

Opis
W zloconej palacowej komnacie pelnej sekretow i klamstw ksiezniczka Celeste uwieziona jest w zimnym, pozbawionym milosci malzenstwie z ksieciem Renardem-mezczyzna, ktory widzi w niej jedynie pionka w grze politycznej. Przez rok byla ignorowana, odrzucana i upokarzana, szeptano o niej jako o bezplodnej i bezuzytecznej. Lecz gdy krol Alexandre IV-jej surowy, bezwzgledny tesc-zaczyna patrzec na nia z czyms mroczniejszym niz pogarda, atmosfera sie zmienia. To, co zaczyna sie jako wojna slow, przeradza sie w cos znacznie bardziej niebezpiecznego: pozadanie. Gdy zdrada wywoluje skandal, a ukryte namietnosci zacieraja granice miedzy obowiazkiem a pragnieniem, Celeste zostaje wplatana w niebezpieczny trojkat milosny miedzy mezczyzna, za ktorego wyszla, mezczyzna, ktory ja zniszczyl, a tym, ktorego kochac jej nie wolno. Kiedy tajemnicza ciaza grozi zburzeniem kruchej rownowagi sil, Celeste musi zdecydowac, jak daleko jest gotowa sie posunac-dla przetrwania, dla zemsty i dla milosci.
Rozdział 1
Oct 13, 2025
Celeste
„Proszę cię, Renard. Nie odwracaj się ode mnie znowu.”
Słowa wymknęły się, zanim zdołałam je powstrzymać, zawisły w powietrzu jak cichy błagalny szept.
Renard leżał obok mnie, odwrócony plecami, ledwie się poruszając. Nawet w przyćmionym świetle był przystojny w sposób, który sprawiał ból. Jego ciemne włosy opadały na czoło, szerokie ramiona przypominały mi, jak bardzo czuję się samotna.
Moje palce musnęły jego ramię.
„Renard”, szepnęłam, głos mi się załamał. „Minął prawie rok.”
Nie poruszył się. Powiedział tylko beznamiętnie: „Tak. Wiem.”
To odtrącenie uderzyło mnie jak cios. Jak mogłam stać się taką rozpaczliwą istotą, błagającą o uwagę własnego męża?
„Myślałam, że może dziś wieczorem…” Starałam się zabrzmieć pogodnie, choć serce waliło mi jak oszalałe. „Służba mówi… Twój ojciec zadaje pytania, a ja—”
„Céleste, nie będę udawał, że to coś, czym nie jest.”
Westchnął i odwrócił się na plecy, wpatrując się w sufit. Światło świecy rzucało cienie na jego ostre rysy, na oczy jak zimowa burza, które kiedyś przynajmniej udawały, że mnie widzą.
„Jestem twoją żoną”, powiedziałam, a mój głos drżał na granicy furii i desperacji.
„Nie”, odparł chłodno. „Jesteśmy kontraktem. Sojuszem. Wiedziałaś o tym, gdy powiedziałaś 'tak'.”
W piersi mi się ścisnęło. „Twój ojciec—”
„Mój ojciec chce dziecka. Nie małżeństwa. Nie obchodzi go, jak się czujemy, dopóki jest następca.”
Wpatrywałam się w niego. „A ty? Czy to wszystko, czym dla ciebie jestem?”
Przetarł twarz powoli, znużony. „Nie wiem, kim jesteś. Jesteś wszystkim, czego mnie nauczono pragnąć. I to właśnie jest problem.”
„Co to znaczy?”
„To znaczy, że patrzę na ciebie i widzę obowiązek. Jesteś moją żoną. Jesteś nietykalna.”
„Nietykalna.”
„Zawsze jesteś opanowana, zawsze masz nad sobą kontrolę. Wiem, że powinienem tego chcieć. Ale nie potrafię.”
„A czego chcesz?” zapytałam, choć już wiedziałam.
Odwrócił wzrok, zaciśnięta szczęka.
„Co mam powiedzieć twojemu ojcu, gdy zapyta, dlaczego nie jestem w ciąży?” Słowa wyszły zdławione. „Gdy dwór szepcze, że jestem bezpłodna?”
„Kłam”, powiedział Renard wzruszając ramionami. „Dobrze ci to wychodzi.”
Cisza rozciągnęła się między nami jak ostrze. Słyszałam własne serce, czułam wstyd wspinający się do gardła.
„Nawet nie uważasz mnie za atrakcyjną”, wyszeptałam.
Spojrzał na mnie wtedy—naprawdę spojrzał—po raz pierwszy od miesięcy. Jego wzrok przesunął się po mojej twarzy, po włosach rozsypanych na poduszce.
„Nie jesteś nieatrakcyjna”, powiedział w końcu. „Po prostu nie w moim typie.”
To bolało bardziej niż okrucieństwo. Czyste, chirurgiczne, ostateczne. Odwróciłam się szybko, ukrywając łzy w oczach.
„Dobranoc, Céleste”, powiedział cicho Renard.
Nie odpowiedziałam.
Ciało bolało mnie od braku dotyku, ciepła, bycia pożądaną. Upokorzenie paliło mnie do żywego, potęgowane przez głos króla Aleksandra IV, który odbijał się echem w mojej głowie po radzie w zeszłym tygodniu.
Księżniczka, która nie może dać następcy, to tylko ozdoba. Ładna, być może, ale ostatecznie bezużyteczna.
Dwór udawał, że nie zauważa, ale widziałam te spojrzenia, słyszałam szepty, które milkły, gdy wchodziłam do pokoju. Wszyscy wiedzieli. Wszyscy patrzyli, jak ponoszę klęskę.
A jednak… Boże, pomóż mi, gdy król wypowiedział te okrutne słowa, coś się we mnie poruszyło, czego nie rozumiałam. Aleksander IV miał ponad pięćdziesiąt lat, srebro przeplatało się w jego ciemnych włosach, a wokół przenikliwych oczu rysowały się zmarszczki. Ale wciąż dominował w każdym pomieszczeniu, do którego wchodził. Wciąż sprawiał, że serce biło mi szybciej w sposób, który mnie przerażał.
Co ze mną nie tak?
Ta myśl sprawiła, że żołądek mi się skurczył ze wstydu. Byłam tu, rozpaczając za dotykiem męża, a jednak, gdy król patrzył na mnie tym kalkulującym wzrokiem, gdy jego głos stawał się niebezpiecznym szeptem podczas prywatnych audiencji, czułam coś, do czego nie miałam prawa.
On mnie przerażał. Jego władza, jego okrucieństwo, to, że jednym słowem mógł zniszczyć czyjeś życie. Ale minęło już tyle czasu, odkąd ktoś patrzył na mnie z pożądaniem—even tym ciemnym, zaborczym, które migotało w oczach króla, gdy sądził, że nikt nie patrzy.
Jaką kobietą jestem?
Niebo wciąż było ciemne, gdy Hannah weszła z herbatą. Jej siwe włosy były związane z tyłu, a czułe oczy natychmiast odnalazły moje. Była ze mną od dwunastego roku życia—zaplatała mi włosy na ślub, tuliła po takich nocach jak ta.
„Nie…?” Hannah zapytała cicho.
Pokręciłam głową. „Nie.”
Jej usta się zacisnęły. „Twoje ciało wciąż należy do ciebie.”
„Od roku już”, szepnęłam. „Powiedział, że nie jestem dla niego.”
Hannah ostrożnie postawiła tacę, potem przyklękła przy łóżku. „To on jest głupcem.”
Wzrok powędrował mi w stronę okna, ku wschodzącemu słońcu malującemu niebo na złoto i róż.
Kolejny dzień pustki przede mną.
Kolejny dzień bycia nikim więcej jak tylko nieudaną żoną.

The King’s Secret
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101