

Opis
Dziesiec lat temu Ivy patrzyla, jak jej rodzice zostaja straceni jako zdrajcy-zabici przez watahe, ktorej niegdys sluzyli. Napietnowana ich dziedzictwem, zostala zakuta w kajdany i zamieniona w niewolnice przez Alfe Dariusa-okrutnego chlopaka, ktory kiedys prosil o jej reke, a teraz karze ja za odmowe. "Teraz jestes nikim," warknal Darius. "I bede patrzyl, jak cierpisz kazdego dnia." Ale kiedy przybywa Ksiaze Kade z budzacego strach imperium Fenrira, wszystko sie zmienia. Jeden przypadkowy dotyk-i miedzy nimi budzi sie fala mocy i tesknoty. "Ty tez to poczules," szepnela Ivy bez tchu. "Prawda?" "Jak blyskawice pod skora," wymruczal Kade. Darius chce Ivy jako swoja wlasnosc. Kade chce jej jako rownej sobie. A Ivy? Ona po prostu chce przetrwac wojne, ktora wokol niej sie rozpala... i ogien, ktory rozpala sie w jej wnetrzu. "Zostaniesz moja partnerka?" zapytal Kade, oferujac jej nie rozkaz-lecz wybor.
Rozdział 1
Aug 1, 2025
PERSPEKTYWA IVY
Liny paliły moje nadgarstki, gdy ciągnęli mnie na środek terenu należącego do watahy.
"Puśćcie mnie!" krzyczałam, walcząc z rękami, które mnie trzymały. "Proszę, po prostu mnie puśćcie!"
"Zamknij się, dziewczyno," warknął Marcus, jeden ze strażników watahy. Jego uścisk na moim ramieniu się wzmocnił. "Musisz to zobaczyć. Musisz zrozumieć, co się dzieje ze zdrajcami."
Cała wataha otoczyła nas kręgiem. Mężczyźni, kobiety, nawet niektóre dzieci w moim wieku. Ich twarze wykrzywiły się ze złości i obrzydzenia. Nigdy wcześniej nie widziałam ich takich. To byli ludzie, którzy kiedyś się do mnie uśmiechali, czochrali moje włosy i nazywali małą księżniczką. Teraz patrzyli na mnie, jakbym była trucizną.
Na środku kręgu stały dwa drewniane słupy, wysokie na tle szarego nieba. Moje serce stanęło, gdy zobaczyłam, kto jest do nich przywiązany.
"Mamo!" krzyknęłam, a łzy spływały po mojej twarzy. "Tato!"
Moi rodzice wisiały tam, ich ubrania podarte i brudne. Krew sączyła się z ran na ich twarzach. Zazwyczaj dumne ramiona mojego ojca opadły ze zmęczenia. Długie czarne włosy mojej matki zwisały w splątanych kłębkach wokół jej twarzy.
"Ivy," szepnęła moja matka, gdy mnie zobaczyła. Jej głos był tak słaby, że ledwo go słyszałam. "Moja słodka dziewczynko."
"Cisza!" zagrzmiał Alfa Crane, występując do przodu. Był potężnym mężczyzną z bliznami pokrywającymi jego ramiona i klatkę piersiową. Jego żółte oczy płonęły furią. "Dziś pozbędziemy się choroby, która rozrosła się wśród nas."
"Choroby?" krzyknęłam, walcząc jeszcze mocniej z rękami, które mnie trzymały. "Oni nie są chorzy! To moi rodzice!"
Zimne spojrzenie Alfy Crane'a padło na mnie. "Twoi rodzice są zdrajcami, dziecko. Spiskował przeciwko naszej watasze. Narazili nas wszystkich na niebezpieczeństwo."
"To nieprawda!" krzyczałam, aż moje gardło było surowe. "Kłamiesz!"
"Powiedz jej, Thomas," powiedział Alfa Crane do mojego ojca. "Powiedz swojej córce, co zrobiłeś."
Mój ojciec powoli podniósł głowę. Jego zielone oczy, tak podobne do moich, odnalazły moją twarz w tłumie. Przez chwilę wyglądał jak tata, który czytał mi bajki na dobranoc i uczył mnie, jak przemienić się w wilczą formę.
"Ivy," powiedział, jego głos się załamał. "Musisz mnie bardzo uważnie posłuchać."
"Tato, proszę," szlochałam. "Po prostu powiedz im, że jest ci przykro. Powiedz im, że nie chciałeś tego."
"Nie mogę tego zrobić, kochanie," powiedział. "Ponieważ wszystko, co zrobiłem, zrobiłem dla tej watahy."
Tłum wybuchnął gniewnym krzykiem.
"Kłamca!"
"Zdrajca!"
"Sprzedałeś nas!"
Ktoś rzucił zgniłym jabłkiem. Trafiło mojego ojca w pierś, zostawiając brązową plamę na jego koszuli.
"Nie macie pojęcia, jak bardzo jesteśmy bezbronni!" krzyczał mój ojciec ponad hałasem. "Bez ochrony Fenrira jesteśmy niczym! Każdy przeciwko Fenrirowi jest skazany na zagładę!"
"Fenrir to nasi wrogowie!" ryknął Alfa Crane. "Chcą nas wszystkich zniewolić!"
"Nie!" mój ojciec walczył z linami. "Nie rozumiecie! Bez Fenrira nie przetrwamy tego, co nadchodzi."
Więcej owoców przeleciało przez powietrze. Pomidory, jabłka, nawet kamienie. Wataha stawała się coraz bardziej gwałtowna z każdą sekundą.
"Uciszyć go!" ktoś krzyknął z tłumu.
"Niech zapłaci!"
"Zabić zdrajców!"
Z przerażeniem patrzyłam, jak kobieta, którą rozpoznałam - pani Henderson, która kiedyś dawała mi ciasteczka - splunęła pod nogi mojej matki.
"Proszę, przestańcie," błagałam, rozglądając się po wszystkich twarzach, które kiedyś myślałam, że znam. "Ona nigdy nikogo nie skrzywdziła. Pomaga przy porodach. Leczy ludzi, gdy są chorzy."
"Jest żoną zdrajcy," pani Henderson zadrwiła. "To czyni ją równie winną."
Moja matka podniosła wtedy głowę. Jej niebieskie oczy wciąż były jasne, nawet przez cały ten ból.
"Thomas," powiedziała cicho do mojego ojca. "Przestań. Pogarszasz sprawę."
"Nie pozwolę im wierzyć w kłamstwa," odpowiedział mój ojciec. "Ivy zasługuje na prawdę. Wszyscy zasługują na prawdę."
"Prawdę?" Alfa Crane zaśmiał się zimno. "Prawda jest taka, że skontaktowałeś się z naszymi wrogami. Dałeś im informacje o naszym terytorium, naszej liczebności, naszych słabościach."
"Próbowałem zawrzeć sojusz!" krzyknął mój ojciec. "Proroctwo mówi o nadchodzącej wielkiej ciemności. Fenrir są jedynymi, którzy są wystarczająco silni, żeby-"
"Dość!" Alfa Crane podniósł rękę i tłum ucichł. "Mówisz o proroctwach jak stary głupiec. Nie ma żadnej wielkiej ciemności. Jest tylko twoja zdrada."
Ramiona mojego ojca opadły. "Zobaczycie," szepnął. "Kiedy przyjdą wilki cienia, kiedy krwawy księżyc wzejdzie trzy razy w jednym sezonie, przypomnicie sobie moje słowa. Będziecie żałować, że nie słuchaliście."
"Krwawy księżyc?" ktoś w tłumie zakpił. "Wilki cienia? Straciłeś rozum, Thomas."
"Czy na pewno?" głos mojego ojca stał się silniejszy. "Zapytajcie starszych. Zapytajcie ich o stare historie. Zapytajcie ich o wojnę, która nadchodzi."
Alfa Crane miał dość. Skinął na dwóch członków watahy, którzy wystąpili naprzód ze srebrnymi nożami.
"Nie!" krzyknęłam, rzucając całym ciałem przeciwko rękom, które mnie trzymały. "Proszę, nie krzywdźcie ich!"
"To jest sprawiedliwość," ogłosił Alfa Crane do tłumu. "Niech będzie wiadome, że zdrada nie będzie tolerowana w naszej watasze. Bez względu na to, kim jesteś, bez względu na twoją rangę, bez względu na twoją linię krwi."
"Kocham cię, Ivy," zawołał do mnie mój ojciec. "Pamiętaj, że wszystko, co zrobiłem, było dla większego dobra. Nawet jeśli nikt inny tego nie rozumie."
Oczy mojej matki odnalazły moje w kręgu. Było w nich tyle miłości, tyle smutku. Jej usta się poruszyły, ale początkowo nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Potem, wyraźnie jak dzwon, bezgłośnie wypowiedziała jedno słowo, które sprawiło, że mój instynkt ucieczki się uaktywnił.
"Uciekaj."

The Last Fenrir: My Touch Tamed the Beast
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101