

Opis
W dniu swojego zaaranzowanego slubu z poteznym Donem Mafii, Alyssa Martini - chroniona corka bezwzglednego Krola Mafii - ucieka w przebraniu, wywolujac burze zdrady, tajemnic i pozadania. Ukrywajac sie pod falszywa tozsamoscia, nieswiadomie trafia do jaskini lwa: pracujac jako pokojowka w rezydencji swojego niedoszlego pana mlodego, Haydena Russella, zimnego Ksiecia Mafii, ktorego miala poslubic. Alyssa i Hayden zmuszeni sa do pokreconego tanca dominacji, oszustwa i niezaprzeczalnej chemii. Ale w swiecie, gdzie lojalnosc jest smiertelna, a milosc slaboscia, pozostaje jedno pytanie - czy zniszcza sie nawzajem, czy beda ogniem, ktory ich uwolni? Uciekajaca panna mloda. Msciwy pan mlody. Smiertelna druga szansa.
Rozdział 1
Jan 28, 2026
Perspektywa Alyssy
Stałam przed lustrem, starając się nie krzyczeć.
Suknia ślubna była piękna, zbyt piękna. Biały atłas, perłowe guziki, delikatna koronka, która dotykała podłogi niczym szept. Wyglądała jak coś z bajki.
Ale prawda? Czułam się, jakby to była pętla zaciskająca się wokół mojej szyi.
Drzwi zaskrzypiały i do środka weszła Estina, moja pokojówka, a zarazem jedyna przyjaciółka w tym całym pokręconym życiu.
Jej ciemne oczy były przeszklone z niepokoju, usta zaciśnięte w cienką linię. Jej palce kurczowo ściskały klamkę, jakby to była jedyna rzecz trzymająca ją na ziemi.
"I co?" zapytałam.
Zamknęła za sobą drzwi, podeszła bliżej i skrzyżowała ramiona.
"To potwierdzone. On jest Księciem Mafii."
Przełknęłam ciężko ślinę. "On?"
Kiwnęła głową. "Ten, którego nazywają 'Duch'. Zimny. Bezlitosny. Nieosiągalny."
Moje kolana prawie się ugięły. Odwróciłam się od lustra, opierając obie ręce o stół przed sobą, starając się oddychać. Makijażystka odeszła już kilka godzin temu, ale jej narzędzia wciąż leżały porozrzucane, pędzle, szminki, pudry.
"Dla ochrony," mruknęłam gorzko. "Tak powiedział mój ojciec."
Estina stanęła obok mnie. "Wiesz, jaki on jest. Dla niego to transakcja. Sojusz."
"Wydaje mnie za mąż, jakbym była bydłem, Estina."
"Wiem."
"Za potwora," podkreśliłam.
"Wiem," westchnęła.
W końcu spojrzałam na nią. "Myślisz, że mnie skrzywdzi?"
Milczała przez dłuższą chwilę. "Myślę, że nigdy cię nie pokocha."
Te słowa zabolały bardziej niż policzek. Zacisnęłam szczęki. "Nie zrobię tego."
Nie wyglądała na zaskoczoną. Może już wiedziała.
"Muszę odejść," szepnęłam. "Dziś wieczorem. Teraz."
Estina mrugnęła. "Jesteś pewna?"
"Czy wyszłabyś za kogoś, kto zabił więcej ludzi, niż prawdopodobnie pocałował?"
Westchnęła, ruszając w kierunku drzwi. "Daj mi dwie minuty. Sprawdzę korytarz."
Odwróciłam się z powrotem do lustra. Nienawidziłam tego, co widziałam. Nie dlatego, że wyglądałam brzydko. Nie. Wyglądałam doskonale. I to był problem. Doskonała lalka. Doskonała panna młoda. Doskonała przynęta.
Estina wyszła. Mój oddech stawał się nierówny. Każde tyknięcie zegara na ścianie brzmiało głośniej. Chodziłam. Liczyłam. Modliłam się.
Dokładnie trzy minuty później drzwi otworzyły się ponownie.
"Wybrzeże jest czyste."
Nie zawahałam się.
"Pomóż mi z tego wyjść," powiedziałam, odwracając się do niej plecami.
Pośpieszyła się, zgrabnie odpinając suwak sukni. Zsunęła się z moich ramion jak topniejący śnieg, układając się wokół moich stóp w ciszy. Wyszłam z niej, nagle zimniejsza i wolniejsza.
Pod spodem miałam już na sobie top. Sięgnęłam po wyblakłe dżinsy, które schowałam pod toaletką. Wciągnęłam je, zapięłam, zawiązałam sznurek. Potem chwyciłam czarną bluzę z kapturem i wsunęłam ręce w rękawy.
Estina podała mi czapkę z daszkiem. Naciągnęłam ją nisko na oczy, zbierając długie włosy w niedbały kok i wkładając je pod spód.
"Nikt nie powinien cię rozpoznać," powiedziała, jej głos ledwo szeptem.
Kiwnęłam głową.
Spojrzała na mnie, łzy zalewające jej oczy. "Naprawdę mu nie powiesz?"
"Komu?"
"Twojemu ojcu."
Prychnęłam. "Wkrótce się dowie, gdy panna młoda zniknie z ołtarza."
Jej ręce drżały, gdy wyciągnęła się i mocno mnie przytuliła. "Kiedy wrócisz, moja Księżniczko?"
Te słowa mnie przeszyły. Estina była mi lojalna, a ja się do niej przywiązałam. Była najbliższą osobą, jaką miałam, siostrą—czy najlepszą przyjaciółką.
"Nie wiem," szepnęłam.
Odsunęła się, wycierając policzki. "Idź. Teraz. Zanim ktoś przyjdzie."
Kiwnęłam głową. "Dziękuję, Estina."
Bez słowa więcej, odwróciłam się w stronę drzwi, gdy nagle mnie przyciągnęła i wsunęła mi w ręce kartkę.
Spojrzałam na kartkę, potem na nią. "Idź tam, ale nie mów jej o mnie. Wynajmuje jeden pokój w swoim domu..."
Nie wiedziałam, dokąd pójdę, więc byłam głęboko wdzięczna za jej gest. "Kim ona dla ciebie jest?" zapytałam.
Łzy napłynęły jej do oczu, gdy odpowiedziała. "Moja matka. Wynajmuje mój pokój."
Zachłysnęłam się, a ona wypchnęła mnie na zewnątrz. Kiedy usłyszałam głosy z pobliskiego miejsca, szybko wymknęłam się przez boczne drzwi, które wcześniej odblokowała, i zniknęłam w słabo oświetlonym korytarzu.
Mój dzień ślubu oficjalnie stał się moją ucieczką z tego PIEKŁA!

The Don's Unwanted Bride
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101