
Rozdział 1
Apr 17, 2026
CIEŃ
"Co się dzieje, Cien?" - zapytał Kent, mój przysposobiony ojciec, który wychował mnie od ósmego roku życia. Jego gęste brwi złączyły się. Zmartwienie wypełniło jego piwne oczy.
"Nie wiem. Myślę, że coś czuję" - zaniepokojenie wzbudziło niepokój i niepokój wilka. Przełknąłem szklankę wody.
Z ledwością udało mi się uciec od dzikusów, którzy zabili całą watahę mojego ojca. Ze względu na mieszane rozmnażanie skończyli martwi, a ja skończyłem w schronisku dla bezdomnych ludzi. To było tak, jak Kent mnie znalazł,daj mi dom i wychował mnie jak swoje własne dziecko.
Kiedy skończyłem dziesięć lat, Kent zauważył, że coś jest ze mną inne. Powiedziałem mu wszystko, jak zginęli moi rodzice. Na początku myślał, że to trauma, że widziałem rzeczy. Kiedy przeszedłem w okres dojrzewania, po raz pierwszy zobaczył, jak się zmieniam. Od tego czasu eksplorował moją naturę.
Właśnie mieliśmy spotkać się z inwestorem i nie mogłem tego spieprzyć. Przebyliśmy całą drogę z Kalifornii na to spotkanie, tylko po to, żeby wszystko zostało zrujnowane przez dziwny uczucie, które poczułem.
"Będę przez Ciebie
Bądź spokojna. Idź sobie. Weź trochę powietrza.""Jestem w porządku." Już nauczyłem się maskować swój zapach, ale czasami mogłem być lekkomyślny i testowałem swoje granice. Albo po prostu miałem szczęście, ale istniała ogromna szansa, że się wyczerpię.
Kiedy dołączyłem do watahy raz na studiach, okazało się, że Alfa bardziej interesuje się znalezieniem kochanki, swojej dziwki, niż rządzeniem watahy.
Kiedy Kent postawił moje wybory na stole, pozwolił mi dołączyć do watahy, albo być z ludźmi i pracować jak oni. Wybrałem alternatywę, którą ociążamodmówiłem ponownego dołączenia.
Byłem wyrzutkiem przez wiele lat. I wolałbym być wyrzutkiem niż dołączyć do kolejnej watahy rządzonej przez bezużytecznego lub szalejącego alfa mordercę i zostać zabitym.
Nauczyłem się na swoim błędzie. Ostatnią rzeczą, jakiej chciałem, było być kontrolowanym przez aroganckiego dupka alfa.
Wierzyłem jednak w znalezienie partnera - życiowego towarzysza, soulmate'a w świecie ludzkim, ale w tej chwili byłem szczęśliwy z tym, jak moje życie się potoczyło.
Gdyby moi rodzice żyli, byliby ze mnie dumni, stojąc namoja własna, a niedługo będę pracować w firmie Kent’a, Cornelius Marks & Co. Finance.
Mój wilk był szczęśliwy polując na króliki i szopy na ogromnym terenie należącym do Kenta. Nie mogłem być samolubny wobec niej, a ona była także częścią mnie, więc biegaliśmy razem każdego weekendu. Pozwalałem jej czuć ziemię i błoto pod łapami. Pozwalałem jej poczuć zapach ziemi i smak krwi w jej pysku, gdy pożerała królika.
Była szczęśliwa, ale głęboko w środku wiedziałem, że pragnęła czegoś więcej. Chciała być w stadzie, gdzie mogłabyMógłbym biegać i polować z innymi wilkami.
Nagle włosy na karku stanęły mi dęba. Moje serce biło tak mocno. Mogłem poczuć mrowienie w kręgosłupie, jak ciepło przepłynęło przez moje ciało, a mój wilk zaczął mruczeć.
"Uspokój się. Twoje oczy zaraz zaczynają świecić". Kent sięgnął po moją rękę, którą już zacisnąłem w pięść. Pochwycił ją. Wiedział, kiedy jestem bliski przejścia w wilka. Pomógł mi przez pierwsze przejście, niezależnie od tego, jak bardzo był przerażony.
Jako człowiek, czułem, jak bardzo mnie kochał.
Nigdy nie pozwoliłby mi cierpieć samemu przez ten trudny czas. Obserwował, jak mój kość zmieniała kształt i pękała w moim ciele, a włosy rozprzestrzeniały się na skórze, moja twarz tworzyła pysk, moje szpony wychodziły, a kły wyrastały z dziąseł, aż w pełni się przemieniłem i mogłem porozmawiać z moim wilkiem po raz pierwszy."Coś jest nie tak." W moim zmieszanej głowie i niepokojącym wilku poczułem zapach kogoś mimo wyczuwania tych ludzi - ich potu, kolonii, po goleniu i podniecenia tej kobiety na rogu. Wciąż, coś charakterystycznego dla tego konkretnego zapachu - coś kuszącego i jeszcze więcej.
Głęboko oddychając, zamknąłem oczy i wewnętrznie rozmawiałem z moim wilkiem. Uspokój się, bo nie będziesz biegać przez miesiąc.
Najbardziej intrygujący, pyszny zapach stał się bardziej wyraźny. Jako hybryda lycana i czarownicy, miałem dziesięć razy silniejsze zmysły niż zwykły wilkołak. Ponieważ mój ojciec był Alfą, miałem wyższą siłę i kontrolę nad swoim umysłem.
"Przepraszam, Kent." Otworzyłem oczy. Wiedziałem, że świecąng. Mój półwiedźmiński gen sprawiał, że moje szare oczy błyszczały srebrem i fioletem.
Czułem, jak moje pazury i kły się pojawiały, i od tamtego incydentu, kiedy to prawie zabiłem Kenta, nigdy nie traciłem nad tym kontroli. Nauczyłem się powstrzymywać moje emocje, ale coś było nie tak - zbliżało się niebezpieczeństwo.
Z trzęsącymi się kolanami wstałem z krzesła i wybiegłem z kafejki hotelowej, żeby złapać trochę powietrza. Wziąłem windę na dach, ponieważ byłem w nieznanych mi okolicach w Nowym Jorku i jeśli plotki miały rację, nadciągało coś duże...
paczkę prowadzoną przez żywącą strachem Alphę było w tym mieście.Zamiast uciekać, poszłem na dach. Wiedziałem, że paczki są wszędzie. Nie mogłem ryzykować natrafienia na żadną z nich z powodu mojej sytuacji - byłem wyrzutkiem. I nie było dla mnie bezpiecznego miejsca. Polowaliby na mnie.
Bycie w paczce było zaletą. Razem stawaliśmy się silni i chroniliśmy się nawzajem, ale czułem, że ci dzicy, którzy zabili moich rodziców, wciąż są tam gdzieś. Nie mogłem ryzykować swojego życia, swojej wolności i Kenta. Byłem mu winny swoje.
życie.Wdychałem głęboko, próbując się uspokoić i odzyskać kontrolę.
"Po co to było?" zapytałem mojego wilka.
Pokręciłem oczami. "Przestań, bo cię wyłączę."
Gdy ten Alpha przemienił się w mężczyznę po zabiciu mojej bezradnej matki, obraz jego powrócił do mnie. Nigdy nie zapomnę morderczego spojrzenia w jego oczach i charakterystycznego blizny na jego prawej twarzy.
Kiedy umierał jedna połówka pary, druga uważana była za martwą.Oglądałem, jak życie zostało odebrane mojemu ojcu, gdy patrzył na bezżyciowe, poszarpane ciało mojej matki. W tamtym momencie nie chciałem mieć partnera. Nie chciałem być bezradny i słaby. Nie mogłem znosić intensywnego bólu utraty miłości mojego życia. Jednocześnie mój wilk go potrzebował, jeśli w ogóle gdzieś tam na mnie czekał.
"Czy wszystko w porządku?"
Warczałem. "Naprawdę musisz mnie pytać? Czujesz wszystko, co czuję, głupi wilku."
"Będziemy w porządku, Shadow."
"Będziemy?"
Zamknij się. Potrzebuję chwili wewnętrznego spokoju.Zamknąłem oczy na kolejne kilka sekund. Potem w powietrzu pojawił się zapach chrupiącej roszy trawy jesienią, nuta drzewa sandałowego i terpenów świeżego sosnowego drzewa - ten zapach zdecydowanie należał do mężczyzny - silnego mężczyzny. A jeśli moje obawy są słuszne, wilkołak był teraz w mieście, bliżej niż się spodziewałem.
Wróciłem do windy. Moje niepokojenie powróciło, gdy obserwowałem, jak numer piętra spada, ale udało mi się to opanować. Jedno rzecz jeśli ...
Od samego początku było dla mnie jasne - zwierzę we mnie nadal może być dzikie. Nie chciałem, aby ktokolwiek ucierpiał, gdy niekontrolowanie i niechętnie przemieniałbym się w obliczu ludzi w stresie, strachu lub gdy zostawałbym sprowokowany.Może nadszedł czas, aby dołączyć do stada, ale dla samotnika dłużej niż ktokolwiek inny, Alfa nie ułatwiłoby mi tego, a byłbym Omegą - najniższym rangą w stadzie.
Drzwi windy otworzyły się w holu. Wróciłem do kawiarni, ale przy stoliku na którym ostatnio byłem z Kentem...
Stolik był już wolny. Nie mogłem się powstrzymać od wąchania i zasysania powietrza, które przesączone było różnymi zapachami, od perfum po zapach człowieka, a także mocny aromat kawy i cukru. Jednak ten charakterystyczny, urzekający zapach nadal unosił się w kawiarni."O co tu chodzi?" zapytałem sam siebie.
Na pewno Kent zabrał moją torbę po spotkaniu. Albo było ono nagłe i nie poszło dobrze, albo szybko doszli do porozumienia.
Zapach - to na pewno wilkołak, silny wilkołak, miał pewną rangę w hierarchii.ack - alfa, ale kim był?
Wyszedłem z kawiarni i postanowiłem wrócić do mojego pokoju hotelowego, żeby się przebrać. Miałam na sobie ładną białą korporacyjną sukienkę, ale równie dobrze czułam się w koszulkach, jeansach i mojej piżamie w domu.
„Nie mogę się doczekać biegu”, powiedziałam sobie, bardziej prawdopodobnie do mojego wilka. Ona zatruła mnie zadowoleniem.
Gdy dotarłem do holu, poczułem jak włosy na tyłku mojego karku staja debem. Człowiekowi nosowi nie spostrzeże tego delikatnego zapachu, ale jako Lycan, szybko się za nim podążyłem.będącego coraz silniejszym.
Serce waliło mi jak oszalałe, zatrzymałam się i zobaczyłam mężczyznę stojącego za szklaną ścianą. Miał około sześciu stóp i parę cali wzrostu. Jego postawa emanowała autorytetem i absolutną kontrolą - zwykł rozdawać rozkazy i jego podwładni przestrzegali ich bez pytania, bo go szanowali i bali się go. Miał szerokie ramiona i silne ręce, a w nich rozciągnięty ciemnoszary, dobrze uszyty włoski garnitur. I mogłam to stwierdzić tylko patrząc na niego. Kosztował go tysiąc dol
lars. I obstawiam, że wyglądał uroczo również.Połykałem ślinę, celowo skupiając wzrok na jego plecach, aby nie wprowadzać brudnych myśli, które nie pasowały w tym momencie i miejscu, ale spodnie obcisły się wokół jego potężnych, wyrzeźbionych ud.
Chciałem go zbadac, tego mężczyznę, który przykuł moją uwagę. Chciałem go badać ubranego i nago, ale przerwałem to, gdy mężczyzna odwrócił się, jakby wyczuł, że ktoś na niego ślini się.
O kurwa.
Gdy spotkałem się z jego spojrzeniem, uciszyłem się.Pomógłam i zmarzłam jak mokry kot. Te oczy były srebrno-szare. Odwołałam swoje słowa - nie był przystojny. Był olśniewający, tak obłąkany, że powinno to być nielegalne. Był zbyt surrealistyczny dla własnego dobra.
Zignorowałem wewnętrzny głos mówiący mi, żebym z nim porozmawiał, bo znałem ten moment. Pozwoliłem swojej ciekawości przeprowadzić mnie do niebezpiecznego końca - właśnie zabiłem mokrego kota.
Jego gęste, ciemne brwi nagle spotkały się, a jego oczy stały się mroczne, śmiertelne i lodowato zimne, jakby miał niechęć do przyłapania mnie na gapieniu się na niego.
."O nie."

The Rogue Lycan Princess
147 Rozdziały
147
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101