The Heir Who Shouldn’t Love Me autor Yan Stellar

passion

My Passion

Działanie

Chicklit

Fantazja

Nowa dorosła

Paranormal miejski

Romans

Parno

Thriller suspens

YA/Nastolatki

Biblioteka
searchsearch
plpl

PL

Discover
/
Romance
/
The Heir Who Shouldn’t Love Me
The Heir Who Shouldn’t Love Me

The Heir Who Shouldn’t Love Me

Passion Exclusives

dot

Romans

dot
eye

1.0K

Opis

Moonfell koronuje swoich ulubiencow i grzebie Lowline - lecz Mara Ilyas odmawia poklonu. Gdy lodowaty dziedzic miasta, Cael, odblokowuje wiez, ktorej jego wilk nie potrafi zaprzeczyc, zakazane przyciaganie zapala sie miedzy kratami lochow a mokrymi od deszczu ulicami. Proby szklanych wedrowcow, szeptane znaki i polityka sezonu lampionow zmuszaja ich, by z wrogow stali sie czyms o wiele grozniejszym - wybranymi. Ze swiatlem Aster uparcie bijacym w piersi Mary i warczeniem Rhuna pod skora Caela, kazdy dotyk grozi wybuchem wojny, ktorej Straznicy nie zdolaja powstrzymac. Sekrety rozbrzmiewaja jak dzwony po drugiej stronie rzeki, gdy wladza sie przesuwa, dlugi domagaja sie splaty, a odnaleziona rodzina zaczyna plonac. Ksiezyc nigdy nie byl w klatce - po prostu czekal na kogos, kto zechce go uslyszec.

Określone pary
Wilkołak
Królewski
Alfa Męski
Wymuszona intymność
Silna para

Rozdział 1

Jan 4, 2026

Perspektywa Mary

Deszcz już przesiąka przez mój płaszcz, kiedy zaczynają grać bębny. Na początku powoli – trzy uderzenia serca odstępu – potem szybciej, gdy Zgromadzenie Wysokiego Przypływu wypełnia amfiteatr ciałami, oddechem i gorącem. Moonfell zawsze kochało widowiska. Kochają echo własnej słuszności. A dziś nocą to ja jestem wybraną rozrywką.

Strażnik Kade Riven stoi na górnym podium, płaszcz rozbłyskuje srebrnym haftem, ramiona wyprostowane, jakby niebo kłaniało się przed nim. Nie kłania się. Nawet gwiazdy nie raczą dziś dla niego świecić.

– Obywatele Moonfell – ogłasza, a jego głos niesie się po półkolistych rzędach – test rezonansu potwierdził to, co wielu podejrzewało. – Wskazuje na mnie. – Mara Ilyas jest nisko-rezonansowa.

Szumy przechodzą przez tłum. Trochę litości. Trochę rozbawienia. Przeważnie pogarda.

Zaciskam szczękę, a głęboko pod żebrami rozbłyska iskra. Aster. Mój rezonans, cichy i uparty.

– Powiedz coś – szepcze w mojej głowie, jasna jak impuls ciepłego światła. Nie. Nie tutaj. Nie teraz.

W myślach spycham jej głos z powrotem w ciszę. Przetrwanie zależy od milczenia.

Seris Vale podchodzi do przodu po prawej stronie Kade’a – ubrana w łańcuchy z szklanych koralików, uśmiech ostry jak świeżo cięty kryształ. – To przykre – mówi lekko – ale płaszcz Pani wymaga prawdziwego rezonansu, nie… iskierki.

Kilka osób się śmieje. Żołądek mi się ściska – nie z upokorzenia, lecz z rozpoznania. Seris czekała na tę chwilę od lat.

Kade podnosi dłoń Seris jakby prezentował nagrodę. – Na mocy dekretu – oznajmia – Seris Vale obejmie tytuł przyszłej Pani przy następnym przypływie.

Bębny zmieniają rytm, biją mocniej. Wokół unosi się zapach mokrego kamienia. Moje śluby – cienkie srebrne linie na nadgarstkach – łapią światło lampionów. Serce uderza raz pod żebrami. Aster znów napiera.

– Wypuść mnie – choćby na oddech.

Nie. Przełykam ślinę, opuszczam wzrok, odmawiam podsycania ognia.

Seris pochyla się blisko, jej oddech ciepły przy moim uchu. – Powinnaś się ukłonić.

– Złam sobie kręgosłup – mamroczę.

Odsuwa się, jakby dostała w twarz.

Oczy Kade’a zwężają się. – Wciąż bezczelna. Nawet gdy twoim miejscem jest pył.

Pył. To znaczy Lowline. Pracownik, nikt. Ciało bez głosu. Deszcz gęstnieje, aż wydaje się, że niebo się wali.

– Zabierzcie ją – rozkazuje Kade.

Dwóch strażników chwyta mnie za ramiona. Nie walczę, nie tutaj. Nie przy połowie miasta patrzącej i zapamiętującej każdy drgnięcie mojej twarzy. Trzymam wyprostowane plecy i uniesioną brodę.

Seris szczerzy się, gdy ciągną mnie z podium. – Miłego pobytu w piwnicach, Mara. O świcie zostaniesz oznaczona. Jak trzeba.

Aster napiera pod moją skórą – gorąca, wściekła. – Pozwól mi go spalić.

Później. Jeśli dożyjemy.

Amfiteatr blednie, gdy ciągną mnie w dół po śliskich kamiennych schodach, lampiony rozmazują się w smugi złota i błękitu. Grzmot przetacza się nad głową. Puls bije w tym samym tempie.

Przechodzimy pod ostatnim łukiem w głąb korytarza prowadzącego do starych schodów. Z sufitu kapie woda. Ściany pachną rdzą i pleśnią. Buty strażników pluskają w kałużach.

– Lowline o świcie – mruczy jeden strażnik. – Lepsza smarkula nie mogła się trafić.

Drugi się śmieje. – Ciekawe, czy się złamie.

O, ja coś złamię. Ale nie siebie.

Docieramy do ciężkich drzwi piwnicy. Zawiasy jęczą, mokry mechaniczny kaszel.

Gdy wpychają mnie do środka, Aster naciska ostatni raz pod moimi żebrami, bez tchu i pilna. – Wytrzymaj. Po prostu wytrzymaj.

Kiwnę głową do nikogo. Drzwi trzaskają za mną.

Ciemność pożera pokój jednym powolnym kęsem. Wilgotny kamień oddycha za moimi plecami; powietrze smakuje jak stara stal i deszcz zamknięty za długo w beczce. Stoję, aż kolana się uginają, potem siadam na schodku i odmawiam skulania się. Małych depczą. Ja wybieram ostrość.

Rynna za drzwiami kapie w uporczywym rytmie, próbując zamienić się w pieśń. Dopasowuję do niej oddech, potem na złość rozbijam wzór. Aster zwija się nisko i jasno pod moimi żebrami, jak węgiel pod popiołem. – Pozwól mi się rozświetlić – błaga. – Nie tutaj – szepczę.

Kroki rozmazują się za korytarzem, leniwy szur mężczyzn przekonanych, że noc należy do nich. Klucze brzęczą. Śmiech rozcina powietrze, za głośny. Ktoś mruczy o rosole. Ktoś inny mówi o piętnie rano, nie karmić dumy. Obracam nadgarstkiem tak, aby śluby zabłysły raz, prywatna odpowiedź.

Nauczyłam się tego jako dziecko: kiedy pokój próbuje cię połknąć, policz prawdy, których nie zmieni. Po pierwsze: deszcz pada, czy tyrani klaszczą, czy nie. Po drugie: oddech wraca, jeśli go zaprosisz. Po trzecie: podłoga to nadal podłoga i mogę na niej stać. Po czwarte: nie jestem pyłem.

Wspomnienie wślizguje się nieproszone: głos matki pod gontem w czasie burzy, uczący mnie słuchać poza grzmotem. Laleh przywiązująca wstążkę do pękniętego słoika, żebym odnalazła go w ciemności. – Jeśli cię zmniejszają, rośnij w bok – mówiła, uśmiechając się jak ostrze w tkaninie. Chowam ten uśmiech do kieszeni.

Szczur bada mój but i uznaje, że nie jestem chlebem. Słusznie. Cela nie jest klatką, raczej kłótnią: wilgotna, wąska, uporczywie przekonana, że już jestem naznaczona. Kładę dłoń na ścianie i przyciskam. – Nazwij to – szepcze Aster. – Kamień – mówię. – Moje plecy są dziś z kamienia.

Woda drży po zardzewiałym łańcuchu w rogu. Podpełzam do niego, przysuwam wiadro, piję metaliczny łyk, który daje. Chłód uspokaja zamieszanie w mojej piersi. Na zewnątrz znów grzmi, bliżej. Zgromadzenie kocha burzę; dzięki niej okrucieństwo wydaje się rytuałem. Ja wolę szczerość. Deszcz to deszcz. Ból to ból.

Buty zatrzymują się za drzwiami. Właz zgrzyta. Kwadrat światła z lampy liże podłogę. Strażnik zagląda do środka, znudzony wzrok, usta pełne cudzych żartów. – Wygodnie? – pyta. Unoszę brew. Prycha. – Wyśpij się. Świt będzie zajęty. Właz się zamyka. Jego śmiech odpływa jak tania wstążka.

Opieram głowę o ścianę tylko raz. Nie poddanie. Pomiar. Przypominam sobie amfiteatr, srebro na płaszczu Kade’a, to, jak mówił pył jakby szeptał modlitwę do siebie. Oddech Seris w moim uchu. Bębny wznoszące się od ceremonii do wyroku. Głód tłumu. Zapamiętuję każdą twarz, którą zdążyłam uchwycić.

Gdy zamykam oczy, testuję przyszłości. W jednej pełznę do bloku i pozwalam im nadać mi nowe imię. W innej próbuję uciekać i łamią mi kolana. W najprawdziwszej czekam, słucham, uczę się zawiasu drzwi i leniwego kroku strażnika.

Aster milknie, nie znika, tylko składa się w sobie. – Trzymasz mnie na smyczy jak psa – burczy. – Trzymam cię przy oddechu jak przyjaciel – odpowiadam. Grzmot odpowiada nam obojgu, ciężką dłonią na ramieniu miasta. Kamień pamięta stopy starsze niż Kade. Przypływ ma swój zegar. Ja mam swój.

O świcie będę stała. Nie zgięta, słuchająca.

The Heir Who Shouldn’t Love Me

The Heir Who Shouldn’t Love Me

100 Rozdziały

close

book

100

Treść

add to library button

Zapisz

Passion Exclusives

Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad

Felicia znajduje sie w pulapce bez milosci w malzenstwie z zimnym i despotycznym Alfa Damienem. Mimo nadziei, ze dziecko zmiekczy jego serce, jej swiat rozpada sie, gdy odkrywa jego namietna milosc do innej kobiety. Zlamana, lecz zdeterminowana, Felicia domaga sie rozwodu. Piec lat po odejsciu od poteznego meza Alfy Felicia prowadzi spokojne zycie z blizniaczymi synami, ukrywajac sie przed przeszloscia. Ale gdy Festiwal Pelni Ksiezyca stawia ja twarza w twarz z Damienem, ojcem jej dzieci, wszystko sie zmienia.

Czytaj

Romans

Hiding My Twin Pups From their Alpha Dad

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

Isla Thorne zawsze byla wyrzutkiem swojej watahy, rozczarowaniem dla swoich rodzicow Alf i zagadka dla wszystkich innych. Jako corka poteznych przywodcow watahy Midnight Crest, powinna miec przed soba obiecujace zycie - ale jej siostra blizniaczka, Seraphine, zadbala o to, by tak sie nie stalo. Rozpowszechniajac plotki o tym, ze Isla nie posiada wilka, Seraphine trzymala ja w cieniu, praktycznie jako wieznia we wlasnym domu. Pomimo pogardy rodziny i okrucienstwa siostry, Isla skrywa jeden cenny sekret: dzikiego wilka o imieniu Lira, ktory pojawil sie w chwili desperacji w jej osiemnaste urodziny. Kazdego dnia Isla czeka na swojego partnera - jedyna osobe, ktora jej zdaniem moglaby pokochac ja bezwarunkowo i byc moze nawet uwolnic z tego zycia pelnego wstydu. Ale w miare uplywu miesiecy nadzieja gasnie, a dreczenie ze strony Seraphine nasila sie. Kiedy niebezpieczna zdrada siostry zmusza Isle do wygnania, odkrywa ona, jak daleko jej rodzina jest w stanie sie posunac, by utrzymac ja w ukryciu - prawda, ktora wstrzasa nia do glebi. Kierowana wola przetrwania, Isla ucieka, znajdujac sie samotna i niepewna na ziemiach lotrow poza terytorium swojej watahy. Ale gdy jej wiez z Lira sie umacnia, zdaje sobie sprawe, ze przetrwanie moze byc jej jedynym wyborem. Stawiajac czola niebezpieczenstwom ze strony zarowno lotrow, jak i lowcow, Isla wyrusza w podroz, ktora wystawi ja na proby, jakich nigdy sie nie spodziewala. Z kazdym krokiem odkrywa tajemnice dotyczace swojej rodziny, mocy i przeznaczenia. Czy jednak odnajdzie zycie, o ktorym zawsze marzyla, czy moze przeszlosc dogoni ja w najbardziej brutalny sposob? Gdy Isla zapuszcza sie w nieznane, los ujawni, ze byc moze byla przeznaczona do czegos wiekszego, niz kiedykolwiek sobie wyobrazala.

Czytaj

Paranormal miejski

The Chosen Luna: Alpha’s Unwanted Daughter

I Wanna Ruin Our Friendship

Zawsze bylam "ta cicha, kujonka". Dziewczyna z nosem w ksiazce, ktorej ludzie prawie nie zauwazaja. Ale moj swiat jest o wiele bardziej skomplikowany, niz sie wydaje. Widzicie, jestem absolutnie, beznadziejnie zakochana w moim najlepszym przyjacielu, Loganie Reyesie-bad boyu, ktorego wszyscy pragna, ale nikt nie potrafi przy sobie zatrzymac. A on nie ma o tym pojecia. Z Loganem przyjaznimy sie od zawsze. Przekomarzamy sie, smiejemy i jestesmy blisko. Ale dla niego jestem po prostu Emma, dziewczyna, ktorej zwierza sie ze wszystkiego-z wyjatkiem jego nowych romansow, jak na przyklad z Vanessa, szkolna krolowa pszczol. Ma ona oko na Logana i wszyscy o tym wiedza. Tymczasem Logana i mnie laczy ta dziwna, niewypowiedziana chemia, ktorej nie moge zignorowac, nawet jesli udajemy, ze to nic wielkiego. Ale wszystko zmienia sie w noc, gdy zostalam wciagnieta w gre w butelke na imprezie u Vanessy. Kiedy butelka wskazuje na Logana, caluje mnie na oczach wszystkich-i nagle, jakbym zobaczyla Logana w zupelnie nowym swietle, a on zaczal patrzec na mnie inaczej. Teraz zwraca na mnie uwage w sposob, ktory jest niepokojacy, ekscytujacy i absolutnie zakazany. I wlasnie wtedy, gdy mysle, ze moge to zignorowac, Logan zaczyna mnie adorowac-bez zahamowan, wbrew wszystkim zasadom, ktorymi sie kierowal i mimo zyczen jego tak zwanej dziewczyny. Teraz jestem zlapana w wir plotek, zazdrosci i emocji, z ktorymi ledwo sobie radze. Logan lamie dla mnie swoje wlasne zasady, a im bardziej probuje mu sie opierac, tym bardziej czuje sie przyciagana. Ale gdy balansujemy na granicy miedzy przyjaznia a czyms o wiele bardziej niebezpiecznym, moje serce-i jego-sa na linii ognia.

Czytaj

Nowa dorosła

I Wanna Ruin Our Friendship

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

Carmen Venetti myslala, ze ma wszystko: wplywowego meza, kwitnace imperium i sile, by to wszystko utrzymac. Jednak gdy na horyzoncie ponownie pojawia sie Arianna De Luca, przebiegla i piekna byla kochanka Marco, ich dotad nienaruszalne malzenstwo zaczyna sie rozpadac. Arianna twierdzi, ze przybyla, by pomoc rodzinie Venetti pokonac wrogow, lecz jej prawdziwe motywy sa rownie niebezpieczne, co tajemnicze. Gdy Marco coraz bardziej wikla sie w siec manipulacji Arianny, Carmen staje przed niemozliwym wyborem. Bedac w ciazy i z zlamanym sercem, opuszcza zycie, ktore tak zaciekle chronila, przysiegajac, ze uchroni swoje nienarodzone dziecko przed jadowitym chaosem grozacym ich unicestwieniem. Jednak nieobecnosc Carmen tylko poglebia upadek Marco w pulapke Arianny. Oslepiony ambicja i przesladowany szeptami zdrady, Marco ignoruje znaki ostrzegawcze i pozwala Ariannie coraz mocniej zaciskac piesc na swoim imperium. Tymczasem Arianna prowadzi niebezpieczna podwojna gre - potajemnie sprzymierza sie z rodzina De Luca i knuje, by odebrac tron Venetti dla siebie. Gdy zaufanie sie rozpada, a sojusze ulegaja zmianie, Carmen i Marco zostaja wciagnieci w ryzykowna walke o lojalnosc, milosc i przetrwanie. Czy Marco odkryje prawdziwe intencje Arianny, zanim bedzie za pozno, czy tez jej intrygi zniszcza wszystko, co stworzyli Venetti - wlacznie z ich szansa na rodzine? W swiecie, gdzie wladza jest smiertelnie niebezpieczna, a zdrada stanowi ostateczna bron, pytanie nie brzmi tylko, kto przetrwa - lecz kto wyjdzie na szczyt.

Czytaj

Romans

The Double Life of My Pregnant Ex-Wife

passion favicon

My Passion

Gatunki

O Nas

Kontakt

Polityka Zwrotu

Polityka Prywatności

Warunki Użytkowania

Polityka Cookies

Zainstaluj Aplikację

get app on google play img
get app on app store img

Copyright © 2026 Passion

XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101