
Opis
,,Wstan i odwroc sie, panno Morrison" - wzrok pana Harrisa przenikal mnie na wskros. Zrobilam to, o co prosil, mimo ze polowa mojego umyslu krzyczala, ze to okropny pomysl. Gdy tylko stanelam twarza do drzwi, popchnal mnie i przycisnal do biurka, jego ramie oparlo sie mocno na moich ramionach. ,,Powiedz to" - warknal. ,,Powiedz mi, kim jestes, Lydio." Czulam, jak cale moje cialo drzy od ciepla jego ciala. ,,Jestem grzeczna dziewczynka" - zawolalam. ,,Jestem twoja grzeczna dziewczynka, panie Harris!"
Rozdział 1
Dec 5, 2025
Październik 2019
„Nie wierzę, że naprawdę wróciłaś.”
Nie mogłam nic powiedzieć w odpowiedzi, podczas gdy Allie i ja taszczyłyśmy moją kanapę na trzecie piętro. Czynsz w tym budynku był świetny, brak windy zdecydowanie nie był świetny. Dotarłyśmy wreszcie na ostatni podest i obie upuściłyśmy swoje końce, żeby chwilę odsapnąć. Allie zgięła się wpół, dysząc ciężko, ja tylko odgarnęłam włosy do tyłu i wachlowałam się, opierając się o zimną ścianę.
Rozglądając się, musiałam się z nią zgodzić, że to dziwne być znowu tutaj; dom w Berkeley dzieliłam z kilkoma współlokatorami, ale był nowoczesny i zadbany, zupełnie nie przypominał tej rozpadającej się kamienicy z odkrytą cegłą i rdzewiejącymi stalowymi belkami.
„Tak,” przyznałam po chwili. „Naprawdę nie chciałam wracać do Nowego Jorku, ale ta praca była zbyt dobra, żeby ją odpuścić.”
Allie skinęła głową i usiadła na podłokietniku bordowej sofy. W swoich śnieżnobiałych spodniach i złotej koszuli wyróżniała się na jej tle jak latarnia. „Chociaż trochę się cieszysz?”
„Trochę?” wzruszyłam ramionami i przysiadłam na drugim końcu naprzeciw niej. „Jest mi przykro, że Josh ostatecznie nie mógł przyjąć tej posady, ale cieszę się, że to właśnie mnie profesor poprosił, żebym pojechała.”
„No weź, Lydia, spróbuj się ucieszyć, są miliony absolwentów, którzy daliby się pokroić za taką wygodną robotę zaraz po studiach.”
Przewróciłam oczami i odwróciłam wzrok, bawiąc się splątanymi blond włosami. Allie patrzyła na mnie intensywnie, jej złotobrązowe oczy aż trudno było ignorować i łatwo było się zgodzić z wszystkim, co mówiła, a w połączeniu z jej sięgającymi ramion, zabarwionymi na niebiesko kruczymi włosami i głęboką brązową skórą, przyciągała wzrok jeszcze bardziej – i jeszcze trudniej było jej czemukolwiek odmówić. Przyjazd do Nowego Jorku na pierwszy rok jej uczelni to był jej pomysł i nie mogłam odmówić, ale wyjazd do Berkeley był już moją decyzją, tak samo jak powrót do tego miasta tylko na tymczasowe stanowisko w skorumpowanej kancelarii prawniczej.
„Wiem,” ustąpiłam. „Ale już tęsknię za Kalifornią.”
Zaśmiała się i powoli wstała. „Dobra, tylko nie mów tego nikomu, chyba że chcesz skończyć jako karma dla szczurów.”
„Dobra, dowcipnisiu, łap ten koniec i pomóż mi wnieść to cholerstwo do środka.”
Wnoszenie jej po schodach wydawało się łatwizną w porównaniu z przeciąganiem przez drzwi, ale trzy godziny później wszystko było już w salonie, a Allie i ja obżerałyśmy się chińszczyzną.
„Patrz na to,” powiedziała z pełnymi ustami chow mein. „Twój szef to tata Mari.”
Maritza? „Serio?” Wyrwałam jej telefon i przeleciałam wzrokiem jego stronę na Wikipedii, szczęka mi prawie opadła do podłogi. „Myślałam, że będzie… starszy.”
„Ma prawie pięćdziesiątkę, to całkiem sporo.”
Pokręciłam głową i wzięłam łyk wody zanim odpowiedziałam: „Prowadzi firmę wartą miliard dolarów, myślałam, że to znaczy, że masz albo dwadzieścia pięć, albo osiemdziesiąt, wiesz?”
„To nie jego firma,” wzruszyła ramionami.
„Jego nazwisko na niej widnieje.”
Allie uśmiechnęła się szeroko, odstawiła pudełko i pochyliła się do przodu. „To nazwisko jego żony, nie bądź taka seksistowska, Dia.”
Nie wierzę. „Kłamiesz, nie ma szans…”
„No, czytaj dalej, sama zobaczysz.”
Czytałam, i z każdym nowym faktem czułam się, jakbym dostawała liścia w głowę. Bower & Rosing’s LLC powstało w 2005 roku, z połączenia dwóch kancelarii, Bower’s istniała już od stu lat, Rosing’s miała w porównaniu do niej długą europejską historię. Jonathan Harris-Bower wżenił się w rodzinę i rozwiódł się polubownie w 2009 roku, ale zachował jej nazwisko. Dostał mnóstwo nagród biznesowych, ale lista kontrowersji była kilometrowa – same pozwy o pranie brudnych pieniędzy, chociaż nigdy nie udało się niczego powiązać bezpośrednio z nim, bo obie firmy już przed połączeniem miały taki problem. Wyglądał na dupka, ale biorąc pod uwagę jego reputację wybitnego prawnika, byłam bardziej podekscytowana niż kiedykolwiek, że mogę tu pracować na tymczasowej posadzie przed rozpoczęciem magisterki.
„Myślisz, że jest tak humorzasty jak Mari?” zapytałam, oddając Allie telefon. „Nie chcę, żeby ktoś na mnie wrzeszczał za niedobrą kawę.”
„Myślisz, że milioner albo kimkolwiek jest, byłby w ogóle miły, jak mu źle podasz kawę?”
„Lubię wierzyć, że czasem można być bogatym i miłym jednocześnie.”
Allie parsknęła śmiechem i zaczęła zbierać nasze śmieci.
„No co ty!” ciągnęłam dalej. „Twoja rodzina jest bogata, a byliście dla mnie świetni.”
„Tak, bo mama myśli o tobie jak o drugiej córce, gdyby tak nie było, to nie wiem, czy byłaby taka miła,” zawołała z kuchni.
Zaśmiałam się i pokręciłam głową; mama Allie byłaby miła bez względu na wszystko, a może ten facet też nie będzie taki zły.

The Assistant
28 Rozdziały
28
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101