
Opis
Usiadlam tuz obok niego i wpatrywalam sie w jego spiaca twarz. "Przepraszam. Nie moge pozwolic, zebys mnie widziala w takim stanie. Zaslugujesz na kogos silnego i pieknego. Ja jestem tylko slaba i bezuzyteczna wilczyca." Powiedzialam na glos. Wstalam i zeszlam na dol. Zamierzalam wrocic do mojego mieszkania, ale na zewnatrz lala sie ulewna deszcz. Utrudniloby mi to bezpieczne wyjscie z tej bezludnej krainy. "Czy twoja decyzja jest juz ostateczna?" zapytal Avi. "Tak, Avi. Nie chce byc w poblizu, gdy sie obudzi. Nie potrafie zniesc kolejnego rozstania. Zwlaszcza z moim towarzyszem. Im mniej on wie, tym lepiej." odpowiedzialam. "Jak mozesz byc taka pewna, ze nas odrzuci? Nawet go porzadnie nie poznalismy. A co jesli nie jest jak Uriah?" zapytala. "Nie chce podnosic nadziei i potem zostac zraniona. Tak, moze nie byc jak Uriah. Moze byc najgorszy." odpowiedzialam. Stanelam przy drzwiach i patrzylam, jak deszcz spadal, a grzmoty rozbrzmiewaly. Byly jak muzyka dla mojego zmartwionego serca. Przynajmniej na chwile, caly bol ustapi. Gdyby tylko deszcz mogl zmyc caly moj bol. Gdy deszcz przestanie, wroce do mojego mieszkania i spakuje swoje rzeczy. Odejde tak daleko, jak to tylko mozliwe. To, czego on nie wie, mu nie zaszkodzi. Na razie pozwole, zeby deszcz zatkal moj bol. Przynajmniej do czasu, az objal mnie w ramiona. "Towarzysz." jeknal.
Rozdział 1
Sep 18, 2024
POV MAII
Oni mówili, że znalezienie swojego mate'a było najlepszą rzeczą na świecie, przynajmniej tak mówili w naszym świecie. Tego dnia miałam się dowiedzieć, czy mój chłopak z trzech lat był moim mate'em czy nie. W głębi duszy, miałam nadzieję, że nim jest.
Odkąd zginęli moi rodzice, zawsze miałam problemy z zaufaniem. Przerażało mnie to, bo nikt już nie był tam, żeby mnie chronić. Byłam sama, aż Uriah przyszedł.
W drodze do parku wysłałam Uriahowi wiadomość, że jestem na
Dotarłam na nasze miejsce spotkania. Usiadłam na naszej ulubionej huśtawce, czekając na niego. W najlepszej sukience, jaką miałam, starałam się wyglądać jak najpiękniejsza. Chciałam być najpiękniejszą wilczycą, gdy dowiemy się, czy jesteśmy sobie przeznaczeni.
Czekałam już godzinę i nadal nie było żadnych oznak Uriaha.
"Gdzie on może być?" zapytałam siebie.
Wysłałam mu kolejnego teksta, pytając o jego miejsce pobytu. Minęło kolejne dziesięć minut i nadal nie było żadnych oznak jego obecności. Zaczynałam się denerwować.
łatwo nie było w moim miejscu. Szczególnie że niebo zaczynało się zachmurzać, a wyglądało na to, że zaraz zacznie padać deszcz.
"Naprawdę? Spośród wszystkich randek, musiał mnie zmusić do czekania w najważniejszym dniu. Ten urodziny stają się coraz gorsze." Narzekałam bez konkretnej adresatki.
Zamiast wysyłać mu kolejnego SMS-a, zadzwoniłam do niego. Czekałam, aż podniesie telefon, gdy dzwonił.
*KRING KRING*
*KRING KRING*
*KRING KRING*
*Cześć, to Uriah. Jestem zajęty w
Chwila. Zostaw wiadomość, a oddzwonię do ciebie, jak tylko będę wolny. Cześć.*
"Cholera, ta poczta głosowa!" przeklinałem.
*KRING KRING*
*KRING KRING*
*KRING KRING*
"Dawaj, Uriah. Odbierz tę cholerną rozmowę." mruknąłem do siebie.
Minęło kolejne dziesięć minut, a Uriah nadal nie dawał żadnych znaków życia. Poczułem kroplę deszczu na ramieniu, więc udałem się od razu do jego mieszkania zamiast czekać. Na szczęście jego mieszkanie było niedaleko. Skorzystałem z taksówki, gdy zaczęło padać.
"Proszę, do Villas" - powiedziałem do kierowcy po wejściu do taksówki.
Jazda do jego mieszkania zajęła tylko dziesięć minut, ale te dziesięć minut kosztowało mnie moją jednodniową pensję. Co mnie zdenerwowało, to że zaraz po opuszczeniu parku przestało padać.
Po zapłaceniu kierowcy, wysiadłem i wygładziłem zgniecioną sukienkę. Spojrzałem w górę i właśnie miałem przejść przez ulicę, gdy zobaczyłem Uriaha stojącego przed bramą swojego mieszkania. Zamiast wołać jego imię, przeszedłem przez ulicę, aby dojść do niego.
Zaskocz go.
Miałam go zaskoczyć. Zamiast tego, on mnie zaskoczył.
Stał tam i całował inną kobietę. To nie był szybki pocałunek na usta ani na policzki. To był dosłowny francuski pocałunek.
Wrzałem z wściekłości. Podeszłam do nich z furią i złapałam Uriaha za ramię. Kiedy już się odwrócił w moją stronę, mocno go spoliczkowałam.
*SPOLICZKOWANIE*
"To za to, że zmuszasz mnie do czekania, podczas gdy tu obciągasz inną dziewczynę ustami." powiedziałam.
*SPOLICZKOWANIE*
"To jest za zdradę mnie."
*KLAP*
"A to jest za koniec naszego związku. Skończyliśmy." Odpłynęłam, wypuszczając te słowa.
Dzięki Uriahowi, nienawidziłam teraz swoich urodzin, ale nienawidziłam go jeszcze bardziej. Wypełniło to moje serce bólem i gniewem, gdy biegłam do jedynego miejsca, które było dla mnie schronieniem - Faro De Leotava.
Nikt nie przychodził tutaj z kilku powodów. Po pierwsze, wszyscy już go opuścili po wielkiej burzy, która zabiła setki wilkołaków i ludzi.
Dwa, to było na ziemi niczyjej. Nikt nie odważył się wejść na tę ziemię niczyją, oprócz tych twardzieli lub potężnego Alfy. Trzy, zarówno ludzie, jak i wilkołaki, porzuciły to miejsce po wielkiej burzy. Właściwie nie rozumiem, dlaczego nienawidzili latarni morskiej, skoro miejsce nie miało nic wspólnego z tym, co się wydarzyło.
Kiedy znalazłem tę latarnię tygodnie po burzy, była kompletnie zniszczona. Naprawiłem większość zepsutych części latarni, takich jak drzwi, okna i szafkę.
ds. Zrobiłem prowizoryczne łóżko na górnym piętrze latarni morskiej.
Po uprzątnięciu całego miejsca, wziąłem kilka rzeczy, takich jak poduszka, koc, kilka par ubrań, ręcznik, przybory toaletowe i kilka zapasów zupy i makaronu. Kiedykolwiek przychodziłem tutaj, nocowałem. Czasami zostawałem na kilka dni.
Wrzuciłem pierwszą rzecz, na którą padło moje spojrzenie, gdy otworzyłem drzwi - krzesło, które niedawno naprawiłem. Po kolei wszystkie rzeczy zaczęły fruwać i uderzać w ścianę.
nie przestanę, dopóki nie zniszczę całego miejsca.
'Czy nie byłem wystarczająco dobry?'
'Co było ze mną nie tak? Czy czegoś mi brakowało?'
'Czy jestem hańbą?'
Chciałem odpowiedzi.
Mijał już tydzień od moich 18 urodzin, a ja ani razu nie opuściłem latarni morskiej. Leżałem pośrodku bałaganu, który sam stworzyłem. Płakałem się do snu i budziłem tylko po to, żeby znów płakać.
'Maia, proszę wstań. Nie mogę pozwolić, żebyś pozostawała w takim stanie już dłużej.
Ore. Zasługujesz na dużo więcej. Nie pozwól, aby bezwartościowa osoba jak on określała, kim jesteś. Nie powinnaś marnować ani jednej ze swoich cennych łez na niego.' Powiedział Avi, mój wilk.
'Avi, nie zakładam, że rozumiesz, przez co przechodzę. Dosłownie zobaczyłam, jak mój chłopak przez 3 lata całował inną kobietę w dniu moich urodzin.' Odpowiedziałam.
'Wiem, że to boli, Maia, ale to nie znaczy, że to koniec świata.' Odburknęła.
'Potrzebuję czasu, aby
Ulecz się, Avi. Właśnie złamał mi serce. Nie mogę tego naprawić z dnia na dzień. "odpowiedziałem.
"Dlaczego nie wyjdziesz pobiegać? Uwolnij całą swoją złość i frustrację w bieganiu." Zasugerowała.
Po długim zastanowieniu, posłuchałem jej rady. Przebiegłem przez las, aż zmęczyłem się. Zatrzymałem się nad jeziorem, żeby się napić, gdy znowu zaczęło padać. Tym razem padało mocno. Wydawało się, że nasze miasto nawiedził straszny sztorm.
Przeszedłem z powrotem do swojej ludzkiej postaci.
i zanurzyłem się w jeziorze. Ciężki deszcz i zapach błotnistego lasu zakryłyby mój zapach i byłem bezpieczny przed jakimikolwiek szalbierzami.
Zamiast wracać do postaci wilka, pobiegłem w mojej ludzkiej postaci. Obrazy Uriaha i tej suki całującej się wciąż unosiły się w mojej głowie. Chciałem zadrapać tę sukę po twarzy.
Moje myśli snuły wiele złowrogich planów dla nich obojga, gdy nagle Avi się przestraszył.
'Maia! STÓP!' Avi krzyknął w mojej głowie.
'Co
czy to ty, Avice? - zapytałem, używając jej pełnego imienia.
"Czy nie czujesz tego? Las przesiąknięty jest krwią" - wykrzyknęła.
Wtedy dotarło do mnie, jakby zimna wiadro wody - krew. Ktoś był ze mną w lesie i ta osoba była blisko. Nagle, moje serce zaczęło mocno bić.
Stałem za drzewem, patrząc tylko na ciemny las.
"Cholera! Nie wiem, gdzie jestem i ledwo co widzę w tej burzy" - powiedziałem.
Zamarłem.
Byłem w moim miejscu, gdy usłyszałem trzask gałązki.

The Cursed Mate
109 Rozdziały
109
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101