

Opis
“Don’t carry me.” He said it through gritted teeth as the medics lifted him off the pitch. But it was too late. The damage had already been done—not just to his leg, but to everything. Lucas Rivera had it all: talent, fame, speed, and a shot at Champions League glory. Until one sprint shattered his world. A torn muscle, a stadium full of cameras, and a career hanging by a thread. Now, as headlines scream “career-ending injury,” the League sends in their secret weapon: Riley Morgan, elite rehab specialist—and the girl Lucas never got over. They haven’t spoken in years. He left her behind for Madrid. She walked away with a broken heart—and steel in her spine. But now she's back. In his recovery room. In his space. In his head. “You’re just another case file.” “Yeah? This file calls you Riles in the dark too?”
Rozdział 1
Apr 12, 2026
„Nie noście mnie.”
Mój głos był niski, szorstki i pełen furii, ale ratownicy nie słuchali. Dwóch z nich uniosło mnie z murawy mimo wszystko. Moje ciało krzyczało z protestu, ale umysł był gdzie indziej—już analizował konsekwencje. Poczułem to rozdarcie w tej samej sekundzie, w której się wydarzyło.
Żadnego chrupnięcia, żadnego ostrzeżenia—tylko surowy ogień rozcinający tył uda jak ostrze. Jeden zły kąt. Jeden sprint za dużo.
A teraz wywozili mnie na oczach stadionu pełnego ludzi, którym nie zależało, czy jestem złamany, byleby dostali swoje pełne dziewięćdziesiąt minut.
Kamery zbliżyły się na moją twarz. Reflektory paliły nade mną, zimne i bezlitosne. Kibice patrzyli z zapartym tchem, już ćwierkali domysły, spekulowali o kontuzji, kalkulowali nagłówki.
Zacisnąłem szczękę, połykając jęk uwięziony w gardle. To nie miało się wydarzyć. Nie teraz. Nie kiedy wreszcie wróciłem do szczytowej formy. Nie kiedy drużyna potrzebowała mnie w Lidze Mistrzów. Nie kiedy wszystko w końcu zaczęło iść do przodu.
Szatnia była cicha, gdy mnie wprowadzono; zwykły gwar zastąpiły nerwowe spojrzenia i sztuczne uśmiechy. Nikt nie spojrzał mi w oczy.
Na górze już zaczęli opanowywać sytuację. Mój strateg Paolo stał przy stole do zabiegów, rozmawiając szeptem z kimś ważnym, pewnie ze sponsorem albo przedstawicielem klubu. Nie obchodziło mnie z kim. Moja noga pulsowała bólem, ledwo mogłem oddychać.
Lekarz drużyny, bystry facet zbyt wiele lat przekazujący złe wieści, zaczął uciskać mięsień. Syknąłem przez zęby, pot spływał mi po skroniach.
„Trzeci stopień, co najmniej,” mruknął lekarz. „Może gorzej.”
Odwróciłem się, wpatrując się w szarą ścianę. „Na jak długo?”
„Potrzebujemy badań obrazowych,” odparł. „Ale nie zagrasz w przyszłym tygodniu. Ani w przyszłym miesiącu.”
Nic nie powiedziałem. Nie musiałem. Powietrza już dawno zabrakło w tym pomieszczeniu.
„Może to zagrozić karierze, jeśli nie podejdziemy do tego precyzyjnie,” dodał lekarz, ciszej.
Paolo w końcu odłożył telefon i wszedł, cały w interesach. „Dobra, oto plan. Liga przysyła kogoś. Prywatny kontrakt. Całkowita dyskrecja. Pracowała już przy powrotach na najwyższym poziomie—olimpijczycy, piłkarze, wszystko. Będziesz w najlepszych rękach.”
Nie ruszyłem się. „Kto?”
Zapadła cisza. Paolo westchnął.
„Riley Morgan.”
Mrugnąłem. „Żartujesz.”
„Nie.”
Paolo wyjął teczkę. „Słuchaj, znam historię. Liga nie wie, zarząd też nie. Interesuje ich tylko, żebyś wrócił na boisko, a ona jest w tym najlepsza. Kropka.”
Nie wziąłem teczki. Po prostu się w nią wpatrywałem. Riley Morgan. Nie słyszałem jej imienia od lat—od nikogo. Ale żyło w mojej głowie. W cichych momentach. W bezsennych nocach i hotelowych pokojach w obcych miastach. Nie odważyłem się jej szukać. Nie pozwalałem sobie myśleć o tym, jak śmiała się z brodą opartą o moją pierś, ani jak rysowała plany rehabilitacji na serwetkach, podkradając mi frytki z talerza.
„Nie chcę, żeby ją w to wciągano,” powiedziałem w końcu. Mój głos był napięty, cichy.
„Już się zgodziła,” odparł Paolo. „Wymagało to dużo przekonywania.”
Powoli odchyliłem się do tyłu, opierając obie dłonie na krawędzi stołu zabiegowego. Ból w nodze był niczym przy tym, co czułem w środku.
„Dlaczego miałaby wrócić?” mruknąłem.
„Jest profesjonalistką,” wzruszył ramionami Paolo. „Tak jak ty. Nieważne, co wtedy się wydarzyło. To tylko praca.”
Chciałem się roześmiać, ale nic w tym nie było śmiesznego. Gdy Paolo wyszedł z pokoju, zostałem w ciszy. Minęły minuty, a może dłużej—nie byłem pewien. W końcu wyciągnąłem telefon i wpisałem jej imię w wyszukiwarkę.
Riley Morgan – Specjalistka od rehabilitacji sportowców wyczynowych. Jej zdjęcie pojawiło się od razu. Włosy związane. Bez uśmiechu. Jej oczy—te same, które znałem na pamięć w ciemności—teraz wyglądały na ostrzejsze. Skoncentrowane. Zamknięte. Wyglądała dokładnie tak, jak się spodziewałem po tylu latach: silniejsza, chłodniejsza, nieosiągalna.
Patrzyłem na jej twarz, aż ekran ściemniał. Potem zamknąłem kartę i odchyliłem się na oparcie, przykładając dłoń do oczu. Nie byłem na to gotowy. Ani fizycznie. Ani emocjonalnie. Zmierzyłem się z mistrzami, kontuzjami, wywiadami, presją—ale nigdy z czymś takim.
Telefon zawibrował. Natychmiast pojawiło się powiadomienie.
PILNE: Kontuzja Lucasa Rivery poważniejsza niż podano. Kariera zagrożona bez operacji lub intensywnej rehabilitacji.
Po prostu patrzyłem na te słowa. Nie musiałem pytać, kto jutro wejdzie do tego pokoju. Już wiedziałem.
Riley Morgan. Dziewczyna, którą zostawiłem. Dziewczyna, o której nigdy nie zapomniałem.

The Girl I Never Got Over
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101