
Opis
Osiemnastoletnia Skyla Silara Rossi jest corka samego Krola Lycanow. Uczeszcza do Midnight Academy, miejsca, ktore jest bezpiecznym schronieniem dla istot nadprzyrodzonych, ale dla Skyli to nie wystarcza. Dalej nie pasuje. Niezdolna do kontrolowania mocy i zlosci swojego zwierzecia, izoluje sie od swiata. Z uplywem lat jej Lycan staje sie silniejszy. Coraz trudniej mlodej ksiezniczce obcowac z tymi, ktorzy teraz jej sie boja. W tym roku na jej powrot do Akademii czeka cos innego, w postaci dwoch palacych Alfa-mezczyzn. Aleric i Royce Arden sa blizniaczymi synami Alfa-Packa Nocnych Wilkow. Blond, o lodowatych szarych oczach, blizniacy sa chodzacymi bogami, takimi, ktorych kazda dziewczyna by pragnela. Nawet Skyla Rossi. Pochodzac z paczki, ktora skrywa swoje wlasne tajemnice, oboje przybyli do akademii jako nowi nauczyciele. Kazdy z wlasnymi ukrytymi intencjami. Ale kiedy ich zycie splecie sie z Lykanska Ksiezniczka, wszystko zostanie wywrocone do gory nogami. Relacja miedzy studentem a nauczycielem musi byc trzymana w tajemnicy, szczegolnie jesli dotyczy to corki Krola. Skyla zapowiada klopoty i niebezpieczenstwo, ale czy dzika Rossi bedzie mozliwa do oswajania, czy jej emocje i moc, polaczone z zdrada, zniszcza ja na zawsze? W tancu pozadania, klamstw i zakazanych pragnien, czy Skyla znajdzie swojego rycerza w lsniacej zbroi, czy tez Ksiazeta Arden stana sie jej ostatecznym upadkiem? Zadziorna Lykanska Ksiezniczka, Uroczy Profesor Nauk Przyrodniczych i Seksowny, ponury Trener; co moze pojsc nie tak? O tak... wszystko. Ksiazka 3 z Legatow Rossi Ksiazka 1 i 2 znajduja sie pod tytulem Alfa Leo i Serce Ognia.
Rozdział 1
Apr 25, 2026
Muzyka rozbrzmiewa z radia samochodowego, a ja rozkoszuję się wiatrem rozwiewającym moje włosy. Spoglądam na nawigację i powstrzymuję ziewnięcie, masując kark.
Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego niż uświadomienie sobie, że jest się wolnym - wolnym od wizerunku, w który zostałaś wtłoczona, już nie ukryta za tarczą stworzoną przez rodziców. Wolność zobaczyłam, gdy terytorium mojej watahy zniknęło w lusterku wstecznym.
Nie ma już czujnych spojrzeń, ani przestraszonych szeptów, które trzeba ignorować. W końcu mogę zostawić za sobą to, co się wydarzyło, a przynajmniej mam taką nadzieję. Przeszłość czasem zdaje się przyczepiać do mnie jak pijawka, powracając, by mnie prześladować. Powracając jako przypomnienie. Jeden błąd i mogę nie mieć tyle szczęścia co ostatnim razem. Nienawidzę myśleć, co by się stało, gdyby mama nie zdążyła na czas. Gdyby go nie uratowała... Może by mnie tu teraz nie było.
Została niecała godzina... to była długa podróż z Watahy Nocnych Wędrowców, mojego domu i domu mojej rodziny. Żałuję, że musiałam się do tego uciec, wyjeżdżając na skraj miasta w pobliżu Akademii Północy, do której za tydzień zacznę uczęszczać.
Moja bliźniaczka zamieszka w akademiku, ale po tym, co się stało pod koniec zeszłego roku, nie mogę ryzykować. Od kiedy skończyłam osiemnaście lat, nie wiem dlaczego, ale coraz trudniej mi to kontrolować.
Zwalniam nieco, włączając lewy kierunkowskaz i zmieniając pas. To miasto nie jest wielkie. To tylko dziesięć minut jazdy od Akademii. Miasto leży na terytorium Watahy Luminaria. Wataha nie jest zbyt duża, ale jej Alfa to ktoś, komu tata ufa. Ojciec Alfy był także jednym ze starszyzny w radzie taty, zanim zmarł.
Alfa Prescott jest uczciwym człowiekiem i żyje, by zadowolić mojego ojca. Zaoferował nawet, że mogę zostać w jego domu, a tata był za tym pomysłem, ale ja nie byłam. Chcę przestać polegać na moim ojcu i wszystkich innych. Cały sens wyprowadzki z akademika polega na odizolowaniu się od innych.
To moja szansa, by wyjść z cienia ojca, ale to dość trudne, gdy jest się córką samego Króla Lykanów.
"Co myślisz, Malevolent? Sądzisz, że spodoba nam się to miejsce?" pytam, głaszcząc jedwabiste czarne futro mojej zielonookiej kotki siedzącej na fotelu pasażera.
Malevolent to moja wierna towarzyszka. Ta mała kotka jest ze mną od dzieciństwa. Dostałam ją od taty i od tego czasu jesteśmy nierozłączne. Mogłybyśmy nawet uchodzić za siostry. W końcu ja też mam czarne włosy i zielone oczy.
Mruczy, a ja uśmiecham się do niej. Na pewno pokocha to miejsce. W końcu zwierzęta nie są dozwolone w akademii. Oczywiście, Malevolent zawsze jeździła ze mną, ale musiała pozostawać w ukryciu.
Gwałtownie naciskam hamulec, zdając sobie sprawę, że prawie przegapiłam zjazd, a Malevolent syczy z niezadowoleniem, gdy prawie spada na podłogę.
Uśmiecham się złośliwie, zakręcając szybę, zanim wyłączam silnik. Biorąc Malevolent w ramiona, wysiadam z samochodu i patrzę na mały domek ukryty między drzewami. Niski płot otacza frontową część posesji, wraz z nieco przerośniętym żywopłotem. Uśmiechając się, otwieram skrzypiącą furtkę i idę żwirową ścieżką do drzwi. Nowy początek.
To miejsce również należy do Alfy Watahy Luminaria i to jedyny powód, dla którego tata zgodził się, żebym mieszkała tu sama. Kataleya, moja bliźniaczka, oferowała, że zamieszka ze mną, ale wiem, że kocha akademię i spędza godziny po zajęciach w bibliotece. Nie byłoby fair, gdyby musiała dojeżdżać tutaj, będąc członkinią wielu kółek pozalekcyjnych.
Zatrzymując się przy drzwiach, z których łuszczy się niebieska farba, klękam i podnoszę doniczkę, by wyjąć klucz, który, jak mi powiedziano, tam będzie. "No cóż, Malevolent, zobaczmy, jak wygląda nasz nowy dom na ostatni rok szkoły."
Po otwarciu drzwi wchodzimy do środka i rozglądam się. Jest przytulnie, trochę staromodnie, ale czysto. W powietrzu unosi się zapach cytrusowych środków czystości, przypuszczalnie dzięki Alfie i Lunie. Przechodzę do kuchni i pierwszą rzeczą, którą zauważam, jest kartka oparta o ogromny kosz owoców na stole.
"Miau..." mruczy Malevolent, zanim wskakuje na stół.
Podchodzę do stołu i biorę kartkę, zaczynam czytać na głos przesadnie wytwornym tonem.
"Droga Skylo, Witamy w watasze Luminaria. Mam nadzieję, że spodoba Ci się nowe lokum; zadbałam, by spiżarnia i lodówka były zaopatrzone. Chciałabym skorzystać z okazji i zaprosić Cię na rodzinną kolację jutro wieczorem. PS: Przygotowaliśmy też dla Ciebie pokój w naszym domu, na wypadek gdybyś zmieniła zdanie. Traktuj naszą watahę i nasz dom jak własne. Z poważaniem, Luna April z Watahy Luminaria"
Przewracam oczami i wzdycham.
Wygląda na to, że Prescott nie pozwoli mi tak po prostu zostać tu w spokoju. . Czy to był pomysł taty? Sposób, aby dać mi do zrozumienia, że mnie pilnują? Nie wiem, dlaczego są tak uparci, żebym tam została. Powinni wiedzieć, że nie zamierzam ugiąć się pod ich żądaniami. Nie obchodzi mnie, że chcą się mną opiekować; nie potrzebuję ich. Ten rok jest o mnie i o tym, czego chcę dla siebie. Wpatruję się w notatkę, gdy zrywam winogrono z dużej kiści, która leży w koszu, i rzucam je do góry, zanim złapię je między czerwonymi wargami.
Mój telefon brzęczy, wyciągam go z kieszeni skórzanej kurtki i unoszę brew, wpatrując się w wiadomość. Tata. 'Hej, dotarłaś? Jak ci się podoba to miejsce? Prescott dzwonił, że zaprosił cię jutro wieczorem na kolację. Upewnij się, że pójdziesz.' Westchnę, odkładając telefon i zostawiając tatę na 'przeczytane'. „Tato, ty i Prescott możecie planować, ile chcecie, ale nie zamierzam w tym roku zabawiać starych zrzędów. To będzie o mnie. Prawnie jestem już dorosła. Skończyłam z posłuszeństwem.” Podchodzę do radia, które stoi na ladzie, zastanawiając się, jak stare jest to coś, ale działa. Przestroić na kanał muzyczny, odpalam go tak głośno, że aż mnie bolą uszy i zagłuszam własne myśli. Uśmiechając się, zdejmuję kurtkę, rzucając ją na krzesło i wychodzę znowu na zewnątrz. Czas się rozpakować i zadomowić!
-----
„Wszystko zrobione, Malevolent!” mówię, opadając na łóżko w samym ręczniku, bo właśnie wzięłam prysznic. Udało mi się rozpakować, a teraz biorę telefon. Przeglądam wiadomości od moich dziewczyn, potem jest mnóstwo od taty i kilka od mamy. Nie zajmuję się nimi, nie chcąc słuchać ich zmartwień. Zamiast tego przewracam się na brzuch, logując się na inną aplikację czatu. Serce mi bije mocniej, gdy patrzę na małą czerwoną kropkę z numerem 4 na niej. Cztery wiadomości... Przegryzam wargę i klikam na czat między mną a Reign707.
Reign707: Poczekam na to. Jesteś mi dłużna to zdjęcie. Czy powinienem się martwić, że nie byłaś online przez ostatnie dwadzieścia godzin? Serio, brak odpowiedzi? Wszystko ok? Daj znać, kiedy będziesz miała okazję. Może trochę się martwię.
LuciferessX: Awe, tęskniłeś za mną? Widzisz, wiem, że jestem taka cenna, po prostu nie zdawałam sobie sprawy, że jesteś taki potrzebujący.
Przegryzam wargę i uśmiecham się, widząc, że pisze. Więc czekał na moją wiadomość...
Reign707: Zabawne. Nie. Ale gdzie do diabła byłaś?
Przewracam się na plecy, nie mogąc wyjaśnić, dlaczego czuję się tak rozradowana rozmawiając z nim. Jakoś wirtualnie wpadłam na niego w czatroomie, gdzie wszyscy obstawialiśmy mecz w grach Alpha Gen X, a potem jakoś wdaliśmy się w debatę. W końcu miał rację, ale to jego zarozumiałe 'Mówiłem ci, kochanie' naprawdę coś we mnie poruszyło.
LuciferessX: Dziś się przeprowadzałam, pamiętasz?
Reign707: O kurczę, tak, mówiłaś. Jak nowe miejsce?
To dość urocze, że nie użył słów na 'k' czy 's'.
LuciferessX: Jest miłe, odludne, pośrodku niczego. Mała chatka w lesie.
Reign707: Wiedziałaś, że wielki zły wilk przychodzi po małą dziewczynkę w lesie?
LuciferessX: Och, kochanie, JA JESTEM wielkim złym wilkiem.
Reign707: O tak, z tym twoim małym ciałkiem?
Przewracam oczami. Może nie pokazałam mu swojej twarzy, nie chcąc, by jakoś mnie rozpoznał jako córkę Króla Alfa, ale widział obrazek mnie pozującej na motocyklu z kaskiem na głowie i kilka innych półzdjęć.
LuciferessX: Ta dziewczyna ma pazury i zęby i nie boi się ich użyć.
Gdyby tylko wiedział, jak niebezpieczna mogę być...
Reign707: Kto powiedział, że nie lubię trochę bólu? Może nie miałbym nic przeciwko, gdybyś rozerwała moje ubrania tymi pazurami.
Czy to możliwe, żeby moje serce biło szybciej z powodu kilku zdań? Kiedy się poznaliśmy, wiedziałam, że przechodzi trudny okres w związku. Nie wspominał o niej zbyt wiele, ale mieli problemy.
LuciferessX: Nie wyprzedzajmy faktów...
Reign707: Postaram się, lol. Jesteś mi dłużna zdjęcie, pamiętasz? Twojego nowego tatuażu?
Oh tak!
Patrzę na moje prawe ramię. Mam tatuaż winorośli z małymi cierniami i czerwonymi różami, który rozciąga się od mojego ramienia w dół prawej strony piersi aż do talii, a także pełny rękaw na prawej ręce.
Cóż, jeśli chce zdjęcia...
Otwieram ręcznik i ustawiam moje wytatuowane ramię nad piersiami. Krzyżując nogi, podnoszę telefon, przechylając go, by było widać tylko mój dolny brzuch aż do ramion, obracając się nieco w prawo i lekko wyginając plecy, a potem robię pikantne zdjęcie.
Patrzę na nie. To prawdopodobnie najseksowniejszy obrazek, jaki zrobiłam sobie do wysłania komuś, i tak, zamierzam go wysłać do niego. Jesteśmy przyjaciółmi... ale nie wiem, czasem czuję, że jest coś więcej... No to nic, zobaczymy.
LuciferessX: Proszę bardzo! Co myślisz?
Dołączam zdjęcie i wysyłam. Czuję dreszczyk emocji w środku i przewracam się na brzuch niespokojnie, obserwując małe powiadomienie 'Widziane', które pojawia się pod obrazem. Przegryzam wargę, czekając na jego odpowiedź. Jest przerwa... długa przerwa.

The Lycan Princess and the Temptation of Sin
162 Rozdziały
162
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101