

Opis
Valerie myslala, ze zareczyny ze Stephanem De Luca, szefem bezwzglednego syndykatu przestepczego De Luca, uczynia ja nietykalna. Zamiast tego stala sie niewidzialna - odrzucona jak nieistotny szczegol, porzucona na oczach calego polswiatka, gdy Stephan publicznie oglosil swoje zareczyny z inna kobieta. Ale Valerie nigdy nie byla bezradna narzeczona. Byla ukryta dziedziczka innego imperium - najpotezniejszego syndykatu w kraju. A teraz wraca. Nie po milosc. Nie po przebaczenie. Lecz po zemste. On ma dwa wyjscia - odejsc i pozwolic jej upasc albo wkroczyc i ocalic kobiete, ktora przysiagl zniszczyc.
Rozdział 1
Dec 9, 2025
Marmurowe podłogi posiadłości De Luca rozbrzmiewały echem kroków Valerie, gdy odbywała ostatni obchód przed przyjęciem urodzinowym.
Każde stuknięcie jej obcasów przypominało jej, jak bardzo czuła się samotna w tym ogromnym domu — domu, który przecież już dawno powinien stać się jej domem.
Zatrzymała się przed pozłacanym lustrem, przyglądając się swojemu odbiciu.
Szmaragdowa sukienka z jedwabiu opinała jej kształty idealnie. Diamenty lśniły przy jej szyi — wszystkie podarowane przez Stephana. Wtedy patrzył na nią, jakby była jego całym światem.
Teraz te luksusy wydawały się pięknymi kajdanami, a nie oznakami miłości.
Sześć lat temu Valerie zakochała się w Stephanie De Luca, spadkobiercy potężnej rodziny przestępczej. Dla niego musiała wydawać się nikim.
Nie była córką bogatego biznesmena ani księżniczką z wyższych sfer. Dla niego nie miała władzy ani powiązań z półświatkiem.
Po prostu kobieta bez znajomości i bez nazwiska, które by się liczyło.
Poznała Stephana przez przypadek, w świecie, gdzie przypadki się nie zdarzają. Stało się to w ekskluzywnym klubie, gdzie zarządzała interesami wpływowego właściciela. Miała do czynienia z pijanymi VIP-ami, rozwiązywała problemy z ochroną, i dbała o to, by właściwe osoby dostawały to, czego chcą.
Pewnej nocy Stephan był jedną z tych osób.
Zwróciła jego uwagę — nie dlatego, że należała do jego świata, ale właśnie dlatego, że nie należała. Nie wtedy.
Postanowił ją zdobyć.
Sprawił, że poczuła się wyjątkowa. Inna. Chciana.
A kiedy zaproponował jej miejsce u swego boku, przyjęła je — ślepo, głupio wierząc, że miłość może zmazać wszystko.
Był uosobieniem niebezpieczeństwa i uroku, owiniętym w włoskie garnitury i ostre uśmiechy. Gdy wsunął jej na palec pierścionek zaręczynowy, była przekonana, że znalazła swoje na zawsze.
Teraz ten pierścionek ciążył jej na palcu — nieustannie przypominając o obietnicach, które z każdym dniem znaczyły coraz mniej.
"Kwiatowe kompozycje trzeba przenieść na boczne stoliki," poleciła mijającemu ją kelnerowi, który ledwie na nią spojrzał, zanim pospiesznie się oddalił.
Valerie przełknęła ślinę, tłumiąc znajome pieczenie bycia ignorowaną.
Sala balowa została przemieniona na trzydzieste siódme urodziny Stephana.
Kryształowe żyrandole rzucały ciepłe światło na stoły przykryte kremowym jedwabiem, za barem stały butelki wina warte więcej niż samochody, a obsługa krzątała się z ostatnimi przygotowaniami.
Valerie doglądała każdego szczegółu, zdeterminowana, by wszystko było perfekcyjne. Może wtedy znowu ją zauważy.
Poprawiła po raz ostatni plan rozmieszczenia gości, upewniając się, że rywalizujące rodziny siedzą wystarczająco daleko od siebie, by uniknąć niefortunnych incydentów.
Tego właśnie nauczyła się przez lata — tej delikatnej równowagi sił i dumy, która powstrzymuje świat przestępczy przed wybuchem chaosu.
"Szampan powinien mieć dokładnie czterdzieści trzy stopnie," przypomniała głównemu kelnerowi. "Pan De Luca woli..."
"Wiemy, jak lubi," przerwał jej mężczyzna, nawet nie próbując ukryć lekceważącego tonu.
Policzki Valerie zapiekły, ale zachowała opanowanie. W tym była już dobra — zachowywać godność w obliczu nieustannych, subtelnych upokorzeń.
Podbiegła do niej pokojówka, zdenerwowana i czerwona na twarzy. "Co pani tu robi? Personel ma być w kuchni podczas przyjęcia."
Słowa uderzyły Valerie jak fizyczny cios. Wpatrywała się w pokojówkę, zmuszając głos do pozostania spokojnym.
"Nie jestem personelem. Jestem narzeczoną pana De Luca."
Oczy pokojówki rozszerzyły się ze wstydu, ale szkoda już była wyrządzona. Valerie patrzyła, jak dziewczyna ucieka, czując, jak coś pęka w jej piersi.
Nawet służba już jej nie rozpoznawała.
Wycofała się w cichy kąt, przyciskając dłonie do chłodnej ściany, by się uspokoić. To nie tak miało być.
Pamiętała, jak Stephan kiedyś na nią patrzył — jakby była jedyną kobietą na świecie. Jak jego dotyk lingerował, jak uśmiech miękł tylko dla niej.
Teraz mogła uważać się za szczęśliwą, jeśli w ogóle zauważał jej obecność.
Kilka godzin później wielkie drzwi się otworzyły i goście zaczęli przybywać. Valerie wyprostowała się, przywdziała idealny uśmiech gospodyni i przygotowała się do odegrania swojej roli.
Witała bossów mafijnych i ich żony, skorumpowanych polityków i ich kochanki, cały czas wypatrując w tłumie Stephana.
Dostrzegła go obok ojca, Lorenzo, olśniewającego w czarnym garniturze, który pewnie kosztował więcej niż większość jego samochodów. Jego ciemne włosy były perfekcyjnie ułożone, szczęka gładko ogolona — wszystko w nim krzyczało o władzy i kontroli.
I wtedy ją zobaczyła.
Catherine Durand wkroczyła do sali balowej, jakby była jej właścicielką, otulona rubinową suknią, która przyciągała każde spojrzenie.
Córka gubernatora poruszała się z pewnością siebie osoby, która nigdy w życiu nie była niewidzialna.
Valerie patrzyła, czując jak w jej żołądku osiada coś zimnego i ciężkiego, gdy cały sposób bycia Stephana się zmienił.
Jego zwykle surowy wyraz twarzy złagodniał, mowa ciała się zmieniła, a on ruszył ku Catherine jak ćma do płomienia.
Ujął dłoń Catherine, unosząc ją do ust w geście zbyt intymnym jak na zwykłych znajomych.
Gdy pochylił się, by szepnąć jej coś do ucha, śmiech Catherine przeszył Valerie serce jak nóż.
Coś było nie tak. Bardzo nie tak.

The Betrayed Mafia's Heir
20 Rozdziały
20
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101