

Opis
Ksiezniczka Penelopa z Veridian, posluszna woli swojego ojca, udaje sie do Aurelionu z nadzieja zostania przyszla krolowa poprzez malzenstwo z Ksieciem Koronnym Luka, nastepca tronu. Jednak szybko przekonuje sie, ze droga do korony jest zupelnie inna niz sie spodziewala. Krol Aurelionu wymaga, by wszystkie potencjalne narzeczone jego syna przeszly swiete wtajemniczenie-elitarne intymne szkolenie w Sztuce Rozkoszy, prowadzone przez slynnych krolewskich niewolnikow seksualnych krolestwa. Schwytanych fae, ktorych nazywano Adeptami Rozkoszy. Wsrod nich jest Rios, Glowny Adept-najzreczniejszy i najbardziej uwodzicielski Mistrz w krolestwie; zimny, tajemniczy i niebezpiecznie pociagajacy. Choc Penelopa jest oburzona tradycjami krolestwa i rola Riosa w nich, zgadza sie zniesc szkolenie dla dobra swojej ojczyzny.
Rozdział 1
Jul 4, 2025
[Punkt widzenia Penelopy]
W chwili gdy moja siostra otworzyła usta, wiedziałam, że mój dzień będzie zrujnowany.
"A potem," Roset pochyliła się z tym szczególnym błyskiem w oczach, który zawsze zwiastował katastrofę, "ambasador Aurelionu powiedział kuzynce Lady Meredith, że ich szlachcice biorą sobie wielu kochanków. Publicznie. Czy możecie to sobie wyobrazić?"
Damy westchnęły w idealnym unisono, wachlarze trzepotały jak spłoszone ptaki. Zacisnęłam mocniej uchwyt filiżanki, zmuszając się do picia herbaty z kwiatów czarnego bzu, choć gorzknęła mi na języku.
"Wielu kochanków?" Lady Greta przycisnęła dłoń do piersi. "Na pewno żartujesz."
"Och, to nawet nie jest ta szokująca część." Uśmiech Roset się poszerzył. "Mają te stworzenia. Trenowane od urodzenia, by zaspokajać każdą szlachecką zachciankę. Każdą... intymną zachciankę."
"Roset." Mój głos przeciął szepty. "Może mogłybyśmy porozmawiać o czymś bardziej stosownym."
"Bardziej stosownym? Och, ale siostro, to dotyczy ciebie bezpośrednio!" Zwróciła się do mnie z uśmiechem słodkim jak cukier i jadowitym. "W końcu twoim przeznaczeniem jest oczarować Księcia Koronnego Lukę z Aurelionu i zostać jego Królową, czyż nie? Z pewnością powinnaś wiedzieć, jakie... zwyczaje... cię czekają."
Krąg szlachetnych dam pochylił się do przodu jak sępy wyczuwające padlinę. Wachlarz Lady Cordelii zamknął się z ostrym trzaskiem.
"Proszę, opowiedz nam więcej, Księżniczko Roset," westchnęła.
"Cóż, słyszałam, że trzymają tych niewolników zwanych Adeptami Rozkoszy." Roset zaczęła przechadzać się za moim krzesłem, jej głos stawał się coraz głośniejszy z każdym słowem. "Przypominające ludzi istoty z krainy Fae, związane magią i wyszkolone, by zaspokajać każde wyobrażalne pragnienie swoich panów."
"Roset, przestań natychmiast—"
"Każdy szlachecki dom je ma," kontynuowała, ignorując mój rozkaz. "Dziesiątki ich, biegłych w sztukach, które sprawiłyby, że kurtyzana płakałaby z zazdrości."
"Jak barbarzyńsko!" Lady Beatrice westchnęła dramatycznie. "Używać magii do takich celów!"
"Barbarzyńsko?" Roset zaśmiała się, dźwięk ostry jak tłuczone szkło. "Czy może po prostu są szczerzy w swoich pragnieniach? Mówią, że Książę Koronny Luka ma szczególne upodobanie do—"
"Dosyć." Wstałam gwałtownie, krzesło zaszurało po marmurze. "Nie będę tu siedzieć i słuchać takich wulgarnych spekulacji! Jesteśmy damami dworu Veridian, nie dziewkami z tawerny handlującymi plotkami i plugastwem."
W solarium zapadła cisza. Kilka młodszych dam skuliło się, ale uśmiech Roset tylko się poszerzył.
"Jakie to urocze," zamruczała, krążąc wokół mnie jak drapieżnik. "Nasza piękna i doskonała księżniczka, zszokowana samą wzmianką o sprawach dorosłych. Powiedz mi, najdroższa siostro, czy ty w ogóle wiesz, co się dzieje w noc poślubną?"
"Zapominasz się," wysyczałam przez zaciśnięte zęby. "Jak śmiesz—"
"Bo z mojego punktu widzenia wydajesz się żałośnie nieprzygotowana do małżeństwa z mężczyzną, który oczekuje, że jego żona będzie... doświadczona." Oczy Roset błyszczały okrutną satysfakcją. "Co zrobisz, gdy Książę Koronny Luka odkryje, że jego narzeczona to nic więcej niż porcelanowa lalka, która nie potrafi zaspokoić jego pragnień? Kiedy cię odrzuci?"
Ciężkie drzwi otworzyły się z rozmachem, ucinając jakąkolwiek kolejną złośliwość, którą przygotowała. W drzwiach stał Królewski Ochmistrz, jego twarz poważna pod służbowym nakryciem głowy.
"Wasza Wysokość Księżniczko Penelopo," ukłonił się głęboko. "Jego Wysokość Król Theon prosi o natychmiastowe stawiennictwo."
Odwróciłam się w stronę drzwi, wdzięczna za przerwę. "Oczywiście."
Gdy ruszałam do wyjścia, głos Roset podążył za mną. "Przekaż Ojcu moje pozdrowienia. Jestem pewna, że będzie zachwycony, słysząc jak dobrze jego najstarsza córka jest przygotowana do swoich królewskich obowiązków."
Nie ufałam sobie na tyle, by odpowiedzieć. Zamiast tego wyszłam z solarium z wysoko uniesioną głową, mimo że wstyd palił mnie w gardle.
Korytarze pałacu rozmazywały się, gdy podążałam za ochmistrzem. Mój umysł wirował od słów Roset, każde z nich było jak zatruta strzała trafiająca w cel.
Czy naprawdę byłam tak naiwna, by w pełni zachować swoją czystość dla przyszłego męża? Tak chroniona, że nie wiedziałam nic o świecie, w który miałam wkroczyć?
Ochmistrz zapukał w ciężkie dębowe drzwi gabinetu mojego ojca. "Księżniczka Penelopa, Wasza Wysokość."
"Wejść."
Mój ojciec stał odwrócony do mnie plecami, wpatrując się w okno wychodzące na pagórkowate krajobrazy naszego królestwa.
"Ojcze?"
"Usiądź, Penelopo," rozkazał bez wstępu.
Opadłam na krzesło naprzeciw jego biurka, z prostym kręgosłupem mimo lęku zwijającego się w moim żołądku. Na biurku leżał list ze złotą pieczęcią Aurelionu: słońcem z koroną w centrum.
"Król Frederic z Aurelionu odpowiedział na naszą propozycję." Ojciec w końcu spojrzał na mnie, jego wyraz twarzy był jak u człowieka ogłaszającego wyrok śmierci. "Zgadza się rozważyć cię jako kandydatkę na żonę Księcia Koronnego Luki."
"Kandydatkę?" Słowo smakowało obco. "Nie narzeczoną?"
"Są warunki." Podniósł list nie patrząc na niego. Najwyraźniej zapamiętał jego treść. "Musisz udać się do Aurelionu i wziąć udział w ich Świętym Treningu w Sztuce Rozkoszy. To podobno wymóg dla wszystkich szlachetnych panien młodych w ich królestwie."
Pokój zakręcił się wokół mnie, gdy zacisnęłam dłonie na poręczach krzesła. "Ja... W ich czym?"
"To tradycja sięgająca wieków wstecz. Wszystkie potencjalne królewskie małżonki muszą być szkolone przez pałacowych Adeptów Rozkoszy. By zapewnić, że będą mogły właściwie służyć koronie."
"Służyć?" Słowo wyszło zdławione. "Ojcze, nie możesz mieć na myśli—"
"Mam na myśli dokładnie to, co mówię." Jego głos stwardniał. "Pojedziesz do Aurelionu. Przejdziesz jakiekolwiek szkolenie, jakiego wymagają. I zapewnisz ten sojusz."
"To... to barbarzyństwo!" Zerwałam się na nogi, mój głos pękał z oburzenia. "Prosisz mnie, żebym się prostytuowała—"
"Proszę cię, żebyś uratowała swoje królestwo!" Jego pięść uderzyła w biurko, sprawiając, że kałamarz podskoczył. "Iramholt rośnie w siłę każdego dnia. Ich armie gromadzą się na naszych granicach. Bez wsparcia Aurelionu, Veridian upadnie w ciągu roku."
"Musi być inny sposób."
"Nie ma innego sposobu." Obszedł biurko, chwytając mnie za ramiona dłońmi, które kiedyś wsadzały mnie na konia, gdy byłam dzieckiem. Teraz czułam je jak kajdany. "Byłaś wychowywana do tego, Penelopo. Każda lekcja języków, każda godzina nauki tańca, każda chwila treningu dyplomatycznego, wszystko to prowadziło do tego."
"Byłam wychowywana, by być królową," wyszeptałam. "Nie... nie kimkolwiek to jest."
"Byłaś wychowywana, by spełnić swój obowiązek." Jego uścisk się wzmocnił. "Tak jak ja spełniłem swój. Tak jak twoja matka spełniła swój."
Wzmianka o Matce, zmarłej przed dziesięcioma laty na gorączkę złapaną podczas negocjacji szlaków handlowych w gorzkich północnych przełęczach, uderzyła jak fizyczny cios. Moje oczy piekły, ale nie zamierzałam płakać. Nie tutaj.
"Jak długo?" zapytałam.
"Wyjeżdżasz za trzy dni. Podróż zajmuje tydzień. Będziesz miała miesiąc na ukończenie szkolenia, zanim Książę Luka dokona wyboru."
"A jeśli odmówię?"
Śmiech ojca był gorzki jak zimowe wino. "Wtedy będziesz patrzeć z pałacowych murów, jak armie Iramholtu palą nasze pola i mordują nasz lud. Czy twoja cnota jest warta tej ceny?"
Oskarżenie zawisło między nami jak ostrze. Chciałam krzyczeć, wściekać się, wrzucić ten przeklęty list w ogień. Zamiast tego wyprostowałam ramiona i uniosłam podbródek, będąc w każdym calu księżniczką, na jaką zostałam ukształtowana.
"Będę potrzebowała odpowiedniej garderoby," powiedziałam głosem stabilnym jak skała. "I większej świty niż pierwotnie planowano."
"Cokolwiek potrzebujesz." Ulga przemknęła przez twarz ojca, zanim ją zamaskował. "Penelopo—"
"Nie." Ruszyłam w stronę drzwi, zatrzymując się tylko gdy moja dłoń dotknęła klamki. "Spełnię swój obowiązek, Ojcze. Tak jak mnie nauczyłeś. Ale nie proś mnie, żebym się przy tym uśmiechała."
Wyszłam nie czekając na odpowiedź, moje kroki odbijały się echem jak marsz pogrzebowy. Trzy dni. Trzy dni zanim opuszczę wszystko, co znałam, by stać się czymś, czego nawet nie potrafiłam nazwać.
Za mną usłyszałam cichy dźwięk ojca opadającego na krzesło, ciężar królestwa miażdżył go tak samo pewnie jak mnie, ale nie obejrzałam się, bo księżniczkom nie wolno było pozwalać sobie na ten luksus.

The Pleasure You Give
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101