

Opis
Przekleta krew. Zanikajace dziedzictwo. I ksiaze, ktory pragnie czegos wiecej niz tylko przetrwania. Ksiaze Kade Fenrir jest ostatnim dziedzicem niegdys poteznego wilkolaczego rodu, przekletego przez wiedzme, ktora zamienila jego rodowe nazwisko w przestroge. Choc silny i szlachetny, potworne transformacje Kade'a uczynily go pariasem wsrod niesparowanych wilczyc. Z tronem ojca i przyszloscia stada Fenrirow na szali, Kade zostaje wrzucony w brutalne poszukiwania partnerki - takiej, ktora zaakceptuje przerazajaca prawde o tym, kim jest. Ale milosci nie mozna przywolac jak zolnierza. Nawiedzany wizjami tajemniczej dziewczyny o oczach jak lesne cienie, porzuca palacowe sale dla dzikich lasow i wrogich terytoriow. Kazdy krok przybliza go do rozpaczy - az spotyka Ivy, Omege z tragiczna przeszloscia. Powinna sie go bac. Nie boi sie. Powinien ja zostawic. Nie moze. Zwiazani przeznaczeniem i czyms glebszym, wiez Kade'a i Ivy przeczy logice i wiezom krwi. Ale w stadzie, gdzie zdrada chodzi w swietle dnia, a milosc moze byc wyrokiem smierci, najwiekszym niebezpieczenstwem moze nie byc klatwa - lecz to, co budza w sobie nawzajem.
Rozdział 1
Mar 10, 2026
PERSPEKTYWA KADE'A
Wielka sala wydaje się dziś mniejsza. Każde miejsce jest zajęte, a każde oko obserwuje. Stoję obok tronu mojego ojca, starając się nie przestępować nerwowo z nogi na nogę jak szczeniak.
"Uciszcie się," głos Ojca rozbrzmiewa w sali. Król Fenrir nie musi krzyczeć. Kiedy mówi, ludzie słuchają. Szepty natychmiast milkną.
Czuję napięcie w powietrzu. Strach, nadzieja i rozpacz, wszystko zmieszane w zapach, który sprawia, że mój wilk staje się niespokojny.
"Moja wierna wataho," zaczyna Ojciec, jego zniszczone dłonie zaciskają się na poręczach tronu. "Zbieramy się dziś, by omówić przyszłość naszego rodu."
Starszy Marcus pochyla się na swoim krześle. "Wasza Wysokość, z pewnością nie ma pośpiechu w tej sprawie."
"Pośpiechu?" Śmiech Ojca jest gorzki. "Marcus, mój syn ma dwadzieścia pięć lat. Ja byłem związany w wieku dwudziestu dwóch lat. Mój ojciec przed mną w wieku dwudziestu jeden." Przerywa, pozwalając, by to dotarło. "Kończy nam się czas."
Czuję, jak ciepło wpełza mi na szyję. Wszyscy znają tę historię. Wszyscy wiedzą, dlaczego tu jesteśmy.
"Klątwa," szepcze Lady Vera z drugiego rzędu. Myśli, że mówi cicho, ale wilczy słuch wyłapuje wszystko.
"Tak, klątwa," mówi Ojciec, nie trudząc się udawaniem, że nie słyszał. "Pięćdziesiąt lat temu czarownica Morgana wypowiedziała swoje ostatnie słowa nad naszą rodziną. 'Niech ród Fenrira zazna niedostatku,' powiedziała. 'Niech poznają, co znaczy zanikać.'"
W sali panuje teraz martwa cisza. Nawet służący przestali się poruszać.
"Od tamtej pory," kontynuuje Ojciec, "nasza rodzina staje się coraz mniejsza z każdym pokoleniem. Moi bracia zginęli w walce. Moi kuzyni padli ofiarą chorób i wypadków. Teraz został tylko Kade." Jego oczy znajdują moje. "Ostatni Alfa Fenrir."
Te słowa uderzają jak fizyczny cios. Ostatni. Zawsze to słowo. Podąża za mną wszędzie.
Beta James wstaje. "Wasza Wysokość, może gdybyśmy rozszerzyli poszukiwania poza nasze zwyczajowe sojusze-"
"Próbowaliśmy wszystkiego," Ojciec przerywa mu. "Trzy lata szukaliśmy. Trzy lata nieudanych związków i zerwanych zaręczyn." Jego głos staje się twardszy. "Wilczyce z naszych sprzymierzonych watah znajdują wymówki. Nagłe choroby. Rodzinne nagłe wypadki. Zmiany zdania."
"Ojcze," mówię cicho.
"Mów głośniej, synu," mówi. "To dotyczy ciebie najbardziej."
Odchrząkuję. "Może po prostu nie są gotowe. Może za bardzo naciskamy."
Kilku członków watahy wymienia spojrzenia. Starsza Sarah kręci głową.
"Gotowe?" Brwi Ojca unoszą się. "Kade, jesteś dziedzicem najpotężniejszej watahy w północnych terytoriach. Jesteś silny, zdrowy i masz dobrą krew. Każda wilczyca powinna być zaszczycona-"
"Ale nie są," przerywam. Słowa wychodzą ostrzej niż zamierzałem. "Boją się."
"Czego?" pyta Beta James.
Rozglądam się po sali. Po twarzach, które znam całe życie. Ludzi, którzy patrzyli, jak dorastam. Którzy trenowali ze mną. Walczyli u mojego boku. Ale nawet oni mają czasem to spojrzenie. Ten ostrożny dystans.
"Klątwy," mówię po prostu. "Związania się z rodem, który wymiera. Posiadania szczeniąt, które mogą być ostatnimi swojego rodzaju."
Cisza się przedłuża. W końcu odzywa się Starszy Marcus.
"Książę ma rację, Wasza Wysokość. Klątwa uczyniła nas... niepożądanymi. Inne watahy postrzegają sojusz z nami jako ryzyko."
"W takim razie uczynimy się nieodpartymi," oznajmia Ojciec, wstając z tronu. Nawet w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat jest imponujący. Wilk w nim wciąż płonie jasno. "Przypomnimy im, co znaczy nazwisko Fenrir. Co nasza siła może wnieść do ich rodów."
"Jak?" pyta Lady Vera.
Ojciec uśmiecha się, ale nie jest to przyjemny wyraz twarzy. "Pokazując im, że nie jesteśmy zdesperowani. Udowadniając, że mamy opcje, których nie mogą zignorować."
Żołądek mi się zaciska. Znam to spojrzenie. Widziałem je przed bitwami. Przed polowaniami. Kiedy Ojciec coś postanowił i nic nie zmieni jego zdania.
"Co planujesz?" pytam.
"Wielkie zawody," ogłasza. "Zaprosimy każdą niezwiązaną wilczycę z każdej watahy w promieniu tysiąca mil. Od Watahy Śnieżnego Grzbietu na północy po Watahę Rzecznego Zakola na południu. Od Sojuszu Górskiego Szczytu po Plemiona Wybrzeża."
Sala wybucha szeptami. To większe niż ktokolwiek się spodziewał.
"Zawody o co?" pyta Starsza Sarah.
"O prawo zostania partnerką mojego syna," mówi Ojciec. "O honor zostania następną Królową Fenrir. O szansę bycia matką przyszłości tej watahy."
Wpatruję się w niego. "Ojcze, nie możesz mówić poważnie."
"Śmiertelnie poważnie," odpowiada. "Będziemy ich gościć tutaj przez miesiąc. Będą rywalizować w próbach siły, mądrości i ducha. Zwyciężczyni poślubi ciebie i zapewni sojusz z jej watahą."
"To nie jest dobry pomysł, Królu," mruczy Beta James.
Ojciec wybucha. "Masz lepszy pomysł? Mamy czekać kolejne trzy lata? Mamy pozwolić, by ród zakończył się na Kade'ie?"
Znowu przygniata mnie ciężar tego wszystkiego. Ostatni Alfa Fenrir. Koniec rodu, który rządził tymi ziemiami przez ponad trzy stulecia.
"A jeśli żadna z nich nie będzie odpowiednia?" pytam.
"Będą," mówi Ojciec z pewnością. "W obliczu szansy na podniesienie swojego statusu, na połączenie swojej krwi z naszą, przyjdą. I jedna z nich okaże się godna."
Sala wstrzymuje oddech. Każda osoba tutaj rozumie, co jest stawką. Nie tylko moja przyszłość, ale przyszłość każdego, kto nazywa tę watahę domem.
"Zaproszenia zostaną wysłane jutro," oznajmia Ojciec, jego głos niesie się do każdego zakątka sali. "Niech każda wataha wie, że Król Fenrir szuka narzeczonej dla swojego syna. Niech wiedzą, że wielkie nagrody czekają na watahę, która ją zapewni. I niech wiedzą, że to ich szansa, by być częścią czegoś większego niż oni sami."
Siada z powrotem, decyzja podjęta. Ostateczna.

The Last Fenrir: No One Takes Her from Me
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101