
Opis
(Tom II serii o dziewczynie mafii.) (UWAGA: Przeczytaj Najlepsza Dziewczyne Mafii przed ta ksiazka!) "Nim przejdziemy do naszych spraw, musisz podpisac pewne dokumenty," powiedzial Damon nagle. Wyciagnal kawalek papieru i przesunal go w strone Violett. "Co to jest?" zapytala. "To pisemne porozumienie w sprawie ceny naszej transakcji," odpowiedzial Damon. Powiedzial to tak spokojnie i nonszalancko, jakby nie kupowal dziewictwa dziewczyny za milion dolarow. Violet trudno przelknela sline, a jej oczy zaczely metniec na widok tych slow na papierze. Porozumienie bylo dosc jasne. W zasadzie stwierdzalo, ze ona zgodzi sie na te sprzedaz swojego dziewictwa za wczesniej wspomniana cene, a ich podpisy zabezpiecza umowe. Damon juz podpisal swoja czesc, a jej miejsce bylo puste. Violet spojrzala w gore, widzac, jak Damon podaje jej dlugopis. Weszla do tego pokoju z mysla o wycofaniu sie, ale po przeczytaniu dokumentu Violet zmienila zdanie. To bylo milion dolarow. To byla wiecej kasy, niz kiedykolwiek moglaby zobaczyc w swoim zyciu. Jedna noc w porownaniu do tego byla niewielka. Nawet mozna by powiedziec, ze to byl interes. Wiec zanim moglaby zmienic zdanie, Violet wziela dlugopis z reki Damona i podpisala swoje imie na wyznaczonym miejscu. Dokladnie w chwili, gdy zegar wybil polnoc tego dnia, Violet Rose Carvey wlasnie podpisala umowe z Damonem Van Zandtem, diablem wcielonym. * Ostrzezenie: Zawartosc dla doroslych. Wejdz na wlasne ryzyko. *
Rozdział 1
Mar 31, 2025
~ Damon ~
Dawno, dawno temu żył potężny król, który władał krainą. Rządził żelazną ręką. Był zimny i bezwzględny. Nikt nie śmiał stanąć mu na drodze. Aż pewnego dnia pojawiła się dziewczyna.
Dziewczyna była czarująca. Miała ciemnobrązowe włosy i jasne, niebiesko-fioletowe oczy. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Używając całej swojej siły, zdołał ją schwytać. Siłą wdarł się do jej serca, aż stała się jego.
Ale król nie zdawał sobie sprawy, jak silna naprawdę była ta dziewczyna. Jednym dotknięciem palca mogła rzucić go na kolana. Myślał, że ma nad nią kontrolę, ale to ona kontrolowała go przez cały ten czas. Pewnego dnia, gdy jej serce się odmieniło, zadała ostateczny cios. Wraz z delikatnym pocałunkiem, posłała kulę w jego serce i jego życie już nigdy nie było takie samo.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Kroki Damona były powolne, ale pewne, gdy schodził w dół do ciemnej piwnicy. Jego pięści były mocno zaciśnięte, a na twarzy pojawił się lekki uśmieszek. Słyszał szczęk łańcuchów, który sprawiał, że jego serce biło z podekscytowania.
Docierając do najgłębszej części piwnicy, w ostrym świetle jarzeniówki zwisającej z sufitu, Damon dostrzegł sylwetkę dziewczyny przykutej do ściany. Jej długa biała sukienka była podarta i brudna. Jej długie ciemne włosy były w nieładzie i opadały na twarz.
Stojąc na wyciągnięcie ręki, Damon chwycił jej podbródek i uniósł jej twarz. Włosy zakrywające jej twarz opadły, a ona spojrzała na niego swoimi jasnymi fioletowymi oczami.
"Dzień dobry, słodka dziewczyno," głos Damona był niski i złowieszczy. Dziewczyna zadrżała pod jego dotykiem, a jej oczy zdradzały strach. Wydała z siebie cichy jęk i cofnęła się, ale łańcuchy krępujące jej ręce nad głową nie pozwoliły jej uciec daleko.
"Damon..." głos Violet był słaby, prawie jak szept. Damon uśmiechnął się szyderczo, zaciskając uchwyt na jej podbródku. Pochylił się coraz bliżej, aż jego oddech muskał jej szyję. Violet przełknęła ciężko, gdy Damon wpatrywał się w nią jak lew czyhający na ofiarę. Wiedziała, że to nie skończy się dla niej dobrze. Postrzeliła króla mafii w pierś i zostawiła go krwawiącego na śmierć. Na szczęście jego ludzie przybyli szybko po usłyszeniu strzału. Zajęli się jego raną i złapali dziewczynę, zanim zdołała uciec.
"Zaskoczona, że mnie widzisz?" ton Damona był drwiący.
Violet nie odpowiedziała i spuściła wzrok na podłogę. Nie mogła znieść patrzenia mu w oczy.
"Operacja się udała, gdybyś się zastanawiała," powiedział znowu. "Wyjęli kulę. Zachowuję ją jako pamiątkę,"
Violet instynktownie podniosła wzrok, a on posłał jej kolejny uśmieszek. Choć zachowywał się chłodno i nonszalancko, Damon faktycznie doznał poważnej rany. Kula utkwiła w jego piersi, prawie przebijając serce, ale zatrzymała ją klatka piersiowa. Gdyby weszła choć o milimetr głębiej, mógłby dziś tu nie stać.
Potrzebował prawie tygodnia, by dojść do siebie po operacji. Gdy tylko się obudził, pierwsze o co zapytał, to o Violet. Gdy tylko mógł wstać i chodzić, przyszedł prosto do niej. Nie wiedział dokładnie, co z nią zrobi. Ale teraz, gdy stał przed nią, chciał po prostu stać i na nią patrzeć. Nigdzie mu się nie spieszyło. Wiedział, że ma ją tam, gdzie chciał, więc całkowicie panował nad swoimi emocjami.
"Dobrze cię tu traktują?" zapytał, lustrując jej ciało od góry do dołu.
Violet niechętnie odpowiedziała, ale lekko skinęła głową. To zdecydowanie nie było królewskie traktowanie, ale miała szczęście, że Liam nie zastrzelił jej na miejscu, gdy ją złapali. Zamiast tego była przetrzymywana w najgłębszej części podziemnej piwnicy posiadłości. Było to miejsce przeznaczone do torturowania i więzienia jego wrogów.
"Gdzie jestem?" zapytała.
"Jesteś w niebie albo w piekle," odpowiedział. "To zależy, gdzie chcesz być,"
Oczy Violet były pełne strachu, a on celowo nadal ją dręczył. Bawiło go igranie z jej emocjami w ten sposób. Uśmiechając się złowrogo, podszedł bliżej i przycisnął swoje ciało do jej.
"Damon..." próbowała zaprotestować, ale nie miała gdzie uciec.
"Mówiłem ci, że nigdy cię nie puszczę," powiedział jej do ucha. "Nigdy nie uciekniesz ode mnie, moja słodka żono,"
Damon wyciągnął skórzany bat zza pleców, a Violet spojrzała na niego przerażona. Zrobił krok i rozwinął bat, aż jego koniec uderzył o podłogę.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczną dziewczynką, Violet," powiedział, przechylając głowę na bok. "Wiesz, że muszę to zrobić,"
"Damon, proszę...!"
* TRZASK! * TRZASK! * TRZASK! *
Ignorując jej krzyki, Damon smagał batem jej ciało, rozdzierając sukienkę jeszcze bardziej. Wydała z siebie przeszywający krzyk, co tylko bardziej go napędzało. Chłostał ją, aż jej ciało pokryły siniaki i rany.
"Proszę... przepraszam... nie chciałam..." błagała.
"Słowa są tanie, kochanie," powiedział, rzucając bat na podłogę. Patrzył na jej poranione ciało przed sobą i był absolutnie usatysfakcjonowany. "Musisz mi pokazać, jak bardzo żałujesz,"
"Ja... zrobię wszystko..." błagała. "Proszę,"
"Wszystko?" zapytał, unosząc brew.
Violet nie odpowiedziała, ale nie potrzebował odpowiedzi Kiedy znowu stanął przed nią, odpiął jej kajdany, aż jej ciało opadło na podłogę. Jednym szybkim ruchem podniósł ją w ramiona i wyniósł. "C-co robisz?" wykrztusiła, przerażona o swoje życie. Damon stłumił śmiech, niosąc ją po schodach do jasnego światła. "Przenoszę moją pannę młodą przez próg," powiedział po prostu. Violet nie wiedziała, jak zareagować, więc pozostała cicho. Damon zaniósł ją aż do ich sypialni, mijając rząd swoich ludzi, którzy musieli spuścić wzrok, ponieważ nie mogli znieść widoku żony szefa w takim stanie. Gdy byli już w środku, zamknął drzwi i położył ją na łóżku. "Nie ruszaj się," rozkazał. Violet leżała bezradnie, kiedy ból przeszywał jej skórę. Zamknęła oczy i oczekiwała na swoją zgubę. Tymczasem Damon poszedł do łazienki i wyszedł chwilę później z ciepłym ręcznikiem. Usiadł obok niej i zaczął ją rozbierać, zdzierając rozdarte ubranie, aż spadło na ziemię. Violet była tak przerażona, że cały czas trzymała oczy zamknięte, myśląc, że zamierza ją jeszcze bardziej skrzywdzić. Ale kiedy ciepły ręcznik dotknął jej skóry, a Damon delikatnie oczyścił jej rany, jej oczy otworzyły się w szoku. Violet patrzyła ze zdumieniem, jak czyścił jej rany. Był tak delikatny, zupełne przeciwieństwo faceta, który jeszcze kilka minut temu ją bił. Po skończeniu oczyszczania jej ciała mokrym ręcznikiem, wyjął maść i wsmarował ją w jej skórę. Mimo że Damon był delikatny, nadal ją bolało i skrzywiła się z bólu. "Powiedz mi. Muszę tylko wiedzieć jedną rzecz," powiedział nagle, odwracając jej uwagę od bólu. "Dlaczego to zrobiłaś?" Violet zamilkła i przygryzła wargę. Nie wiedziała, co mu powiedzieć, ale jej oczy zaszkliły się i były pełne żalu. "Czy ktoś kazał ci to zrobić?" naciskał. "Kto dał ci pistolet?" Violet znowu mu nie odpowiedziała. Zamiast tego, jedna łza spłynęła po jej policzku i zaczęła płakać. "Damon..." jej cichy głos zachrypł. Jedno spojrzenie w jej zapłakane oczy i cała złość wewnątrz niego nagle zniknęła. Wydając westchnienie, położył dłoń na jej twarzy i starł jej łzy. "Naprawdę mi przykro..." powiedziała. "Co? Za to, że strzeliłaś mi w serce?" zaśmiał się. "Za to, że ci nie zaufałam," powiedziała, kręcąc głową. "To był błąd." Łzy nadal spływały po jej twarzy, a jego oczy złagodniały. Wiedział, że bardzo żałowała. To było szczere przeprosiny, jeśli kiedykolwiek takie były. "...Czy to boli?" zapytała nagle, jej ręka powędrowała do jego klatki piersiowej. Damon poczuł, jak jego serce podwaja się, kiedy jej palec dotknął bandaża na jego klatce piersiowej. Zadziwiło go, jak dużo siły miała nad jego ciałem. Mogła strzelić mu w serce, a on i tak by ją wielbił. Kręcąc głową, powiedział jej: "Jesteś warta bólu." Damon zablokował swój wzrok na niej, a ona patrzyła prosto na niego. Mogli siedzieć i rozmawiać całą noc, ale to nie miało znaczenia. Ich oczy już wszystko powiedziały. Ona jest przepraszająca, a ja jej wybaczam. Nadal ją kocham i myślę, że ona mnie też. Powoli i ostrożnie, Damon pochylił się, aż jego ciało zawisło nad nią. Jego usta zanurzyły się, a ona spotkała go swoim pocałunkiem. Posmakował jej słodkie usta i złożył pocałunki wzdłuż jej szyi i szczęki. Wydała jęk, kiedy jej dłoń powędrowała na tył jego szyi. "Czy to boli?" zapytał, zauważając, że często się krzywiła. Kręcąc głową i uśmiechając się, powiedziała: "Jesteś warta bólu." Uśmiech wykrzywił jego usta, a on kontynuował całowanie jej ciała. Jego ręce wędrowały po jej nogach i udach, a ona je rozchyliła. Damon przejechał dłonią w górę i w dół jej uda, zanim sięgnął do jej wrażliwego miejsca. Wydała jęk, kiedy ją znalazł, a on jęknął, kiedy poczuł, jak mokra była. Cholera. Nie mogę już dłużej czekać. Nie tracąc ani chwili, Damon ściągnął swoje spodnie, a jego wzwód wyskoczył. Pocierał swoje długość wzdłuż jej rozcięcia, zbierając na sobie jej słodkie soki. I jednym ostrym pchnięciem wszedł w jej wnętrze, czując, jak jej ściany ściśle go otaczają. Hmm. Tak bardzo mi tego brakowało. Violet wydała jęki i jęki, kiedy przyśpieszył tempo swoich pchnięć. Jej nogi były szeroko rozchylone, a on wiercił w niej, jakby miał ją rozbić na dwie. Jego ręce powędrowały na jej szyję i mocnym uściskiem odciął jej dopływ powietrza. Oczy Violet przewróciły się do tyłu, gdy zbliżała się do szczytu, łapiąc oddech na wyzwolenie. "Damon... Damon...!" jęknęła bez tchu. "Och, zaraz...!" "To wszystko, słodka dziewczyno," jęknął. "Krzycz moje imię. Krzycz je głośno!" Damon zacisnął uścisk wokół jej szyi i pchnął głębiej i mocniej. W ciągu kilku sekund jej ściany zacisnęły się, a jej ciało wstrząsnęło się z szoku. Damon zamknął oczy i poczuł ciepło jej ścian otaczających go, to było uczucie jak żadne inne. "DAMON!" Damon widział czerwono. Słyszał jej krzyk i kontynuował. Chciał usłyszeć więcej tego. Chciał pieprzyć ją bez zmysłów, aż jego imię będzie jedynym, co będzie pamiętać. "Damon?! Damon!" "Szef?!" Nagle jej krzyki przekształciły się w głosy innych ludzi. Damon przestał się ruszać i otworzył oczy, ale wszystko, co widział, było ciemnością. Ale powoli ciemność zniknęła i zobaczył sufit starego kościoła. Kilku jego ludzi otaczało go, w tym Adrian i Talia. Wszystkie ich twarze były przerażone. "On żyje!" krzyknęli. "Sprowadźcie lekarza!" ***- - - - - Ciąg dalszy nastąpi - - - - -

The Mafia's Good Wife
87 Rozdziały
87
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101