
Opis
Amia boryka sie, aby utrzymac swoje zycie domowe w tajemnicy przed przyjaciolmi i chlopakiem. Ona ignoruje swojego przyjaciela z dziecinstwa, ktory probuje wrocic do jej zycia. Co sie dzieje, gdy Alpha Andrius postanawia, ze chce Amii jako swoja wybrana partnerke? !! UWAGA: Ta ksiazka zawiera przemoc fizyczna, przemoc seksualna, przemoc emocjonalna i naduzywanie alkoholu. Niektore rozdzialy moga byc trudne dla osob przezywajacych traumy. !!
Rozdział 1
Feb 2, 2025
Amia
Moje oczy szybko otworzyły się, gdy moja podświadomość rozpłynęła się w ciemnościach po obudzeniu. Coś rozbiło się w innym pokoju, a przytłumiony krzyk mojej mamy rozbrzmiał wzdłuż małego korytarza do mojego pokoju. Oszołomiony, sięgnąłem po telefon na stoliku nocnym, szperając wokół, coś spadło na podłogę. Ekran rozświetlił się i powiedział mi, że to godzina przed wschodem słońca.
Zabawa się zaczynała.
Drzwi trzasnęły, ogłaszając ich przyjście obok. Coś eksplodowało pod ścianą po mojej lewej stronie, moje instynkty włączyły się i zasłoniłem głowę, schylając się. Zamknąłem oczy i zacisnąłem zęby, opuściłem ręce i wyprostowałem plecy. Przełknąłem gruby guz w gardle i starałem się skupić na deszczu smagającym okno.
Klepa-klepa-klep.
Klepa-klepa-klep.
Klepa-klep.
Położyłem się tak, aż leżałem płasko na łóżku. Cisza w moim pokoju została wyparta z chwilą, gdy gniewne głosy odbiły się od ścian, przeszły przez korytarz i przecisnęły się pod moje drzwi. Mój pokój wypełnił dźwiękiem bicza mojego serca w uszach i ciężkim oddychaniem. Gdy już myślę, że sytuacja wreszcie się uspokaja po kilku minutach ciszy, przerywa mu jego gniewne krzyki, a za nimi matczyn płacz. Straciłem rachubę, ile razy obudziłem się w nocy z ich kłótnią.
Kiedy byłem mały, jej płacz sprawiał, że stawałem się szalony. Moje ręce drżały, a jako dziecko moczyłem łóżko. Były noce, gdy zbierałem odwagę, by przekręcić klamkę drzwi i wyjść na korytarz. Jakoś stawiałem jeden krok przed drugi, idąc korytarzem. Podbiegałem do niej i rzucałem się na nią, obejmując ją ramionami.
Obraz małego dziecka próbującego wcielić się w rolę rodzica dla matki. To jej obowiązkiem było chronić mnie przed nim, a nie moim obowiązkiem było ją chronić przed nim. Byłem głupim dzieckiem. To trwało lata, zanim zrozumiałem, że bycie bitym za nią, niezliczone wizyty w szpitalach tylko po to, aby oglądać, jak kłamie lekarzom, i błagać ją, aby go opuściła - to było bezcelowe. Błaganie, błaganie, walka było bezużyteczne.
Moja matka nigdy go nie opuści. Troszczyła się o niego i jego potrzeby bardziej niż o siebie. Stawiała go nade mną. Przesuńmy się do teraźniejszości, nastoletnie ja leży obojętnie w łóżku otulona ciemnością, słuchając jej błagania swojego chłopaka, żeby przestał. Powody jego znęcania się nigdy nie miały sensu. Albo nie miały znaczenia.
Czasami było to dlatego, że za długo szła po jego napoje do sklepu, innym razem dlatego, że powiedziała coś nie tak, a czasami dlatego, że miał zły dzień. Gorzko się do siebie uśmiechnąłem. Były dni, kiedy było to przez mnie i fakt, że nie jestem jego. Wtedy szukał mnie. Bębnił w moje drzwi i - potrząsam głową i wypycham te myśli z mojego umysłu. To się nie działo dzisiaj i nie muszę tam zaglądać, jeśli nie muszę.
Głośne dźwięki jego dłoni spotykającej się z jej skórą rozbrzmiewają. Moja matka płacze, a ja ugryzam wargę, aż krew wypełni moje usta. Wiem już, co się stanie, jeśli wyjdę tam. Stawało się to już tyle razy, że odtwarza się przede mną jak film. Pomogę jej, on mnie pobije i może złamie kilka kości. Kiedy czuje się lepiej i zostawi mnie w spokoju, ona poda mi lekarstwo i pomoże mi wziąć prysznic. Wtedy, gdy myślę, że dotarłem do niej, błagam ją, aby go opuściła, spojrzy mi w oczy i powie "nie". Opuści mnie samą, poturbowaną i złamaną. Więc nie, nie pójdę tam. Odmawiam ruszenia się, odmawiam biegu na ratunek dla niej, odmawiam otrzymania jej pobicia, odmawiam płaczu nad jej odrzuceniem i tym cholernie doświadczanym znęcaniem.
Mój tato zmarł krótko po moim urodzeniu. Byłem za młody, żeby mieć jakiekolwiek wspomnienia o nim czy być smutnym z powodu jego śmierci. Wychowując się, myślałem o nim, zastanawiałem się o nim, miałem pytania. Za każdym razem, gdy pytałam moją mamę o niego, miała taki wyraz w oczach. Nigdy nie widziałem, jak patrzy na Grega takim spojrzeniem. Jako małe dziecko, nie lubiłem tego, gdy mama płakała i nie lubiłem być przyczyną jej smutku. Postanowiłem przestać pytać i zaakceptować, że jest to tylko ja i ona.
Mimo śmierci mojego ojca, rosłam w miłości i opiece. Jako mała dziewczynka mówiła mi, że to ja i ona przeciw światu. Nie musiałam się o nic martwić, bo miała mnie. Nie potrzebowałam nikogo innego oprócz niej, więc wydałam słowo "tata" i nigdy o nim nie myślałam. I byliśmy tylko ja i ona przeciw światu, dopóki nie przestaliśmy być.

The Alpha's Mistress
70 Rozdziały
70
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101