

Opis
Danica William nigdy nie pragnela miec partnera-urodzila sie do walki, nie do milosci. Jednak jedna lekkomyslna noc z Alfa Nicholasem zmienia wszystko, gdy oglasza ja swoja przeznaczona partnerka-tylko po to, by odrzucic ja nastepnego ranka. Zdeterminowana, by isc dalej, Danica ignoruje wiez, ktora ja rozdziera, az do chwili, gdy dawny przyjaciel Nicholasa, Alfa Kendrick, przybywa i wysuwa wlasne roszczenie do niej. Gdy wojna wisi w powietrzu, a dwoch poteznych Alf walczy o jej los, Danica odmawia bycia czyjakolwiek wlasnoscia. Jesli Bogini Ksiezyca popelnila blad, naprawi go sama-even jesli bedzie musiala pokonac najsilniejszych Alf w krainie.
Rozdział 1
Feb 25, 2026
POV Daniki
"Powinnaś być samcem wilka," mruknęła Leah z krótkim śmiechem, przerzucając złote loki przez ramię, gdy opierała się o komodę.
Przewróciłam oczami, a ostry brzeg mojego ostrza błysnął w świetle świecy, gdy przeciągałam je po osełce. Szszszk. Szszszk. Ten dźwięk był o wiele bardziej kojący niż chaotyczny śmiech i muzyka unoszące się z sali balowej poniżej. "Bratnie dusze to słabość," powiedziałam beznamiętnie.
Leah westchnęła dramatycznie, chwytając się za pierś. "Bluźnierstwo! Jak śmiesz obrażać wielki plan Bogini Księżyca?"
Rzuciłam jej spojrzenie. "Daruj sobie te teatralne popisy."
Odwróciła się, stając do mnie przodem, ręce wsparte na biodrach. "Chcesz mi powiedzieć, że gdyby twój przeznaczony partner był tam na dole, silny i potężny, czekający na ciebie, nie obchodziłoby cię to?"
"Jeśli istnieje, będzie rozczarowany," odparłam, testując ostrze. Ostre. Idealne. Takie, jak lubiłam. "Nie potrzebuję partnera."
Leah jęknęła, rzucając się na moje łóżko. "Ugh, Daniko, jesteś niemożliwa."
Uśmiechnęłam się złośliwie. "Dopiero teraz to zauważyłaś?"
Rzuciła we mnie poduszką. "Wiesz, mogłabyś przynajmniej zejść tam na chwilę. Choćby popatrzeć."
"Nie interesuje mnie to."
Wydała przesadny, zrezygnowany westchnienie. "Jesteś taka irytująca. Kiedyś pożałujesz tych słów."
"Może," powiedziałam, chowając miecz do pochwy. "Ale nie dziś."
Leah usiadła, potrząsając głową. "Dobrze, dobrze. Bądź sobie upartą wilczycą. Ale nie przychodź do mnie z płaczem, gdy Bogini Księżyca zechce cię nauczyć pokory."
Uśmiechnęłam się kpiąco. "Zapamiętam."
Parsknęła, wstając i wygładzając srebrną suknię, która opinała jej kształty. "A ja idę na bal. W przeciwieństwie do niektórych, lubię tradycję."
Uniosłam brew. "Po prostu lubisz być w centrum uwagi."
"Oczywiście," powiedziała z mrugnięciem. "A ty postaraj się nikogo nie dźgnąć, jak mnie nie będzie."
"Nic nie obiecuję."
Leah roześmiała się, zanim zniknęła za drzwiami, zostawiając w powietrzu woń swoich kwiatowych perfum.
Wreszcie. Cisza.
Wypuściłam powietrze, rozluźniając ramiona, zanim mocniej zaciągnęłam paski butów. Bal Przeznaczenia był spektaklem — wydarzeniem mającym na celu połączenie niepołączonych wilków z różnych stad, wszystkich pragnących odnaleźć swoje przeznaczone dusze. To była tradycja. Świętość, wręcz.
Dla mnie to była rozpraszająca bzdura.
Zapięłam miecz na plecach i wymknęłam się z pokoju, kierując na plac treningowy. Chłodne nocne powietrze otuliło mnie, niosąc w oddali gwar rozmów i cichą melodię balowej muzyki.
Wtedy jednak usłyszałam dźwięk Thud Thud Thud. Niezapomniany odgłos pięści uderzających w worek treningowy rozbrzmiewał w rześkim nocnym powietrzu.
Zmarszczyłam brwi. Kto jeszcze trenował o tej porze?
Kiedy skręciłam za róg, oddech na chwilę mi zamarł.
Alfa Nicholas.
Alfa Młodzieżowego Stada.
Był sam, jego masywna sylwetka poruszała się płynnie, gdy z precyzją okładał worek treningowy. Ciemne włosy miał mokre od potu, a bezrękawnik przylegał do szerokich ramion. Każde uderzenie było przemyślane, kontrolowane, każdy ruch emanował surową siłą.
Powinnam była odejść. W końcu chciałam trenować w ciszy.
Zamiast tego stałam i patrzyłam na niego, zaciskając mocniej dłoń na mieczu.
Pomyślałam o wszystkich bitwach, które stoczyłam u jego boku, o wojnach, które ukształtowały historię naszego stada. Był nie tylko silny, był bezwzględny, nieustraszony, był przywódcą, który budził szacunek, nie wymagając go.
I podziwiałam go za to.
Wciąż wiedziałam, że powinnam odejść. Dać mu przestrzeń. Pozwolić mu trenować w samotności. Ale moje stopy poruszyły się, zanim umysł nadążył.
Zamiast odejść, ruszyłam w jego stronę.

The Alpha's Fighter Luna
20 Rozdziały
20
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101