
Opis
Zrobilem wszystko wbrew moim przekonaniom w malzenstwie. Tego dnia, gdy nasze swiaty zderzyly sie ze soba, nienawidzilem go calym soba. Jesli myslisz, ze taki mezczyzna jak Mykel Creed, przystojny cholernie dobrze wygladajacy, plytki, narcystyczny i niezwykle bogaty, zapyta milosc swojego zycia o reke? Mylisz sie. To ja zapytalam - kompletnie obca osoba, niezalezna pracowita kobieta, ktora obrala inna sciezke niz rodzinni biznesmeni. A jednak, teraz, wychodze za niego za pieniadze, ktore dostane w spadku. Obwiniam siebie za moje samozniszczenie. Wkrotce uswiadamiam sobie, ze moim najwiekszym bledem jest to, ze poslubiam wlasciwego mezczyzne z niewlasciwego powodu, dopoki moje czyny nie przemawiaja najglosniej, a moje serce zaczyna dzialac na wlasna reke. *** Nie tak dawno temu moim jedynym priorytetem bylo zarabianie miliardow z odrobina zabawy po drodze. Ale wystarczyla minuta z Adley Kross, zeby mnie przekonac do malzenstwa z nia - kobieta, ktora mnie przezywala. Jesli myslisz, ze bede sie jej smial w twarz, nazwal ja wariatka i pokazal jej droge na zewnatrz? Mylisz sie. Coz, bylam jej cos winien, a teraz przychodzi to odebrac, ale to nie jest najwazniejsze - ona miala mnie od pierwszego zalotnego ruchu jej tylka. Obwiniam siebie, ze jestem pociagany do tych blyszczacych oczu i jej pieknych kraglosci. Ale byc z nia wydaje sie miec wieksze znaczenie niz moje pieniadze i bycie zwiazany silnymi warunkami.
Rozdział 1
Jul 14, 2025
ADLEY
Co jest ze mną nie tak?
Ten facet był przystojny, miał poczucie humoru i interesowały nas ta sama muzyka i jedzenie. Jednak to się nie wydawało właściwe.
Odepchnęłam go i się odsunęłam. Wciąż czułam smak piwa, które wypił. Wciąż czułam mrowienie na ustach, przypominające mi o tym, że jest dobrym pocałunkiem.
Spotkaliśmy się wcześniej wieczorem w barze. Po kilku drinkach zabrał mnie do siebie, ale nie zaczął nic, dopóki mu nie powiedziałam, że to w porządku. Jego mieszkanie było całkiem ładne i nie było żadnych oznak złej przeczucia.
"Co się dzieje?" Jego dłonie obejmowały moją twarz.
Zamknęłam oczy i westchnęłam, rozczarowana sobą. Naprawdę nie wiedziałam, co ze mną nie tak. Nie miałam chłopaka od roku teraz. Dlatego postanowiłam wyjść jak każda samotna kobieta.
Gryzłam wargę, kiedy otworzyłam oczy, żeby na niego spojrzeć. Jego brwi spotkały się z zaniepokojeniem, gdy spoglądał na mnie. Był wysoki, wyższy ode mnie pięć stóp i dwa cale z dodatkowymi czterema calami dzięki Louboutin.
"Przepraszam." Westchnęłam znów.
"Czy robimy to zbyt szybko?"
Potrząsnęłam głową, próbując się zebrać. Nie chciałam brzmieć niegrzecznie, ale teraz nadchodził moment na kliszę. "To ja. Nie umawiałam się od dłuższego czasu i zwykle nie jestem taka. Nie spieszę się. Nie jestem spontaniczna jak inne kobiety—"
"To w porządku. Nie musisz się tłumaczyć." Położył dłonie na moich ramionach. "Przepraszam jeśli sprawiłem, że czułaś się nieswojo."
"Nie. Nie zrobiłeś nic złego."
"W porządku. Możemy po prostu usiąść, obejrzeć film i poznać się." Jego sugestia miała sprawić, żeby się zrelaksować, przynajmniej po tym, jak pokazał, że jest prawdziwie szlachetny.
Kiedy sytuacja stała się dziwna, wygładziłam ręce po sukience. "Przykro mi. Nie mogę. Co powiesz na zaplanowanie na przyszły weekend? Daj mi swoją numer i zadzwonię."
Uśmiechnął się z żalem i powiedział: "Nie, nie zadzwonisz."
"Zadzwonię, Knox." Wyciągnęłam telefon z torebki i podałam go jemu.
Podczas gdy wpisywał swój numer, powiedział: "Jeśli czegoś potrzebujesz. Nie musi być to odcinek seksualny. Zadzwoń do mnie lub daj znać."
Udało mi się roześmiać i wykręciłam jego numer, aby mógł zapisać mój. "Dzięki."
"Nie ma problemu. Pozwól, że zadzwonię po taksówkę."
"Nie będzie konieczne."
"To najmniej, co mogę zrobić, Adley. Czy Adley to twoje prawdziwe imię?"
"Tak." Skinęłam głową. "Do zobaczenia."
Moja twarz płonęła, gdy wyszłam z jego mieszkania. Z miłością się rozprawiłam. On też poszedł dalej. Kiedy moja najlepsza przyjaciółka, Blaze, powiedziała mi, żebym zaczęła żyć jak singielka, zgodziłam się, bo zdałam sobie sprawę, że wiele straciłam.
Byłam zajęta pracą w mojej firmie od podstaw przez prawie dwa lata, a mój były chłopak mnie zostawił, bo byłam zbyt zaabsorbowana biznesem projektowania wnętrz.
Nacisnęłam guzik windy z przewróconym żołądkiem. Czułam się okropnie za to, co zrobiłam, ale nie mogłam zmusić się do zrobienia czegoś, czym się nie czułam komfortowo. Nie mogłam zmusić się do bycia kimś, kim nie jestem. I zmiana nie nastąpiła z dnia na dzień.
Nie mam nic przeciwko jednorazowym przygodom, ale może po prostu nie jestem taką osobą.
Nacisnęłam przycisk do holu. Kiedy drzwi windy zamknęły się, ktoś wkroczył do środka.
"Przepraszam."
Odsunęłam się na bok.
Byłam sama w windzie, dopóki ogromny człowiek w garniturze nie dołączył do mnie, przerywając moje myśli. Zanim mógłam zakończyć moje rozważania, czułam, że patrzy na mnie, stoi nieruchomo i obserwuje mnie. Jego spojrzenie było niepokojąco proste i niezachwiane. Coś kłuło mnie w nosie jak drogie drzewo i żywica.
"Nie rozmowny, co?" Jego głos był głęboki i ostry, jak u kogoś przyzwyczajonego do wydawania poleceń.
Byłam pewna, że do mnie mówił, biorąc pod uwagę, że w windzie byliśmy tylko we dwójkę.
"Czy muszę coś powiedzieć?" Odpowiedziałam, spoglądając na niego. Jego kasztanowe oczy były skupione na mnie. Jego gęste ciemne brwi były pochylone. Miał zarost pięcioo'clock shadow, który dodawał ostrych konturów do szczęki. I z trudem powstrzymywałam się od zauważenia jego mocnej szczęki i dołeczka.
"Ach, to nie poszło dobrze." Wydał krótki śmiech. Było w jego głosie nuta zabawy, co mnie irytowało.
"Przepraszam?" Spojrzałam na niego ostrym spojrzeniem.
Wsunął ręce do kieszeni i wzruszył ramionami. "Nie zajęło to dużo czasu. Nie wyglądasz na wyczerpaną, i nie ma blasku na twoich policzkach."
Przełknęłam, próbując zebrać myśli, starając się, by jego uwagi nie podziałały na mnie. Był obcym i nie powinien mnie dotyczyć. To była moja decyzja, że wyszłam, kiedy mogłam się trochę pobawić.
"To nie twój interes." Mój żołądek burczał gwałtownie.
Zachichotał. "Dlaczego nie przyznasz się, że był kiepskim partnerem?"
"A teraz zgaduję, że ty jesteś dobry w łóżku." Odpowiedziałam, drażniąc się, irytacja wylewała się z mojego wnętrza, gdy rzucałam mu ostre spojrzenie. "I właśnie wyszedłeś od swojej partnerki na noc, a teraz powiesz, że była to najlepsza noc w jej życiu. Tak, być może nie spałam z nim, bo tak zdecydowałam, i jeśli masz zamiar powiedzieć jeszcze jedno słowo, wyrwę ci oczy, idioto. Życie nie kręci się wokół seksu, a nasze życie nie kręci się wokół takiego faceta jak ty, dupek."
Odwrócił się, by spojrzeć na mnie najbardziej intensywnie, sprawiając, że zimny dreszcz przebiegł mi po plecach. Myślałam, że powinnam poczuć panikę, że zrobi coś, aby mnie zepchnąć do kąta, przydusić do ściany windy i skrzywdzić, ale tak się nie stało. Zamiast tego jego ciało zadrżało, aż wybuchnął śmiechem.
Prawie skoczyłam. Moje serce waliło mi w klatce piersiowej.
Jego oczy błyszczały. Jego zęby były idealnie białe i naturalne. Jego kawa potrzebowała strzyżenia i była w nieładzie po dzikiej nocy z kimkolwiek był najszczęśliwszą kobietą.
Byłam zaskoczona, nie wiedziałam, co powiedzieć, a jednocześnie byłam wkurzona na tego niezwykle natrętnego obcego - porażająco atrakcyjnego nieznajomego, mogę dodać.
Nagle przerwał. Przesunął wzrok od moich oczu do moich ust, a potem w dół do mojej klatki piersiowej. Intensywność sprawiła, że moja kręgosłup zesztywniał.
Miałam na sobie sukienkę z dekoltem w kształcie litery V. Nie byłam tak wysoka jak modelka, ale byłam zadowolona z mojej figurą klepsydry. Moja pupa może nie wygląda jak Kardashianki, ale była naturalna.
"To jego strata."
"Powiedziałam ci, że jeśli cokolwiek zrobisz—".
"Będziesz mi wyłupywać oczy. Słyszałem cię. To nie był obelżywy komentarz. Jesteś piękna i z pewnością mógłbym—"
Na szczęście winda się otworzyła. Drzwi się rozsuwały, zanim zdążył mnie czymś "pokłuć" — cóż, szczerze mówiąc, był niebezpiecznie przystojny w irytujący sposób, zwłaszcza gdy się uśmiechał. To był ten rodzaj człowieka, na którego spojrzysz jeszcze raz i marzysz o byciu z nim pod twoimi prześcieradłami. Może gdybym była zbyt śmiała i spotkała go w barze, ale nie byłem. A ten facet krzyczał niebezpieczeństwo z napisem uwodziciel na swojej twarzy i złamałby ci serce nie dbając.
"Jak masz na imię?"
"Cholera z tobą." Wyszedłam z windy.
"Już tam jestem, kochanie." Wiedziałam, że mnie podążał, albo obydwoje szliśmy w tę samą stronę.
Przyspieszyłam, ale biorąc pod uwagę, jak wysoki był, nie potrzebował wysiłku, jeśli chciał mnie złapać. Mimo to przez irytację ignorowałam go.
Na szczęście nie trzeba było długo czekać na taksówkę. Nadzwyczaj przystojny nawet machnął ręką i pożegnał się.
***
"Wstałaś wcześnie."
Nalałem kawy do kubka, ignorując Blaze'a za mną. "Dzień dobry."
"Albo przestraszyłaś się wczoraj wieczorem." Przelewał sobie kawę z dzbankiem, zanim dołączył do mnie na wyspie kuchennej.
"Oboje. A potem był ten facet z windy, który jest kompletnym palantem." Samo słowo facet było dla niego obraźliwe, ponieważ nie przypominał w żaden sposób takowego. To był mężczyzna - wyjątkowy z wyjątkowym ego.
Jego niebieskie oczy wniknęły w moje. "Co masz na myśli? Kim jest ten facet z windy?" To on namawiał mnie, żebym zaczęła żyć, jakby mój zegar biologiczny wybijał ostatnie sekundy.
"Nie wiem i nie obchodzi mnie. Więc wczoraj wieczorem spotkałam kogoś. On jest miły i od razu się polubiliśmy. Poszliśmy do jego mieszkania i zaczęliśmy się całować. Nagle poczułam, jakbym zdradzała kogoś. Czułam się okropnie. Mimo to dał mi swój numer nawet jeśli sam powiedział, że nie zadzwonię. Powiedział, że jeśli czegoś potrzebuję, nie wahaj się do niego dzwonić, nawet jeśli nie mam ochoty na seks."
"Nie czuj się źle. To się zdarza, gdy trzymasz się czegoś. To nie oznacza, że jest miły; że jest odpowiednią osobą. Wiesz, kiedy jest dla ciebie właściwy."
"Nie szukam związku." Chwyciłam laptop i sprawdziłam pocztę.
"Nie szukasz też jednorazowego romansu."
Spuściłam wzrok na niego. "Chcę romansu, ale może on szuka związku. Dlatego wczoraj wieczorem się nie udało."
"Jak zechcesz. I tak wyjdziesz w piątek. W każdym razie, mamy klienta."
"To dobra wiadomość."
"Już umówiłem spotkanie. A zgadnij, kto jest naszym klientem?"
"Bogaty staruszek, który tragicznie zepsuł sobie botox ożenił się z atrakcyjną influencerką społecznościową w jednym z kompleksów turystycznych w Chile?"
"Nie. To jest pan Creed."

The Billionaire's Creed
86 Rozdziały
86
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101