

Opis
Hanako poswiecila wszystko-swoje marzenia, swoja wolnosc-by byc starsza corka, jaka chciala miec jej szlachetna i szanowana rodzina. W dniu swoich dwudziestych urodzin, rano, nakrywa narzeczonego z mlodsza siostra. Do wieczora rodzice podjeli juz decyzje: siostra zatrzymuje ksiecia. Hanako trafia do haremu szalonej cesarzowej. Cesarzowa Meisho jest dokladnie taka, jak glosily plotki-wladcza, bezwzgledna, oniesmielajaca i pozbawiona jakiegokolwiek wstydu. W jej palacu rzadza rozkosz i posluszenstwo, a Hanako nie chce miec z tym nic wspolnego. Ona nie jest taka jak te kobiety. Ona tego nie chce. Nie chce jej. Przynajmniej tak sobie wciaz powtarza.
Rozdział 1
Jun 22, 2026
[Perspektywa Hanako]
"Właśnie tak—głośniej. Chcę cię usłyszeć." Głos Kenjiego przez uchylone drzwi, niski i chropowaty, zupełnie inny niż uprzejmy ton, którego używa przy kolacji. "Bogowie, czujesz się lepiej niż ona kiedykolwiek—"
"Kenji." Szept Aiko przecina dźwięk, ostry jak policzek. "Przestań—ona stoi tuż obok."
Stoję w progu pokoju mojej siostry, z ręką wciąż opartą o framugę, i to jest ostatnia rzecz, którą robię jako osoba, którą byłam dziś rano.
Nogi Aiko, nagie. Jedwab zebrany na biodrach. Kenji pomiędzy udami mojej młodszej siostry, nefrytowe kolczyki w jego sutkach łapią światło dnia. Odwraca głowę i marszczy brwi—nie z powodu tego, co zrobił, ale z powodu przerwania.
Zsuwa się z futonu, sięga po szlafrok, wiąże pas bez pośpiechu. Moje kolana odmówiły posłuszeństwa, podłoga się przechyla, a moje płuca zapomniały o swoim jedynym zadaniu.
"Wyjdź, Hanako." Mija mnie tak blisko, że perfumy Aiko docierają do mojego nosa z jego skóry. "To cię nie dotyczy."
To mnie nie dotyczy. Mój narzeczony, moja siostra, siedem dni przed moim ślubem—a w jego głosie tylko lekka irytacja, jakby herbata przyszła zimna. Czujesz się lepiej niż ona kiedykolwiek mogłaby. Nawet nie dokończył zdania, a mój umysł kończy je za niego, każda wersja gorsza—choć nigdy nie próbował niczego ze mną.
Niech mu włosy wypadną. Niech jego nefrytowe kolczyki się zakażą, a jego— nie. Nie. Nie będę stała w tym korytarzu, przeklinając człowieka, który już odszedł, bo to by znaczyło, że mi zależy, a troska właśnie doprowadziła mnie tu, gdzie jestem.
Znika w korytarzu, nie oglądając się za siebie. Dziś są moje dwudzieste urodziny, a jedyną osobą, która je zauważyła, jest wszechświat—w ten właśnie sposób. Więc świetnie się układa.
Aiko siada, odgarniając włosy za ucho, palce ma pewne jakby nawlekała igłę. Ma osiemnaście lat i patrzy na mnie jak na zegar, który wybił w nieodpowiedniej chwili.
"Wciąż tam stoisz." Narzuca kimono na ramiona i wiąże obi bez najmniejszego drżenia dłoni. "Zamknij usta—wyglądasz jak karp."
"On jest moim narzeczonym." Mój głos brzmi źle—cienki, pęknięty przez środek. "Miałam za niego wyjść, Aiko."
"Wiem." Wygładza fałdę na rękawie, usta ledwo się unoszą. "Miałaś za niego wyjść."
"Jesteś moją siostrą." Te słowa smakują absurdalnie nawet w chwili, gdy je wypowiadam, jakby to kiedykolwiek między nami znaczyło to, co w innych rodzinach.
"A ty miałaś wejść w zupełnie akceptowalne małżeństwo, podczas gdy mnie odesłaliby do haremu cesarzowej." Aiko wstaje, poprawiając kołnierz, a jej głos opada do czegoś, czego nigdy u niej nie słyszałam—nie zimnego, nie ostrożnego. Gorącego.
"Słyszałaś, co ta kobieta robi? Trzyma kolekcję ciał, Hanako. I ja miałam stać się jej częścią—bo tak rodzina zdecydowała dla drugiej córki."
"Więc ukradłaś mi narzeczonego." Gardło mi się ściska przy każdym słowie i muszą się przeciskać bokiem.
"Moja starsza siostra." Kącik ust jej drga. "Zawsze dostaje najlepsze. Dobre małżeństwo, honor, przyszłość—a ja biorę to, co zostaje. Resztki. Łóżko cesarzowej."
Podchodzi bliżej, a moje plecy natrafiają na framugę drzwi i nie mogę się ruszyć, bo tylko drewno mnie jeszcze trzyma.
"Więc tak—wzięłam go. Jedyną dobrą rzecz, jaką ci kiedykolwiek dali, podczas gdy ja nie dostałam nic." Patrzy mi w oczy, a jej spojrzenie płonie sucho. "Idź się poskarżyć matce i ojcu. Zobacz, ile ich to obchodzi."
Mija mnie, ramieniem ocierając się o moje, głowę trzyma wysoko, a zapach cedru z pokoju Kenjiego to jedyne, co zostaje w progu oprócz mnie.
Paznokcie wbijają mi się w dłonie tak głęboko, że jutro znajdę półksiężyce. Dwadzieścia lat bycia grzeczną, cichą, składania się w każdą formę, o jaką prosili—i to mi przyniosło.
Plan, który mieścił się w pudełku, którego nigdy nie miałam otworzyć: nauczyć się lubić jego śmiech, urodzić synów, malować w sekrecie, umrzeć w rozsądnym wieku, będąc zupełnie w porządku. Teraz moja siostra idzie korytarzem, mając moją przyszłość na ramionach, a z planu nie przetrwało nic.
Ślubne kimono nadal wisi na stojaku przy oknie. Rano przesuwałam palcami po wyhaftowanych żurawiach i ćwiczyłam uśmiech, który miałam przywdziać za siedem dni. To było trzy minuty i całe życie temu.
Ale przez wszystko przebija jeden jasny, zajadły pomysł: Matka i ojciec w końcu zobaczą swoją złotą córkę taką, jaka jest naprawdę.
Biegnę. Przez ogród, obok służących, którzy udają, że mnie nie widzą, aż docieram do głównego pokoju, gdzie wieczorna herbata i stary zapach drewna wypełniają mi płuca.
Ojciec siedzi za niskim biurkiem, matka obok niego nalewa herbatę. I tam—osadzony na poduszce jakby należał do tej rodziny bardziej niż ja kiedykolwiek—siedzi Kenji, szlafrok zawiązany, wyraz twarzy pusty.
"Aiko i Kenji—znalazłam ich razem." Głos mi drży tak bardzo, że słowa ledwie trzymają kształt.
"Wiemy." Ojciec podnosi filiżankę i pije bez nawet chwili przerwy. Wciąż na mnie nie spojrzał.
"Wiecie?" Chwytam się framugi, bo nogi już zapomniały, czym jest stanie. "Już wiedzieliście?"
"Usiądź, Hanako." Głos matki ma ton, który zachowuje na błoto wniesione na engawę. "Nie rób sceny. Omówiliśmy sytuację z księciem Kenjim i doszliśmy do porozumienia."
"Porozumienia?" Powtarzam to słowo, bo moje usta muszą coś robić, podczas gdy umysł się rozpada.
"Aiko poślubi księcia Kenjiego." Ojciec odstawia filiżankę na biurko z cichym, ostatecznym dźwiękiem. "To rozwiązanie jest korzystniejsze dla obu rodzin."
Zaciskam zęby tak mocno, że szczęka boli. Każda ofiara, którą poniosłam—moje malowanie, moje noce, części siebie, które składałam i zakopywałam—wszystko się tu rozpada, a nikt przy stole nie ma nawet tyle przyzwoitości, by wyglądać na zakłopotanego. "A co ze mną?"
"Pójdziesz do haremu cesarzowej na miejsce Aiko." Matka dolewa sobie herbaty, jakby mówiła, że dziś na obiad będzie ryba.
"Nie." To słowo wyrywa się, zanim zdołam je połknąć. "Oddałam wszystko, o co prosiliście—przestałam malować, zgodziłam się na to małżeństwo—nie możecie—"
Kenji wstaje. Powoli, z namysłem. Każdy protest umiera mi w gardle na widok jego twarzy—nie okrutnej, lecz całkowicie zamkniętej, jak drzwi zatrzaśnięte i zabarykadowane od środka.
"To już postanowione, Hanako." Jego głos nie drży. "Nic, co powiesz, tego nie zmieni."
Sięga do szaty i wyciąga obrożę—nefrytowe paciorki na czarnym jedwabnym sznurku, każdy kamień wypolerowany do tej samej zieleni, co jego kolczyki. Każda dziewczyna w prowincji wie, co to znaczy: znak cesarzowej na jej konkubinach.
Cofam się, ale za mną jest ściana. Jego ręce przy mojej szyi, zapina zapięcie, a nefryt chłodno i nieodwołalnie opiera się o moją obojczyk. Moje palce rzucają się do kamieni, ale są gładkie i nie mogę ich zdjąć.
"Jutro ruszamy do pałacu." Już się odwraca. "Osobiście odprowadzę cię do haremu mojej siostry."
Obroża jest zimna na moim gardle i są moje urodziny. Miałam poślubić tego mężczyznę. Miałam nauczyć się lubić jego śmiech, malować po kątach i nazwać to życiem. Zamiast tego zapina mnie jak paczkę, adresując do kogoś innego, a nikt w tym pokoju nawet nie mrugnie.

The Empress’ Favorite
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101