The Boy with Her Eyes autor Tessa Kelwyn

Discover
/
Romance
/
The Boy with Her Eyes
The Boy with Her Eyes

The Boy with Her Eyes

Passion Exclusives

dot

Romans

dot
eye

2.8K

Opis

Cora Whitfield ma dwadziescia piec lat, jest splukana, a jedyna rzecza, ktora stoi miedzy jej szesnastoletnia siostra a piesciami ich ojca alkoholika, jest ona sama. Potrzebuje pracy-prawdziwej, z pensja, ktora pozwoli im sie stad wyrwac-bo inaczej straci Blythe na rzecz systemu opieki zastepczej. Trzy lata temu Cora urodzila dziecko dla obcych ludzi, ktorych nigdy nie poznala. Anonimowe surogactwo, bez imion, bez kontaktu. Podpisala dokumenty, wziela pieniadze i wyszla sama ze szpitala. Tamten rozdzial byl zamkniety. Potem dostaje posade asystentki zarzadu w Ashford & Hale, pracujac bezposrednio dla prezesa Edmunda Hale'a-blyskotliwego, cieplego, rozpraszajaco przystojnego i samotnego ojca. Pierwszego dnia widzi na jego polce oprawione zdjecie: trzyletni chlopiec o ciemnych wlosach, zielonych oczach identycznych jak jej i znamieniu, ktore rozpoznalaby wszedzie. Jej szef wychowuje jej syna. A praca, ktorej potrzebuje, by uratowac siostre, zalezy od tego, by on nigdy sie o tym nie dowiedzial.

Szef i Asystent
Dark past
Dyrektor Generalny
Wymuszona intymność
Hidden Identity
Fish out of water

Rozdział 1

Jul 17, 2026

[Perspektywa Cory]

Siedem dolarów i trzydzieści dwa centy. Tyle dzieli mnie od dna, cokolwiek by to nie znaczyło, a jestem prawie pewna, że dno ma lepsze oświetlenie niż ten autobus.

Zdejmuję fartuch i wciskam go do torby, zapach smażonego tłuszczu wżarty w palce. Numer miga na ekranie telefonu—cierpliwy, niezmienny, niemal zabawny, jeśli spojrzeć pod odpowiednim kątem.

Mogłabym to zrobić znowu. Jeszcze raz, tylko raz—ta myśl przepływa przeze mnie jak coś zupełnie zwyczajnego, jakbym rozważała dodatkową zmianę, a nie to, co przysięgłam sobie nigdy nie powtórzyć.

Kciukiem wygaszam ekran, zanim pomysł nabierze życia. Autobus szarpie na moim przystanku i wysiadam w specjalności Kettleworth: mokro, szaro, pachnąco czyjąś kolacją.

Nasz budynek siedzi na rogu, jakby poddał się lata temu. Trzy piętra schodów z poręczą, która jest luźna odkąd miałam dziewiętnaście lat, pokonywane po dwa stopnie, bo światło na korytarzu już dawno zgasło.

Słyszę Dennisa—nie ojca, bo nie zasługuje na to miano—zanim jeszcze dotrę do drzwi—pijany w środku dnia, ten rodzaj upojenia, który zaostrza sylaby do kształtu odłamków. Jego głos przebija się przez cienkie drewno, gdy próbuję włożyć klucz do zamka.

— Nawet jednego pieprzonego akapitu przeczytać nie potrafisz — wrzeszczy. — Po co cię gdziekolwiek wysyłać, skoro wracasz głupsza niż byłaś?

— Tato, proszę—przestań, to mój projekt— — głos Blythe jest wysoki i napięty, próbuje brzmieć spokojnie, jak ją nauczyłam.

— Strata pieniędzy. — Coś się drze—papier, dużo papieru. — Strata mojego pieprzonego czasu i pieniędzy, tylko tym jesteś.

Drzwi otwierają się i mieszkanie uderza we mnie: stęchłe piwo, żar gorącego kaloryfera, osobliwa kwaśność człowieka, który dawno już się poddał. Dennis stoi nad biurkiem Blythe, jej segregator w pięściach, porwane kartki zaścielają dywan jak konfetti na najgorszej imprezie świata.

— Dennis, odłóż to. — Mój głos jest płaski, wyćwiczony, zawsze taki sam, gdy on jest w takim stanie.

Odwraca się, oczy szkliste, naczynka na nosie jak mapa jak co noc. — Ona zawala każdą pieprzoną lekcję, a ty chcesz, żebym siedział i—

— Ona nie zawala. — Staję w progu i trzymam się mocno. — Odłóż ten segregator i idź usiądź na kanapie, Dennis.

Blythe wciska się w ścianę, ramiona zaciśnięte na szkicowniku—to jedyne, co zdążyła chwycić, zanim on sięgnął. Nauczyła się tej sztuki, patrząc, jak robię to przez lata.

— Nie waż się mówić mi, co mam robić we własnym domu! — Warczy i podchodzi bliżej, tak blisko, że mogę policzyć, co i ile wypił.

— Własnym domu? — Nie ustępuję ani na centymetr. — Tym, za który nie zapłaciłeś czynszu od trzech miesięcy?

Jego ręka idzie szybko—otwarta dłoń na mój policzek, a głowa odskakuje w lewo, piekący ból natychmiast, ucho dzwoni, a obraz wyblakły na krawędziach. Za nim Blythe wydaje z siebie dźwięk na pół westchnienie, na pół krzyk, który połyka z powrotem.

Moje palce już są w kieszeni kurtki, już zaciskają się na pojemniku. Podnoszę gaz pieprzowy na wysokość jego twarzy, kciuk na spuście, ramię nieruchome.

— Spróbuj jeszcze raz — mówię, a mój głos jest tak spokojny, że nawet mnie przeraża. — Proszę. Błagam, spróbuj jeszcze raz.

Patrzy na pojemnik. Nie wstyd—nigdy wstyd—tylko rozpaczliwa kalkulacja szans, które nie są po jego stronie. Rzuca segregator i przesuwa się obok mnie, zatrzaskując drzwi Blythe z hukiem, który sprawia, że ściany drżą.

Czekam, aż sprężyny kanapy jękną pod jego ciężarem. Wtedy opuszczam gaz, chowam go do kieszeni i podchodzę do łóżka, na którym siedzi Blythe.

Drży—nie teatralnie, tylko cicho, to drżenie w dłoniach, w szczęce i gdzieś głęboko za żebrami. Przyciągam ją do siebie, a jej czoło opada na moje ramię, palce zaciskają się na rękawie.

— Hej. Już dobrze. — Głaszczę ją po włosach, za uszkiem chowam kosmyk, a kciukiem muskając skórę tuż pod nim.

Księżycowata plamka urodzeniowa jest dokładnie tam, gdzie powinna—malutka, zakrzywiona jak księżyc, jakby ktoś ją tam specjalnie odcisnął. W tym samym miejscu co moja. W tym samym co u Mamy.

Mieszkanie znika na jedno westchnienie. Zapach piwa, poszarpane kartki, dzwonienie w uchu—wszystko to odpływa. Zostaje tylko ona, z matczyną plamką na skórze.

— Tym razem dzwonię na policję. — Blythe odsuwa się, sięgając po telefon na szafce nocnej. — Mówię poważnie, Cora.

Chwytam ją za nadgarstek delikatnie, moje palce oplatają kość. — Nie. Najpierw musisz mnie wysłuchać.

— On cię uderzył . — Jej podbródek drży, ale oczy ma suche i wściekłe. — Widziałam, jak cię uderzył, a ty po prostu stałaś.

— A gdy policja wejdzie, zobaczy pijanego ojca i szesnastolatkę bez prawnego opiekuna. — Patrzę jej w oczy do momentu, aż przestaje się wyrywać. — Wiesz, co będzie potem.

— Nie obchodzi mnie to. — Ale nie sięga już po telefon. — Nie obchodzi mnie, co będzie potem.

— Dom grupowy, rodzina zastępcza u obcych. — Powoli puszczam jej nadgarstek. — A ja nie odzyskam cię bez sędziego, umowy najmu, prawdziwej wypłaty.

Osiada na zagłówku, obserwuję, jak walka ulatuje z jej ramion. — Więc on może to robić bez końca.

— Nie bez końca. — Gardło ściska mi się na kolejnym słowie, jakby było ze szkła. — Na razie—ale wyciągnę nas stąd.

— Jak? — Szarpie luźną nitkę na poszewce, nie patrząc na mnie. — Kiedy—bo ciągle mówisz „wkrótce”.

— Wiem. — Biorę jej dłoń i przytrzymuję. — Musisz mi jeszcze trochę zaufać—dasz radę?

— A co z pieniędzmi na studia? — Patrzy na mnie tymi zielonymi oczami—dokładnie ten sam odcień, co moje, ten sam co chłopca, którego trzymałam przez dziesięć sekund w sali porodowej, zanim zabrała go pielęgniarka. — Mówiłaś, że to załatwione.

— Jest załatwione. — Kłamstwo wypływa gładko, jak zawsze wtedy, gdy to naprawdę ważne. — Te pieniądze nigdzie nie znikną, B.

Kiwnęła głową. Wierzy mi, zawsze i bez pytań, a ciężar tego osiada mi na plecach jak coś, co będę dźwigać jeszcze w wieku osiemdziesięciu lat.

Zostaję, aż zasypia, szkicownik otwarty na poduszce, półskończony ptak, którego nigdy nie pozwoli mi nazwać. Zamykam jej drzwi i przechodzę obok Dennisa, który śpi nieprzytomny, telewizor maluje jego zwiotczałą twarz na niebiesko.

W swoim pokoju otwieram dolną szufladę—tę, która się zacina i wymaga podciągnięcia, co opanowałam lata temu. Profil agencji leży pod złożonym swetrem, dokładnie tam, gdzie go zostawiłam.

Moje zdjęcie, historia chorób, opinia psychologa—wszystko sprowadzone do laminowanej karty, która określa mnie jako doskonałą kandydatkę. Ostatni poród: dwa lata temu, zdrowy chłopiec, osiem funtów i cztery uncje.

Wyciągam telefon i wpisuję adres z pamięci. Strona ładuje się kawałkami—stockowe rodziny śmiejące się do nikogo, slogan w czcionce droższej niż całe moje konto.

Moja strona profilowa wciąż tam jest, wyszarzona, nieaktywna. Jeden niebieski przycisk na dole, cierpliwy i czekający, jakby zawsze wiedział, że wrócę: Aktywuj profil .

Siedem trzydzieści dwa na koncie, fundusz, który nie jest funduszem na studia, Dennis na kanapie, znamię Blythe wciąż ciepłe pod moim kciukiem.

Mój palec zawisa.

The Boy with Her Eyes

The Boy with Her Eyes

46 Rozdziały

close

book

46

Treść

add to library button

Zapisz

Passion Exclusives

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

Isla Thorne zawsze byla wyrzutkiem swojej watahy, rozczarowaniem dla swoich rodzicow Alf i zagadka dla wszystkich innych. Jako corka poteznych przywodcow watahy Midnight Crest, powinna miec przed soba obiecujace zycie - ale jej siostra blizniaczka, Seraphine, zadbala o to, by tak sie nie stalo. Rozpowszechniajac plotki o tym, ze Isla nie posiada wilka, Seraphine trzymala ja w cieniu, praktycznie jako wieznia we wlasnym domu. Pomimo pogardy rodziny i okrucienstwa siostry, Isla skrywa jeden cenny sekret: dzikiego wilka o imieniu Lira, ktory pojawil sie w chwili desperacji w jej osiemnaste urodziny. Kazdego dnia Isla czeka na swojego partnera - jedyna osobe, ktora jej zdaniem moglaby pokochac ja bezwarunkowo i byc moze nawet uwolnic z tego zycia pelnego wstydu. Ale w miare uplywu miesiecy nadzieja gasnie, a dreczenie ze strony Seraphine nasila sie. Kiedy niebezpieczna zdrada siostry zmusza Isle do wygnania, odkrywa ona, jak daleko jej rodzina jest w stanie sie posunac, by utrzymac ja w ukryciu - prawda, ktora wstrzasa nia do glebi. Kierowana wola przetrwania, Isla ucieka, znajdujac sie samotna i niepewna na ziemiach lotrow poza terytorium swojej watahy. Ale gdy jej wiez z Lira sie umacnia, zdaje sobie sprawe, ze przetrwanie moze byc jej jedynym wyborem. Stawiajac czola niebezpieczenstwom ze strony zarowno lotrow, jak i lowcow, Isla wyrusza w podroz, ktora wystawi ja na proby, jakich nigdy sie nie spodziewala. Z kazdym krokiem odkrywa tajemnice dotyczace swojej rodziny, mocy i przeznaczenia. Czy jednak odnajdzie zycie, o ktorym zawsze marzyla, czy moze przeszlosc dogoni ja w najbardziej brutalny sposob? Gdy Isla zapuszcza sie w nieznane, los ujawni, ze byc moze byla przeznaczona do czegos wiekszego, niz kiedykolwiek sobie wyobrazala.

Czytaj

Paranormal miejski

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

I Wanna Ruin Our Friendship

Zawsze bylam "ta cicha, kujonka". Dziewczyna z nosem w ksiazce, ktorej ludzie prawie nie zauwazaja. Ale moj swiat jest o wiele bardziej skomplikowany, niz sie wydaje. Widzicie, jestem absolutnie, beznadziejnie zakochana w moim najlepszym przyjacielu, Loganie Reyesie-bad boyu, ktorego wszyscy pragna, ale nikt nie potrafi przy sobie zatrzymac. A on nie ma o tym pojecia. Z Loganem przyjaznimy sie od zawsze. Przekomarzamy sie, smiejemy i jestesmy blisko. Ale dla niego jestem po prostu Emma, dziewczyna, ktorej zwierza sie ze wszystkiego-z wyjatkiem jego nowych romansow, jak na przyklad z Vanessa, szkolna krolowa pszczol. Ma ona oko na Logana i wszyscy o tym wiedza. Tymczasem Logana i mnie laczy ta dziwna, niewypowiedziana chemia, ktorej nie moge zignorowac, nawet jesli udajemy, ze to nic wielkiego. Ale wszystko zmienia sie w noc, gdy zostalam wciagnieta w gre w butelke na imprezie u Vanessy. Kiedy butelka wskazuje na Logana, caluje mnie na oczach wszystkich-i nagle, jakbym zobaczyla Logana w zupelnie nowym swietle, a on zaczal patrzec na mnie inaczej. Teraz zwraca na mnie uwage w sposob, ktory jest niepokojacy, ekscytujacy i absolutnie zakazany. I wlasnie wtedy, gdy mysle, ze moge to zignorowac, Logan zaczyna mnie adorowac-bez zahamowan, wbrew wszystkim zasadom, ktorymi sie kierowal i mimo zyczen jego tak zwanej dziewczyny. Teraz jestem zlapana w wir plotek, zazdrosci i emocji, z ktorymi ledwo sobie radze. Logan lamie dla mnie swoje wlasne zasady, a im bardziej probuje mu sie opierac, tym bardziej czuje sie przyciagana. Ale gdy balansujemy na granicy miedzy przyjaznia a czyms o wiele bardziej niebezpiecznym, moje serce-i jego-sa na linii ognia.

Czytaj

Nowa dorosła

I Wanna Ruin Our Friendship

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

Carmen Venetti myslala, ze ma wszystko: wplywowego meza, kwitnace imperium i sile, by to wszystko utrzymac. Jednak gdy na horyzoncie ponownie pojawia sie Arianna De Luca, przebiegla i piekna byla kochanka Marco, ich dotad nienaruszalne malzenstwo zaczyna sie rozpadac. Arianna twierdzi, ze przybyla, by pomoc rodzinie Venetti pokonac wrogow, lecz jej prawdziwe motywy sa rownie niebezpieczne, co tajemnicze. Gdy Marco coraz bardziej wikla sie w siec manipulacji Arianny, Carmen staje przed niemozliwym wyborem. Bedac w ciazy i z zlamanym sercem, opuszcza zycie, ktore tak zaciekle chronila, przysiegajac, ze uchroni swoje nienarodzone dziecko przed jadowitym chaosem grozacym ich unicestwieniem. Jednak nieobecnosc Carmen tylko poglebia upadek Marco w pulapke Arianny. Oslepiony ambicja i przesladowany szeptami zdrady, Marco ignoruje znaki ostrzegawcze i pozwala Ariannie coraz mocniej zaciskac piesc na swoim imperium. Tymczasem Arianna prowadzi niebezpieczna podwojna gre - potajemnie sprzymierza sie z rodzina De Luca i knuje, by odebrac tron Venetti dla siebie. Gdy zaufanie sie rozpada, a sojusze ulegaja zmianie, Carmen i Marco zostaja wciagnieci w ryzykowna walke o lojalnosc, milosc i przetrwanie. Czy Marco odkryje prawdziwe intencje Arianny, zanim bedzie za pozno, czy tez jej intrygi zniszcza wszystko, co stworzyli Venetti - wlacznie z ich szansa na rodzine? W swiecie, gdzie wladza jest smiertelnie niebezpieczna, a zdrada stanowi ostateczna bron, pytanie nie brzmi tylko, kto przetrwa - lecz kto wyjdzie na szczyt.

Czytaj

Romans

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

passion favicon

My Passion

Gatunki

O Nas

Kontakt

Polityka Prywatności

Warunki Użytkowania

Polityka Cookies

Zainstaluj Aplikację

get app on google play img
get app on app store img

Copyright © 2026 Passion

XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101

support@passionapp.co+1 501 651 0095