
Opis
Adea nie interesuje sie randkowaniem ani poszukiwaniem swojego wybranego przez Boginie partnera. Jest zdeterminowana, aby ignorowac koszmary, ktore nawiedzaja jej sen, utrzymac prace w stadzie Half Moon i prowadzic spokojne zycie. Kiedy jej najlepsza przyjaciolka, Mavy, blaga ja, aby poszla razem z nia do Desert Moon, aby znalezc swojego partnera, nie moze odmowic. Co robi Adea, gdy to ona znajduje swojego partnera na Crescent Moon Ball? Czy bedzie w stanie zrozumiec, o co ostrzegaja ja koszmary? Czy kiedy ulozy wszystkie kawalki, bedzie mogla zmienic swoj los? !! Tresc dla doroslych 18+ !! Zawiera przemoc, fizyczne i emocjonalne znecanie sie, seks oraz smierc. OSTRZEZENIE PRZED TRIGGEREM Ta ksiazka zawiera napasc seksualna i/lub przemoc, ktora moze wywolac reakcje u ofiar.
Rozdział 1
Apr 1, 2026
Adea Nienawidzę jej. Kurwa, nienawidzę jej. Nie ma czasu. Dalej, dalej. Idę tak szybko, jak tylko mogę. Mój oddech jest nierówny, klatka piersiowa pali, nogi zaskakująco silne. Czuję się, jakbym biegła już wieczność, wszyscy są poza zasięgiem, a schody wydają się nie mieć końca. W końcu schody zostają za mną. Gdy docieram do drzwi, pcham je z całych sił, ale ani drgną. Proszę, proszę, proszę. Moja panika narasta, ale poddanie się nie wchodzi w grę. Cofam się o trzy kroki i z całym impetem uderzam barkiem. Sapnięcie, ostry ból przeszywa mi ramię. Nie mam czasu martwić się o siebie. Po raz drugi cofam się, wdycham powietrze przez nos, wydycham przez usta, biegnę i z resztką sił uderzam w drzwi. Tym razem ustępują. Oślepiające światło, nic nie widzę. Granat z tojadem wilczym wybuchł i mrużę oczy, gdy kształty zaczynają się wyłaniać. Nagle wszystko dzieje się naraz. Krzyki, płacz, walka. Przechodzę w pośpiechu obok rąk i nóg poległych, wzrok skierowany w górę. Wcześniej próbowałam połączyć się z wszystkimi, kimkolwiek. Nie było odpowiedzi i bałam się, co to może znaczyć. Nie chciałam dopuszczać tych myśli. Gdy tylko go znajdę, zacznę szukać ich. Unoszę nos do powietrza, próbuję i nie udaje mi się go wyczuć. Skutki tojadu w moim organizmie stępiły zmysły. Potykam się o coś i upadam na kolana. Zamierzam już się podnieść, gdy znajomy odcień brudnego blondu przykuwa moją uwagę. Moje podejrzenia się potwierdziły, potknęłam się o ciało. W szoku wpatruję się w głowę mojego najdroższego przyjaciela, Gabriela. Ręce mi drżą, gdy wyciągam do niego dłoń. Wszystko jest nie tak, zamiast pięknych falujących włosów są one brudne i skołtunione, przesiąknięte zaschniętą krwią. Czas staje w miejscu i przez chwilę wszyscy poruszają się w zwolnionym tempie. Rozchylam usta, chcę krzyknąć, ale z ust nie wydobywa się żaden dźwięk. Moja wilczyca każe mi ruszyć dalej, obiecuje, że przyjdzie czas na żałobę, błaga, żebym go znalazła. Słyszę ją, ona... Wizje były wyraźne, byłam pewna, że mogę wszystko zmienić. On wierzył we mnie, ufał, że mi się uda. Cała ta pewność była nie na miejscu. Coś się porusza kątem mojego oka. Stos kończyn unosi się i opada, gdy kształt przebija się przez ciała. Zanim się wyłania, wstrzymuję oddech z nadzieją, kim może być. Ostrożnie odkładam Gabriela na ziemię. Widzę czarne włosy i serce napełnia mi się nadzieją. Uczucie ulgi spada na mnie jak cegła, gdy mój partner lustruje otoczenie wzrokiem. Gdy nasze spojrzenia się spotykają, widzę, jak ta sama ulga ogarnia jego twarz. Tak bardzo się myliłam. Nie miałam prawa go szukać, ale musiałam, potrzebowałam tego. On podnosi się i góruje nad wszystkimi dookoła. Palce mi drżą, tak bardzo chcę go dotknąć. Uczucia mnie zalewają, kiedy mój opoka, moja miłość i mój dom robi krok w moją stronę.
Jego oczy są utkwione w mojej twarzy, gdy stawia kolejny krok. Ramiona mi się trzęsą, podbródek drży, łzy spływają po policzkach. Więź pary jest silna, ale nawet gdy emocje mnie zalewają, już po jego twarzy widzę. Potrzeba, ulga i wdzięczność. Zastyga, oczy szeroko otwarte ze zdziwienia, szczęka opada. Panika wraca, gorączkowo próbuję dostrzec, co się stało. Spuszczam wzrok na jego klatkę piersiową, tę piękną klatkę. Wyciągnięta dłoń trzyma bijące serce mojego partnera. Krzyczę z bólu, gdy więź pary pęka. Rozdzierający ból przeszywa mi klatkę piersiową, gardło się zaciska i upadam na ziemię. Mój świat jest zimny i po raz pierwszy od dawna jestem sama. Boli zbyt mocno, by płakać. Moje oczy są utkwione w moim partnerze, gdy kroki zbliżają się do mnie. Coś upada obok mojej głowy, czuję, jak ktoś pochyla się i chwyta mnie za włosy. Ostatnią rzeczą, którą widzę, zanim moja głowa uderza o coś twardego, jest puste spojrzenie w oczach mojego ukochanego.
***
*Beep beep beep beep beep beep beep*
Szarpnięta przez alarm, jęczę. Codzienny migrenowy ból głowy grozi sparaliżowaniem mnie na resztę dnia, jakbym miała na to czas. Zaciskam mocno powieki, sięgając po telefon. Gdzie go położyłam? Po kilku minutach szukania w końcu znajduję go na podłodze przy łóżku. Tak bardzo chciałabym zwinąć się w kłębek, ale muszę wstać. Alfa i jego rodzina wstają wcześnie, a ja muszę się upewnić, że śniadanie będzie gotowe, zanim zejdą do kuchni.
Bogini Księżyca musiała nade mną czuwać.
Alpha Joshua dał mi pracę, miejsce w domku watahy i zapewnił pokój. Zazwyczaj, gdy samotnicy przekraczają granice watahy, są zabijani. Od czterech lat jestem członkinią watahy Półksiężyca. Moi rodzice zginęli, gdy byłam młoda, i chociaż nikt nie musiał mi pomagać, Alpha Joshua i jego Luna Rose zrobili to. Nie zrozum mnie źle, jestem wdzięczna za dach nad głową i ciepłe łóżko, w którym mogę spać. Chociaż od lat wstaję o tej porze, to nadal jest okropne.
W myślach zmuszam się do wstania i zakładam jedną z dwóch par dżinsów, które posiadam. Po krótkim wahaniu między białym a czarnym t-shirtem, wybieram biały i do tego zakładam bluzę z kapturem. Nowa torba z ubraniami, którą kupiła mi Mavy, córka Alphy, stoi na moim regale, ale ją ignoruję. Nie mogę się jeszcze przemóc, żeby ją otworzyć. Zawsze mam poczucie winy, gdy ona coś mi kupuje.
Gdy próbuję związać włosy w kucyk, ktoś puka do drzwi. Zanim otworzę, spoglądam na swoje odbicie w małym lusterku. Moje brązowe włosy wyglądają na przetłuszczone i spuszone, a jedyne, co w nich ładne, to długość. Gdy są rozpuszczone, sięgają tuż nad mój tyłek. Brązowe, przekrwione oczy patrzą na mnie i nie mogę powstrzymać jęku. Pukanie do drzwi staje się coraz bardziej natarczywe. Nie mogę zrobić nic, aby wyglądać lepiej. Pogodzona z losem nachylam się i otwieram drzwi.
"Jestem, jestem," szepczę. Już wiem, że to Gabe przyszedł zabrać mnie do pracy. Jest o głowę wyższy ode mnie, a ja mam metr sześćdziesiąt. Ma blond włosy i niebieskie oczy, ale to jego charakterystyczny krzywy uśmiech zdobywa mu wszystkich adoratorów. Gabe gwiżdże, kiedy odwracam się od niego i sięgam po plecak.
"Dzień dobry, Ady. Wiesz, że cię kocham, ale szczerość to podstawa. Muszę ci powiedzieć, że wyglądasz jak gówno," śmieje się, patrząc na moje włosy.
"Dzięki, Gabe. Nie wiedziałam tego."
"Nie ma za co," mówi, prezentując swój krzywy uśmiech.
Gabe przybył do Półksiężyca krótko przede mną. Zaginęły jakieś ubrania i kilku członków watahy weszło do kuchni, gdy gotowaliśmy. Oskarżono mnie o kradzież i zostałabym ukarana, gdyby nie Gabe. Stanął w mojej obronie i powiedział, że przez cały czas byłam z nim, przygotowując jedzenie.
Od tamtej pory był moim świetnym przyjacielem. Jednego nie doceniam u Gabe'a — lubi mówić za dużo. Jest bezpośredni i nigdy niczego nie owija w bawełnę. Taktem nie grzeszy, ale przynajmniej mogę na niego liczyć, jeśli chodzi o prawdę.
"Cześć, Gabe," mówię, przewracając oczami.
"Miałaś znowu ten sen?" zapytał łagodnie. Decyduję się nie odpowiadać i tylko kiwam głową.
Sny zaczęły się po moich siedemnastych urodzinach i nawiedzają mnie już od roku. Skończyłam osiemnaście w zeszłym tygodniu i mam je każdej nocy od tamtej pory. Za pierwszym razem obudziłam się z łzami płynącymi po policzkach. Były tak realistyczne, że zaczęłam kwestionować rzeczywistość. Nie znałam ludzi z mojego snu i dlatego powtarzałam sobie, że to nie było prawdziwe.
Zamykam drzwi i przekręcam zamek, zanim ruszamy korytarzem. Spoglądam na wysokie, białe ściany — po latach nadal sprawiają, że czuję się mała. Kiedy się tu wprowadziłam, zakochałam się w staroświeckim, dziewiętnastowiecznym, europejskim domku watahy. Alpha Joshua miał obsesję na punkcie porządku, więc wszystko miało swoje miejsce i nic nie mogło być nie na miejscu. Dzięki temu wszystko było czyste i uporządkowane, więc działało. Zorientowałam się, że Gabe mówił coś dalej, więc skupiłam się na jego słowach.
"... i niesamowita noc z tą wilczycą, Ady. Nawet sobie nie wyobrażasz. Bogini! Powinnaś zobaczyć jej cycki," Gabe mówi, unosząc obie dłonie do piersi. "Miałem ją w-" Przerywam mu, zanim skończy.
"Proszę, Gabe. Oszczędź mi szczegółów. Nie chcę wiedzieć gdzie, jak, ani w jakiej pozycji ją miałeś. Wierzę ci na słowo. Teraz, zamknij się!" jęczę. Gabe jest jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale jak już wspominałam, mówi za dużo. Jest kobieciarzem i dobrze o tym wie. Po każdej swojej seksualnej przygodzie nalega, by opowiadać mi każdy szczegół, jakby mnie to obchodziło. Obejmuje mnie ramieniem i pochyla się bliżej.
"Ale to nawet nie była najlepsza część! Był też facet," mówi Gabe, poruszając brwiami. "Jeśli nie tobie, to komu mam powiedzieć?" jęczy. Wyobrażam sobie jego wilka, jak się dąsa, i muszę stłumić śmiech.
"Och, moje dziewicze uszy!" krzyczę, próbując zakryć uszy. Gabe dalej się dąsa, gdy idziemy do kuchni. Czuję déjà vu, gdy zaczynamy schodzić i biec po schodach.

The Forbidden Alpha
338 Rozdziały
338
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101