
Opis
Wszystko, czego Zoie pragnie, to wolnosc, aby prowadzic swoje zycie, ale to jest wykluczone dla corki bylego mafiosa. Wiec pewnej przelomowej nocy, wkrada sie, aby cieszyc sie ostatnim hura przed wyjazdem na studia. Spotyka przystojnego nieznajomego w klubie i dochodzi do jednorazowego przygodnego stosunku. Mala wie, ze ten przystojny diabel okazuje sie byc kims bardzo bliskim - ochroniarzem, ktorego jej ojciec jej przydzielil! * Ostrzezenie: Zawartosc dla doroslych! Wejscie na wlasne ryzyko! *
Rozdział 1
Mar 31, 2025
* * * * * * * * * * * * * * *TERAZ, NEW JERSEY* * * * * * * * * * * * * * *~ Punkt Widzenia Zoie ~Thump. Thump. Thump.Serce Zoie waliło, gdy nacisnęła klawisz enter na swoim laptopie. Ekran przed nią ładował status jej aplikacji na Uniwersytet Stanford. Za nią stał regał z książkami, na którym były wszelkiego rodzaju flagi, kubki, naklejki i zabawki ze Stanfordu. Jej fiołkowo-niebieskie oczy wgłębiały się w ekran, gdy jej palec nerwowo kręcił i skręcał się wokół ciemnobrązowych włosów, co było nawykiem wynikającym z nerwów. I nagle pojawiła się wiadomość.Gratulacje! Z radością informujemy, że twoja aplikacja została zaakceptowana na Uniwersytet Stanford---"Aaaaahhh!!" Zoie krzyknęła na całe gardło, nie mogąc powstrzymać podekscytowania. Skakała w górę i w dół na swoim siedzeniu. Cały pokój drżał razem z nią. "O mój Boże! Dostałam się! Dostałam się!"Trzej starsi bracia Zoie dopiero się obudzili, bo była dopiero ósma trzydzieści rano. Usłyszeli hałas dobiegający z jej pokoju i ruszyli w jej kierunku."To już czas na przyjęcia na studia?" zapytał Zane, ziewając i drapiąc się po głowie."Gdzie się dostałaś?" Zander, jego bliźniak, podążał tuż za nim."Stanford! Idę na Stanford!" Zoie pobiegła, by przytulić braci, ale ci tylko spojrzeli na nią z niedowierzaniem. Potem pobiegła z powrotem, by chwycić swój laptop, prawie potykając się o torby i ubrania porozrzucane na podłodze.Zane i Zander przyglądali się siostrze z podejrzliwym wyrazem twarzy."Naprawdę jesteś wystarczająco mądra, żeby dostać się na Stanford?" Zane zmrużył oczy, przechylając głowę na bok."Nie wiedziałem, że w ogóle tam aplikowałaś," dodał Zander, krzyżując ramiona."Oczywiście, że tak! Wiecie, że Stanford to moja wymarzona szkoła," Zoie teraz wyciągała bluzę z logo Stanford z szafy i zakładała ją. Laptop była w jej ręku."Tak, ale myślałem, że żartujesz z tym," powiedział Zane."Tata wyraźnie powiedział, że nigdzie dalej niż pięćdziesiąt mil stąd," przypomniał jej Zander.Zoie wywróciła oczami. Jej tata, wszechmocny pan Damon Van Zandt, był burmistrzem Jersey City przez trzy kolejne kadencje. Potem wystartował na gubernatora i wygrał to stanowisko dwa lata temu. Nie trzeba dodawać, że był człowiekiem budzącym strach i potężnym. Nie wspominając o tym, że miał przyjaciół wszędzie, na długo przed rozpoczęciem swojej kariery jako burmistrz.Od małego Zoie nigdy nie brakowało miłości. Jej mama, Violet, była najlepszą matką i najlepszą przyjaciółką, jaką mogła sobie wymarzyć. Jej starsi bracia, Zane, Zander i Zach - mimo że czasami denerwujący - również byli niezwykle kochający i ochronni wobec niej. Jej tata, jednak, czasami przesadzał z uczuciami. Był tak ochronny wobec Zoie, że miał ochroniarzy, którzy podążali za nią wszędzie, nawet przez przedszkole i szkołę podstawową.Damon miał takie trudności z zaufaniem komukolwiek, że Zoie nigdy nie wolno było mieć przyjaciół poza ich bańką. Musiał wiedzieć, gdzie się znajduje, z kim jest i co robi przez cały czas. Przez ostatnie osiemnaście lat tak wyglądało jej życie. Więc kiedy nadarzyła się okazja, by wyjechać na studia, Zoie desperacko pragnęła zmiany. Mimo że mieszkali w zamożnej dzielnicy w New Jersey i było mnóstwo dobrych szkół na wschodnim wybrzeżu, miała oczy tylko na jedną szkołę: Stanford w Kalifornii. Tysiące mil stąd."Chłopaki, przez cztery lata, to było wszystko, nad czym pracowałam," powiedziała Zoie, stojąc w drzwiach, odpychając braci, by się cofnęli. "Nie obchodzi mnie, co mówi tata, jadę na Stanford---""Powinnaś się tym przejmować,"Nagle rozległ się surowy głos. Zoie i jej bracia odwrócili się, by zobaczyć Zacha, ich najstarszego brata, idącego korytarzem. Mimo że była jeszcze wczesna godzina, Zach był już ubrany w garnitur i krawat. Zach był sześć lat starszy od Zoie i właśnie ukończył program MBA na Harvardzie. Wrócił do domu tego lata, by rozpocząć staż w znanej korporacji prawniczej. Spośród wszystkich jej braci, Zach był tym, którego Zoie najbardziej się bała, i nie tylko dlatego, że był najstarszy. To bardziej dotyczące wibracji. Zach emanował energią Damona. Nie tylko wyglądał jak ich ojciec, ale także mówił, ubierał się i zachowywał jak on. Był praktycznie mini wersją ich taty.Zach stanął przed Zoie i spojrzał na nią z góry. Zoie przełknęła ślinę."Nie będzie zadowolony, gdy to usłyszy," powiedział, trzepocząc palcem na jej czole."Ała!" zapiszczała i odepchnęła go."I powie nie," kontynuował Zach, mijając ją i idąc w kierunku schodów."Zobaczymy o tym!" Zoie krzyknęła z własną miną. Nie chciała się tak łatwo poddać. To był moment, nad którym pracowała przez wszystkie te lata. Była absolutnie przygotowana. Dlatego była ubrana w ubrania Stanford od stóp do głów. Chciała złożyć oświadczenie, dając swojemu tacie do zrozumienia, jak bardzo to dla niej znaczy.Dając ostatnie spojrzenie Zane'owi i Zanderowi, powiedziała: "Zobaczycie, tata powie mi tak!"Zoie wybiegała im z drogi i skierowała się ku schodom. Zane i Zander wymienili spojrzenia i wzruszyli ramionami."Boże, to dlatego, że jest dziewczyną, uchodzi jej wszystko na sucho!"* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *Zoie zbiegła po schodach, a jej palce gorączkowo przeczesywały włosy. Jej mama i tata jedli śniadanie w ogrodzie, a to był piękny letni poranek. To byłby idealny moment, by zadać pytanie, pomyślała. A z robieniem tego w obecności mamy byłoby jeszcze lepiej.Dla Zoie, Stanford oznaczał więcej niż tylko uczelnię. Symbolizował jej szansę na wolność. Nowe miejsce. Nowy początek. W Kalifornii nikt nie musi wiedzieć, że jest córką gubernatora. Mogła być kimkolwiek zechce.I być z kimkolwiek zechce.To była kolejna rzecz, z którą musiała radzić sobie dorastając. Absolutnie żadnych chłopców. Żadnych. Jej życie miłosne było bardziej suche niż pustynia Sahara w sierpniu.Wystarczająco trudno było jako nastolatka komunikować się z chłopcami w liceum, wyobraźcie sobie, że wszędzie podąża za tobą dwóch ochroniarzy? Oczywiście, że nie zaproszą cię już na imprezy. Nie zrozumcie jej źle. Zoie kocha swoją rodzinę do szaleństwa, ale polityka zerowego życia towarzyskiego jej taty totalnie zabijała jej nastrój.I tak, Kalifornia była jedyną odpowiedzią."Nie idziesz na Stanford!"Damon powiedział stanowczo, gdy tylko Zoie wspomniała o tym, że dostała się na Stanford. Zoie stała przed okrągłym stołem, przy którym jej mama i tata jedli śniadanie. Damon nawet nie podniósł oczu znad gazety w ręku."Tato! Jesteś nierozsądny!" wykrzyknęła Zoie, krzyżując ramiona w proteście. Podeszła bliżej i błagała tatę łagodnie, ale bycie delikatnym nie wydawało się działać."Rozmawialiśmy o tym. Moja odpowiedź brzmi: nie i to jest ostateczne!" Damon powiedział stanowczo. "Kalifornia jest za daleko!""To tylko 6-godzinny lot samolotem!" Zoie argumentowała, przemieszczając się wokół stołu, przechodząc obok swojej mamy, która po prostu siedziała tam w milczeniu. "Wszyscy wyjeżdżają na studia. To nic szalonego! Dlaczego nie mogę być jak wszyscy inni?""Ponieważ nie jesteś jak wszyscy inni. Jesteś moją córką," powiedział Damon, odchylając się w fotelu.Odłożył gazetę i na pierwszej stronie było zdjęcie jego i Violet na wczorajszej gali charytatywnej. Nagłówek brzmiał: Gubernator uczestniczy w balu z żoną. Poniżej nagłówka było napisane: Wydarzenie zebrało ponad 3 miliony dolarów na cele charytatywne, wszystko przy wsparciu najbliższych przyjaciół gubernatora. . Kim w ogóle są ci ludzie?"Tato!" Zoie błagała, stojąc przed nim. "Stanford to moja wymarzona szkoła!""Ale to ja za to płacę i mówię nie!""Dobra, wy dwoje przestańcie!" Violet w końcu się odezwała, przerywając krzyk męża i córki.Violet była w trudnej sytuacji. Z jednej strony rozumiała, skąd pochodzi Damon. Zoie przez te wszystkie lata żyła w izolacji. Nigdy nie opuścili New Jersey, a ona zawsze miała trzech starszych braci, którzy jej bronili. Planem po ukończeniu szkoły średniej było pójście do Princeton, uniwersytetu zaledwie czterdzieści mil od domu.Ale znając Zoie, nigdy nie chciała podążać za planem rodziców. Za ich plecami aplikowała do Stanford i dostała się.Violet obawiała się, że Zoie nie będzie wiedziała, jak sobie poradzić na zewnątrz. Świat może być wielkim i przerażającym miejscem, Violet dobrze o tym wiedziała. I chociaż ciemne dni Damona były już za nimi, zawsze istniała możliwość, że jego wrogowie wciąż tam są, czekając na okazję do ataku. Zwłaszcza teraz, gdy zajmował tak wysoką pozycję.Ale z drugiej strony... Violet również wiedziała, jak ciężko Zoie pracowała, aby dostać się do swojej wymarzonej szkoły. Przez ostatnie cztery lata poświęcała temu swoje życie. Miała same piątki we wszystkich przedmiotach, startowała na przewodniczącą klasy, brała udział w wielu wolontariatach, a nawet dołączyła do drużyny sportowej. Wszystko dla tego właśnie momentu."Mamo..." Zoie błagała, zwracając swoje szczenięce oczy na mamę. "Wiesz, jak bardzo chcę pojechać do Kalifornii... Wiesz, jak ciężko pracowałam, żeby się tam dostać... To Stanford albo nic..."Violet nie mogła znieść widoku Zoie w ten sposób. Oczy Zoie zaczynały się szklić, jakby miała zaraz zapłakać."Damon..." powiedziała Violet, zwracając się do męża."nie jest bezpieczne, żeby była tam sama," powiedział surowo."Może możemy kogoś z nią wysłać?" zasugerowała Violet."Nie pójdę na studia z ochroniarzem! Będę rzucać się w oczy jak kciuk bolący!" Zoie wtrąciła."Pomyślę o tym," odpowiedział Damon, patrząc na Violet, a nie na Zoie."Serio? Zamierzasz wysłać ze mną niańkę na studia?!" Zoie machnęła dramatycznie ręką przed twarzą taty."Zoie, jeśli chcesz, żebyśmy ci pozwolili iść do Stanford, musisz z nami współpracować," tym razem wtrąciła się mama. Tymczasem Damon zachował kamienną twarz.Zoie znowu skrzyżowała ręce i wybuchła."Ugh! To takie głupie!""Zoie," Violet skarciła ją.Zoie przewróciła oczami i dramatycznie rozprostowała ręce."Dobra!" westchnęła. "Cokolwiek, byle tylko mogła pojechać do Stanford,"Zoie wyciągnęła rękę, a jej matka z radością ją uścisnęła."Umowa," powiedziała Violet.Zoie trzymała rękę wyciągniętą i czekała, aż jej tata dołączy. Damon spojrzał na nią przez chwilę, zanim przewrócił oczami i uścisnął jej dłoń.Tak! Zoie krzyknęła do siebie, ale na zewnątrz zachowała spokój."Więc kogo zamierzasz ze mną wysłać?" zapytała Zoie, patrząc na strażników pilnujących ich domu. Wszyscy byli ubrani w czarne garnitury, czarne koszule i czarne okulary przeciwsłoneczne.Damon przez chwilę się zastanawiał. Violet również zwróciła się do niego, czekając na odpowiedź."Mam kogoś na myśli," powiedział w końcu, brzmiąc bardzo tajemniczo. "Zobaczysz,"* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * ** * * * * * * * * * * * * * *MIAMI, FLORYDA* * * * * * * * * * * * * * *~ Z perspektywy Ashera ~Thump. Thump. Thump.Muzyka w klubie pulsowała. Serce Ashera biło w rytm basów dudniących w głośnikach. Jak tylko wszedł, wszystkie oczy zwróciły się ku niemu. Chłopcy szeptali, a dziewczyny chichotały. Ale Asher, chłodny jak lód na biegunie północnym, nie przejmował się tym. Nosząc swoją charakterystyczną czarną skórzaną kurtkę, podarte dżinsy i swoje brudno-blond włosy gładko zaczesane na bok, dotarł do sekcji VIP."Tam jesteś, kochanie! Tęskniłam za tobą!" Blondynka w obcisłej czerwonej sukni pojawiła się nagle przed nim. Miała w ręku pół pełny kieliszek martini, a drugą ręką sięgnęła do jego twarzy."Czy nie widziałaś mnie wczoraj wieczorem?" Asher wyśmiał, unikając jej ręki."Tak, ale i tak za tobą tęsknię," dziewczyna uparcie nalegała, kładąc rękę na jego piersi.Przylepne dziewczyny go odpychały. Asher przewrócił oczami i rzucił wzrokiem na tłum. Kiedy znalazł osobę, której szukał, przeszedł obok niej, jakby była wczorajszą wiadomością."Yo, Mikey!" zawołał.Wielki mężczyzna z tatuażami, kucykiem i w hawajskiej koszuli odwrócił się. Jego oczy rozbłysły, kiedy zobaczył Ashera zbliżającego się."Yo! Jesteś gotowy na dzisiaj, Ash?" Mikey wykrzyknął, wymieniając z nim piątkę."Kogo dla mnie masz?" Asher odpowiedział, zdejmując kurtkę.Mikey spojrzał w poprzek pokoju. W środku tego pokoju była scena otoczona szklaną ścianą. To była arena dzisiejszej podziemnej walki."Wielki facet z Nowego Orleanu," Mikey powiedział, skinąwszy głową na czarnego faceta stojącego po drugiej stronie szkła. "Zakłady 3k, że cię pokona w pierwszej rundzie,""Heh, to zabawne," Asher się zaśmiał."Podejmujesz się tego, prawda?" Mikey zapytał."Oczywiście, że wezmę te darmowe pieniądze,"Mikey wybuchnął serdecznym śmiechem, gdy uściskał Ashera dłonią. W tym czasie inni chłopcy podchodzili do Mikey'ego, próbując zwrócić jego uwagę. Mikey prowadził tutaj interes, więc każdy, kto chciał walczyć, musiał przejść przez niego. Chłopcy zazwyczaj przychodzili tutaj, aby zarobić trochę pieniędzy lub przećwiczyć swoją grę, ale dla Asher była to tylko kolejna wtorkowa noc.Asher rzucił wzrokiem w poprzek pokoju i spotkał się wzrokiem z przyszłym przeciwnikiem. Oceniał faceta, był duży. Prawdopodobnie ważył około 250 funtów. Ale potem Asher zauważył, jak się poruszał, jego plecy nie były proste. Prawdopodobnie miał jakieś problemy z plecami, więc nie będzie taki szybki. Asher wydał zwycięski uśmiech.To będzie szybkie.Zanim jednak mógł się zbytnio podekscytować, nagle zadzwonił jego telefon. Wyciągnął go i spojrzał na ekran. Prywatny numer dzwonił.Asher spojrzał podejrzliwie na ekran. Zmieniał numer telefonu co kilka tygodni. Jak ktoś z prywatnym numerem się z nim kontaktował?"Halo?" odpowiedział ostrożnie."Hej, jak się ma mój ulubiony chrześniak?"Uśmiech rozlał się po poważnej twarzy Ashera. Tak jak się spodziewał, to gubernator dzwonił. Tylko jedna osoba na świecie mogła to zrobić."Wujku Damon!" Asher uśmiechnął się do telefonu. Odszedł od sceny i skierował się do drzwi, gdzie muzyka była mniej chaotyczna."Nie zapomniałeś o mnie, prawda?" Damon odpowiedział."Oczywiście, że nie. Jak się masz, wujku D?""Nieźle, nie mogę narzekać. Ale słuchaj, muszę cię o coś poprosić,""Cokolwiek dla ciebie, sir. Wiesz, że jestem ci wiecznie wdzięczny,""Cóż, to jest dość duża prośba. Nie mogę powiedzieć ci wszystkich szczegółów przez telefon. Czy możesz przyjechać do domu?""Teraz?""To coś w rodzaju awarii,"Asher rozejrzał się po pokoju. Mikey przygotowywał wszystkich. Jego przeciwnik nawet wszedł na scenę.Asher zatrzymał się na chwilę, zanim powiedział: "Jasne. Będę tam,""Świetnie. Do zobaczenia wkrótce,"Asher zakończył rozmowę i założył z powrotem kurtkę. Mikey to zauważył i szybko podszedł."Co się dzieje?" Mikey wyglądał na zdezorientowanego."Muszę się zbierać,""Czekaj, nie będziesz walczył?""Nie," Asher potrząsnął głową i ukradł papierosa wiszącego na uchu Mikey'ego. "Daj tym facetom szansę wygrać jedną z tych nocy,"I z tym Asher wyszedł tylnymi drzwiami klubu, gdzie zaparkował swój czarny motocykl. Wskoczył na niego jednym szybkim ruchem, a następną rzeczą, którą wiedział, było to, że pędził po otwartej drodze.***- - - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - - -

The Mafia's Daughter
90 Rozdziały
90
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101