

Opis
Kiedy Lyra Ash, najmlodsza Komendantka Stacji w historii Kaelari-i pieciokrotnie odrzucona narzeczona-zostaje zmuszona do uczestnictwa w Dorocznym Galaktycznym Szczycie, nie oczekuje niczego poza kolejnym publicznym upokorzeniem. Jednak Cesarz Orion, najpotezniejszy Lyrokanin w galaktyce, zaskakuje wszystkich, odmawiajac odrzucenia swojej kaelarskiej wybranki, lamiac tym samym wielowiekowa tradycje. Gdy polityczne intrygi destabilizuja Imperium, a teczowo-mieniaca sie skora Lyry zdradza kazde jej uczucie, musi ona stawic czola smiertelnym atakom Lotrow, probom zamachu oraz narastajacym uczuciom wobec Cesarza, ktory widzi w niej znacznie wiecej niz tylko ,,smieci z kolonii wydobywczej".
Rozdział 1
Dec 11, 2025
POV: Lyra
„Odrzucasz mnie?”
Głos Cesarza Lyrokanów opadł do temperatury poniżej zera, a jego bioluminescencyjne ścieżki pulsowały od fioletu po głęboką czerń. Siedem stóp czystej siły górowało nade mną, a każda istota w głównej hali stacji wstrzymała oddech.
Kryształowe ściany zdawały się drżeć od jego ledwo powstrzymywanej furii.
To już to. Para numer sześć. Przynajmniej najpierw pyta, czego ja chcę.
Stałam tam—najmłodsza Komandor Stacji w historii Kaelari, dziewczyna z kolonii wydobywczej, której się udało—i patrzyłam w oczy najpotężniejszemu bytowi w galaktyce. Moja skóra już przechodziła przez swój żenujący spektrum: niebieski ze smutku, fiolet z niepokoju, ten chorobliwy zielonkawy odcień spodziewanego odrzucenia. Każdy Lyrokan w sali mógł odczytać moje emocje. Każdy Kaelari czuł mój strach.
„Wasza Wysokość, jaka jest Pańska preferencja—czy to ja powinnam zainicjować odrzucenie, czy Pan?” Utrzymałam głos w równym, służbowym tonie. Takim, jakim nauczyłam się mówić, składając raporty o ofiarach.
Cała hala wybuchła.
Zszokowane westchnienia ze strony Kaelari. Osłupiała cisza ze strony Lyrokanów. Ktoś upuścił datapad, a huk rozległ się jak grzmot. Cesarz—ten, którego zwali Zabójcą Otchłani, który rzekomo w zeszłym cyklu stracił trzech ministrów za niekompetencję—znalazł swoją psychiczną parę.
A ta para pytała o odrzucenie?
Jego ścieżki pociemniały całkowicie. Temperatura spadła tak szybko, że na pobliskich powierzchniach utworzył się szron. Powietrze niemal się skrystalizowało. „Dlaczego, na Otchłań, mielibyśmy się wzajemnie odrzucać?”
Każda świadomość w sali cofnęła się przed jego gniewem. Ministrowie zrobili krok w tył. Strażnicy nerwowo przesunęli się w miejscu. Ale musiałam mu to wytłumaczyć. To zawsze kończyło się w ten sam sposób.
Trzy godziny wcześniej
Od dwudziestu minut krążyłam po poczekalni przed główną halą, wydeptując rowek w importowanej, krystalicznej posadzce. Moja skóra przechodziła przez kolory jak uszkodzony holo-wyświetlacz—srebro, niebieski, fiolet, ten mdły żółty czystego niepokoju.
Weź się w garść, Lyra. Jesteś Komandorem Stacji, nie jakimś świeżakiem.
Ale to nie chodziło o dowodzenie. Chodziło o psychiczną siłę, która doprowadzała mnie do szaleństwa przez ostatni tydzień—świadomość przyciągającą moją przez całą przestrzeń, domagającą się mojej obecności na Dorocznym Szczycie. Manifestacja więzi psychicznej. Moja szósta.
Bo najwyraźniej wszechświat uważa za zabawne, by stale łączyć mnie z kimś, kto po jednym spojrzeniu na moje kolonie wydobywcze w aktach natychmiast ucieknie.
Poczekalnia była studium imperialnego przepychu. Ściany z czystego transparistalu ukazywały kosmos poza stacją—mgławicę namalowaną fioletem i złotem na tle otchłani, trzy księżyce o różnym składzie krążące poniżej nas.
Sama stacja była arcydziełem inżynierii Lyrokanów, pełna płynnych krzywizn i niemożliwych kątów, które nie powinny istnieć w trójwymiarowej przestrzeni. Wszystko tu krzyczało o potędze, wyższości, niedoścignionej perfekcji.
A ja stałam tu, żywe zaprzeczenie tego wszystkiego.
Dwadzieścia pięć cykli, dowodząc stacją bojową z najlepszym wynikiem bojowym na obrzeżach galaktyki, a nie byłam w stanie utrzymać pary dłużej niż dwa tygodnie.
Moje życie uczuciowe było stałym żartem szeptanym w oficerskich salonikach w całej galaktyce. Tęczowa Komandor, która nie potrafiła utrzymać więzi. Dziewczyna z kolonii wydobywczej z katastrofalnym życiem osobistym.
Ironia paliła.
Przeżyłam siedemnaście zamachów, poprowadziłam trzydzieści siedem udanych kampanii przeciwko Zbuntowanej Kolektywie i zdobyłam szacunek wojowników dwa razy starszych ode mnie. Ale odrzucenie w miłości?
To była jedyna bitwa, której nie mogłam wygrać.
Pięć lat jako Komandor, ani razu wezwana do Światów Centralnych. Kopalniane śmieci nie dostają zaproszeń do pałacu, bez względu na liczbę wygranych bitew.
Para pierwsza: Lyrokański porucznik, odrzucił mnie, gdy odkrył, że mój ojciec wciąż pracuje w kopalniach dilitu. Wytrzymał cztery dni.
Para druga: Kaelari z rodziny kupieckiej. Zatrzymał mnie na trzy dni, zanim jego rodzina zagroziła wydziedziczeniem, jeśli zwiąże się z „kopalnianym śmieciem”.
Para trzecia: Sebastian Cummings, żałosny syn ministra obrony. Nie tylko mnie odrzucił—ukradł mój prototypowy okręt wojenny podczas „przemowy odrzucenia” i sprzedał go piratom. Musiałam ścigać go przez trzy systemy, by go odzyskać.
Para czwarta: Marcus, specjalista od broni. Prawie mnie zabił w napadzie zazdrości, gdy uznał, że spojrzałam na innego mężczyznę. Medycy powiedzieli, że miałam szczęście przeżyć poparzenia plazmowe. Odrzucenie przyszło, gdy wciąż byłam w trakcie rekonwalescencji.
Para piąta: Chen, asystent ambasadora. Publicznie mnie upokorzył podczas spotkania dyplomatycznego, ogłaszając przy trzystu dygnitarzach, że jestem „genetycznie niższa” i „hańbą dla instytucji więzi”.
…Każde odrzucenie zostawiało blizny głębsze niż jakakolwiek broń plazmowa Zbuntowanych. Moja skóra zdradzała mnie za każdym razem—zmieniając się od bólu, przez upokorzenie, aż po wściekłość—czyniła mój ból widocznym dla wszystkich. A teraz wszechświat postanowił naprawdę wbić mi nóż w plecy.
Pociąg psychiczy, który czułam, nie pochodził od jakiegoś oficera średniego szczebla czy urzędnika. To był on. Sam Cesarz Lyrokanów.
Ten sam Cesarz, który rzekomo ściął ambasadora za zasugerowanie rozmów pokojowych ze Zbuntowanymi. Ten, który zniszczył cały księżyc, by dać przykład nieposłuszeństwa.
I mam tam wejść i... co? Udawać, że jesteśmy równi?
Moi podkomendni stali obok, oboje starając się nie wyglądać tak zaniepokojeni, jak się czuli. Juan—mój niezawodny opoka od czasów akademii, starszy brat, którego nigdy nie miałam—co chwilę rzucał mi zatroskane spojrzenia.
Hale, jego partnerka i mój strategiczny geniusz, zachowywała zwykły spokój, mimo że jej niepokój przebijał się przez naszą więź przyjaźni. Jej srebrne włosy łapały światło stacji, bursztynowe oczy kalkulowały drogi ucieczki.
„Lyra,” wyszeptała Hale, używając ksywki, na którą tylko oni mogli sobie pozwolić. „Twoja skóra znowu to robi.”
To coś, przez co przechodziła przez wszystkie możliwe kolory, gdy wpadałam w panikę. To coś, przez co inne gatunki nazywały nas „pierścieniami nastroju” za naszymi plecami. To coś, co na zawsze oznaczało mnie jako Kaelari, bez względu na to, ile bitew wygrałam.
„Nie mogę nic na to poradzić,” wymamrotałam. „To przyciąganie robi się coraz silniejsze. To jakby sama grawitacja ciągnęła mnie do niego.”
Więź psychiczna—ta ewolucyjna osobliwość, która zdarza się raz na tysiące. Gdy dwa wzorce świadomości osiągały rezonans, tworząc nierozerwalne połączenie. Naukowcy twierdzili, że to sposób natury na zapewnienie optymalnych kombinacji genetycznych.
Sparowane pary dzieliły wszystko: myśli, emocje, nawet doznania fizyczne. W walce poruszały się jak jeden organizm, czas reakcji o połowę krótszy, skuteczność podwojona. W życiu, podobno odnajdywały doskonałą jedność, zrozumienie i dopełnienie.
Lyrokanie, dzięki swoim wyższym zdolnościom psychicznym, traktowali to jak prawo święte.
Nawet ich Cesarz nie mógł zignorować prawdziwej więzi. Odrzucenie więzi uznawano za bluźnierstwo wobec samej ewolucji. Dlatego musiałam przybyć, mimo że terror ściskał mi pierś.

The Space Empress He Craved
150 Rozdziały
150
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101