

Opis
Skyler jest bez wilka, wykluczona i samotnie wychowuje bliznieta-jedyne dowody na to, ze ta jedna doskonala noc z nieznajomym sprzed szesciu lat naprawde sie wydarzyla. Przedstawil sie jako Silas, zrobil jej pierscionek z drutu i zniknal przed switem. Imie bylo falszywe. Nigdy go nie odnalazla. Ciaza tylko poglebila okrucienstwo jej watahy. Teraz jej przyrodnia siostra Kailani-najgorsza przesladowczyni, zlote dziecko ojca-wychodzi za maz za najpotezniejszego Alfe na kontynencie. Skyler ma rozkaz szorowac podlogi i zostac niewidzialna na czas jego przyjazdu. Wtedy z konwoju wysiada Alfa Leon Warren, a bursztynowe oczy, ktore patrza na nia, sa tymi samymi, ktore przez szesc lat widuje w twarzy swojego syna. Ojciec jej dzieci wlasnie przybyl, by poslubic jej siostre. I nie ma pojecia, co po sobie zostawil.
Rozdział 1
Apr 24, 2026
[Perspektywa Skyler]
Ostatnim razem, gdy nie skończyłam zadania na czas, Kailani przytrzymała moją dłoń nad kuchenką przez dziesięć sekund. Odliczała głośno i uśmiechała się mi prosto w twarz, kiedy to robiła.
To było za jedno niedoczyszczone lustro.
Dziś w nocy między mną a świtem jest czterdzieści stóp marmuru, a Alfa Shadowcrest przybywa o świcie. Nie myślę o swoich rękach, po prostu szoruję, gdy słyszę cichy dźwięk bosych stóp sunących po zimnym kamieniu.
Dźwięk, który rozpoznałabym w ciemności, pod wodą, na wpół martwa.
"Ashton," nie odwracam się, "jest środek nocy, kochanie."
"Nie było cię, mamo." Mówi to w sposób, w jaki potrafi tylko sześciolatek—jednocześnie oskarżycielsko i ze złamanym sercem, a głos ma gruby od przerwanego snu.
Odkładam szczotkę i otwieram ramiona. Wpada w nie głową naprzód, jak robił to odkąd tylko nauczył się chodzić, jego dzikie, ciemne włosy szorstko ocierają się o mój podbródek. Kiedy odsuwa się, by spojrzeć mi w twarz, te bursztynowe oczy mrugają powoli.
Oczy jego ojca, zbyt poważne jak na ten wiek.
Sześć lat uczyłam się patrzeć na nie bez drżenia.
Uczyłam się nie myśleć, jak wszystko mogło wyglądać inaczej, gdyby jego ojciec był z nami do końca. By zapomnieć o nieznajomym, który zostawił mnie samą i w ciąży z bliźniakami, w stadzie, które mnie nienawidzi za grzechy mojego ojca.
"River znowu miała koszmar," szepcze. "Ten z ‘okrutnymi wilkami’. Ale powiedziałem jej, że one nie są prawdziwe, i trzymałem ją za rękę, aż zasnęła."
Coś przechodzi mi przez gardło, coś, co nie ma nazwy. Gładzę jego włosy z czoła, całuję je. Jest ciepły, solidny i tak przerażająco mały.
"To było bardzo odważne i miłe z twojej strony. Jesteś taki dobry dla swojej siostry, Ash. Wiesz o tym? Mój słodki chłopczyku."
Odsuwa się, by jak zwykle przyjrzeć się mojej twarzy—zbyt uważnie, zbyt dorośle, jakby sprawdzał, czy coś nie runie.
"Mamo." Unosi rękę i prawie dotyka mojej spuchniętej wargi, po czym rezygnuje. "Nie obchodzi mnie, że nie mamy taty. Ja się tobą i River zaopiekuję. Jak prawdziwy mężczyzna. Żebyś już nie musiała się bać."
Żadne dziecko nie powinno nosić tego w sercu.
Pięć lat. Miał pięć lat, kiedy to postanowił. Teraz ma sześć, i nigdy się z tego nie wycofał.
Przyciągam go do siebie, zanim zdąży zobaczyć moją twarz, bo są rzeczy, których matka nie może pokazać synowi. Trzymam go, oddycham i układam twarz z powrotem w coś użytecznego. "Chodź, odprowadzę cię do…"
Drzwi trzaskają, gdy wchodzi moja przyrodnia siostra Kailani, sunąc niczym żywioł w jedwabnej piżamie. Jej ciemne włosy są idealne nawet o tej porze, bo oczywiście, że tak, podczas gdy ona aż drży od ekscytacji, która ściska mi żołądek.
Potem jej wzrok pada na marmur i usta zwężają się w kreskę. "Co to jest?"
Jedna smuga, może sześciocalowa, gdzie ledwo widoczny cień brudu pozostał. Moje dłonie od dwóch godzin krwawią do wody w wiadrze, ale oczywiście. Jedna smuga. "Zaraz to poprawię, tylko…"
Policzek spada bez ostrzeżenia. Dłoń przez usta, głowa odskakuje w bok, a warga pęka w tym samym miejscu co zawsze.
Potem jej stopa potrąca wiadro i brudna woda rozlewa się na moje kolana, spodnie, fragment, który już wyczyściłam.
"Od nowa, suko. Alfa Leon przyjeżdża dziś, mój przyszły mąż zasługuje na perfekcję!" Jej głos jest jasny i przyjemny. "Wkrótce zostanę Luną Shadowcrestu, jednego z najsilniejszych stad na kontynencie. A ty lepiej traktuj mnie jak należy, bo inaczej…"
Ashton robi krok do przodu, a moja krew zamarza. Jego małe pięści są zaciśnięte przy bokach. "Nie mów tak do mojej mamy!"
Jego głos się nie trzęsie. Nie wiem, jak to możliwe, że się nie trzęsie.
Dłoń Kailani natychmiast się podnosi, żeby usunąć go z drogi, a ja poruszam się, zanim zdążę pomyśleć, stając między jej ręką a moim synem. Uderzenie trafia mnie w kość policzkową z trzaskiem, który dźwięczy w mojej czaszce.
Ogląda swoją dłoń, jakbym jej sprawiła kłopot.
"Trzy godziny." Wygładza górę piżamy. "Wszystko perfekcyjnie." Pauza, ostra jak ostrze. "Albo koniec, Skyler. Wiesz, co znaczy koniec."
Drzwi zatrzaskują się za nią, a ja przez chwilę klęczę. Dwa punkty szkody, moja twarz robi ostrożną arytmetykę bólu.
Potem odwracam się do Ashtona. Jego broda drży, a on bardzo się stara nad nią zapanować, ale to wciąż najbardziej rozdzierający widok, jaki kiedykolwiek widziałam. Chwytam go za ramiona, zmuszając, by spojrzał mi w oczy.
"Słuchaj." Mój głos brzmi pewniej, niż się spodziewałam. "Nigdy nie stajesz przed nią. Nigdy. Cokolwiek mi zrobi—bierzesz River, idziesz do naszego pokoju i zamykasz drzwi. Zawsze. Rozumiesz mnie?"
Jego broda jeszcze raz drży, zanim ją opanuje. "Ale ona cię skrzywdziła..."
"To nie ma znaczenia. Ważne jest twoje bezpieczeństwo. Twoje i twojej siostry. Tylko to." Przyciskam czoło do jego czoła. "Obiecaj mi, Ashton."
"Obiecuję," szepcze, nienawidząc każdego słowa.
Odprowadzam go z powrotem do naszego pokoju—naszej wspaniałej szafy o wymiarach dwa i pół na trzy metry w skrzydle dla służby—i sprawdzam, czy River wciąż śpi. Kciuk w ustach, podczas gdy pomogłam Ashtonowi wejść do łóżka i wygładziłam jej srebrzysto-blond włosy rozrzucone na poduszce.
Po cichym zamknięciu drzwi wracam do marmuru.
Moja dłoń nieruchomieje, gdy druciany pierścionek na moim palcu łapie światło. Skręcony metal, bezwartościowy dla wszystkich, oprócz mnie. Ich ojciec zrobił go z kawałka drutu na Festiwalu Bogini Księżyca siedem lat temu. Wsunał mi go na palec ciepłymi, pewnymi dłońmi i obiecał, że mnie odnajdzie.
Okazało się, że podał fałszywe imię, fałszywą tożsamość. Zniknął przed świtem i zostawił mnie z duchem, którego ścigałam po watahach, które nigdy nie słyszały o kimś o imieniu Silas.
Ciąża zmieniła mnie z bezwilczej hańby naszej watahy, córki martwego tyrana, w bezwilczą dziwkę. Siedem lat szorowania, prania, wychowywania cudzych dzieci razem z własnymi, wszystko po to, by nie zostać wyrzuconą na ulicę.
Lepiej być niewolnicą i workiem treningowym watahy niż bezdomną samotną matką bliźniąt.
Przekręcam pierścionek ostatni raz po skończonym sprzątaniu, pamięć mięśniowa głupców. Gdy dom watahy budzi się do życia, szepty odnajdują mnie przez ściany i za rogiem.
"Mówią, że Alfa Leon zakończył wojnę, łamiąc każdą watahę, która odmówiła klęknięcia," syczy jedna z dziewczyn z kuchni, mijając mnie. "Nikt, kto mu się sprzeciwił, nie przeżył."
"Słyszałam, że jego wilk jest wielkości konia!" Jej przyjaciółka chichocze, półprzerażona. "I podobno prowadzi imperium po ludzkiej stronie—firma ochroniarska, broń, nie wiem. Wszystko, co brzmi cywilizowanie, a nie jest."
"Niech Bogini ma w opiece Kailani w jej noc poślubną, tyle powiem." Śmieją się i znikają za rogiem.
Przynajmniej nigdy nie będę na tyle ważna, by zwrócić uwagę przerażającego Alfy.
Moja warga zdążyła się już zasklepić, gdy wkładam najmniej znoszoną sukienkę, długie rękawy na siniaki. Ashton czeka przy drzwiach w najczystszej koszuli, a ja klękam przed River, wygładzając jej sukienkę.
"Mamusiu, czy wyglądam ładnie?" Odwraca się i sprawdza włosy w lustrze.
"Wyglądasz ślicznie, kochanie." Biorę ją za rękę, zanim zdąży zauważyć pęknięcie na mojej wardze. "Dziś bądźcie blisko mnie, dobrze? Oboje."
Ashton prostuje ramiona. "Będę jej strzegł, Mamusiu."
Te słowa pękają coś pod moimi żebrami, na co nie mam czasu patrzeć.
Zgromadzenie to morze pleców. Alfa Thomas i Kailani stoją na przodzie, mój ojczym obejmuje ramieniem swoją złotą córkę. Chowam nas za najwyższymi wilkami, jakich mogę znaleźć.
Czarne SUV-y wtaczają się przez bramę, smukłe i drapieżne. Najpierw wysypują się wojownicy, zbudowani jak broń, poruszający się jak broń.
Podąża za nimi młodszy mężczyzna, z łatwym uśmiechem, brązowe włosy łapią światło. Ktoś obok mnie szepcze: "O bogini, to Beta, Dylan! Czyż nie jest boski? Słyszałam, że jest milszy od starszego brata..."
Ashton szarpie mnie za rękaw. "Mamusiu, kim są ci wszyscy ludzie?"
Nie mam czasu odpowiedzieć, bo gdy otwiera się ostatnie drzwi, wychodzi mężczyzna. Jest wysoki, szeroki w barach, ciemnowłosy, a gdy odwraca się w stronę tłumu, bursztynowe oczy, które łapią poranne słońce, są tymi samymi, które siedem lat temu patrzyły na mnie przez festiwalowe ognisko.
To... Silas.
Tyle że nigdy nie miał na imię Silas. To Alfa Leon Warren z Shadowcrest, jeden z najpotężniejszych wilkołaków na kontynencie.
Uginają się pode mną kolana, palce miażdżą dłonie obojga dzieci, aż River odciąga rękę z cichym: "Mamusiu, ściskasz ."
Ale nie mogę poluzować uścisku. Nie mogę oddychać, nie mogę oderwać wzroku od ojca moich dzieci i Alfy, który przyjechał poślubić moją złotą siostrę przyrodnią.

The Alpha's Secret Twins
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101