
Opis
Alpha Cassian jest owiany zla slawa. Zla slawa przetrwania nawet po smierci swojej partnerki. Zla slawa bezwzglednego polowania i zabijania swoich wrogow. Zla slawa nienawisci do wyrzutkow. Drapieznik. Tak go nazywamy. Zylismy w strachu z jego powodu. Uczynil moje zycie pieklem, chociaz nigdy go nie spotkalam. Zaden wyrzutek nigdy nie uciekl po spotkaniu z nim. Ojciec nauczyl mnie trzymac sie z dala od jego watahy i tak robilam. Nigdy sie do niego nie zblizylam. Ale los mial inne plany. Spotkalam owianego zla slawa drapieznika. Nie mialam wyboru, musialam dolaczyc do jego watahy, a w dniu moich osiemnastych urodzin dowiedzialam sie czegos, co wywrocilo moje zycie do gory nogami. Prawdy, ktora mnie przerazila. Prawdy, ktora utrzymywala Alfe Cassiana przy zyciu nawet po smierci jego partnerki. To bylam ja. Bylam druga szansa bezwzglednego alfy. Tak, bylam ofiara przeznaczona dla drapieznika.
Rozdział 1
Sep 30, 2025
Perspektywa Ivy
Zawsze marzyłam o dołączeniu do watahy. Ciepły dom, ubrania, jedzenie i ludzie, którym na tobie zależy... To wszystko, o czym może marzyć samotnik.
W przeszłości robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby dołączyć do różnych watah, ale oni tylko odganiali nas jak psy.
Dziś jestem na terenie watahy, siedzę na krześle naprzeciwko ich alfy i luny. Gdyby to wydarzyło się kiedyś, zrobiłabym wszystko, by uwierzyli, że nie stanowimy zagrożenia. Ale tym razem nie mogłam nawet wydusić z siebie słowa.
Byłam cała w brudzie. Moje ubrania były podarte, a jestem pewna, że też strasznie śmierdziałam. Nie wiem... Przyzwyczaiłam się do tego zapachu. Byłam odwodniona i głodna. Moje oczy były bez życia, a jedyne, co mogłam zrobić, to zerknąć w bok, żeby upewnić się, że z moją mamą wszystko w porządku.
Miała spuszczoną głowę, wpatrując się w ziemię. Jej ciało zwisało na krześle jak szmaciana lalka. Gdyby jej wątłe ciało nie poruszało się za każdym razem, gdy próbowała oddychać, wpadłabym w panikę, myśląc, że też mnie opuściła.
Usłyszałam zbliżające się kroki. Słodki zapach jaśminu wypełnił moje nozdrza, gdy ktoś pochylił się nade mną.
"Cześć," powiedziała, jej głos słodki jak miód. "Mam na imię Evelyn. Jestem luną watahy Cienia. Jesteście teraz na naszym terenie," wyjaśniła łagodnie.
Nie mogłam powstrzymać się, by patrzeć na nią pustym wzrokiem. Chciałam z nią porozmawiać, ale nie mogłam, bo moje gardło było tak suche. Boli mnie nawet przełykanie śliny.
Chyba zrozumiała mój problem, bo natychmiast kazała komuś przynieść wodę.
Z ulgą to usłyszałam. Chwyciłam szklankę wody zachłannie i wypiłam prawie połowę na raz, zanim wyciągnęłam drżące ręce w stronę mamy. Ona też musi być spragniona.
"Możesz to wypić, kochanie. Dla niej przyniesiemy kolejną szklankę," zatrzymała mnie Luna.
Spojrzałam na nią przez chwilę, a potem dopiłam resztę wody. Zobaczyłam, jak ktoś pomaga mojej mamie napić się i odetchnęłam z ulgą.
Spojrzałam na lunę, a tuż obok niej stał alfa. Miał mocną sylwetkę, krucze włosy i przenikliwe oczy, które obserwowały mnie niczym jastrząb.
"N-Nie róbcie nam krzywdy... proszę," zdołałam wydukać. Boli mnie duma, że muszę tak błagać. Tata nauczył mnie, żeby tego nie robić. Trenował mnie, żebym potrafiła się bronić i trzymała głowę wysoko. Ale teraz jego już nie ma, a my jesteśmy same, wyczerpane, głodne, a moje kończyny nawet nie chcą się ruszać.
Luna natychmiast potrząsnęła głową. "Obiecuję, że nie zrobimy wam krzywdy. Ale czy możesz odpowiedzieć na kilka naszych pytań?" zapytała.
Spojrzałam na nią i alfę przez chwilę, próbując zrozumieć, czego ode mnie chcą. Wzięłam głęboki oddech, po czym skinęłam głową.
Piękna kobieta uśmiechnęła się. Przesunęła blond włosy za ucho, zanim usiadła na krześle naprzeciwko mnie.
"Jak masz na imię, kochanie?"
"I-Ivy,"
"Pełne imię,"
Wzdrygnęłam się, gdy odezwał się alfa. Jego głos był głęboki i monotonny. Miałam ochotę mu się podporządkować.
Stłumiłam swoje omega-instynkty, zanim spojrzałam w górę. "Ivy Elsher,"
"A kto to jest?" Wskazała na moją mamę.
"To moja mama. Jej—jej imię to Isabella,"
Luna skinęła głową. "Możesz mi powiedzieć, jak staliście się zakładnikami tych łowców? Zostaliście porwani z innych watah? Możemy was odwieźć do waszych watah, jeśli podasz mi nazwę," uśmiechnęła się. To był ciepły uśmiech. Zapomniałam już, jak dawno nie widziałam czegoś takiego.
"My... Jesteśmy samotnikami..." powiedziałam cicho.
"Och..." Jej głos przycichł. "Kiedy was pojmali?"
"Nie pamiętam... Może miesiąc temu..."
Skinęła głową. "Czy zrobili wam coś?"
"Oni—oni nas głodzili. Chcieli nas skrzywdzić, ale potem... nie zrobili tego z jakichś powodów... Myślę, że planowali zaatakować inną watę..." wydyszałam. Samo mówienie o tym było wyczerpujące.
Widziałam, jak luna spogląda na swojego partnera, po czym patrzy znowu na mnie. "Gdzie jest twój ojciec...?" zapytała, jej głos był cichy i niepewny.
To pytanie mnie sparaliżowało. Poczułam, jak krew zastyga mi w żyłach. Mocno zacisnęłam dłonie na krześle i spuściłam wzrok.
"O-Oni go zabili..." wykrztusiłam przez zęby.
Miałam w sobie tyle złości, a tak mało siły, by ją okazać.
Zobaczyłam, jak wstaje z krzesła. Wzięła głęboki oddech, po czym odwróciła się do swojego partnera. Alfa podszedł do niej i objął ją ramieniem, po czym spojrzał na ludzi w pokoju.
"Dajcie im jedzenie, wodę i czyste ubrania. Pozwólcie im odpocząć przez dzień, a jutro się z nimi spotkamy," powiedział do nich, po czym wyszedł z partnerką.
Siedziałam tam, nawet nie rozglądając się, aż poczułam, jak ktoś dotyka mnie w ramię. Kobieta uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, że zaprowadzi mnie i mamę do pokoju. Tylko skinęłam głową, bo tylko na tyle było mnie stać.
*
*
*
Sprawdziłam, jak się ma mama po tym, jak się wykąpałam. Kobieta pomogła mi ją umyć i ubrać w ciepłe ubrania. Była naprawdę miła. Żałuję, że nie zapytałam o jej imię.
Myślę, że ta wataha jest w porządku. Dali nam pokój, ciepłe ubrania i jedzenie. Nigdy w życiu nie doświadczyłam niczego tak miłego.
To było miłe.
Moja mama spała. Poczułam ulgę, że w końcu dostaje odpoczynek, którego potrzebowała.
Patrzenie na nią łamie mi serce. Tata odszedł. A wkrótce moja mama też mnie zostawi. To tylko kwestia czasu.
Nikt nigdy nie przeżył długo po śmierci swojej bratniej duszy. Z wyjątkiem jednej osoby...
Alfa Cassian...
Słynny drapieżnik.
Przygryzłam wargę, wpatrując się w swoje stopy.
Jak on to zrobił? Jak może żyć tak długo?
Czy on—czy on może uratować też moją mamę?

The Predator
78 Rozdziały
78
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101