniej i teraz ukryli się w jednym z podziemnych pomieszczeń pałacu, gdzie jego ukochana żona, Pandora, rodziła dziecko.
„Co mi właśnie powiedziałeś?” Książę Garret miał nadzieję, że się przesłyszał. Może to była pomyłka.
Boże, pozwól, żeby to była pomyłka!
Jednak litość na twarzy starszego mężczyzny nie mogła być ukryta. Uzdrowiciel pałacowy odwrócił mały zawiniątek. „Dziecko to dziewczynka.”
Przerażenie przemknęło przez twarz Pandory, gdy podniosła się, by lepiej zobaczyć swoje dziecko.
„Nie. O bogowie, tylko nie to…” Pokręciła gwałtownie głową, świeże łzy zbierając się w jej oczach.
Łzy napłynęły do oczu uzdrowiciela. „Tak mi przykro, Wasza Wysokość.”
„Nie!!!” Pandora krzyknęła, wtulając twarz w ramiona czekającego męża, szloch za szlochem rozdzierał jej gardło.
Garret czuł się otępiały, tuląc żonę.
Jego pierwsza córka, Aekeira, nie miała nawet czterech lat, a król już negocjował z królestwem Cavar, aby sprzedać ją temu, kto da najwięcej.
Bo, jak się okazało, Navia „mogła się przydać bardziej funduszy”.
Król Orestus może i był bratem Garreta, ale był tyranem, a jego słowo było prawem.
A teraz, kolejne dziecko? Dwie córki?
Łzy napłynęły Garretowi do oczu, gdy patrzył na płaczący zawiniątek wiercący się w ramionach uzdrowiciela.
Świat nie był bezpieczny dla żadnej z jego córek.
„Wychowam ją jak chłopca,” oświadczyła nagle Pandora.
Oczy uzdrowiciela rozszerzyły się. „Sugeruje Pani, byśmy ukryli jej tożsamość?”
„Tak,” potwierdziła Pandora, nabierając pewności. „To dziecko nigdy nie będzie postrzegane jako dziewczynka. Nikt się nie dowie!”
„A-ale nie da się ukryć czegoś takiego, Wasza Mość.” Uzdrowiciel wpadł w panikę. „Król rozkaże nas stracić!”
„Więc zabierzemy ten sekret do grobu.” Głos Pandory był stanowczy. „Nie zdołałam ochronić mojej pierwszej córki, ale na bogów światłości, ochronię drugą.”
To było bardzo niebezpieczne, ale Garret też tego chciał. To była ich najlepsza szansa, by ocalić córkę, więc ją wykorzystają.
„Z naszej perspektywy dziecko, które dziś urodziłam, to chłopiec.” Pandora spojrzała na dziecko. „Ma na imię Emeriel. Emeriel Galilea Evenstone.”
Emeriel.
To imię neutralne, a także oznacza „Opiekę Nieba” w starożytnym języku. Garretowi się spodobało.
Odpowiednie, bo ich córka będzie potrzebować wszelkiego szczęścia i ochrony na świecie.
„Zgadzam się,” odezwał się Garret.
Mając już plan w głowie, Garret zaprzysiągł dwóch pozostałych mężczyzn w pokoju do zachowania tajemnicy.
*********
Tamtej nocy Garret i jego żona stali przy małej kołysce, patrząc, jak ich noworodek śpi. Po drugiej stronie pokoju ich trzyletnia córka, Aekeira, leżała skulona pod kocem, jej maleńka klatka piersiowa unosiła się i opadała w spokojnym rytmie.
„Za wszystkie lata na tym świecie nigdy nie widziałam, by ktoś urodził dwoje dziewczynek, Garret,” szepnęła Pandora, głos jej się załamał.
Spojrzała na niego, oczy lśniły od łez. „Nie wiem, co to dla nas znaczy… ani dla nich.”
Garret położył uspokajającą dłoń na jej ramieniu. „Może to znaczy, że mają do spełnienia wielkie przeznaczenie.”
„Albo wielki smutek w przyszłości,” wzrok Pandory z niepokojem przesunął się na starszą córkę. „Tak się o nie boję. Jak mogło do tego dojść?”
„Może jesteś dotknięta przez bogów, moja droga,” pocieszał Garret.
„Bardzo w to wątpię. Dlaczego ja? Dlaczego my?”
Nie miał na to odpowiedzi.
„Jeśli to prawda,” Pandora pociągnęła nosem, gładząc palcami miękki policzek dziecka, „oby ten bóg zawsze chronił moje dzieci. My nie zawsze będziemy mogli.”
Garret przyciągnął żonę do siebie, ściskając ją mocno, ukrywając własny niepokój.
Bo miała rację.
Jakie były szanse, by para w tych czasach urodziła nie tylko jedno, ale dwoje córek?
Żadne. Absolutnie żadne.
Patrząc na ich śpiące dzieci, w sercu wzniósł modlitwę. Cokolwiek jesteś za bogiem, proszę... chroń nasze anioły.

That Prince Is A Girl: The Vicious King's Captive Slave Mate
284 Rozdziały
284
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101