
Opis
,,Uwielbiam, jak smakujesz, mala," pochwalilem, calujac ja wzdluz torsu. ,,Kazdy centymetr ciebie..." ,,Udowodnij to," powiedziala, odchylajac moje wlosy do tylu. Lydia Morrison przezyla ostatnio ciekawe miesiace. Nie codziennie zostaje sie dziewczyna dwoch wplywowych prawnikow - Patricka Rosinga i Jonathana Harris-Bowera. Teraz musi zmierzyc sie z konsekwencjami bycia czescia publicznego trojkata, a nie moglo sie to zdarzyc w gorszym momencie.
Rozdział 1
Dec 5, 2025
Lydia
Prawie łatwo było zapomnieć o medialnej burzy w Nowym Jorku. Tutaj, na prywatnej plaży Jona na Bahamach, mieliśmy swój własny mały świat, oddzielony od paparazzi i plotkarskich rubryk. Ale nie mogliśmy się ukrywać wiecznie, nawet jeśli ten mały, trzypokojowy bungalow nad oceanem był do tego idealny, wciąż nie był domem.
Nie byliśmy w domu od dwóch miesięcy; praktycznie od razu po tym, jak wybuchła afera, chłopacy wynajęli samolot i wywieźli nas do diabła z Manhattanu. Patrick nawet nie musiał wracać, żeby walczyć o swoje – Bower & Rosing’s natychmiast się ugięli i wystawili mu czek, byleby tylko trzymał się od nich z daleka. Jon był technicznie na „urlopie naukowym”. Patrick i ja cicho uzgodniliśmy, by nie poruszać tego tematu przy nim, oboje wiedzieliśmy, że Jon nie wróci już na stanowisko CEO i potrzebuje czasu, by to sobie poukładać. Potrzebował też alkoholu.
Byłam ostrożna, obserwowałam go uważnie, liczyłam każdy jego drink i interweniowałam, gdy czułam, że przesadza – a to zdarzało się coraz częściej. Ale cierpiał, wszyscy cierpieliśmy, i wiedziałam, że potrzebuje czasu, by pomyśleć i odpocząć. Przyznaję, że to było naprawdę trudne w domku na plaży. Owszem, były trzy sypialnie, ale ściany cienkie jak papier, a przez klasyczny charakter i brak remontów okna były niewiele więcej niż dziurami w ścianach, które tylko przenosiły dźwięki. To była jedna z przyczyn, dla których nie uprawialiśmy seksu.
Dwa miesiące uwięziona z moimi chłopakami na malowniczej wyspie – a żaden z nich mnie nie dotykał. Próbowałam zwrócić ich uwagę skąpymi bikini, ocierałam się o nich nieustannie, schylałam się trochę za bardzo, często chodziłam bez majtek. To było jak powrót do punktu wyjścia, jakbym znowu próbowała sprowokować mojego szefa, żeby mnie obmacywał. Tyle że tym razem podobno się spotykaliśmy i do tego mieszkaliśmy razem. Niezależnie od wszystkiego, żaden z nich nie miał ochoty przyjść do mojego łóżka ani zaprosić mnie do swojego.
Dzisiejsza gra w "zauważ, że bardzo cię pragnę" polegała na opalaniu się nago. Przeciągnęłam leżak na plażę, wysmarowałam się olejkiem do opalania i rozłożyłam pod słońcem. Wypatrzyłam to miejsce dzień wcześniej; z salonu i z ganku wyraźnie było widać, że jestem naga. To właśnie tam najczęściej przesiadywał któryś z nich. Allie uznała, że plan jest doskonały, choć zaproponowała jeszcze masturbację na plaży, ale na ten punkt nie miałam ochoty.
– Skończyłaś dziś wszystko przenosić? – zapytałam, otwierając butelkę stojącą obok mnie.
– Ja tak. Vicki niewiele pomogła, głównie stała i patrzyła maślanymi oczami – odpowiedziała Allie z westchnieniem. Jej głos był lekko przerywany przez kiepski zasięg.
W połączeniu z szumem fal ledwo ją słyszałam. – Nie wiem, czemu spodziewałaś się czegoś innego po modelce. Płacą jej za to, żeby stała i wyglądała ładnie.
– Prawda, ale skoro razem zamieszkujemy, sądziłam, że choć trochę się postara.
Parsknęłam i zsunęłam okulary przeciwsłoneczne niżej. Słońce chyliło się już ku zachodowi i świeciło mi prosto w oczy. – Coś nowego, o czym powinnam wiedzieć?
– Nie, wszystko po staremu, te same odgrzewane tematy. – Zawahała się. – Jest mnóstwo spekulacji, że Jon naprawdę się teraz rozwodzi.
Zmarszczyłam brwi i zerknęłam na dom, ale nie mogłam go zobaczyć. – Dziwne. Nie wiem, ile w tym prawdy, szczerze mówiąc, niewiele o niej rozmawialiśmy. Christine. Było mi przykro, że ona też była nękana z powodu naszego związku, świnie pytały ją, czy wiedziała o nas. – W ogóle prawie nie rozmawialiśmy.
– A propos rodziców – ciągnęła Allie. – Mama chce wiedzieć, kiedy wracasz do Nowego Jorku.
Wywróciłam oczami na jej przytyk. – Jeszcze nie wiem, naprawdę nie mamy żadnej konkretnej daty. Po prostu kiedy uznamy, że to już czas.
– No to musisz się zastanowić, bo mama chce z tobą zjeść kolację i pogadać.
– To znaczy, że chce mnie przesłuchać, żeby się upewnić, że nie wróciłam do nałogu.
– Tak, ale nie chciała, żebym powiedziała to w ten sposób.
Uwielbiałam mamę Allie; była moją matką tylko przez dziewięć miesięcy w rodzinie zastępczej, ale utrzymywałyśmy kontakt przez lata i niemal zawsze miałam łzy w oczach, kiedy nazywała mnie swoją córką. – Zobaczę, co da się zrobić, może uda mi się wrócić na kilka dni, może pozwoli mi przenocować się u siebie.
– Wiesz, że tak – odpowiedziała Allie. – Muszę już kończyć, bo zignorowałam dwa jej telefony, a znowu dzwoni.
– Dobra, przekaż jej ode mnie „cześć”.
– Jasne, kocham cię.
– Ja ciebie też.
Telefon piknął, rozłączając połączenie. Starłam pojedynczą, zbłąkaną łzę z policzka i wzięłam głęboki oddech. Dobrze było wiedzieć, że ktoś mnie kocha i chce zaprosić na kolację, czułam się wtedy normalnie, a tego właśnie najbardziej brakowało mi ostatnio na Bahamach.
– Rozmawiałaś z Allie będąc nago?
Wygięłam szyję, żeby zobaczyć Patricka stojącego obok mnie. Jego ciemne włosy były potargane i opadały falami na brodę, zarost przerodził się w niechlujną brodę, a pod oczami miał wyraźne cienie. Ścisnęło mnie serce, bo wiedziałam, jak bardzo się zmaga, a ja nie wiedziałam, jak mu pomóc.
– Przecież nie siedzi tu obok mnie – rzuciłam z wzruszeniem ramion.
Uniósł brew. – Trochę to dziwne.
Nawet gdy to mówił, zauważyłam, jak drgnął mu policzek i chrząknął, próbując ukryć uśmiech. Wyprostowałam się mocniej, próbując przyciągnąć uwagę, ale nie za bardzo rzucać się w oczy. – Myślisz, że powinnam się ubrać? – zapytałam z nadąsaną miną.
– Nie mogłabyś być mniej subtelna, nawet gdybyś próbowała, skarbie – odparł sucho.
– Jestem ignorowana od tygodni, wybacz, że próbuję wycisnąć trochę uwagi od mojego rzekomego chłopaka.
Patrick wyglądał na zranionego i prawie zrobiło mi się głupio, że to powiedziałam, ale z drugiej strony nie mógł się spodziewać innej reakcji. – Chciałabyś popływać ze mną? – zapytał, zmieniając temat.
– Robi się ciemno, to chyba nie najlepszy pomysł – ostrzegłam. – Zwłaszcza jeśli znowu piłeś z Jonem.
Wzruszył ramionami i rozpiął luźną, lnianą koszulę. – Nie pójdziemy daleko, po prostu pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić coś razem. – Zawahał się, po czym wyciągnął do mnie rękę w zaproszeniu. – Wiem, że nie byłem ostatnio zbyt uważny, ale się staram.
Wpatrywałam się przez chwilę w jego dłoń, obrączka sygnetu błyszczała w promieniach słońca niczym latarnia wzywająca mnie do domu. Próbował, a ja nie zamierzałam tego zaprzepaścić. Poszliśmy razem nad wodę, rozbierał się po drodze, zostając tylko w bokserkach, kiedy ja już brodziłam. Nie patrzyłam za siebie, wiedziałam, że pójdzie za mną.
Woda była dziś chłodna i wzburzona, lato dobiegało końca i zaczynało to być widać. Nawet niebo było mniej czerwone, bardziej fioletowe tej nocy, co zapowiadało ochłodzenie. Przejechałam dłońmi po falach, brodząc dalej, aż piersi były prawie całkowicie zakryte, a włosy wirowały wokół moich ramion. Wiatr wywołał gęsią skórkę na moim ciele, zamknęłam oczy i zadrżałam.
"Zimno?" – zapytał Patrick, przesuwając dłonie po moich ramionach w dół aż do nadgarstków.
"Trochę," odpowiedziałam, opierając się o niego. Uśmiech rozlał się na mojej twarzy, spojrzałam na niego. "W nocy też mi zimno."
"Wiem, przepraszam." Brzmiał naprawdę szczerze. "Ale kocham cię, wiesz o tym, prawda?"
"Nie sądzę, żebym tu była, gdyby było inaczej."
Patrick westchnął i przeszedł przede mnie. "Dia, nie zostawilibyśmy cię z tym samej. Wiem, że tu nie było najlepiej, ale Jon i ja przechodzimy przez wiele."
"A ja nie?" – rzuciłam gniewnie. "Najgorsze, co przeczytałam o tobie, to że za bardzo dbasz o włosy, a mnie wyzwano już od wszystkiego. Na litość boską, w zeszłym tygodniu ktoś powiedział, że pewnie zaraziłam was oboje chlamydią!"
Patrick szarpnął mnie do siebie gwałtownie, jego usta mocno przywarły do moich, zmuszając mnie do otwarcia ust. Chciwie szarpałam go za włosy, chcąc go przyciągnąć jeszcze bliżej, nawet gdy to on przyciskał mnie do siebie. Jego dłonie szeroko obejmowały moje biodra, palce wbijały się w ciało prawie boleśnie, sprawiając, że jęknęłam bezwstydnie. Nie pamiętałam, kiedy ostatni raz całował mnie w ten sposób, z tą desperacją, która przypominała mi, jak jeszcze kilka miesięcy temu nie mógł oderwać ode mnie rąk.
Ta myśl ścisnęła mi gardło i oczy zaszły łzami. Patrick, chciałabym, żebyś zobaczył, jak bardzo cię potrzebuję. Łzy, które spływały mi po policzkach, były gorące i pełne złości; nigdy nie czułam się równie samotna mimo tej bliskości.
"Myślę, że już bym się dowiedział, gdybyś zaraziła mnie chlamydią," powiedział Patrick, odsuwając się i ścierając moje łzy kciukiem. "Przepraszam, skarbie, proszę, nie płacz."
Spróbowałam się zaśmiać, ale był to śmiech krótki, wymuszony i oczywiście sztuczny. Zamiast tego położyłam głowę na jego ramieniu i mocniej go objęłam. "Tak bardzo za tobą tęsknię, tęsknię za tym, żeby to wszystko było jedną wielką zabawą. Nienawidzę, że nie możemy wrócić do tego, co było."
"Ja też," mruknął, przesuwając mokrą dłoń przez moje włosy. "Ale mogę ci coś powiedzieć?"
Odchyliłam się, by spojrzeć na niego pytająco, on tylko się uśmiechnął i pocałował mnie w policzek, zanim kontynuował: "Lubię to, gdzie jesteśmy; lubię, że możemy siedzieć na kanapie w ciszy, albo razem gotować, i kocham to, że mieszkamy razem. Wiem, że byłoby prościej wrócić do tamtych czasów, ale tutaj z tobą jestem szczęśliwy." Zawahał się i spojrzał przez ramię na dom. "I z Jonem, kiedy nie zachowuje się jak dupek."
Tym razem mój śmiech był szczery. "Swój swojego pozna."
"Ach, i naprawdę lubię twoją pyskatość," droczył się.
Przewróciłam oczami, ale zachichotałam, gdy zaczął całować mnie po linii żuchwy i w dół szyi. Fale kołysały nami, a ja łatwo zatraciłam się w natłoku doznań. Dopiero gdy poczułam, jak ręka Patricka zsuwa się niżej, by chwycić i masować moje pośladki, wszystko jakby wróciło do ostrości. Byłam zdenerwowana, choć nie miałam ku temu powodu, ale nagle bycie naga na plaży, wystawiona na jego wzrok, wydawało się zupełnie inne niż bycie przyciśniętą do niego.
Czy to będzie inaczej? Czy ja będę inna? Czy on będzie? Jeszcze gorsze były myśli, czy może tak naprawdę mnie nie chce, że robi to tylko po to, by mnie uszczęśliwić. Musiałam dać po sobie poznać niepewność, bo Patrick cofnął się, ujmując moją twarz, patrząc na mnie szeroko otwartymi bursztynowymi oczami pełnymi niepokoju.
"Kociaku?" – zapytał cicho. "Wszystko w porządku? Wyglądasz na zmartwioną..."
Kiwnęłam głową i uśmiechnęłam się niepewnie. "Po prostu tęskniłam za tym, wiesz?"
Jego twarz rozjaśniła się, bez wahania schylił się i podniósł mnie, moje nogi objęły jego biodra, a dłonie wplotły się w jego mokre włosy. Czułam go przy sobie, jego członek twardniał z każdą sekundą i każdym ruchem moich bioder na nim.
"Ja też za tym tęskniłem." Jego usta muskały moją skórę, z każdym oddechem zniżając się coraz niżej, aż dotarł do moich piersi. "Twoja kolekcja przezroczystych koszulek kusi mnie od samego przyjazdu."
Zachichotałam i odchyliłam głowę do tyłu, trzymając go przy sutku, język drażnił mnie, aż palce mi się podwijały. "Wiem, że seks w oceanie brzmi kusząco, ale nie jestem pewna, jak to ma działać fizycznie."
Patrick zaśmiał się i poprawił uchwyt, żebym zanurzyła się bardziej w wodzie, ale nogi nadal miałam zaciśnięte na jego biodrach. "Nie żeby się chwalić, ale robiłem to już kilka razy – spokojnie działa."
Lubiłam, kiedy się droczył, naprawdę lubiłam jego grę wstępną, ale nie chciałam już się bawić – chciałam, żeby mnie przeleciał. Trochę to zajęło, aż poczułam, jak główka jego penisa sunie po mojej szparce, ociera się o łechtaczkę i wywołuje ze mnie długie jęknięcie. "Rżnij mnie," błagałam rozpaczliwie. "Przestań mnie drażnić."
Jedna dłoń opuściła moje biodro, zsunęłam się trochę niżej i główka jego penisa wcisnęła się do mojej cipki, zadrżałam na to uczucie i niechcący westchnęłam, gdy gwałtownie pociągnął mnie za włosy, odchylając moją głowę do tyłu. "Poczekasz, jeśli będę tego chciał," powiedział z niskim głosem, jego usta tuż przy moim uchu.
Nawet wypowiadając te słowa, wszedł we mnie, rozpychając i wypełniając mnie do końca. Oddychałam ciężko, miałam wrażenie, że śnię – jakbym miała wszystko stracić, gdybym poruszyła się nie tak. Chwyciłam go rozpaczliwie za ramiona, podciągając się, by znów móc go pocałować. Wplotłam dłonie w jego włosy i wyprężyłam się, przyciskając piersi do jego klatki, gdy zaczął mnie naprawdę posuwać.
Jęczałam głośno i bezwstydnie, odwzajemniając ruchy. Woda wokół nas łapczywie uderzała o ciała, niebo niemal czarne, usiane gwiazdami, nawet huk fal już się nie liczył. Liczyliśmy się tylko ja i Patrick.
Moje ramiona zacisnęły się wokół jego szyi, gdy zaczęłam poruszać się na nim; moje sutki ocierały się o jego owłosienie na klatce piersiowej, wysyłając drobne iskry prosto do łechtaczki. Pocałowaliśmy się, a jego język eksplorował moje usta z taką żarliwością, jakiej nie czułam od dawna – jeszcze zanim opuściłam biuro. Serce wyrywało mi się z piersi, czuć go w ten sposób; czuć, jak trzyma mnie nieco zbyt mocno, jak pieprzy mnie ostrzej niż kiedykolwiek wcześniej – czuć, że mnie pragnie.
„Kocham cię”, wysapałam między cichymi „oh” i drapaniem paznokciami jego pleców. „Boże, jak ja cię kocham.”
Patrick zaśmiał się i zsunął niżej, by całować moją szyję, nie przestając ani na chwilę, gdy podgryzał i ssał najwrażliwsze miejsca. „Pieprz mnie mocniej, kociaku, chcę poczuć, jak dochodzisz.”
Zajęczałam i odchyliłam głowę, przyciągając go, by znów gryzł i ssał moje piersi. Czułam, jak się rozsypuję, byłam tak blisko orgazmu, że nie mogłam zrobić nic, poza paniczną próbą wykonania jego polecenia. Jego kutas wydawał się większy niż wcześniej, a gdy raz po raz ocierał się o mój punkt G, wiedziałam, że nie wytrzymam długo.
„Patrick”, wyszeptałam bez tchu. „Patrick, ja zaraz—ja…” Nie mogłam dokończyć zdania, już nie potrafiłam mówić.
„Dochodź dla mnie, kochanie”, ponaglił, sunąc zębami po mojej szczęce. „Chcę cię poczuć.”
Jakbym miała wtedy wybór. Napięcie eksplodowało we mnie gwałtownie i ostro, sprawiając, że moje palce u nóg się skręciły, plecy wygięły, a moja cipka zacisnęła się na nim. Krzyknęłam głośno, wykrzykując swój finał, mając w nosie, kto może to usłyszeć. Patrick nie był daleko za mną – jego oddech przyspieszył, ruchy stały się wolniejsze, głębsze i bardziej stanowcze. Palce zacisnęły się na moich pośladkach, prowadząc mnie w górę i w dół na jego kutasie raz za razem, woda chlapiąc wokół nas. Jego pocałunek smakował solą, gdy jego usta znów odnalazły moje w szaleńczym pragnieniu, które groziło pochłonięciem nas obojga.
Nagle zadrżał przy mnie i jęknął głośno, trzymając mnie w miejscu – jego kutas pogrążony głęboko w mojej cipce, całując kącik moich ust, gdy drapałam jego brodę paznokciami. Powrót do rzeczywistości był powolny i niechętny; oparłam się o jego ramię i przez kilka minut nie chciałam go puścić, kurczowo się go trzymając i życząc sobie, żeby był nakręcaną zabawką, której mogłabym używać tyle razy, ile chcę.
„Czy to nietaktowne, jeśli zapytam Jona, czy ma ochotę na rundę teraz?” zapytałam po chwili. Patrick parsknął śmiechem i puścił mnie, a ja zapiszczałam i zaczęłam się szamotać, tonąc na moment pod wodą. „Ty palancie!”
„To ty mnie gnębisz,” odparł. „Nie możesz być niemiła dla swojego chłopaka, kiedy płaci za twoje wakacje.”
Przewróciłam oczami i odgarnęłam mokre włosy do tyłu, gdy prowadził nas z powrotem na plażę. „Nikt nie powiedział, że nie możesz do nas dołączyć”, odparłam z przekąsem.
Usłyszałam jego cichy śmiech, gdy dotarliśmy do brzegu. Gdy tylko się odwróciłam, złapał mnie w talii i przyciągnął do delikatniejszego, bardziej niewinnego pocałunku. „Idź już do środka, ja się przejdę.”
Co? Zmarszczyłam brwi i złapałam go za ręce, gdy chciał się odsunąć. „Nie odchodź, tylko żartowałam, nie chciałam cię naprawdę urazić.” Czy naprawdę zraniłam jego dumę? Naprawdę muszę popracować nad brakiem filtra.
„Nie martw się, kochanie, idę się tylko przejść, to nie przez twoją ciętą buzię.” Zatrzymał się i uśmiechnął złośliwie, widząc moje spojrzenie. „Nie, serio, chcę się tylko na chwilę przejść. Zaraz wrócę.”
„Przynajmniej dziś razem śpimy?” zapytałam, zaczynając panikować.
„Oczywiście”, odpowiedział, jakby był lekko urażony, że w ogóle pytam. „Nie zamierzałem udawać, że cię nie ma.”
Przez osiem tygodni robiłeś właśnie to. Ugryzłam się w język, nie wypowiadając tego na głos, po prostu pocałowałam go w policzek, zanim się rozeszliśmy. Część mnie bolała przez to, że tak po prostu odszedł, ale chciałam dać mu przestrzeń, której wciąż potrzebował.
Chwiejnym krokiem wracałam do domu, piach plątał mi nogi, a kolana miałam lekko miękkie, ale dotarłam cała, nie zaliczając twarzą w piach. Gdy weszłam, w salonie paliły się światła, a kiedy stanęłam w przedpokoju, zorientowałam się, że jestem zupełnie naga, a Jon siedzi naprzeciwko mnie na pomarańczowej kanapie.
Jego brwi uniosły się prawie aż do linii włosów, odłożył iPada i patrzył na mnie, jak stoję tam niezręcznie.
„Widzę, że przeszłaś z bielizny do pełnej nagości”, zażartował. „A z tego, co słyszałem, chyba dostałaś to, czego chciałaś. Albo kupiłaś sobie wibrator.”
Poczułam, jak twarz mi płonie, i chwyciłam koc z oparcia sofy, by się nim owinąć. „Cóż, następnym krokiem było masturbowanie się na stoliku kawowym, więc…”
Wzruszyłam ramionami i poszłam do kuchni, a Jon tylko pokręcił głową ze śmiechem. Wyciągałam butelkę wody z lodówki, gdy zauważyłam kosz na recykling – był pełen puszek po piwie. Schyliłam się, poruszyłam puszki i znalazłam kilka pustych butelek po alkoholu. Nie mogły tu być wcześniej, zauważyłabym.
W myślach przeleciałam przez każdy gest, każdy dotyk, każde jego słowo… Nie wydawał się pijany. Ale z drugiej strony, on nigdy nie wydawał się pijany. Smakował solą, ale kochaliśmy się w oceanie, więc nie mogłam oczekiwać niczego innego.
„Jon?” zawołałam niepewnie.
„Co się stało?”
Złapałam pudełko, zaniosłam je do salonu i z hukiem postawiłam je na stole przed nim. „To wszystko jego?” mój głos zadrżał, a ja walczyłam, by nie płakać. „Mówiłeś, że go pilnujesz—” urwałam, pociągając nosem i wycierając oczy. Nie chciałam, żeby Patrick zrobił sobie krzywdę przez ten nowy destrukcyjny nawyk, ale równie mocno bolała mnie myśl, że musiał być pijany, żeby znów mnie chcieć.
„Nie, kochanie, w porządku”, Jon uspokoił, zrywając się na równe nogi z przerażeniem w oczach. „Po prostu to sprzątałem, nie wszystkie są z dzisiaj i nie wszystkie należą do niego.” Jego głos był cichy i łagodny, tak jak jego objęcie.
„Na pewno?” Oczy miałam pełne łez, a głos zachrypnięty. Nienawidziłam, że mu do końca nie wierzę, nienawidziłam czuć, że żadne z nich nie jest naprawdę w porządku i że coś przede mną ukrywają.
„Na pewno”, zapewnił. „Chodź, wyglądasz na zmęczoną, chodźmy do łóżka.” Jon uśmiechnął się i objął mnie w talii, prowadząc do mojej sypialni.
Przytuliłam się do niego, szukając pocieszenia, ale widziałam, jak nie mógł spojrzeć mi w oczy. „Położysz się ze mną, dopóki nie wróci?” zapytałam półszeptem, półmamrocząc.
„Wszystko, czego chcesz, kochanie. Po to tu jestem.”

The Girlfriend
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101