
Opis
Przed siedmioma laty Emerald Hutton opuscila swoja rodzine i przyjaciol, aby rozpoczac nauke w liceum w Nowym Jorku, trzymajac w dloniach zlamane serce, aby uciec przed jedna osoba. Przed przyjacielem swojego brata, ktorego kochala od dnia, kiedy uratowal ja przed lobuzami, kiedy miala siedem lat. Zlamana przez chlopaka swoich marzen i zdradzona przez swoich bliskich, Emerald nauczyla sie pogrzebac kawalki swojego serca w najglebszym zakatku swoich wspomnien. Az do siedmiu lat pozniej, gdy musi wrocic do swojego rodzinnego miasta po ukonczeniu studiow. Miejsca, w ktorym teraz mieszka zimnokrwisty kamien miliardera, dla ktorego kiedys bicie jej martwego serca bylo wszystkim. Polozony doswiadczeniami przemienil sie w czlowieka, ktorego wszyscy sie bali. Goraczka jego zycia wypelnila jego serce bezdenna ciemnoscia. A jedynym swiatlem, ktore go utrzymywalo przy zdrowych zmyslach, byla jego Rozyczka. Dziewczyna z piegami i turkusowymi oczami, ktora uwielbial przez cale zycie. Siostra najlepszego przyjaciela. Po latach odleglosci, gdy nadeszla wreszcie chwila, aby schwytac swoje swiatlo i przywiezc je do swojego terytorium, Achilles Valencian zagra swoja gre. Gre, aby zdobyc to, co jego. Czy Emerald bedzie potrafila rozroznic plomienie milosci i pragnienia, aby chronic swoje serce? Czy pozwoli diablu skusic sie na pulapke? Bo nikt nigdy nie umial uciec od jego gier. On dostaje to, czego chce. A ta gra nazywa sie... Pulapka Asa. (561 characters)
Rozdział 1
Feb 25, 2026
Wpatrywałam się w dziewczynę przede mną, a jej nerwowe oczy za czarnymi oprawkami okularów również były skupione na mnie. Ostrożnie założyłam zbłąkany kosmyk za ucho i przygryzłam wargę. Ona zrobiła to samo. Mrugnęłam, ona również.
"Skończyłaś już pojedynek na spojrzenia sama ze sobą, Em?" Westchnięcie dobiegło zza moich pleców. "Na litość boską! Robisz to od pięciu minut! Zaczynasz mnie przerażać!"
Spojrzałam w lustrze na moją najlepszą przyjaciółkę. Siedziała na brzegu mojego łóżka ze skrzyżowanymi ramionami i patrzyła na mnie ze zmarszczonymi brwiami. Mój wzrok wrócił do odbicia. "Nie wiem, Beth. Myślisz, że on... że spodoba mu się mój wygląd?"
"Po dwóch godzinach przygotowań? Tak, myślimy, że spodoba mu się twój wygląd. I nie odrzuci cię, gdy wyznasz mu swoją nieśmiertelną miłość" - powiedziała moja druga najlepsza przyjaciółka, Casie, stojąc obok Beth.
Odrzuci. To samo słowo, które prześladowało moje sny od lat. Czekałam na ten dzień przez sześć lat. Dzień, w którym wypowiedział te słowa. Czekałam od tamtej pory. A jeśli odrzuci mnie dzisiaj... nie wiem, co zrobię.
"Zostaniesz moim księciem, Ace? Chcę być twoją księżniczką" - zapytałam najlepszego przyjaciela mojego brata, gdy dał mi suknię Kopciuszka na moje dziewiąte urodziny.
Zaśmiał się z mojego głupiego pytania, prawie łamiąc mi serce. Ale kiedy zobaczył moją przygnębioną twarz, przykucnął przede mną, patrząc w moje turkusowe oczy swoimi burzowymi, szarymi. "Jesteś moją księżniczką."
"Naprawdę?" Rozpromieniłam się jak choinka. "To znaczy, że się ze mną ożenisz?"
Przygryzł wargę, jego oczy rozbłysły rozbawieniem. "Przepraszam, Pączku Róży! Ale nie mogę."
"Dlaczego nie?" Wydęłam wargi.
"Bo to nie jest odpowiedni czas. Jesteś jeszcze taka młoda."
"To kiedy będzie odpowiedni czas?" Spojrzałam na niego z ogromną nadzieją.
"Kiedy zmienisz się z pączka róży w kwitnącą różę."
Czekałam na ten dzień, by zakwitnąć jak róża. Nie wiedziałam wtedy, co to znaczy. Ale żeby zapamiętać i zrozumieć, zapisałam te słowa w moim osobistym pamiętniku. A Casie powiedziała, że w tym wieku jesteśmy wystarczająco dorosłe, by mieć ukochanego. Cóż, ona sama miała już pierwszego w wieku czternastu lat, a teraz, w wieku piętnastu lat, jest przy czwartym.
Wiedziałam, że cokolwiek Ace powiedział tamtego dnia, było po to, by nie złamać naiwnego serca dziewięciolatki. Ale nie obchodziło mnie to. Myślę, że byłam gotowa wyznać mu swoje uczucia dzisiaj. Tym razem naprawdę.
"Em, wyglądasz oszałamiająco! Chociaż wolałam twoje długie falowane włosy. Ale w porządku, to też ci pasuje" - skomentowała Beth.
Ścięłam włosy z długości do pasa do ramion i wyprostowałam dzikie fale. Tak jak Tess, moja siostra. Ona i mój brat, Tobias, byli bliźniakami. Więc oczywiście, Ace był też jej najlepszym przyjacielem. Kiedyś słyszałam, jak mówił, że podobają mu się włosy Tess. Więc zrobiłam swoje włosy tak jak ona. Chociaż jej były blond, a moje kasztanowe.
"Krótkie włosy są teraz modne. A Ace'owi podobają się krótkie" - odpowiedziałam, sprawdzając moje zadbane paznokcie. Tak jak Tess.
Tak jak Ace preferował. Wszystkie jego dziewczyny były jak moja siostra. Piękne i z klasą. Tak, byłam o nie zazdrosna. Ale one wszystkie były tymczasowe. Kiedy będziemy razem, nie będzie nikogo innego w jego życiu oprócz mnie.
Zarumieniłam się na tę myśl.
Więc postanowiłam być jak one, biorąc przykład z mojej siostry. Może wtedy by mnie zauważył?
A dzisiejsza metamorfoza była tego dowodem. Ubrana jak Tess, wystylizowana jak Tess. Nawet podkradłam jej ulubione perfumy z pokoju.
"Czy ta sukienka nie jest za krótka, Casie?" Chociaż chciałam nosić coś jak Tess, czułam się nieswojo. Cóż, ona wyglądała dobrze w tych obcisłych, krótkich sukienkach. Miała odpowiednie proporcje z przodu i z tyłu. A ja byłam płaska z obu stron. Cóż, piętnastolatka nie mogła mieć więcej.
"Nie jest! Zakładasz to i koniec! Nie chcesz, żeby Ace cię zauważył?" Uniosła brew.
"Dobra!" Powiedziałam, biorąc głęboki oddech. Dalej, Em! Dasz radę!
"Dobrze, chodźmy już! Inaczej przegapimy wielkie wejście twojego brata i siostry" - zaćwierkała, wychodząc na zewnątrz.
Dzisiaj były dziewiętnaste urodziny mojego starszego rodzeństwa. A każda uroczystość w rodzinie Hutton słynęła z bycia wielką. Więc nikt nie chciał przegapić tego szczególnego wydarzenia. Prawie połowa znanych rodzin została zaproszona.
Kiedy dotarłyśmy do sali, nie mogłam ustać w miejscu. Moje dłonie były spocone, a serce waliło. Byłam zdenerwowana dzisiejszym spotkaniem z Ace'm. A moja zbyt krótka sukienka sprawiała, że czułam się jeszcze bardziej nieswojo.
Dostrzegłam w tłumie moich rodziców. Stali blisko siebie, jak zawsze. Zawsze byli nierozłączni. Nawet po dwudziestu latach małżeństwa byli w sobie tak szaleńczo zakochani.
I to dawało mi nadzieję. Czy ja i Ace będziemy kiedyś tacy...
"Emmy!" Głos mamy przerwał moje marzenia. Uśmiechnęłam się i podeszłam do nich. "O mój Boże! Spójrz na siebie! Moja córeczka wygląda dziś tak pięknie!" zachwyciła się, jej uśmiech oślepiający.
"Naprawdę tak myślisz?" Zarumieniłam się.
"Oczywiście, kochanie! Powinnaś tak robić częściej!"
Tata milczał. Nie wydawał się zadowolony z tego, jak się ubrałam. Przeciwnie do mojej natury. "Nie spodobała ci się suknia, którą ci kupiłem, księżniczko?" zapytał.
Spodobała mi się. Bardzo. Ale Ace'owi by się nie spodobała. "Oczywiście, że tak, tato! Ale... nie mogłam znaleźć pasującej biżuterii" skłamałam.
Kiwnął głową. Mama miała wszystkowiedzące spojrzenie. Wiedziała, wszyscy wiedzieli o moim zauroczeniu Achillesem Valencianem. Ale nie wiedzieli, że to było więcej niż zwykłe zauroczenie.
Stał się moim wymarzonym księciem od dnia, gdy przekroczył próg naszego domu z Tobisem, gdy miałam tylko siedem lat. Wciąż pamiętam ten dzień wyraźnie w moich mglistych wspomnieniach. Ale w dniu, gdy uratował mnie przed szkolnymi prześladowcami, stał się moim bohaterem. A z czasem stał się moim sercem.
Powstrzymałam chęć zakrycia zarumienionych policzków. Gdzie on był?
Rozejrzałam się. Powinien już tu być. W zeszłym miesiącu, gdy graliśmy w szachy, obiecał mi, że będzie tu dzisiaj. A nigdy nie łamał obietnic złożonych mi.
Przychodził tu codziennie. Ale po tragedii, która spotkała jego rodzinę rok temu, jego wizyty w naszym domu stały się rzadsze. Zmienił się. Beztroski, zabawny Ace zmienił się w zagubionego i zawsze złego Ace'a. Ale ze mną zawsze był łagodny. Przychodził zobaczyć się z nami raz w miesiącu. I oczywiście, żeby zagrać ze mną w szachy.
Tłum wiwatował, gdy Tess i Tobias dramatycznie schodzili po schodach w świetle reflektorów. W różowej, sięgającej ud sukience wróżki Tess wyglądała jak prawdziwa wróżka, podczas gdy Tobias prezentował się dobrze w czarnym smokingu. Uśmiechali się do aparatów i wszystkich, podczas gdy ich grupa przyjaciół klaskała i gwizdała dziko.
Ale nie było żadnego śladu Ace'a. Przepraszając, błąkałam się bez celu wśród ludzi. Gdzie jesteś?
"Auu!" Zderzając się z twardą klatką piersiową, zachwiałam się do tyłu. Para ramion oplotła moją talię.
"Przepraszam bardzo..." Patrząc w górę, zaparło mi dech w piersi.
Burzowe szare oczy patrzyły na mnie. Jego gęsty zarost zniknął, odsłaniając wyrzeźbioną szczękę. Kruczoczarne włosy zaczesane do tyłu i nie było dziś kolczyka w prawej brwi. Mimo że pod jego pięknymi oczami były ciemne cienie, a schudł nieco od ostatniego razu, wciąż wyglądał oszałamiająco.
"Pączku Róży?" Jego czoło zmarszczyło się, gdy postawił mnie prosto na nogi. Jego oczy przesunęły się po moim ciele w górę i w dół, a usta się zacisnęły. "Co ty masz na sobie?" Grecki akcent w jego głosie zabrzmiał głęboko.
A działo się tak zawsze, gdy był zły.
Moje oczy się rozszerzyły. Nie podobał mu się mój wygląd?
"Uh, dlaczego? Nie wyglądam dobrze?" Przygryzłam wargę.
"Myślałam, że ci się spodoba." Jego zmarszczka pogłębiła się, gdy przyglądał się moim włosom i mocnemu makijażowi. Ale potem potrząsnął głową. "Nie potrzebujesz mojej aprobaty w niczym, Emerald. To twój wybór, co chcesz nosić." Po tych słowach odszedł.
Moje serce zamarło. Spojrzałam na siebie. Czy coś było nie tak z moim wyglądem? Dlaczego był taki zdystansowany? Jest taki od śmierci swojego taty. Nasze rodziny nie były zbyt blisko, zawsze wolały swoją prywatność. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co się stało z jego ojcem. Ale cokolwiek się wydarzyło, drastycznie zmieniło mojego Ace'a. I to sprawiało, że moje serce bolało za nim.
Biegnąc na górę, przebrałam się w białą suknię, którą przyniósł mi tata i zmyłam makijaż. Gdy byłam zadowolona z mojego nowego, neutralnego wyglądu, zeszłam z powrotem na dół. Ignorując uniesione brwi Casie i Beth, poszłam znów szukać Ace'a.
Mój brat i siostra byli zajęci rozmową ze swoimi przyjaciółmi, ale jego tam nie było. "Hej, Em!" zawołał Tobias. Uśmiechając się, podeszłam do nich. "Czy o czymś nie zapomniałaś, siostrzyczko?" Chichocząc, mocno go przytuliłam. "Wszystkiego najlepszego!" Podniósł mnie z ziemi, wywołując pisk. "Gdzie mój prezent?" zapytał, gdy już mnie postawił. Tobias uwielbiał swój prezent urodzinowy ode mnie. Właściwie, uwielbiał czerwony aksamitny tort, który mu piekłam, odkąd udoskonaliłam swoje umiejętności piekarskie. Ace też go uwielbiał.
"Dostaniesz go po imprezie. Jest w lodówce," odpowiedziałam, na moment znów rozglądając się po tłumie. I tam był, stojąc w kącie, przy stole. Z drinkiem w ręku wyglądał na pogrążonego w myślach.
"Wszystkiego najlepszego!" Owijając ramiona wokół Tess, złożyłam jej życzenia. "Dzięki!" Odsunęła się. "Przebrałaś się?" Jej oczy przesunęły się po mojej sukni. Mark, chłopak z ich grupy, poklepał Ace'a po plecach, witając się. Ale on go zignorował. A gdy Mark sięgnął po szklankę w jego ręce, Ace rzucił mu ostre spojrzenie, sprawiając, że się wycofał.
"Tak, tamta sukienka była trochę niewygodna," powiedziałam nieuważnie. Moje oczy utkwione były w nim. "Wrócę za minutę."
Kiedy chciałam się ruszyć, złapała mnie za ramię i odciągnęła poza zasięg słuchu jej przyjaciół. "Zamierzasz wyznać mu dziś uczucia, prawda?" Wydałam z siebie zaskoczony jęk. Skąd wiedziała? "Nie rób tego," powiedziała ostrym głosem. "Tylko złamiesz sobie serce."
Marszcząc brwi, wyrwałam ramię z jej uścisku. "Skąd wiesz? Kto wie, może on też coś do mnie czuje."
"Nie bądź głupia, Em! Tylko dlatego, że jest dla ciebie łagodny, nie znaczy, że żywi do ciebie jakiekolwiek uczucia." Jej głos był ostry. "I ty, i ja wiemy, że troszczy się o ciebie jak brat, nie kochanek. Więc nie zawstydzaj go swoją głupotą. Jest już wystarczająco przytłoczony własnymi problemami." Jej słowa zabolały. Zawsze obawiałam się, że jego dobroć wobec mnie może być tylko braterską miłością. Ale w głębi duszy czułam, że jest w tym coś więcej. Może to głupie i bezsensowne, ale serce mówiło mi, żebym nie traciła nadziei. Nie dowiem się, dopóki go nie skonfrontuję, prawda?
"Nie zawstydzę go. I nie wiesz wszystkiego. Więc może po prostu idź i ciesz się swoją imprezą, a mnie zostaw w spokoju?" Mój ton dorównywał jej.
Jej niebieskie oczy błysnęły. "Trzymaj się od niego z daleka, Emerald. On nie jest dla ciebie."
Teraz mój gniew wybuchł. "Zrobię, co mi się podoba, Tess. To nie twoja sprawa! Więc zostaw mnie w spokoju!" Odwracając się na pięcie, odeszłam.
Gdy podeszłam bliżej miejsca, gdzie stał Ace, wzięłam uspokajający oddech i wygładziłam włosy. Nikt nie może mnie powstrzymać przed wyznaniem ci dziś moich uczuć.
"Hej!" Mój głos zabrzmiał słabo, pewność siebie uleciała w powietrze. Nerwy trzepotały w moim brzuchu.
Jego szare oczy uniosły się na moje. Tym razem jego spojrzenie nie wyrażało niezadowolenia. Ale nie było w nim też przyjemności. Było po prostu zimne.
Był w złym nastroju. Czy powinnam to zrobić dzisiaj? Ale zebranie tej odwagi kosztowało mnie tak wiele. Nie wiedziałam, czy będę miała tyle odwagi w najbliższym czasie.
"Nie zagrasz dziś ze mną w szachy, Ace? Czekam na kolejny mecz." Może po grze jego nastrój się poprawi?
Pomyślał przez chwilę, a potem skinął głową. "Tak, to brzmi dobrze. Ta impreza i tak mnie nudzi."
Mój uśmiech rozciągnął się na całą twarz. "Dobrze, pójdę przygotować planszę. W bibliotece, jak zwykle?"
Skinął głową, biorąc łyk. "Będę za kilka minut." Nie mogąc powstrzymać podekscytowania, zarzuciłam ramiona na jego szyję i mocno go przytuliłam. Jego egzotyczny zapach z nutą dymu sprawił, że zakręciło mi się w głowie. "Będę na ciebie czekać."
Mój nagły gest zaskoczył go i stał sztywno. Jego dotyk na moich plecach był prawie nieistniejący. Biorąc głęboki oddech, odsunął mnie za ramiona. Jego usta były w prostej linii, gdy powiedział: "Idź!"
Kiwając głową, pobiegłam do naszej małej biblioteki i zaczęłam przygotowywać planszę do gry. Ledwo mogłam powstrzymać się od tańczenia. W końcu miałam mu powiedzieć.
Powiedzieć mu, że go kocham.
Minęło dziesięć minut, a on wciąż nie przyszedł. Potem dwadzieścia. I nie było po nim śladu. Nawet opuściłam krojenie tortu, żeby nie musiał czekać, gdyby tu przyszedł. Powiedział, że będzie za kilka minut.
Wzdychając, wstałam i znów zeszłam na dół. Impreza była w pełnym rozkwicie. Większość starszych już się wycofała i zostali tylko młodzi, tańczący i pijący dziko. Zauważyłam Cassie tańczącą z moim bratem i Beth pijącą z jakimiś dziewczynami. Ale nigdzie nie mogłam go zobaczyć. Głośna muzyka i ostry zapach alkoholu prawie sprawiły, że się zakrztusiłam.
Gdzie on jest? Przechodząc przez półpijany tańczący tłum, skierowałam się w stronę balkonu. Ale nawet tam go nie było. Czy zapomniał o naszym meczu i już wyszedł?
Ale on nigdy nie zapomina o naszym meczu.
Wzdychając z rozczarowaniem, postanowiłam wrócić do swojego pokoju. Może innym razem.
Właśnie gdy miałam się odwrócić, usłyszałam coś. Jakieś dziwne dźwięki. Nie weszłam jeszcze całkowicie na balkon, stałam w drzwiach. Zaciekawiona, powoli weszłam do środka i spojrzałam w prawo.
Zamarłam. Moje serce stanęło w piersi, a oddech uwiązł w gardle. Moje ręce trzęsły się, gdy patrzyłam na scenę przede mną.
Jego ręce były ciasno owinięte wokół jej talii, a jej wokół jego szyi; jedna ręka ciągnęła za jego włosy, gdy ich usta pracowały nad sobą w namiętnym pocałunku. Nie było między nimi nawet cala przestrzeni.
Każdy ich jęk i stęknięcie uderzał w moje serce jak tysiąc pchnięć nożem, roztrzaskując je na miliony kawałków. Moje nogi się zachwiały, łzy popłynęły z oczu. Jego ręce błądziły po jej ciele, gdy przyciągał ją bliżej. Moje serce ścisnęło się tak mocno, że musiałam złapać się za pierś. Szloch groził wyrwaniem się z moich ust, ale zakryłam je ręką i uciekłam. Biegłam i biegłam, aż znalazłam się w swoim pokoju. Zamykając za sobą drzwi, wydałam z siebie zbolały szloch. Łzy zaślepiały mój wzrok, gdy wciąż trzymałam rękę na piersi, która fizycznie bolała. Czułam, jak moje wnętrze się rozpada na nienaprawialne kawałki. Słyszałam moje najlepsze przyjaciółki pukające do drzwi, ich zaniepokojone głosy docierały do moich uszu. Ale nie mogłam mówić, nie mogłam się ruszyć. Wszystko, co mogłam zrobić, to leżeć na podłodze w moim ciemnym pokoju i wypłakiwać serce.
Wizje ich splecionych w ramionach wciąż powracały w mojej głowie, sprawiając coraz większy ból.
On nie wiedział, ale ona tak. Jej zdrada tylko potęgowała ból. Zdradę innych można tolerować, ale zdrada ukochanych osób nie.
Jak mogła mi to zrobić? Jak?
Zostałam na zimnej podłodze przez całą noc, kołysząc swoje serce, opłakując utratę mojej miłości.
Miłości, którą zabrała mi moja siostra.

The Trap Of Ace
75 Rozdziały
75
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101