

Opis
Piec lat po wyniszczajacym ataku wampirow zaaranzowanym przez Alerona Lucroya, wampirze dziecko, ktore jej ojciec przygarnal, wilcza Alfa Kiara wciaz jest przesladowana przez przeszlosc. Zdrada chlopca, ktorego kiedys uwazala za rodzine, a takze swojej pierwszej milosci, popycha ja do nieustannego polowania na niego. Z prawdziwym partnerem, Thomenem, u boku Kiara jest zdeterminowana, by pomscic smierc ojca i chronic swoja watahe. Jednak kazde spotkanie z Aleronem odslania nowe warstwy prawdy, ktorej nigdy nie podejrzewala. Gdy nadprzyrodzone przemiany budza sie w jej wnetrzu, a z jej wrogiem tworzy sie nierozerwalna wiez, Kiara zostaje zmuszona do zakwestionowania wszystkiego, co wie o swojej przeszlosci, rodzinie i samej sobie. Teraz musi nawigowac po swiecie klamstw i sekretow, rozdarta miedzy wataha, ktora prowadzi, partnerem, ktorego kocha, a wampirem, ktory trzyma klucz do jej prawdziwej tozsamosci.
Rozdział 1
Oct 7, 2025
POV Kiara
Opuszczony kompleks przemysłowy rozciągał się przed nami niczym betonowy labirynt, a jego wybite okna i zardzewiałe maszyny tworzyły doskonałe cienie dla drapieżników, by się ukryć.
Poprawiłam uchwyt na ostrzu z domieszką srebra przy biodrze, gdy Thomen i ja posuwaliśmy się głębiej w ciemność, a nasza pięcioosobowa drużyna zwiadowców zajmowała strategiczne pozycje wokół budynku.
"Ślady prowadzą prosto tutaj," szepnęłam, utrzymując cichy ton, kiedy okrążaliśmy zwalony belkowy wspornik. "Świeży zapach wampira, może sześć godzin temu, a sygnatura Alerona jest tu wszędzie."
Buty Thomena cicho chrzęściły na gruzach, gdy trzymał się blisko mojej lewej strony.
"Po całym roku ciszy nagle pojawia się blisko naszego terytorium. Nie podoba mi się to."
Zatrzymałam się, by skoncentrować się na więzi mentalnej z członkami stada, upewniając się, że nasz zespół jest na miejscach.
"Max pilnuje północnego wyjścia, Mikaela i Jaxon obserwują korytarze wschodni i zachodni. Jeśli Aleron spróbuje uciec jak wtedy na dzielnicy magazynowej, wpadnie prosto na nich."
"To już czwarty raz w ciągu dwóch miesięcy," powiedział Thomen, wyraźnie zaniepokojony. "Cztery razy śledziliśmy go do miejsc, które powinny być idealne na zasadzkę, i cztery razy wymykał się nam z rąk jak dym."
"Nie tym razem," odpowiedziałam, już rysując w myślach plan budynku. "Przestudiowałam każdą jego ucieczkę. Polega na przewadze wysokości i wielu drogach ewakuacji. A tu nie ma ani jednego, ani drugiego."
Thomen podszedł bliżej, a jego ciepło natychmiast ukoiło napięcie w moich ramionach.
"Za bardzo się forsujesz podczas tych misji tropiących. Kiedy ostatni raz naprawdę przespałaś całą noc?"
"Prześpię się, gdy Aleron przestanie zagrażać naszemu stadu," odpowiedziałam, choć jego bliskość przyspieszyła mi puls.
Nawet w trakcie misji, więź partnerów między nami brzmiała nieprzerwanie, będąc dla mnie stałym źródłem siły i pocieszenia.
"Kiara," jego głos przeszedł w ten intymny ton, którego używał, gdy byliśmy sami, "obiecaj mi jedno. Jeśli coś pójdzie nie tak, jeśli to pułapka... uciekaj. Nie próbuj być bohaterką—po prostu uciekaj."
Odwróciłam się do niego całkowicie, dostrzegając cień troski, a nawet strachu w jego ciepłych brązowych oczach. "Thomen Coulburg, wątpisz w umiejętności taktyczne swojej Alfy?"
"Chronię swoją partnerkę," powiedział stanowczo, sięgając, by odgarnąć kosmyk włosów z mojej twarzy. "Kobietę, którą kocham bardziej niż własne życie. Pięć lat temu prawie straciliśmy wszystko przez tego drania. Nie stracę i ciebie."
Delikatny dotyk rozgrzał mnie od środka, przypominając, dlaczego walka o naszą przyszłość ma tak wielkie znaczenie.
"Nie stracisz mnie. Jesteśmy teraz silniejsi niż kiedyś—silniejsi razem."
"Razem," zgodził się, jego dłoń zatrzymując się na moim policzku. "Zawsze razem."
Gdy posuwaliśmy się głębiej w budynek, wspomnienie tamtej nocy sprzed pięciu lat uderzyło ze zdwojoną siłą.
Aleron Lucroy, wampirze dziecko, które mój ojciec przyjął z odruchu pokoju po zakończeniu wielkiej wojny między naszymi rodzajami, zniknął rankiem po najbardziej wyniszczającym ataku w historii naszego stada.
Ojciec wierzył w odkupienie. Był tak przekonany, że okazując dobroć sierocie wampirzej, której rodzinę wymordowano, udowodni, że wilkołaki i wampiry mogą współistnieć.
Zamiast tego wychował architekta naszej zagłady.
Wciąż pamiętam jego twarz tamtej nocy na polanie, gdy zdał sobie sprawę. Gdy pojął, że chłopak, którego wychował jak własnego syna, zaplanował całą masakrę.
Nawet wtedy, nawet kiedy wampiry rozszarpywały nasze linie obronne z precyzją możliwą tylko dzięki wiedzy z wewnątrz, Ojciec próbował do niego dotrzeć. Wciąż wierzył, że gdzieś w tym wyrachowanym wrogu jest dziecko, które uratował, chłopiec, który siadał z nami do stołu i słuchał bajek na dobranoc.
Jedenaście lat zaufania, jedenaście lat traktowania Alerona jak rodzinę... wszystko po to, by nauczył się naszych słabości i wydał nas łowcom wampirów.
Znał każdy patrol, każdą kryjówkę, każdą lukę w naszych zabezpieczeniach, bo dorastał z nami. Gdy tej nocy wampiry zaatakowały, poruszały się z chirurgiczną precyzją, bo ich dziewiętnastoletni strateg mapował nasze terytorium od ósmego roku życia.
Po ataku Aleron zniknął bez śladu.
Żadnych obserwacji, żadnych raportów wywiadu, nic. Jakby nigdy nie istniał—aż do dwóch miesięcy temu, gdy Mikaela wyczuła jego zapach przy północnej granicy.
Od tamtej pory to była gra w kotka i myszkę, a my zawsze o krok za nim.
Ojciec umarł, wciąż wierząc, że z Aleronem można się porozumieć, wciąż mając nadzieję, że miłość zwycięży zdradę.
Ale tamten chłopak umarł w noc, gdy wybrał swoją prawdziwą rodzinę ponad tę, która go ocaliła. To, co zostało, to już tylko zbrodniarz wojenny, który musi odpowiedzieć za swoje czyny.
Zanim mogłam dalej pogrążyć się w bolesnych wspomnieniach, moje zmysły wychwyciły coś, co sprawiło, że skóra mi ścierpła w rozpoznaniu.
"Jest tutaj," wysłałam przez więź mentalną. "Wszystkie zespoły, potwierdzam. Cel jest w budynku."
Dłoń Thomena na chwilę odnalazła moją, nasze palce splatając się w geście solidarności i miłości.
"Cokolwiek się tam wydarzy, wiedz, że jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Te ostatnie lata jako twojego partnera były warte wszystkiego, co przeszliśmy."
"Nie mów tak," ścisnęłam jego dłoń. "Wyjdziemy stąd razem, a potem wrócimy do domu zaplanować przyszłość bez cienia Alerona Lucroya wiszącego nad nami."
"Kocham cię," powiedział po prostu, a więź partnerów zapłonęła siłą jego uczuć.
"Ja ciebie też kocham," odpowiedziałam, po czym puściłam jego dłoń, by mocniej chwycić broń. "A teraz skończmy to."
Skradaliśmy się dalej przez korytarze zasypane gruzem, podążając śladem zapachu w głąb serca budynku. Obecność wampira z każdym krokiem była coraz silniejsza, a moje instynkty taktyczne krzyczały, że tym razem coś będzie inaczej.
Budynek był otoczony, pułapka idealna i po miesiącach niepowodzeń w końcu mieliśmy Alerona dokładnie tam, gdzie chcieliśmy.
Zbliżaliśmy się do miejsca, gdzie na pewno się ukrywał, broń w gotowości, każdy mięsień napięty przed konfrontacją, która miała wreszcie przynieść sprawiedliwość za śmierć mojego ojca i zakończyć zagrożenie wiszące nad naszym stadem.
Dałam Thomenowi znak, że jesteśmy coraz bliżej, a moje ciało wibrowało w oczekiwaniu. Cisza wokół była złowroga, ale pewność naszego planu pozwalała mi się skoncentrować.
W chwili, gdy przygotowywałam się do ataku, by w końcu osaczyć wroga, który zniszczył moją rodzinę, znajomy głos—gładki jak aksamit i niebezpiecznie intymny—szepnął mi prosto do ucha zza pleców.
"Witaj, kochanie."

Twiceloved
30 Rozdziały
30
Treść

Zapisz

My Passion
Copyright © 2026 Passion
XOLY LIMITED, 400 S. 4th Street, Suite 500, Las Vegas, NV 89101