

Opis
Jade nie prosila o to, by byc przeznaczona partnerka Zade'a - i z pewnoscia nie prosila o wiez, ktora bezlitosnie przetoczyla sie przez jej zycie. Ale kiedy bezwzgledny Alfa oznacza ja, a potem odrzuca w imie ochrony, Jade zostaje sama, by pozbierac roztrzaskane kawalki swojego serca. Przesladowana przez polaczenie, ktorego nigdy nie wybrala, Jade musi walczyc o odzyskanie swojej sily, glosu i przyszlosci - z mezczyzna, ktory wciaz trzyma jej dusze, lub bez niego. Jednak los nie poddaje sie latwo. A gdy Zade wraca, krwawiac obietnicami i blagajac o druga szanse, Jade bedzie musiala zdecydowac, czy milosc jest warta przezycia po raz drugi.
Rozdział 1
Dec 19, 2025
Jade
"Przysięgam, jeśli wkrótce nie dostanę kofeiny, stracę rozum."
Mruknęłam do siebie, mój głos był pełen zmęczenia, gdy ściskałam kierownicę, manewrując samochodem po drogach tego małego, sennego miasteczka spowitych mgłą. Wszystko tutaj było tak ciche, niemal duszące. Dźwięk moich opon miażdżących żwirową drogę był najgłośniejszy w okolicy. Nienawidziłam tego.
Studia miały być ucieczką, prawda? Szansą na nowy start po wszystkim, co się stało z moją mamą. A jednak, oto jestem, utknęłam na odludziu, w miasteczku, które zdaje się nie znać znaczenia "jasne światła" czy "ludzie". Była mgła, drzewa i cisza. Niezbyt to było to żywe życie miejskie, do którego przywykłam.
Kiedy zbliżałam się do stacji benzynowej, już czułam, jak zaczyna się ból głowy. Byłam na wyczerpaniu, zarówno jeśli chodzi o kofeinę, jak i energię, i potrzebowałam czegoś, co mnie obudzi. Z westchnieniem zajechałam na stację, desperacko szukając jakiegoś pocieszenia.
Zauważyłam duże motocykle zaparkowane przed wejściem. Zawsze chciałam na jednym pojechać, ale zawsze byłam zbyt przestraszona, by spróbować. Dzwonek nad drzwiami zadźwięczał, gdy weszłam do środka, w powietrzu unosił się zapach starej kawy i kurzu. Miejsce było stare, zaniedbane, z migoczącymi fluorescencyjnymi światłami nad głową, a wszystko było pokryte tą brudną warstwą starości, która sprawiała, że wyglądało na nieaktualizowane od dekad.
Podeszłam do lady, moje oczy przeszukiwały półki w poszukiwaniu ekspresu do kawy, kiedy to poczułam. Ciężar czyjegoś wzroku na mnie.
Odwróciłam się lekko i tam był. Stał z tyłu sklepu, wysoki i szeroki w ramionach, z rozczochranymi czarnymi włosami, które wydawały się opadać idealnie, chociaż mogłam powiedzieć, że były nieuczesane. Jego twarz była uderzająca, ostre kości policzkowe, ciemne oczy, które zdawały się przenikać mnie na wskroś, i usta, które ledwo drgnęły w uśmiechu. Miał w sobie coś ostrego, jakby był kimś, kto nie musi się specjalnie starać, by przyciągnąć uwagę. A jednak, kiedy na niego patrzyłam, czułam się, jakbym to ja była na wystawie.
Moje serce zabiło szybciej. Nie byłam pewna, czy to dziwne miasteczko, czy dziwny sposób, w jaki na mnie patrzył, ale coś w nim sprawiło, że mój oddech utknął mi w gardle.
Szybko odwróciłam się, udając, że skupiam się na ekspresie do kawy przede mną. To nie tak, że go nie zauważyłam, ale z pewnością nie chciałam, żeby było oczywiste, że moje serce bije jak szalone. Niezdarnie próbowałam nałożyć pokrywkę na kubek z kawą, próbując się uspokoić.
Ale wtedy usłyszałam głos.
"Alpha, przestań straszyć biedną dziewczynę wzrokiem. Musimy ruszać."
Mrugnęłam i spojrzałam przez ramię. Facet, równie wysoki, ale z beztroskim uśmiechem, dał pierwszemu facetowi żartobliwego szturchańca.
Czy on ma na imię Alpha? Dziwne imię dla faceta, pomyślałam.
Mężczyzna, Alpha, nie zareagował na zaczepki. Po prostu skinął krótko głową, a jego ciemne oczy jeszcze raz zwróciły się ku mnie. Tego rodzaju spojrzenie, które sprawiało, że czułam, iż on coś wie, czego ja nie wiem. Jakby próbował mnie rozszyfrować, mimo że ledwo wymieniliśmy spojrzenia.
Zanim zdążyłam cokolwiek z tego zrozumieć, obaj odwrócili się i ruszyli w stronę drzwi. Alpha nigdy nie odwrócił ode mnie wzroku. Po prostu szedł z tą samą swobodną pewnością siebie, a drugi facet podążał za nim, wciąż się śmiejąc, gdy opuszczali sklep.
Stałam przez chwilę zamrożona, niepewna, co właśnie się wydarzyło. Cała wymiana była dziwaczna, wręcz niepokojąca.
Potrząsając głową, sięgnęłam po kawę i podeszłam do kasy, próbując odepchnąć myśli, które się kłębiły. Ale kiedy wręczyłam gotówkę, nie mogłam się powstrzymać, by nie zerknąć przez okno. Motocykl, który wcześniej stał zaparkowany na zewnątrz, zniknął. Ale to dziwne przyciąganie pozostało.
Opuściłam stację benzynową i wsiadłam z powrotem do samochodu, moje serce nadal biło trochę za szybko. Uruchomiłam silnik i zaczęłam jechać w kierunku kampusu, próbując zmusić się do skupienia się na drodze. Ale bez względu na to, jak bardzo starałam się to zignorować, wciąż myślałam o nim, o sposobie, w jaki na mnie patrzył, o tym, jak jego obecność wypełniała przestrzeń, i jak niepokojąco potężna była ta jedna chwila. To nie miało sensu. Nawet nie znałam jego imienia.
Skupiłam się na drodze, ale to było, jakby jego oczy wciąż były na mnie. Myśl o nim sprawiła, że moje tętno znowu przyspieszyło. Zmuszałam się, by to zignorować. Po prostu dziwne spotkanie, mówiłam sobie. Nic więcej.
Ale kiedy wjechałam na kampus i zaparkowałam, zauważyłam coś, co sprawiło, że moje serce zadrżało.
Tam, stojąc przy wejściu do biblioteki, był on.
Ten sam mężczyzna ze stacji benzynowej.
Zamarłam, wciąż trzymając rękę na klamce drzwi. Jeszcze mnie nie zauważył, ale kiedy to zrobił, jego oczy znowu utkwiły we mnie z tą samą intensywnością, jaką czułam na stacji benzynowej. To nie było tylko spojrzenie. To było tak, jakby mnie rozpoznał, jakby wiedział, że tam jestem, zanim jeszcze wysiadłam z samochodu.
Napięcie wzrosło w powietrzu między nami, a ja nie mogłam oderwać wzroku. Moje serce zastanawiało się...
Co on tu robi?

The Twice Rejected Luna
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101